Jump to content

Odwrócenie ról


Mercator
 Share

Recommended Posts

Witam, był ktoś kiedyś w sytuacji, że mu grożono na ulicy, ale udało mu się odwrócić rolę, tak aby nadawca gróźb poczuł się jak ofiara? Albo może miał ktoś inne przypadki podobne do tych? Co trzeba wtedy robić? Wiem, że należy być strasznie pewnym siebie i nie dawać po sobie niczego poznać, trzymać rękę na pulsie, być opanowanym i kontrolować całkowicie to co się mówi, a także JAK się mówi, ale czy udało się komuś tego dokonać?

Link to comment
Share on other sites

Mi się kiedyś udało tak zrobić ;) Zaczepiło mnie parę dresów i powiedzieli żebym im dał telefon. Więc spokojnym ruchem wyjąłem go z kieszeni i powiedziałem im, by poczekali bo muszę jeszcze do dziewczyny zadzwonić :D Byli totalnie skołowani i nie wiedzieli co się dzieje. W rzeczywistości do nikogo nie dzwoniłem, ale mówiłem do telefonu, że mam mały kłopot i pytałem się gdzie jest itp.. Zauważyłem 3 samochody (jakieś ciemne kolory) i zacząłem je wymieniać :P I się wtedy spłoszyli chłopaki tak, aż się za nimi kurzyło :P Myślałem, że nie wyjdzie ;) Ale poszło łatwo :P Wierzę, że każdy może tak zrobić ;)

Link to comment
Share on other sites

otoż.. tka było by tylko w teorii i kiedy ma sie doczycnienia z inteligentnymi ludźmi... jeśli ktoś by wpadł w histeryczny śmiech to inteligenty człowiek powinien zwiewać podejrzewa jąć iż ma coś w zanadrzu... jednak,że populacja dresów to zazwyczaj debile, to cie skopią i wezmą to co chcą.

Link to comment
Share on other sites

Mefi ma rację, najczęściej napadają dresiarze i koksy, jak nie dasz czego chcą to dostaniesz niezły łomot i wezmą i tak co chcą. A takie odwracanie uwagi... za dużo filmów chyba ktoś się naoglądał albo nasłuchał urban legend ;)

Link to comment
Share on other sites

Zdarzyła mi sie kiedys taka sytuacja:

Jechałam nocnym pociagiem z Warszawy do Zakopanego, a było to około 13 lat temu (wówczas ten pociąg znany był z tego, że jest piekielnie niebezpieczny, grasowały tam każdej nocy całe zorganizowane szajki złodzei, o czym, oczywiście, doskonale wiedziałam). Jechały ze mna moje dzieci, jeszcze wtedy nieduże szkraby. Miałam przy sobie na prawdę wielką gotówkę w dolarach przeznaczoną na nasz pobyt i leczenie mojego (byłego) meża, który był w Makowie w szpitalu. Gotówkę przezornie podzieliłam na części i pochowałam w różnych miejscach. Część dzieciakom w majteczki:)), część do plecaka w ciuchy, część miałam przy sobie też porozkładaną na drobniejsze kawałki. Jak coś stracę to nie wszystko- myślałam. Jechałam w wagonie I klasy, powyciągałam dwa siedzenia od strony okna z obu stron, zrobiły się łóżka, pokładłam dzieciaki, poprzykrywałam, zamknęłam przedział na "kwadrat" (taki klucz kolejowy), zaciągnęłam szczelnie zasłonki i sama zajęłam miejsce przy drzwiach na straży.

W okolicach Kielc dostrzegłam przez te zaciągnięte zasłonki na korytarzu przemykający cięń- niczym duch, kompletnie bezszelestnie. Ocho! Są! Stanęłam przy drzwiach twarzą do nich i czekałam...

Równie cicho, zupełnie bezdźwięcznie ktoś otworzył zamknięcie (ten kwadrat) w drzwiach i cichym suwem zaczął je wolno otwierać.... A wtedy ja gwałtownie szrpnęłam zasłonkę, wsadziłam twarz w tę lukę i wrzasnęłam pełnym gardłem, ile Bozia pary dała- "CZEGO TU!!!!" Nigdy wiecej chyba nie będzie mi dane ujrzeć takiego zjawiska... Było ich na korytarzu trzech, nastał armagedon, gotowi byli skakać przez okna, popłoch dziki. Ze wszystkich przedziałów, w których ktoś podróżował, wylegli ludzie tarasując dwóm z nich drogę ucieczki, jakiś sprytny facet jednego zdzielił w szczękę, drugi sam skapitulował. ktoś przyprowadził drużynę konduktorską, zostali odstawieni na najbliższej stacji w kajdankach na komendę. Ppociąg stał długo, Policja sprawdziła w całym pociągu pytając ludzi, co komu zginęło. Było kilka zgłoszeń, wszystko spisali.

Oczywiście moje dzieci też się obudziły zszokowane, ale to zawsze byli "dzielni żołnierze" więc, nie histeryzowały, schowały się za moimi plecami i obserwowały rozwój wypadków, zresztą przyzwyczajone do niekonwencjonalnych metod działania mamy:))

Skończyło się tym, że zmuszona byłam jeździć do Kielc na sprawę jako świadek. Trudno. Było warto, ocaliłam ładną sumę pieniędzy własnych i cudzych, a ta szajka zakończyła działalność chyba ostatecznie. Nie całkiem to taki hapy end, bo tych szajek było więcej...

Zadziałał w tym przypadku element kompletnego zaskoczenia.

I byłam trzeźwa jak, nie przymierzając, moje dzieci:)

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się, że na tych prostych dresów, niewyróżniających się inteligencją z tłumu, nie ma sposobu, bo czego nie zrobimy to i tak nie zrozumieją, a my skończymy z oszpeconą twarzą:) Ale słyszałem wiele przypadków kiedy udało się odwrócić tak role, gdy ktoś groził konkretnej osobie jako celowi ( po prostu miał już wcześniej wybrany z jakichś powodów) i nie był totalnym idiotą. Słyszałem, że niektórzy potrafili tak odwrócić sytuacje, że napastnik się rozmyślał, a potem nawet więcej się nie pokazywał xP Dość niewiarygodne, ale kto wie.

 

@UP

Gratuluję pomysłowości:D Ja to bym pewnie próbował innych sposobów typu "bierzcie wszystko i zostawcie mnie w spokoju" xPP

Edited by Mercator
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...