Jump to content

Wytrzeszcz oczu


LoLomat
 Share

Recommended Posts

Witam.

Miałem wczoraj dziwny sen. Śniła mi się moja twarz z bliska a zwłaszcza okolice oczu. Robiłem taki ogromny wytrzeszcz. Oczy dosłownie wychodziły mi prawie w całości z oczodołów.

Wiecie co to może oznaczać?

 

Mam jeszcze jedno pytanie.

Co to oznacza jak śni się komuś osoba zmarła?

Wierzycie w komunikowanie się osób nieżyjących z żyjącymi poprzez sen?

Link to comment
Share on other sites

hmmm...

Co do pierwszego to może już czas spojrzeć sobie prosto w oczy ?

Może nadeszła chwila by rozliczyć się z własnym sumieniem, przemyśleć swoje czyny i zajrzeć we własne wnętrze ?

 

Co do drugiego snu to musisz dokładniej opisać swój sen, ale co do pytania czy wierzę to osobiście odpowiem, że tak.

Sen jest stanem, który stwarza szczególne możliwości i ułatwia kontakt osób umarłych z żywymi...

Link to comment
Share on other sites

Mnie się ten pierwszy sen skojarzył ze stanem głębokiego zdziwienia, może ostatnio coś zaskoczyło Cie tak że dosłownie miałeś ochotę "wytrzeszczyć gały" ze zdziwienia? :)

 

Mam jeszcze jedno pytanie.

Co to oznacza jak śni się komuś osoba zmarła?

Wierzycie w komunikowanie się osób nieżyjących z żyjącymi poprzez sen?

Owszem, ale nie każda obecność zmarłej osoby we śnie jest formą kontaktu, czasami zmarli pojawiają się tylko w charakterze symbolu o jakimś innym znaczeniu.

Tak jak pisze Pysiaczek - potrzebny jest pełny opis konkretnego snu.

Link to comment
Share on other sites

Wstęp do opisania snu:

Kiedyś dziadkowie byli razem i razem z moimi rodzicami tworzyliśmy idealną rodzinę, jednak dziadek, gdy dowiedział się, że babcia jest chora, odwrócił się od wszystkich. Stwarzał dużo problemów. Jego córka (moja mama) nie odzywała się do niego, z resztą mój tata też. Mnie też bardzo denerwowało jego postępowanie. Mijając go na ulicy traktowałem go jak powietrze. Niedawno zmarł. Dowiedziałem się później, że wszystkich rozumiał tylko nie wiedział, czemu ja się na niego obrażam skoro mi nic nie zrobił. W sumie miał rację, bo jak było wszystko dobrze to był idealnym dziadkiem. Zastanawiałem się nad tym długo. Źle mi z tym trochę było.

Jestem osobą nie wierzącą. Nie wierzę w życie poza grobowe, w duchy itd. jednak sen który miałem dał mi do myślenia.

 

Sen:

Nie był długi. Śniło mi się, że byłem w domu i nagle usłyszałem pukanie. Podszedłem do drzwi i zobaczyłem postać. To był mój dziadek. Był jakiś wyjątkowo duży (wysoki, dobrze zbudowany). Wziąłem jakiś przedmiot, myślałem, że zaraz coś złego się stanie a on powiedział, że przyszedł mi tylko wybaczyć. Powiedział też coś w stylu "Słyszałem o Twojej spowiedzi" albo "Słyszałem Twoją spowiedź". Coś takiego. - Dodam jeszcze, że nie chodzę do kościoła ze względu na moją wiarę, ale dużo rozmyślam.

 

Co mógł on oznaczać?

 

Kilka lat temu miałem coś podobnego. Spacerowałem z Papierzem Janem Pawłem II po jakimś jesiennym, złotym parku i pytał dlaczego nie wierzę. Wydawało się, że był tym niezapokojony, a wręcz smutny.

 

To w sumie tylko 2 takie dziwne przypadki. Na prawdę nie wiem co o tym myśleć.

 

 

 

A co do tamtego snu to raczej nic mnie nie zdziwiło. Prędzej coś z sumieniem. Raczej nic złego nie robię, ale jak u wszystkich, sumienie ma co robić. ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

aj napisała bym coś ale lepiej nie . Dodam, tylko

 

że mym zdaniem nigdy nie pogodziłeś się z tym ze dziadek tak się zachowywał i że zeszedł z tego świata bez pożegnania z Tobą. Boli Cie to w środku, sam możesz nie być tego świadomy i dlatego masz takie sny. Brakuje ci spokoju i pewnie zastanawiasz się jak by było gdybyś Ty wyciągnął rękę do staruszka. Po prostu masz wyrzuty sumienia. Moze dziadek wie że żałuje że tak się zachowywałeś, może zawsze wiedział i z stąd ten sen.

Zresztą ja jestem od klinicznej a nie od takich rzeczy:)

 

Idz na cmentarz zapal świece :) ja zawsze tak robię gdy śni mi się mój tata:)

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Starzy ludzie są uparci że hej. Uważają że zawsze mają rację. Ciekawa tylko jestem czy dziadek po obrażał się na was że więcej czasu poświęcaliście babci?

czy może sam przestraszył się tak śmierci i choroby? Bo tak poprostu nie mógł sie obrazic no chyba że miał coś z połączeniem nerwowym .

 

Może powinieneś przeanalizować za i przeciw i zastanowic się czy warto dziadka było mijać, jeśli dojdziesz do wniosku że nie było warto i powiesz to głośno, to lżej ci się zrobi na duszy

Link to comment
Share on other sites

Gdy dowiedział się, że babcia jest chora, znalazł sobie inną (20 lat młodszą od siebie) kobietę a do babci wracał tylko wtedy, kiedy trzeba było zrobić awanturę. Wypominał jej, że mogłaby już umrzeć bo mu przeszkadza. Zaciągnął przed śmiercią jakieś kredyty i kupił samochody tej kobiecie zostawiając moją ciocię z długami. To tylko malutka namiastka tego, co po sobie pozostawił.

Napisz to co chciałaś, proszę.

 

Przykro mi z powodu taty.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Czyli tak jak początkowo myslałam ale nic nie chciałam insynuować, właśnie chciałam napisać że może znalazł sobie wsparcie u innej kobiety. Napisze co myśle na ten temat ale napisz mi czy dziadek tez był taki przed babci chorobą.

Tylko ja nie jestem żadnym medium trafiłam tu przz przypadek, zajmuje się psychologią osobowości kliniczna, kryminologią i wiktymologią . I moje pisanie to tak jak bys był mym pacjentem.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

nie ma sprawy miałam 18 lat trochę już minęło :)

a jaki dziadek był wcześniej dla babci przed chorobą?

Link to comment
Share on other sites

Przed babci chorobą było zupełnie inaczej. Wspólne wyjazdy, wakacje. Było idealnie. Przynajmniej tak to widziałem. Było tak może do mojego 12 roku życia? Może krócej.

 

Studiujesz psychologię lub coś takiego? Miałem taki okres, kiedy się tym interesowałem i wręcz pochłaniałem magazyn Charaktery. :P

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Charaktery tak dosyć interesujące pismo. :) tak już kończę

 

Ogólnie uważam że problem nie stanowi sen, tylko twa sytuacja. Dziadek przestraszył się śmierci i choroby i dlatego znalazł 20 lat mł. od siebie zdrową kobietę aby przy niej poczuć się lepiej, młodziej , zdrowiej aby uciec od śmierci niestety tak się dzieje. Myślę że nie powinnieś przejmować się snem. Ty nie potrafisz zrozumieć jak do tego wszystkiego, boli cie to bo dziadkowie byli dla Ciebie ważni. Nie jestem w stanie Ci tak pomóż bo to złożone nie da sie tego wytłumaczyć bo mam za mało informacji a bajek nie mam zamiaru Ci pisać. Musisz się z tym pogodzić to co było i się wydarzyło zawsze będzie nie zmienisz historii.

Link to comment
Share on other sites

Studiujesz psychologię... Wiesz może jak mam sobie poradzić z takim problemem? :

 

Jakiś czas temu na imprezie u koleżanki poznałem takiego jednego chłopaka. Był ode mnie 2 lata starszy. Strasznie pozytywna osoba. Patrząc na niego od razu humor się poprawiał. Po prostu chodząca pozytywna energia. Spotkaliśmy się kilka razy na mieście przypadkiem i jeszcze kiedyś tam na imprezie i ogólnie to krótko go znałem ale od razu (z resztą jak inni) polubiłem go. Był też na mojej 18. Przyszedł z moimi znajomymi (powiedziałem im wcześniej, żeby kogoś ze sobą zabrali jak chcą). Wspomniał coś, że chciał się zabić tego dnia ale Kuba (chłopak mojej koleżanki) go znalazł. Czy coś takiego. Nie wiem dokładnie bo o tym nie mówił. Stwierdził, że to moje urodziny i powinniśmy się bawić. Był jedną z najlepiej bawiących się osób. Po prostu był ubaw po pachy. Później już go nie widziałem. 3 czy 4 miesiące później zadzwonił do mnie kolega i powiedział, że się zabił. Powiesił się w nocy w piwnicy. Byłem na jego pogrzebie ale nie podszedłem do jego trumny. Nie wiem czemu... Może brakło mi odwagi? Był moment kiedy zaczynałem robić już krok ale w tym momencie wszyscy się rozeszli a trumna została zamknięta. Od jego śmierci prawie codziennie o nim myślę. Nie wiem czemu. Nie był moim dobrym kolegą ani nikim bliskim. Po prostu znajomym z imprezy i tyle. Minęły już prawie 3 miesiące. Wiem, że można było zapobiec jego śmierci. Mogłem wziąć ekipę i pójść z nim gdzieś na imprezę, piwo. Gdziekolwiek. Dziwnie mi z tym bo z jednej strony mogłem mu pomóc a z drugiej uważam, że nie powinienem czuć się winny.

Ehh... Męczy mnie to. A co do snów, nigdy mi się nie śnił.

 

To co mówisz o moich dziadkach ma sens. Wiele tłumaczy. Na prawdę uspokoiłaś mnie. Dziękuję. :)

Link to comment
Share on other sites

LoLomat co do Twojego snu o zmarłym dziadku to napiszę tak :

Według mnie Twój dziadek tak jak powiedział wybaczył Ci to, czego nie rozumiał za życia - Twojego podejścia do Niego.

Widocznie było dla Niego ogromnie ważne to, jaki masz kontakt z nim i jak go traktujesz...

Myślę, że Dziadek chciał poprzez ten sen zakończyć z Tobą te sprawy, których nie rozwiązał przed śmiercią...

Link to comment
Share on other sites

Możliwe. Myślę jednak, że nigdy się tego nie dowiem. Dodam tylko, że to był chyba jedyny raz kiedy mi się śnił.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że duże znaczenie w tym czy się dowiesz ma też to czy Ty wierzysz w taki kontakt zmarłych z żywymi...

Link to comment
Share on other sites

Mój stosunek do spraw paranormalnych, religijnych itp. jest dość dziwny. Można powiedzieć, że nie wierzę, jednak nie wykluczam istnienia takiego kontaktu. Nie ma zarówno mocnych dowodów na istnienie jak i na nie istnienia takiego zjawiska. Jak dla mnie to 51% nie istnieje i 49% istnieje. Takie pół na pół.

To, że chciał mi to powiedzieć to bardzo prawdopodobne. Wierzę w to. Może nie dałbym sobie uciąć za to ręki ale wierzę. Dziękuję. Na prawdę jest mi z tym lepiej. ;)

Link to comment
Share on other sites

Jeśli mogę ze swojej strony coś zaproponować : Ty też przebacz (jeśli oczywiście jest w Tobie siła by to zrobić) Dziadkowi wszystko, idź na jego grób, zapal świeczkę i mu to "powiedz"

Może on też potrzebuje Twojego przebaczenia, a pierwszy przebaczył Tobie...???

Link to comment
Share on other sites

Pójdę kiedyś. Ja zwykle nie gniewam się na innych. Nie mam co wybaczać. Mogę nie rozumieć ale nigdy się nie 'obrażam'

Link to comment
Share on other sites

Ojjj...

Jak nie masz co ?

Gdyby tak było to nie traktowałbyś Dziadka - jak napisałeś- jak powietrze...

Miałeś przecież żal do niego.

Proponuję więc - zakończ pokojowo ten rozdział życia.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Lolomat o Twym koledze mogli byśm yporozmawiac a właściwe popisac ale na gg 7757732. Samobójstawa to bardzo złożony temat i ogromny problem dziwi mnie tylko to że czujesz sie winny . Nie powinieneś z samobójcami jest pewien problem a mianowicie taki: że jeśli ktoś postanowi popełnic samobójstwo to to zrobi jak nie w maju to w pazdzierniku po prostu to zrobi !!! zapraszam na gg a może dojdziemy do tego dlaczego czujesz sie winny.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

To faktycznie bardzo smutna historia i niestety to nie fil :(. Moje zdanie jest takie ale mogę ogromnie się mylić, bardzo trudno mi udzielać jakich komukolwiek odpowiedzi gdy kogoś nie znam nie wiem jaką osobą jest ! Więc:

 

- napewno jesteś bardzo wrażliwą osobą może na zewnątrz nie pokazujesz tego ale w środku tak właśnie jest, przeżywasz dużo rzeczy bardzo intensywnie. To w jaki sposób mówisz o tamtym koledze daje mi bardzo dużo do myślenia i może Ci sie to zupełnie nie spodobać to co napisze ale tak uważam i mogę ogromnie się mylić bo jestem tylko człowiekiem. Wydaje mi się że zobaczyłeś w tym chłopaku siebie samego może zuwazyłeś coś co was łączyło może wnętrze może problemy może sposób bycia. A może on był taki jakim ty chciałeś być? Faktycznie dobrze by było gdybyście w jakiś sposób zareagowali na Twojej 18 stce, może powinniście kogoś poinformować!!! jednak tego nie zrobiliście i on tez nic sobie nie zrobił - czyli zapobiegliście temu i brawo wam za to. Tyle młodych ludzi często mówi " już nie wytrzymam zabije się "- czy każdy gdy słyszy te słowa wzywa specjalistów? NIE a dlatego ze nikt nie wieży w to że naprawdę ta osoba mówi poważnie i w większości przypadkach tak jest. Prawa jest taka że bardzo trudno pomóc jest samobójcy bo gdybyście nawet poinformowali kogo trzeba, chłopak trafił by na oddział psychiatryczny porobili by mu badania, dali na parę dni leki - lidl czy coś w tym stylu gdyby wyszedł z stamtąd to i jak ryzyko że popełni samobójstwa było by ogromne. Specjaliści którzy zajmują się samobójcami uważają że każdą osobę należy leczyć ale nie zawsze to ma skutki takie jak by chciał psychiatra.

Na pewno Twój znajomy miał ogromne problemy z którymi nie był sobie wstanie poradzić mimo iż na zewnątrz wszystko wyglądało ok to w wewnątrz pewnie był kompletnie rozsypany. Myślę że ty zupełnie nie powinieneś czuć się winny, chyba że twoje poczucie winy jest związane zupełnie z czymś innym zadam ci pewne pytanie na które nie musisz tu odpowiadać - bo tylko ty masz prawo znać na nie odpowiedz ( Czy ty kiedykolwiek miałeś myślałeś aby zrobić coś podobnego? ) musi być coś dlaczego tak często myślisz o twym koledze! Czy zauważyłeś w nim coś co miałeś i ty? może zobaczyłeś w nim siebie, może . Czy ty sobie przypadkiem nie wyobrażasz jak doszło do tej tragedii, jak mogło to być pokoleji , czy nie wyobrażasz sobie siebie na jego miejscu?.

 

Jeżeli to wszystko co napisałeś jest prawdą i nic nie było więcej, nic kompletnie to musisz w jakiś sposób z kimś na ten temat porozmawiać szczerze opowiedzieć dokładnie jak było, tak aby ktoś spróbował wytłumaczy ci dlaczego tak się czujesz a sam dojdziesz w tedy do tego że nie warto czuć się winnym. Masz może kogoś takiego z kim mógł byś szczerze pogadać? kogoś kto spróbuje cię zrozumieć? po prostu wystarczy ze ktoś cie wysłucha!

Jezeli jeszcze raz przydarzy ci się taka historia to możesz zadzwonić na jakiś numer zaufania i poinformować kogo trzeba że ktoś z twych bliskich możliwe że chce odebrać sobie życie. Można wtedy faktycznie kogoś takiego uratować !

 

Moim zdaniem nie powinieneś się zadręczać to nie twoja wina :), myślę że powinieneś raczej zacząć próbować myśleć o twym znajomym tylko pozytywnie wspominając tylko te momęty które były fantastyczne a samobójstwo omijać z daleka szerokim łukiem!

 

Pozdrawiam

 

PS. nie wiem z skąd piszesz bo mimo tego wszystkiego aż mnie denerwuje to że nie moge usiąśc przy tobie i o tym pogadać tak było by najlepiej :)

Link to comment
Share on other sites

Zacznę od końca. Sam na sam nic bym Ci nie powiedział. Jestem bardzo nie ufny. Wolę zachować anonimowość pod głupawym nickiem.

 

Co do tego czy mieliśmy coś wspólnego. Tu możesz być z siebie dumna. Trafiłaś w 10. Zauważyłem, że nigdy nie mówił o złych rzeczach. Ja tak samo. Zawsze optymista przy innych. Wszystkie emocje tłumię w muzyce. Nikomu nie opowiadam o problemach. Dziewczyna tylko wie i najbliżsi znajomi ale znajomi to tylko sam zarys tego co jest na prawdę.

Ja z tą śmiercią nie miałem nic wspólnego. Nie przyczyniłem się do niej. Nie widziałem go bardzo długo i dopiero po tragedii się dowiedziałem. Było już za późno. To była jego trzecia i skuteczna próba. Przynajmniej o tylu wiem.

 

Kiedyś (kilka lat temu) też miałem takie myśli ale stwierdziłem, że to nie ma sensu. Zrobię życiu na przekór i będę żył dalej i jakoś sobie poradzę. Jak widać, nic złego się nie stało a moje życie polepszyło się.

Wyobrażałem sobie co on musiał czuć. W jakiej był sytuacji. Tą linę...

 

Śnił mi się dzisiaj. Pierwszy raz. Był gdzieś na jakiejś imprezie w klubie chyba. Było dużo znajomych. Możliwe, że to były czyjeś urodziny. Może moje. Śmiał się. Był szczęśliwy. Nie wiem czy byłem w tym śnie świadomy, że nie żyje. Chyba nie ale jak tylko się obudziłem, pomyślałem, że on nie żyje.

 

Nie popełnię już takiego błędu. Niestety wszyscy tak mówią po fakcie... Miał nieskończone 21 lat. Całe życie było przed nim...

 

Chciałem coś jeszcze napisać ale sms wybił mnie z rytmu. Najwyżej dodam później.

Dziękuję, że tak poważnie przejęłaś się moją sprawą.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

To nie chodzi że mam być z siebie dumna !!! nie traktuje tego w ten sposób, porostu zaciekawiło mnie to co napisałeś, i z twego listu wyczytałam ze musisz być bardzo wrażliwy ze on też był i ze to ukrywał zresztą sam napisałeś najpierw chciał się zabić a później świetnie się bawił to typowe dla potencjalnych zagrożonych. Współczuje takim ludziom, z całego serca

nie wyobrażam sobie tego momentu gdy ktoś zakłada pętlę na szyję i wie że zaraz go nie będzie. Nie mogę sobie nawet wyobrazić jak taki człowiek musi się czuć aby to zrobić.

1.5 roku temu pisałam 200stronicową prace na temat zachowań suicydologicznych, nie mogłam zdecydować sie na grupę badawcza postanowiłam przebadać chłopaka który w wieku 20 lat miał pierwszą i jak dotąd ostatnią próbę samobójczą w wojsku. Łącznie spędziłam z nim 63 godziny i wiesz co do tej pory nie potrafię zrozumieć co on czuł. Próbował przekazać mi jakieś uczucia ale nie potrafiłam do nich dotrzeć nie potrafiłam ich odczuć . Dopiero gdy analizowałam badania i odsłuchiwałam nasze rozmowy krok po kroku zrozumiałam ze to nie moja wina że ja tego nie czułam, po prostu nie mogłam tego czuć bo aby to samo poczuć trzeba odnaleźć sie w tej samej sytuacji.

Link to comment
Share on other sites

(...) najpierw chciał się zabić a później świetnie się bawił to typowe dla potencjalnych zagrożonych (...)

Chcesz przez to powiedzieć, że mogłem go zrozumieć i mu pomóc?

Widzę, że tu byliśmy identyczni...

Link to comment
Share on other sites

Może rozmowa ze mną pomoże Ci zrozumieć takie osoby? Mam na myśli raczej patrzenie z drugiej strony. Osoba o podobnym charakterze opowiada o tragedii z punktu widzenia drugiej osoby.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Nic nie mogłeś zrobić, gdybyś go znał wcześniej gdybyś wiedział że naprawdę może to zrobić to na pewno byście coś zrobili !!!!

Bardzo trudno jest odczytac oczywiste intencje osoby i każdy z nas myśli tak:

 

" ok zadzwonię na policje oni przyjadą zabiorą gościa jutro go wypuszczą ze szpitala i przyjdzie do mnie i powie coś ty oszalał ja sobie jaja robiłem"- to jest właśnie problem że my sami nie wiemy czy to tylko żart cz to prawda.

 

myślę że już próbowałam to zrozumieć myślę ze mi się w jakiś sposób udało ale zawsze będzie przepaść jaką jest ... aj brak mi słów

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Czy był byś w stanie mi pomóc zrozumieć ???? ty tez do końca nie wiesz co on czuł, jakie miał problemy, co było powodem ze to zrobił ? nikt tego nie wie taka jest prawda

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Wielu wybitnych wiktymologów, psychiatrów chce odnaleźć jedną wspólną przyczynę samobójstw jedną konkretną najważniejszą - ale nie ma takiej. Problemy takiej osoby zaczynają się od chwili jej dzieciństwa i tu zaczyna się problem.

Pytałam tego chłopaka którego badałam dlaczego żeby podał jedną najistotniejszą przyczynę, wiesz co usłyszałam : " nie wiem, nie potrafię tego nazwać, sam nie wiem "

Ostatnio miał kryzys emocjonalny zostawiła go dziewczyna, miał ogromny kryzys wszyscy mówili że znów to zrobi i wiesz co chodził jak zbity pies, smutny, załamany, gdy odbierałam od niego telefon to czułam jak z każdym dniem rezygnuje. Każdy mówił że nie da rady - a jednak - dziś jest pośród nas, poradził sobie, żyje i wyszedł z depresji.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

wiesz co go uratowało ?

nie terapeuta, nie psycholog, psychiatra itp.

 

Uratowała go rodzina : matka, ojciec siostra i brat, dawali mu wsparcie w każdej trudnej chwili nie zostawiali go nawet na krok dopóki nie wyszedł z dołka emocjonalnego.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czy to prawda czy zwykłe plotki ale podobno jego brat jakieś 10 lat temu (albo więcej) odebrał sobie życie. Słyszałem też, że zrobił to, bo niby jego dziecko umarło o którym jakoś wcześniej nie słyszałem. Wtedy przed moimi urodzinami chciał to zrobić bo rzuciła go dziewczyna. Hmm po zebraniu wszystkich faktów raczej wersja martwego dziecka jest dla mnie mało prawdopodobna.

 

Nie wiem jak miałbym Ci pomóc zrozumieć samobójcę.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

faktycznie skłonności samobójcze są dziedziczna a właściwe dziedziczna jest depresja ...

 

Są osoby które w sytuacjach trudnych nie potrafią odnaleźć wyjścia z sytuacji jest to często uwarunkowane albo genetycznie albo tym że osoba w dzieciństwie miała ogromne problemy z którymi do dnia targnięcia na własne życie nie mogła sobie poradzić.

Musiałam przeczytać mnóstwo książek do mojej , skonstruowałam narzędzie badawcze dzięki któremu chciałam zobaczyć ja wykształceni ludzie oceniają samobójcę jak go spostrzegają i wiesz przeraziłam się bo moja hipoteza się nie potwierdziłam przebadałam 300 studentów prawa i pedagogiki okazało się że ci ludzie uważają że " samobójca" to człowiek o ogromnej odwadze !!! ja uważam natomiast odwrotnie, to człowiek który nie potrafi sam rozwiązać swych problemów, jest słaby psychicznie. Zamiast stawić czoła problemom poddaje się, nie szuka pomocy ...

 

Czy ty wiesz że w 99,9% osoba która sygnalizuje iż ma myśli samobójcze prosi tak naprawdę o pomoc?

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

kilka lat temu na UMCS w lublinie student który był skryty, nieśmiały miał dobre wyniki w nauce pewnego dnia porządkuje swój pokój, rozdaje rzeczy swym znajomym twierdząc że juz mu są nie potrzebne ze tylko zagradzają mu akademicki pokój. Na drugi dzień wyskakuje przez okno !

Cała śmietanka psychologów analizuje przypadek, okazuje się że chłopak nigdy nie miał nikogo bliskiego, nie miał kto zareagować. Rozdając swe rzeczy pożegnał się w ten sposób ze wszystkimi z tymi którymi coś dla niego znaczyli.

smutne ale prawdziwe

 

czy Twoi znajomi którzy znali tego chłopaka, wiedzieli że miał próby samobójcze przed twoja 18 stką>?

Link to comment
Share on other sites

Z biegiem czasu uważam, że ja prosiłem. Uważam, że takie osoby są odważne. Możliwe, że mi tej odwagi właśnie zabrakło.

Link to comment
Share on other sites

czy Twoi znajomi którzy znali tego chłopaka, wiedzieli że miał próby samobójcze przed twoja 18 stką>?

 

Myślę, że tak.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Widzisz mamy trochę inny punkt widzenia. Oto przypadek z przed dwóch lat:

kobita lat 25, mężczyzna lat 26 , 2 dzieci

wynajmują mieszkanie pojawia się trzecie dziecko, nie wyrabiają na czynsz i na środki do życia.

Pewnego dnia mężczyzna ten odbiera sobie życie ... tragiczne znałam go tyle o ile ale pamiętam że był dobrym człowiekiem

 

pytanie czy był odważnym?

 

no nie wiem

 

zostawia rodzine, jest nie ubezpieczony, kobieta nie ma za co go pochować na szczęście jest pomoc socjalna

 

po II tygodniach po śmierci męza kobieta ląduje na ulicy z 3 małych dzieci, została sama ze wszystkimi problemami

 

pytanie: czy on był odważny ? może tak założył sobie pętle na szyje

 

a czy był tchórzem : tak zostawił rodzinę bez środków do życia

 

Ja uważam że ty jesteś odważnym człowiekiem!!!

Mimo problemów o których mi nie wiadomo, postanowiłeś żyć, postanowiłeś stawić czoła a nie uciec !!!

Link to comment
Share on other sites

Jestem tchórzem.

 

Ten mężczyzna był odważny ale też nic go nie obchodziło. Był egoistą. Nie myślał o najważniejszych dla siebie osobach.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Każdy mam prawo do wyrażania swych emocji i uczuć więc jeżeli uważasz ze jesteś tchórzem to masz do tego prawo tam myśleć ( ja uważam inaczej).

 

Czyż to nie interesujące?

ze zaczęliśmy od interpretacji snu o dziadku, weszlismy w śmierć twego kolegi, udało nam a przynajmniej mi zerknąć jakim jesteś człowiekiem , dowiedzieć się cokolwiek na twój temat i ocenić :)

 

Pamiętaj warto żyć !!! Nie wolno mówic ludziom ze samobójcy są odważni przynajmniej ja nie mogę !

dlaczego?

 

dlatego ze:

gdyby ktoś w mym otoczeniu chciał popełnić samobójstwo i rozmawiał by o tym ze mną, i gdyby zdał mi pytanie: "madziu myślisz że samobójca to kto? a ja odpowiedziała bym : człowiek o ogromnej odwadze !

 

To wiesz co by się stało, ta osoba podeszła by do drzewa i powiedziała by ja też chce być odważny do tej pory myślałem o tym ale tchórzyłem, nie chce dalej żyć, chce to zakończyć, Magda ma racje wystarczy tylko trochę więcej odwagi i później nie będę już nic czół.

 

To miała bym wyrzuty sumienia do końca moich dni

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem. Jesteś świetna w tym co robisz, na prawdę. Bardzo mi pomogłaś. Skoro Ci to wszystko mówię, to znaczy, że w pewnym sensie zdobyłaś moje zaufanie. Gratuluję bo moja dziewczyna zdobywała je baardzo długo.

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

to i tak jesteś odważny, dlatego że ja nigdy ale to przenigdy nie otworzyłam się przed kimś !!!- ja nie potrafię, nigdy nie miałam na to dość odwagi - to śmieszne prawda zważywszy ze na co dzień stosuje różne sztuczki ze wszystkich stron próbuje zdobyć czyjeś zaufanie, staram sie aby ktoś otworzył przede mną swą tajemniczą stronę duszy- co jest nie zbędne w mojej pracy a sama nie potrafię.

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego :)

 

I postaraj się myśleć o twym koledze pozytywnie, nie myśl o tym że odebrał sobie życie myśl o tym ze był fajnym człowiekiem:) i ciesz się z tego że Ty nie nie zrobiłeś czegoś takiego!!!

Zawsze znajdzie się w życiu coś dla czego warto być i żyć !!!

 

Pozdrawiam serdecznie :)

myślę że już wszystko napisaliśmy co chcieliśmy napisać, żałuje jednak tego że nie potrafiłam Ci do końca pomóc, cały czas czuje niedosyt myślę że wiele mogła bym jeszcze o Tobie się dowiedzieć !!! ale nie mogę naciskać !!

 

mam cały czas wrażenie ale jak zwykle się mogę mylić że masz nicka samoocenę - ale to tylko moje gdybanie :)

 

Jeszcze raz wszystkiego dobrego

Link to comment
Share on other sites

Guest madziaCara

Jeżeli Twoi znajomi wiedzieli przed twoją 18stką że ten chłopak miał próby samobójcze wcześniej, to oni powinni zareagować ... bo mieli ku temu podstawę. To tak na marginesie ja bym raczej to zrobiła. Ale człowiek jest tylko człowiekiem !!!

jeszcze raz pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...