Jump to content

OOBE, medytacja a chrzescijanstwo.


Del Cortez
 Share

Recommended Posts

Mam takie pytanie, czy OOBE i medytacja jest grzechem? Gdzies uslyszalem, ze apostolowie przezyli OOBE podczas jakiejs tam nocy. Co do medytacji, moim zdaniem to nie jest grzech, bo co jest dobre jesli nie rozwijanie duchowe? Ale chcialbym wiedziec, co mysli o tym KK i PŚ(o ile cos w nim jest na ten temat).

Link to comment
Share on other sites

Istnienie ciała astralnego i astralu raczej kłóci się z nauką Kościoła, poza tym OOBE to ezoteryka więc zdanie osób wypowiadających się w temacie jest negatywne. Poza tym jak zwykle w takich przypadkach zwraca się uwagę na zagrożenia związane z takimi praktykami (chodzi o szatana, możliwość opętania itd).

1 Nie kloci sie, bo wiadomo, ze czlowiek ma dusze

2 Moglbys zacytowac takie zdania?

3 A czy ktos slyszal o takich przypadkach?

4 Bardziej interesuje mnie co na ten temat pisze w PŚ, bo Kosciol moze sie mylic

 

Jan Paweł II pisał o tym, że lepiej czerpać z medytacji chrześcijańskiej niż tej zaczerpniętej z tradycji wschodnich.

Ale nie powiedzial, ze praktykowanie medytacji kultur wschodnich, jest zlem : )

Link to comment
Share on other sites

Moze to i prawda co jest tam napisane, moze i nie. Sam nie wiem jak na to patrzec, ale:

Niestety nie są to żadne dobre duchy, a tylko złe duchy podające się za „ aniołów światłości”, które tylko czekają aby człowiek otworzył dla nich swoją sferę duchową. A czyni to właśnie poprzez technikę OOBE, NDR, czy LD.

Że niby za LD stoja zle duchy? LD samo do mnie przyszlo, nie uczylem sie tego wczesniej. Od czasu do czasu mam po prostu swiadome sny. Kiedys stosowalem technike zapisywania snow, zeby wiecej z nich pamietac, ale odechcialo mi sie, a LD czasami i tak sie pojawia.

 

Co do samego OOBE- moja mama mi, kiedys powiedziala, ze znalazla sie pod sufitem, a zadnego OOBE nie praktykowala.

Tam bowiem, gdzie nie ma Boga, panoszą się złe duchy.

?? A ja myslalem, ze Bog jest wszedzie... Mylilem sie?

 

a wcześniej wyspowiadać się z grzechu okultyzmu i wyrzec się tych technik.

Z medytacji tez trzeba sie spowiadac? Co jesli nie widze w tym nic zlego? I nie zaluje tego? Ba, nawet czuje, ze jestem blizej Boga i otworzyly mi sie oczy na swiat.

 

Czyli wychodzi na to, ze jesli chce praktykowac OOBE musze zerwac z KK i juz nigdy nie bede mogl przyjac hostii, bo jesli nie bede za to zalowal to nie bede spelnial warunkow dobrej spowiedzi?

 

 

Co do Twojej wypowiedzi:

niestety się kłóci ;]

dlaczego? przeciez czlowiek ma dusze

 

Pismo się nie wypowiada.

moze nie doslownie, ale w przenosni napewno sie wypowiada

Edited by Del Cortez
Link to comment
Share on other sites

prosze o odpowiedz na poprzedni post

nie bede teraz zasmiecal watku przez bledna interpretacje moich wypowiedzi, bo nigdzie nie napisalem, ze wiem lepiej

Link to comment
Share on other sites

LD samo do mnie przyszlo, nie uczylem sie tego wczesniej. Od czasu do czasu mam po prostu swiadome sny. Kiedys stosowalem technike zapisywania snow, zeby wiecej z nich pamietac, ale odechcialo mi sie, a LD czasami i tak sie pojawia.

Tak się jakoś składa, że większość rzeczy jakoś sama "przypadkowo" do nas trafia.

Wśród tych rzeczy są również te, które nazywane są pokusami, a które prowadzą na drogi inne niż te, które proponuje w swoim nauczaniu KK.

Trafiasz na coś co Ciebie interesuje, intryguje, zaczynasz za tym podążać i jeżeli dobrze nie rozeznasz kierunku lub nie zdecydujesz świadomie o jego wyborze, to możesz się nawet nie zorientować jak już głęboko wsiąkłeś.

 

Co do samego OOBE- moja mama mi, kiedys powiedziala, ze znalazla sie pod sufitem, a zadnego OOBE nie praktykowala.

Wiesz, są obok nas istoty, które można określić jako duchowe i one od czasu do czasu trochę nam pomagają poznać różne z tych rzeczy.

Pytanie tylko czy damy się w to wciągnąć, czy może tym razem ich haczyk pozostanie pusty :)

 

?? A ja myslalem, ze Bog jest wszedzie... Mylilem sie?

Nie myliłeś się, Bóg jest wszędzie.

 

Stwierdzenie "tam gdzie nie ma Boga" używane jest w doniesieniu do osób, do ich stanu duchowego, w którym odrzuciły one Boga.

Człowiek ma coś takiego jak wolna wola i dzięki niej może sam decydować, czy w swoim życiu będzie szedł z Bogiem czy bez Niego.

Jeżeli wybierze tą drugą opcję, to w domu niezamieszkałym natychmiast pojawią się mieszkańcy, którzy wybrali podobna drogę, bez Boga.

 

Z medytacji tez trzeba sie spowiadac? Co jesli nie widze w tym nic zlego? I nie zaluje tego? Ba, nawet czuje, ze jestem blizej Boga i otworzyly mi sie oczy na swiat.

Pytanie jakie medytacje masz na myśli? Co jest ich celem? Jeżeli są skierowane do Boga, a ich celem jest zbliżenie się do Niego to nie.

Poczytaj trochę o medytacjach chrześcijańskich, np. tu: ..:: Internetowy Dom Rekolekcyjny :: e-DR ::..

Być może szukasz daleko czegoś, co jest naprawdę bardzo blisko i wcale nie kłóci się z nauczaniem KK.

 

Czyli wychodzi na to, ze jesli chce praktykowac OOBE musze zerwac z KK i juz nigdy nie bede mogl przyjac hostii, bo jesli nie bede za to zalowal to nie bede spelnial warunkow dobrej spowiedzi?

Jeżeli wchodzisz w ezoterykę i świadomie podejmujesz się praktyk zakazanych to tak.

Pytanie tylko po co Ci to? Co chcesz przez to osiągnąć poza odrobiną adrenaliny?

Mogę Ci powiedzieć tylko tyle: bardzo łatwo jest odejść, bardzo trudno jest wrócić.

Rozwój duchowy to praca nad sobą, droga na wzgórze, droga do Boga.

Masz tu dwie możliwości wspinać się pod górę lub schodzić w dół.

 

Żeby zniszczyć swoje relacja z Bogiem wystarczy dać sobie przyzwolenie na grzech, żeby je odbudować, trzeba się sporo napracować, aby z powrotem wejść na góre pokonując przeszkody, które wcześniej samemu się na tą drogę wrzuciło.

 

A jeżeli chodzi o adrenalinę..., to jeżeli będziesz miał na tyle odwagi, aby swój los polecić Bogu, to możesz mieć więcej okazji do jej poczucia niż mógłbyś się spodziewać :)

 

dlaczego? przeciez czlowiek ma dusze

Dusza, a pojęcie ciała astralnego, energetycznego, eterycznego itd. to dwie zupełnie inne konstrukcje.

Wg KK istota człowieka składa się z ciała fizycznego, duszy i ducha. Nie wyróżnia się innych "części" człowieka, które mogłyby funkcjonować w jakikolwiek niezależny sposób.

Czym tak naprawdę jest OOBE nikt nie wie.

Równie dobrze może być to projekcja jakiej dopuszczają się inne byty, które z upodobaniem mieszają w naszej świadomości.

 

moze nie doslownie, ale w przenosni napewno sie wypowiada

 

Jeżeli ezoterykę zaliczyć to tego samego gatunku co wróżby i magię, a tak jakoś pasuje, to jest ona surowo zakazana: Pwt 18, 10-14, Kpł 19, 31; 20, 6. 27.; 1Sm 15, 23.

Link to comment
Share on other sites

Tak się jakoś składa, że większość rzeczy jakoś sama "przypadkowo" do nas trafia.

Wśród tych rzeczy są również te, które nazywane są pokusami, a które prowadzą na drogi inne niż te, które proponuje w swoim nauczaniu KK.

Trafiasz na coś co Ciebie interesuje, intryguje, zaczynasz za tym podążać i jeżeli dobrze nie rozeznasz kierunku lub nie zdecydujesz świadomie o jego wyborze, to możesz się nawet nie zorientować jak już głęboko wsiąkłeś.

 

Jeżeli wchodzisz w ezoterykę i świadomie podejmujesz się praktyk zakazanych to tak.

Pytanie tylko po co Ci to? Co chcesz przez to osiągnąć poza odrobiną adrenaliny?

Mogę Ci powiedzieć tylko tyle: bardzo łatwo jest odejść, bardzo trudno jest wrócić.

Rozwój duchowy to praca nad sobą, droga na wzgórze, droga do Boga.

Masz tu dwie możliwości wspinać się pod górę lub schodzić w dół.

 

A jeżeli chodzi o adrenalinę..., to jeżeli będziesz miał na tyle odwagi, aby swój los polecić Bogu, to możesz mieć więcej okazji do jej poczucia niż mógłbyś się spodziewać :)

 

Tylko ja dalej nie rozumiem co jest zlego w LD. Przeciez jest to zwykly sen ktorym poprostu mozemy kierowac(moze nie do konca, ale w pewnym sensie tak). Moge nawet powiedziec jak to bylo ze mna. Mialem czasami straszne sny. Goni mnie jakis potwor czy inne paskudztwo. Tylko ze cos tu nie gra. Potwor? Gonie mnie? Ze jak?! To musi byc sen. Wtedy uswiadomilem sobie, ze to sen. Z biegiem czasu nie musialy sie wydyrzyc dziwne rzeczy zebym zrozumial, ze snie. O tym, ze jest to LD dowiedzialem sie rok moze dwa lata temu. A swiadome sny miewam odkad pamietam. I wcale nie wywoluje ich przed spaniem. Same czasem przychodza. Wg KK LD jest grzechem? Wg mnie nie, bo to tak jakby mowic, ze zwykly sen jest grzechem, a rozni sie on tylko tym, ze nie jestesmy jego swiadomi.

 

Hmm... Adrenalina? Raczej przezycia, rozwiniecie duchowe. Chociaz tez ciekawosc. Dlaczego Ojciec Pio nie byl grzesznikiem, skoro mial zdolnosci paranormalne? Znall bilokacje(zaawansowana forma OOBE?), telepatie i uzdrawial- czy to nie ezoteryka? Wiec dlaczego OOBE to zlo? Przeciez zeby je osiagnac trzeba byc na jakims tam stopniu rozwoju duchowego. Rozwoj duchowy to nie tylko zblizenie sie do Boga, ale do swiata, zrozumienie samego siebie.

Co przez to rozumiesz? : )

Link to comment
Share on other sites

cóż, masz wybór - słuchać hierarchów lub po prostu samemu spróbować.

jest całkiem liczna grupa która ma oobe, ld i dobrze się ma :)

korzeń twojego niepokoju jest związany z tym że ktoś uważa inaczej, a nie z tym czy coś jest dobre/złe :)

Link to comment
Share on other sites

Dziwi mnie jak to możliwe, że ktoś tak dewotycznie przywiązany do ideologii chrześcijańskiej (skoro w ogóle targają nim takie wątpliwości) próbuje takich praktyk.

 

Posiadając wiarę, nie potrzebujesz ezoteryki do wytłumaczenia i poznania zjawisk wykraczających poza fizyczny świat.

Edited by Wiedźmin
Link to comment
Share on other sites

Tylko ja dalej nie rozumiem co jest zlego w LD....

 

Wg KK LD jest grzechem? Wg mnie nie, bo to tak jakby mowic, ze zwykly sen jest grzechem, a rozni sie on tylko tym, ze nie jestesmy jego swiadomi.

Sam sen jako taki grzechem nie jest. Nie jest również grzechem jego świadomość.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy doszukiwać się w snach wartości nadprzyrodzonych.

A żeby temat można było rozwinąć dalej należałoby przede wszystkim sprecyzować: co rozumiemy pod pojęciem grzech?

Jeżeli grzechem określimy takie postępowanie człowieka, które w swoim skutku działa na jego szkodę, to wchodzenie w nadprzyrodzoną interpretację snów, podróże w LD lub OOBE jest otwarciem się na sferę, w której otwieramy się na szerszy kontakt z istotami duchowymi, wśród których są również takie, które nie koniecznie chcą naszego dobra.

Zbytnia ciekawość może doprowadzić do wejścia w zależności (przeważnie początkowo niezauważalne i często długo nieujawniane), z których uwolnienie będzie wymagało uporządkowanie sporego bałaganu jaki powstanie w świadomości takiej osoby.

 

Dlaczego Ojciec Pio nie byl grzesznikiem, skoro mial zdolnosci paranormalne? Znall bilokacje(zaawansowana forma OOBE?), telepatie i uzdrawial- czy to nie ezoteryka?

Bilokacja to nie OOBE :)

Znani są także święci, którzy lewitowali itd...

 

Ale początek znajduje się w innym miejscu:

Przeciez zeby je osiagnac trzeba byc na jakims tam stopniu rozwoju duchowego. Rozwoj duchowy to nie tylko zblizenie sie do Boga, ale do swiata, zrozumienie samego siebie.

Dokładnie tak, przede wszystkim: "trzeba byc na jakims tam stopniu rozwoju duchowego."

Właśnie taka jest kolejność rzeczy.

 

I błędnym jest stwierdzenie, że zbliżanie się do Boga nie jest również zbliżaniem się do świata i do zrozumienie samego siebie :)

Tak się właśnie składa, że to dokładnie jest sednem nauki chrześcijańskiej :)

Szukając Boga, dążąc do jak najbliższego z Nim kontaktu nie masz możliwości pójścia inną drogą niż tą, która prowadzi Cię przez świat z jego całym pięknem, ale niestety też ubóstwem, nie masz możliwości zbliżenia się do Boga jeżeli nie będziesz umiał okazać bliskości innemu człowiekowi (który jest w gruncie rzeczy obrazem Boga), a w tym również jeżeli nie będziesz potrafił zrozumieć i zaakceptować samego siebie.

Abyś mógł prawdziwie kochać innych ludzi, przede wszystkim musisz nauczyć się kochać siebie. Nie ma innej drogi :)

 

 

Hmm... Adrenalina? Raczej przezycia, rozwiniecie duchowe. Chociaz tez ciekawosc.

Rozwinięcie duchowe...

 

Jak myślisz, od czego powinno się zaczynać?

Czy jeżeli chcesz być dobrym kierowcą, to wychodzisz z domu wsiadasz do jakiegokolwiek pojazdu, wciskasz gaz do dechy i pędzisz na oślep?

Adrenalina - jest, przeżycia - a jakże i to jakie :), ale czy czegokolwiek pożytecznego w ten sposób się nauczysz?

W takiej sytuacji w najlepszym razie skończy się na jakiejś małej kolizji i na tym ta forma nauki się zakończy.

Być może zaspokoisz swoją ciekawość, a zamiast nauki dostaniesz nauczkę.

 

Wiele osób, nie tylko oficjalnie uznani święci, doświadcza "innych stanów świadomości" lub też posiada zdolności określane jako paranormalne i wielu takich przypadkach wręcz trudno byłoby mówić o grzechu.

Ale w ich przypadku zdolności czy dary jakimi mogą się posługiwać są następstwem obranej drogi rozwoju duchowego, a nie środkiem do jego osiągnięcia.

Zanim otrzymali owe łaski zostali wcześniej przygotowani, aby byli świadomi tego, co posiądą i umieli z tego rozsądnie korzystać.

 

Analogicznie jak w przypadku prowadzenia pojazdu: najpierw umiejętności, znajomość przepisów i zasad, czyli wiedza kto, co, skąd, dokąd, którędy itd, a dopiero później uprawnienia (a i tak nauka, rozwój duchowy na tym się nie kończy :))

 

Co przez to rozumiesz? : )

Może pewne doświadczenia... :)

Link to comment
Share on other sites

Dziwi mnie jak to możliwe, że ktoś tak dewotycznie przywiązany do ideologii chrześcijańskiej (skoro w ogóle targają nim takie wątpliwości) próbuje takich praktyk.

 

Posiadając wiarę, nie potrzebujesz ezoteryki do wytłumaczenia i poznania zjawisk wykraczających poza fizyczny świat.

 

To już naprawde szczyt kpiny, aby edytować posty użytkownika nie zawierające ani wulgaryzmów, ani obelg ad personam.

 

Ja zdaje sobie sprawę, że tematyka tego forum jest nieco "egzotyczna", a jego bywalcy to jakby nie patrzeć dziwacy (tak - wygląda na to, że ja również), ale NIGDY, dosłownie NIGDY nie spotkałem się z tak dzikimi, bezczelnymi i otwartymi przejawami polityki cenzorskiej.

 

Przestańcie fochać się jak przewrażliwione dziewczynki bo w życiu wam to nie pomoże, a chciałbym korzystając z okazji niektórym przypomnieć, że mimo wszystko średnio od 14 do 16 godzin w ciągu doby spędzamy NA JAWIE....

 

Poniżej oryginalny wydźwięk posta, jakby ktoś był zainteresowany przemyśleniem pewnych faktów, zamiast popadaniem w syndrom oburzonego księżula.

 

Dziwi mnie jak to możliwe, że ludzie religijni wykazują zainteresowanie ezoteryką, w efekcie narażając się na wątpliwości i dylematy

 

Przecież posiadając wiarę, nie potrzebujesz tego, by tłumaczyć sobie zjawiska nadprzyrodzone wiedzą ezoteryczną

Posiadając wiedzę ezoteryczną?(nawet śladowe doświadczenia). Bardzo szybko odrzucisz wiarę, gdy zdasz sobie sprawę w jak prymitywny sposób "chadza na skróty", starając się wytłumaczyć zjawiska i miejsca nie należące do tego świata ludziom na tyle niedorozwiniętym, by POMYŚLEĆ i poszukać prawdy na własną rękę.

 

Jeśli ktoś poczuł się urażony to .... wcale nie jest mi przykro, gdyż jako, że prawda w oczy kole, miał ku temu powody.

 

Pozdrawiam.

Edited by Henryy87
Link to comment
Share on other sites

Rozumiem do czego dazysz.

 

Ale

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy doszukiwać się w snach wartości nadprzyrodzonych.

Hmm Jozef mial sen o wartosci nadprzyrodzonej. Maryja rowniez. Sam nie twierdze, ze sny maja jakies wartosci nadprzyrodzone, ale cos sie nie zgadza w Twoim twierdzeniu : P

 

Ogolnie reszta jest jasna, tylko dlaczego skoro swieci robili rzeczy nadprzyrodzone to nie grzeszyszli, a Ci ktorzy sa zwyklymi ludzmi, ktorzy osiagneli cos wiecej, sa grzesznikami?

 

 

@Henryy87- a moze ktos chce poznac zdanie innych? Uzytkownikow, przedstawicieli Kosciola? Chce poznac odpowiedz na dreczace go pytania. Kto pyta nie bladzi. Glupich pytan nie ma, sa tylko glupie odpowiedzi.

P.S. niedorozwiniety to jest obraza...

Edited by Del Cortez
Link to comment
Share on other sites

Henryy87- a moze ktos chce poznac zdanie innych? Uzytkownikow, przedstawicieli Kosciola? Chce poznac odpowiedz na dreczace go pytania. Kto pyta nie bladzi. Glupich pytan nie ma, sa tylko glupie odpowiedzi.

P.S. niedorozwiniety to jest obraza...

 

Taka samo jak nazwać upośledzone dziecko downem, ot - fachową nazwą jego syndromu.

 

Wszyscy jesteśmy początkowo niedorozwinięci skoro uwięzieni w ciałach, wiedzę o wszechświecie mamy szczątkową. Z tą różnicą, że inni w owym upośledzeniu trwają podążając wygodnie za dogmatami instytucji religijnych , a inni postanawiają się uczyć i rozwijać.

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem do czego dazysz.

 

Ale

 

 

Hmm Jozef mial sen o wartosci nadprzyrodzonej. Maryja rowniez. Sam nie twierdze, ze sny maja jakies wartosci nadprzyrodzone, ale cos sie nie zgadza w Twoim twierdzeniu : P

Jeżeli weźmiesz pod uwagę to, że ww. przez Ciebie osoby znajdowały się na, powiedzmy to dość ogólnie, wysokim poziomie rozwoju duchowego (nawiedzenia anielskie itd.), to sprawa będzie się przedstawiała już nieco inaczej :)

 

 

Ogolnie reszta jest jasna, tylko dlaczego skoro swieci robili rzeczy nadprzyrodzone to nie grzeszyszli, a Ci ktorzy sa zwyklymi ludzmi, ktorzy osiagneli cos wiecej, sa grzesznikami?

A przeczytałeś mój poprzedni post ze zrozumieniem?

Wiele osób, nie tylko oficjalnie uznani święci, doświadcza "innych stanów świadomości" lub też posiada zdolności określane jako paranormalne i wielu takich przypadkach wręcz trudno byłoby mówić o grzechu.

Ale w ich przypadku zdolności czy dary jakimi mogą się posługiwać są następstwem obranej drogi rozwoju duchowego, a nie środkiem do jego osiągnięcia.

Zanim otrzymali owe łaski zostali wcześniej przygotowani, aby byli świadomi tego, co posiądą i umieli z tego rozsądnie korzystać.

Dla rozwinięcia tematu możesz poczytać np. o charyzmatach.

A dlaczego tak ważna jest kolejność rzeczy?

Choćby dlatego, abyś nie został obdarowany przez istotę nie będąc świadomy jej natury.

Rozwój duchowy to również nauka rozeznania, umiejętności odróżniania tego, co do Ciebie przychodzi.

Dobrze jest być świadomym obranej drogi, aby na finiszu nie być zaskoczonym :)

 

 

Przecież posiadając wiarę, nie potrzebujesz tego, by tłumaczyć sobie zjawiska nadprzyrodzone wiedzą ezoteryczną

Prawda :)

 

Posiadając wiedzę ezoteryczną?(nawet śladowe doświadczenia). Bardzo szybko odrzucisz wiarę, gdy zdasz sobie sprawę w jak prymitywny sposób "chadza na skróty", starając się wytłumaczyć zjawiska i miejsca nie należące do tego świata ludziom na tyle niedorozwiniętym, by POMYŚLEĆ i poszukać prawdy na własną rękę.

Fałsz i to w dodatku prymitywnie umotywowany :)

Link to comment
Share on other sites

A przeczytałeś mój poprzedni post ze zrozumieniem?

Zrozumialem. Chodzilo mi to, ze dlaczego musialbym sie z tego spowiadac, jesli po jakims czasie medytacji bym to osiagnal? Nie medytuje zeby osiagnac OOBE, ale co jesli tak sie stanie? Powinienem skonczyc? Spowiadac sie? Kontynuowac? Przeciez wg. KK jest to grzech. Nie wiem, czy sugerujesz, ze dopiero po pewnym czasie przestaje to byc grzechem, bo jesli tak to chyba cos tu nie gra : P

 

 

Wszyscy jesteśmy początkowo niedorozwinięci skoro uwięzieni w ciałach, wiedzę o wszechświecie mamy szczątkową. Z tą różnicą, że inni w owym upośledzeniu trwają podążając wygodnie za dogmatami instytucji religijnych , a inni postanawiają się uczyć i rozwijać.

Wlasnie. Dowiaduje sie paru rzeczy od bardziej doswiadczonych, zeby sie rozwinac, ale przy okazji nie zbladzic.

A co do "niedorozwinietego"- wszystko zalezy w jakim kontekscie sie tego uzywa, a w Twoim poprzednim poscie moglo to zabrzmiec troche dwuznacznie, ale nie drążmy juz tego. Moze lepsze byloby stwierdzenie " nierozwiniety".

Edited by Del Cortez
Link to comment
Share on other sites

Chodzilo mi to, ze dlaczego musialbym sie z tego spowiadac, jesli po jakims czasie medytacji bym to osiagnal? Nie medytuje zeby osiagnac OOBE, ale co jesli tak sie stanie? Powinienem skonczyc? Spowiadac sie? Kontynuowac? Przeciez wg. KK jest to grzech. Nie wiem, czy sugerujesz, ze dopiero po pewnym czasie przestaje to byc grzechem, bo jesli tak to chyba cos tu nie gra : P

Może w takim razie zacznijmy od początku.

Jeżeli można to od strony medytacji i ewentualnych jej skutków wg koncepcji chrześcijańskiej.

Tak jak w innych spotykanych tu kierunkach medytacji, medytacja chrześcijańska również ma na celu rozwój duchowy.

Jednak jej cechą charakterystyczną jest ścisłe ukierunkowanie na drogę do Boga, na poznanie i zrozumienie wskazówek jakie nam pozostawił.

Skutkiem takiej medytacji mogą być różnego rodzaju poruszenia, doświadczenia duchowe idt.

Są one skutkiem, a nie celem.

I nigdzie nie jest napisane, że doświadczenia dotyczące naszej sfery duchowej same w sobie są grzechem.

 

Pytanie tylko: od kogo one pochodzą i/lub do kogo są skierowane? A ponieważ tak jak napisałam wcześniej: grzechem jest takie postępowanie człowieka, które w swoim skutku działa na jego szkodę, to w tym przypadku grzechem byłoby poszukiwanie takich doświadczeń zdając się na przypadkowego ich dawcę, gdyż można by ogólnie mówiąc "źle trafić".

Ponieważ Bóg chce dobra człowieka, to człowiek działający na własną szkodę działa przeciw Bogu.

W ten sposób odrzuca Boga, Jego pomoc i miłość, a tym samym popełnia grzech przeciw Niemu, za który powinien Go przeprosić w sakramencie pokuty i pojednania.

 

Jeżeli natomiast doświadczamy jakichś szczególnych przeżyć w trakcie medytacji/modlitwy skierowanej do Boga, to zalecane jest polecenie ich Bogu. Jeżeli od Niego pochodzą i mają doprowadzić daną osobę do określonego celu, to Bóg już zadba o to, aby dana osoba została do tego odpowiednio przygotowana.

 

Co powinieneś zrobić, jeżeli chcesz zbliżyć się do Boga, doświadczyć Jego bliskości praktykując ten rodzaj modlitwy?

Przede wszystkim zadbać o swoją czystość duchową, ponieważ "do świętego może przyjść tylko to, co święte".

Czyli, dokładnie tak, pójść do spowiedzi, a konkretnie skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania, i starać się stale pozostawać w stanie łaski uświęcającej, a co się z tym wiąże pracować nad sobą :) To warunek podstawowy.

Jeśli następnie podejmiesz modlitwę medytacyjną lub kontemplacyjną, a będą Cię niepokoiły jakieś doświadczenia z nią związane, to dobrze by było, abyś o nich z kimś rozmawiał. Z kimś, tzn. z osobą, która ma już jakieś rozeznanie, doświadczenie w tej materii. Możesz np. poprosić jakiegoś kapłana o towarzyszenie, kierownictwo duchowe, pomoc w rozeznaniu.

Są również różne grupy formacji duchowej, w której osoby wymieniają swoje doświadczenia.

Sporo jest takich dróg, włącznie z rekolekcjami w zakonach.

Link to comment
Share on other sites

Czyli jesli przed medytacja powiem sobie kilka razy: "Medytacja ta wplynie pozytywnie na mnie, na moj rozwoj duchowy, religijny, na moje cialo fizyczne i na moja psychike, a wszystko co moze mi przerwac medytacje lub wplynac na mnie negatywnie, w rzeczywistosci nie wplynie na mnie w zadnym stopniu" i podczas medytacji zdarzyloby mi sie OOBE lub cos w tym stylu, w takim wypadku nie byloby to grzechem, bo nie do tego dazylem? Dobrze rozumiem?

W innym wypadku, jesli dazyl bym do uzyskania OOBE i to by sie udalo, to byloby to grzechem?

 

To troche tak jakby mowic, ze wielki humanista intelektualista uzywajac wulgarnych wyrazow nie przeklina, bo jego slownictwo jest juz tak rozwiniete, ze jego to sie nie tyczy. A jakis dresiarz pod blokiem przeklina, bo uzywa wulgarnych wyrazow.

Link to comment
Share on other sites

Czyli jesli przed medytacja powiem sobie kilka razy: "Medytacja ta wplynie pozytywnie na mnie, na moj rozwoj duchowy, religijny, na moje cialo fizyczne i na moja psychike, a wszystko co moze mi przerwac medytacje lub wplynac na mnie negatywnie, w rzeczywistosci nie wplynie na mnie w zadnym stopniu" i podczas medytacji zdarzyloby mi sie OOBE lub cos w tym stylu, w takim wypadku nie byloby to grzechem, bo nie do tego dazylem? Dobrze rozumiem?

A czy jeżeli wjeżdżając do ciemnego tunelu powiesz sobie, że chcesz nim przejechać, że jazda ma być przyjemna, przynieść Ci satysfakcję, odstresować i odprężyć, to będziesz miał gwarancję, że nie doznasz obrażeń po zderzeniu się ze ścianą, którą być może napotkasz w głębi tunelu, bo inaczej zaplanowałeś sobie tą podróż?

Być może gdybyśmy byli absolutnymi panami swojego losu, być może byłoby to możliwe.

Ale nasza egzystencja, to współegzystencja, wypadkowa naszych decyzji, naszego działania i działania tego co nas otacza, z czym współistniejemy.

Tak jak już kilka razy pisałam: grzech to wejście w sytuacje, które w swoich skutkach mogą być (i są) dla nas szkodliwe.

To, że wchodząc gdzieś coś sobie powiesz, poczynisz jakieś założenie, a jednocześnie w pełni świadomie podejmiesz ryzyko nie chroni Cię przed skutkami Twoich działań.

Ryzykujesz, narażasz się na niebezpieczeństwo = popełniasz grzech.

 

Jeżeli natomiast przed wjechaniem w dany tunel poprosisz tego, który go z pewnością zna o poprowadzenie, wskazanie drogi, pomoc w podróży i ochronę w razie niebezpieczeństw, zdarzeń, których Ty przewidzieć nie możesz, to ów znający drogę albo od razu odradzi Ci tą podróż znając niebezpieczeństwa, albo, jeżeli uzna że ta droga jest odpowiednia dla posiadanych przez Ciebie umiejętności, pomoże Ci ją bezpiecznie pokonać.

 

W innym wypadku, jesli dazyl bym do uzyskania OOBE i to by sie udalo, to byloby to grzechem?

Jeżeli byłoby to celem samo w sobie, wartością w tym przypadku nadrzędną, do osiągnięcia której świadomie, nawet potencjalnie, narażasz swoje bezpieczeństwo, to tak.

 

To troche tak jakby mowic, ze wielki humanista intelektualista uzywajac wulgarnych wyrazow nie przeklina, bo jego slownictwo jest juz tak rozwiniete, ze jego to sie nie tyczy. A jakis dresiarz pod blokiem przeklina, bo uzywa wulgarnych wyrazow.

Tylko że w rzeczywistości wygląda to tak, że wielki humanista intelektualista nie używa wulgarnych wyrazów :)

On po prostu posługuję się językiem czystym, poprawnym i możliwie prostym.

Wulgaryzmy, które służą głownie do wyrażania swoich negatywnych stanów emocjonalnych po prostu nie są mu potrzebne.

Jego słownictwo jest już na tak rozwinięte, że nawet mówiąc o tematach dotyczących wulgaryzmów używa określeń opisowych

A jeżeli nie ma innego wyjścia niż przytoczenie konkretnego przykładu, bo w tym akurat kierunku poprowadziła rozmowa, to ujmuje ów wyraz z dużą ostrożnością określeń i podkreśleniem jego niepoprawności rozważając uprzednio, czy aby na pewno jego użycie jest konieczne.

Link to comment
Share on other sites

A czy jeżeli wjeżdżając do ciemnego tunelu powiesz sobie, że chcesz nim przejechać, że jazda ma być przyjemna, przynieść Ci satysfakcję, odstresować i odprężyć, to będziesz miał gwarancję, że nie doznasz obrażeń po zderzeniu się ze ścianą, którą być może napotkasz w głębi tunelu, bo inaczej zaplanowałeś sobie tą podróż?

Być może gdybyśmy byli absolutnymi panami swojego losu, być może byłoby to możliwe.

Ale nasza egzystencja, to współegzystencja, wypadkowa naszych decyzji, naszego działania i działania tego co nas otacza, z czym współistniejemy.

Tak jak już kilka razy pisałam: grzech to wejście w sytuacje, które w swoich skutkach mogą być (i są) dla nas szkodliwe.

To, że wchodząc gdzieś coś sobie powiesz, poczynisz jakieś założenie, a jednocześnie w pełni świadomie podejmiesz ryzyko nie chroni Cię przed skutkami Twoich działań.

Ryzykujesz, narażasz się na niebezpieczeństwo = popełniasz grzech.

czyli wychodzimy z zalozenia, ze nawet modlitwa moze byc grzechem ;]

 

Tylko że w rzeczywistości wygląda to tak, że wielki humanista intelektualista nie używa wulgarnych wyrazów :)

On po prostu posługuję się językiem czystym, poprawnym i możliwie prostym.

Wulgaryzmy, które służą głownie do wyrażania swoich negatywnych stanów emocjonalnych po prostu nie są mu potrzebne.

Jego słownictwo jest już na tak rozwinięte, że nawet mówiąc o tematach dotyczących wulgaryzmów używa określeń opisowych

A jeżeli nie ma innego wyjścia niż przytoczenie konkretnego przykładu, bo w tym akurat kierunku poprowadziła rozmowa, to ujmuje ów wyraz z dużą ostrożnością określeń i podkreśleniem jego niepoprawności rozważając uprzednio, czy aby na pewno jego użycie jest konieczne.

Heh. Czytajac to usmiech pojawil sie na mojej twarzy, bo bylem pewny ze padnie taka odpowiedz :D Odpowiedz jednak zbacza troche z tematu. Dobra napisze inaczej. Wczesniej pisalas, ze jesli swiete osoby robily rzeczy nadprzyrodzone, wychodzily z ciala, czytaly w myslach, przepowiadaly przyszlosc, to przygotowywaly sie do tego, dzieki czemu nie popelnialy grzechu. A czy jesli ktos juz jest super rozwiniety duchowo, jest za pan brat z Bogiem i przeklnie to nie popelnia grzechu? Chce przez to powiedziec, ze jesli cos jest grzechem, to nie przestaje nim byc w zaleznosci od tego kto ten grzech popelnia. Wiec cos tu nie gra ;] Wychodzi na to, ze albo Swieci nie byli tacy swieci, albo to KK jest zacofany, dlatego nie uznaje takich praktyk. Niestety naleze do tego Kosciola i mimo, ze nie zgadzam sie z niektorymi sprawami, musze sie do nich podporzadkowac. Wiec prosze wyjasnij mi to.

Link to comment
Share on other sites

czyli wychodzimy z zalozenia, ze nawet modlitwa moze byc grzechem ;]

Tak. To czy nim jest zależy od tego, jak jest skierowana, do kogo i w jakich intencjach.

 

Heh. Czytajac to usmiech pojawil sie na mojej twarzy, bo bylem pewny ze padnie taka odpowiedz :D

Gdybyś zapytał mnie o długość wzorca jednostki miary długości, to też nie byłbyś zaskoczony odpowiedzią :)

 

Dobra napisze inaczej. Wczesniej pisalas, ze jesli swiete osoby robily rzeczy nadprzyrodzone, wychodzily z ciala, czytaly w myslach, przepowiadaly przyszlosc, to przygotowywaly sie do tego, dzieki czemu nie popelnialy grzechu.

Ujmując to precyzyjniej: idąc drogą rozwoju duchowego ukierunkowaną na zbliżenie się, poszukiwanie kontaktu z Bogiem zostały obdarowane przez Niego takimi łaskami, darami, w czasie, gdy były już na odpowiednim poziomie rozwoju umożliwiającym im właściwe posługiwanie się nimi.

Najpierw był wybór celu i drogi, a dopiero później objawiały się ww. zdolności.

 

A czy jesli ktos juz jest super rozwiniety duchowo, jest za pan brat z Bogiem i przeklnie to nie popelnia grzechu?

Z całą pewnością: popełnia grzech. Im wyższa jest jego świadomość, tym jego grzech ma większą wagę.

 

Chce przez to powiedziec, ze jesli cos jest grzechem, to nie przestaje nim byc w zaleznosci od tego kto ten grzech popelnia. Wiec cos tu nie gra ;] Wychodzi na to, ze albo Swieci nie byli tacy swieci, albo to KK jest zacofany, dlatego nie uznaje takich praktyk.

Jeżeli taki święty chciałby korzystać z posiadanych darów tylko po to, aby się nimi bawić i w ten sposób wykorzystywał posiadane zdolności, to byłoby to grzechem. Nadużywaniem łaski Bożej.

Jeżeli natomiast posiadanie określonych umiejętności traktuje jako dar, dzięki któremu może świadczyć określone posługi innym i korzysta z niego polecając jego działanie łasce Boga, to grzechem to nie jest.

I nie chodzi tu o to, że KK uznaje czy nie uznaje jakichś praktyk, tylko o kierunek, w którym określony sposób korzystania z takich praktyk może prowadzić.

Próżność, brak pokory z reguły nie prowadzą do niczego dobrego.

Jeżeli ktoś podejmuje się takich praktyk i traktuje je jako cel sam w sobie z pominięciem Boga lub odwołuje się do Niego dla formalności, to obiera określony kierunek. A że nie otacza nas próżnia, to kogoś na swojej drodze spotka.

 

Niestety naleze do tego Kosciola i mimo, ze nie zgadzam sie z niektorymi sprawami, musze sie do nich podporzadkowac. Wiec prosze wyjasnij mi to.

Może nie koniecznie "niestety".

Ja też z wieloma rzeczami się nie zgadzałam, dopóki nie weszłam w nie głębiej.

Droga do poznania prowadzi przez drogę do Boga.

Potrzeba tylko naszej woli i naszej szczerości w relacjach z Nim.

On Ci to najlepiej wyjaśni :)

A jeżeli moje odpowiedzi też mogą Ci w czymś pomóc - pytaj :)

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Niestety naleze do tego Kosciola i mimo, ze nie zgadzam sie z niektorymi sprawami, musze sie do nich podporzadkowac. Wiec prosze wyjasnij mi to.

 

musisz ?

 

"Niewolnicy służyć będą"

Link to comment
Share on other sites

dziekuje caliah, dowiedzialem sie w tej kwestii chyba wszystkiego, czego chcialem sie dowiedziec [wszystkiego moze nie, ale na niektore pytania sami musimy znalezc odpowiedz] : )

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...