Jump to content

Barka, rzeka, tramwaj, dwa złote labradory


Guest Vanilia22
 Share

Recommended Posts

Guest Vanilia22

Witajcie

 

Miałam dwa sny, które w jakiś sposób są ze sobą związane. Podejrzewam, jakie mają dla mnie znaczenie, lecz umieszczam je po to aby się upewnić czy mój trop jest dobry.

 

Sen się zaczyna już w środku tramwaju. Jest piękna słoneczna pogoda i szybko docieram do miejsca wysiadki ale co ciekawe tramwaj nie zatrzymuje się na przystanku tylko w środku jakiegoś skrzyżowania, gdzie pełno ulic, mniejszych skrzyżowań i do tego pełno różnych torów kolejowych. I gdy wysiadam nie dziwie się, że czeka na mnie złoty labrador, który wygląda jak pies przewodnik.

On patrzy na mnie i czeka na ruch, cche mnie przeprowadzić przez ten środek, kiedy po drodze spotykamy drugiego złotego labradora. Ten natomiast był inny. Zaniedbany, brudny i leżał na trawniku. Był przepełniony smutkiem i tęsknotą za swym panem. Powiedziałam mu, że może iść znami. I poszedł był wdzięczny. Kiedy mnie mój przewodnik zaprowadził na odpowiednią drogę znalazł się właściciel psa tuląc się do niego dziękował mi, bo nie umiał go znaleźć.

Ucieszyłam się ale jednocześnie było mi dziwnie, bo przecież jak on szukał jak był blisko.

 

Drugi sen był już w innym miejscu. Tuż przy brzegu rzeki, która była obmurowana dosyć wysoko. Czekałam na barkę, która miała mnie zabrać do innej części miasta. Zalezało mi na dostaniu się na zajęcia. Miałam ze sobą notes w lewej ręce i trzymałam go trochę jak dziecko. Stali też tam inni ludzie nieco zniecerpliwieni. Wreszcie przypłyneła. Wygladała jak gondola, czerwona, duża i pusta.

Schodziłam po schodkach ozstrożnie trzymając się niebieskiej poręczy (zapamiętałam bardzo wyraźnie ten moment i tą poręczę). Weszłam i popłyneliśmy. Potem miałam wracać z powrotem z zajęc kiedy było jakoś inaczej. Wiatr był silniejszy a barka miała problemy z zacumowaniem. Nawet się odbiła od brzegu i kierujący nią był tym faktem zdenerwowany. Ludzie tłoczyli się i nie mogli się doczekac kiedy wejdą na pokład. Wreszcie udało się. Przedemną wyszedł zdenerwowany mężczyzna. Chcił koniecznie być pierwszy. Ale gondola się chwiała a on mocno chcial stanąć. I wtedy kiedy już był jedną nogą godola się odbiła od niego i on anurzył nogi w rzece. Ja też miałam nogi w wodzie ale o dziwo po niej stąpałam. Byłam pewna, że tak musi być.

Dotarłam do domu. Dom był przy brzegu rzeki, lekko się ściemniało paliły się tam światła. Czekano na mnie. Byli tam ludzie z ezo, oraz ini znjaomi, z którymi się stykam na co dzień. Był tam tez ktoś, kto chciał koniecznie ze mną porozmawiać. Nigdy go nie widziałam. Był ubrany na czarno i mówił, że spotkamy się jeszcze ale już w realnym świecie i nie może się tego spotkania doczekać...

 

Tyle pamiętam

 

Wiem, że sny odbywały sie w pięknej scenerii, było ciepło i słonecznie a ja miałam w sobie spokój....

Link to comment
Share on other sites

Vanilio...

Odnalazłaś swoje światełko, swój "powóz".. podróżujesz już bez strachu przez życie bowiem znasz jego "prawdziwe" wartości. Tramwaj a nie samochód.. masz "swój guścik" wyceniony i nie zamienisz go na "nowinki" tylko dlatego że coś jest "modne" czy cenione.. masz swoje zdanie i gust, jakże mocny i dobrze :) (ale to tak nieco odbiegając).

Piesek na Ciebie czekał.. zawsze czekał ale w końcu Twój tramwaj nadjechał w samym środku zagubienia a jednocześnie i akcji.. tzn w środek życia, nie zamierzasz uciekać przed strachem tylko stawasz mu czoła (mam na myśli tu Twą osobowość niżeli sen sam w sobie). Na pewno znasz filmy w których to pies siedzi i cierpliwie czeka na swego pana.. czasem nawet latami takie psy czekają.. i taki oto piesek czekał na Ciebie cały czas, odkąd się urodziłaś. Teraz TY go ZNÓW odnalazłaś, wiesz że go znasz i że jest niejako częścią Ciebie mimo że odrębną jednostką. Ufasz mu i wiesz że mimo nie mówicie tym samym językiem (tzn mowa) to znacie język Wszechświata (moje odniesienie z książki..) - czyli komunikacja człowieka ze zwierzęciem lub obcokrajowca z obcokrajowcem.. dziecka z dzieckiem... wiecie o czym piszę ;)

Ten piesek teraz odnaleziony przez Ciebie prowadzi Cię.. a raczej razem idziecie przez świat.. Ty go prowadzić będziesz kiedy on się zawacha a kiedy Ty się zawachasz On poprowadzi Ciebie. To znak że odnalazłaś drogę.. Jest ona piękna i zdrowa, silna i mądra.. jak ten pies. Jestes dobrą duszą i nie zakłóci nic Twej pewności i siły. Tak dużej siły i wspaniałości że przyciągać zaczynasz.. już zaczęłaś. Pies zagubiony zasymbolizował drogę zagubioną - widzisz różnicę między nimi, między psami i między "Drogą Życia - Szczęścia" a "Drogą Próżni - Smutku". Jesteś natomiast takiej osobowości... posiadasz w sobie na tyle mocną i doświadczoną duszę iż będziesz wspierać i prowadzić "zagubione drogi" (żyjąc na Ziemi są to ludzie), będziesz dostrzegać różnice między smutkiem a radością i będziesz w stanie poprowadzić duszę do jej celu.

Wracając nieco bliżej snu... "Pan był blisko w szukaniu swego zagubionego pieska" - iluż ludzi zagubiło się a mimo że było tak blisko celu i swej drogi nie podążyło za swymi pragnieniami i marzeniami? Pomogłaś we śnie komuś odnaleźć takiego pieska - Czyjeś życie będzie odnalezione i podążone "Drogą Życia" dzięki Twej pomocy. Nie tylko jednej osoby.. sny są symbolami i pamiętaj o tym.. Odnajdując siebie i swoją drogę będziesz lśnić jak latarnia i wskazywać innym droge.. niczym latarnia morska.. ale mniej lubisz morze ;) (taka moja dopiska;))

W drugim śnie podążasz za nauką, pogłębieniem swej wiedzy ducha, chcesz wzrastać duchowo. Jesteś pilnym uczniem i nie chcesz by Ci cokolwiek umknęło. Podążasz za pragnieniem ale rozsądną i przemyślaną, "MĄDROŚCIOWĄ" drogą.. ;) zdaje się że masz starszą duszę, dotarłaś do rzeki życia i będziesz nią podążać i uczyć się teraz. Potrzebowałaś odcumować swoje korzenie.. popuścić wodze i po prostu... płynąć sobą całą..

Nie każdy kto się odnajdzie będzie czuł taką samą potrzebe jaką czułaś Ty na barce. To była TWOJA barka (nie Twoja ale Twoja w znaczeniu, a raczej przeznaczona na Twoje doświadczenie siebie). Doświadczyłaś siebie i zstępując z niej CZUŁAŚ sobą, w sobie, poza sobą że "możesz" chodzić po wodzie, jesteś osobą prowadzącą, nauczającą, oświeceniem dla innych.. ale nie każdy zrozumie Twoje słowa, będziesz nauczać ale nie każdy Twój uczeń będzie od razu pojmował Twe słowa.. będą moczyć nogi w lodowatej wodzie i mijać się ze swoim zasmuconym ale jakże spragnionym psem..("psem życia" ;)) Uderzająca łódź to nieco "zaniedbanie" ale takie niedosłowne.. Twoje pragnienie duszy będzie tak silne że na nim głównie się skupisz a "rzeczywistość" nieco Cię "opuści", "znudzi".. będziesz potrzebowała "uderzenia o brzeg" by przypomnieć duszy że ciało też potrzebuje opieki.. mam nadzieję że pojmiesz moje słowa.. BA! Na pewno pojmiesz :)

 

Dotarłaś do domu. Dotarłaś do siebie. Dotarłaś! Jesteś! JESTEŚ. i już wiesz że zawsze byłaś i będziesz. Dlatego spotykasz w domku ludzi którzy też SĄ. Razem wspaniałą wspólnię tworzyć będziecie. A śmiem nawet powiedzieć że koniec snu może być i niejako snem proroczym.. Ale to już od Ciebie zależy :)

Pamiętaj jeszcze raz o symbolach.. Często w szczegółach tkwi oświecenie i wielka wiedza.. w tych najmniejszych szczegółach.. czasem kolor jest ważniejszy niż płeć ;) lub delikatny zapach ważniejszy niż piękny i silny kolor..

 

Wzrastaj w Swej Drodze :) To mały początek Wielkiego Początku :) (o ile można zrozumieć słowa..ach... słooowaaa;))

 

PS. Jaką liczbą jesteś ? :>

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22

jestem 5:)

 

Dziękuję Zaczynam rozumieć.. O wiele więcej niż myślisz chociaż czasem mój umysł się buntuje to jednak czuje, że to jest to:)

Edited by Vanilia22
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...