Jump to content

Sen o Hawajach i komunizmie


222
 Share

Recommended Posts

Witam. Miałam dziś niezwykły sen. I bardzo proszę Was o interpretację.

 

Najpierw śniło mi się, że jestem ze znajomymi na Hawajach. Było słonecznie i ciepło. Zaczęliśmy się wygłupiać na jakim pomoście i rzucać w siebie jedzeniem. Pamiętam, że jakiś kolega dostał ode mnie ciastem w twarz, a potem on się wkurzył i chciał mi zrobić to samo, ale pizzą. Po części to mu się udało. W pewnej chwili przyszła nasza opiekunka i po obejrzeniu tego bałaganu nakazała posprzatac z tego pomostu resztki jedzenia. Więc wszyscy szorowali. Ja jednak zeskoczyłam do wody( miałam jej po pas) i obróciłam ten pomost "do góry nogami" i w ten oto łatwy sposób wyczyściłam te deski.

 

I teraz nie pamietam czy to była dalsza część snu czy też drugi z kolei.

 

Rzecz ma miejsce w szarej scenerii lat 80- tych.( ja urodziłam się pod koniec tamtych lat więc nic z tamtego okresu nie pamietam) Właśnie obroniłam się na studiach i miałam iść do pracy. Jednak nie mogłam jej dostać. Więc postanowiłyśmy z koleżanką, że pójdziemy do obojętnie jakiej pracy byle by mieć pieniądze na utrzymanie.

Poszłyśmy do zakładu krawieckiego. I dostałyśmy jakąś najłatwiejsza pracę, ponieważ nie znałyśmy się na szyciu. Wycinałyśmy jakieś kieszonki, ale po jakimś czasie nam się to znudziło i zaczęłyśmy się wygłupiać. W pewnej chwili wszedł wychowawca z zakładu karnego, którym okazał się być nasz wykładowca z uczelni. Pracował tam, ponieważ dużo kobiet z ZK tam miało zajęcie. Jak nas zobaczył to stwierdził, że co tu robimy, przecież mamy wyższe wykształcenie i nie powinno nas tu być. Więc wyszłyśmy razem z nim. I teraz zaczął zachowywać się dziwnie. Powiedział, że musimy stąd uciekać i mamy robić to co nam karze. On wsiadł do swojego czarnego terenowego samochodu, a ja do swojego żółtego i koleżanka do swojego. Jechałyśmy za nim. Nagle dodał gazu i wyłamał autem bramę zakładu. Teraz okazało się, że ktoś cały czas nas obserwował i chciał nam zrobić krzywdę. Jednak uciekliśmy im. Po drodze zgubiliśmy koleżankę. Podjechaliśmy pod blok, w którym mieszkałam. Weszliśmy do mnie i zaczęliśmy rozmawiać o tym co ma robić dalej. W pewnej chwili pocałował mnie. Bardzo mnie to zdziwiło wręcz zszokowało, ale udawałam, że nic się nie stało. Weszliśmy do pokoju. I przedstawiłam mu moja mamę, która opiekowała się moim rocznym synkiem, a ojca dziecka nie ma bo siedzi w więzieniu. Potem wsiedliśmy do naszych auto pojechaliśmy gdzieś. I to jest koniec snu.

Po części ze snu prawdą jest to, że niedługo się bronię i chcę poszukać pracę.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...