Jump to content

Kolejny temat z serii: "Moje OOBE"


fixxxer
 Share

Recommended Posts

Wczoraj miałem swoje pierwsze OOBE i jestem podekscytowany jak mały chłopczyk, który dostał w swoim życiu swój pierwszy zdalnie sterowany samochodzik no i muszę się tym z kimś podzielić :)

 

Stało się to około 2:00 w nocy, gdyż nie mogłem spać przez to, że spałem cały dzień, zmęczony imprezowaniem. Dlatego wpadałem ciągle w stany pomiędzy jawą a snem. Wcześniej też, przed pójściem spać, zrelaksowałem swoje mięśnie poprzez napinanie ich, rozciąganie się, "naściągałem" energii z otoczenia, manipulowałem nią w swoim ciele. Przez cały czas starałem się zupełnie odprężyć, ale nie zasnąć, wyobrażając sobie jak nie czuję fizycznego ciała, a unoszę swoje ciało energetyczne zaczynając od rąk.

 

No i tak wpadałem parę razy w wibracje, po moim ciele przechodziły fale ciepła i bardzo silne dreszcze (co było przyjemne). Ze trzy pierwsze razy wszystko ustawało, ale za czwartym poczułem dodatkowo coś bliższego drgawkom niż dreszczom, ciśnienie w głowie i wydawało mi się, że moje usta się otworzyły i zacząłem krzyczeć (co jednak fizycznie nie mogło mieć miejsca), zacząłem też słyszeć w głowie stały szum/brzęk. Wszystko to z samego początku były trochę dyskomfortowe, ale zaraz ucieszyłem się, że: "Wreszcie!" i po prostu to zaakceptowałem, bo wiedziałem, że tak ma być. Pamiętam też przez cały czas swój oddech: głęboki i szybki. Podczas trwania dziwnych doznań fizycznych miały miejsce też doznania energetyczne.

 

W środku tego "zamieszania" nagle rozchyliły się na zewnątrz moje ręce (fizycznie trzymałem je na tułowiu), uniosła klatka piersiowa. Później ten krzyk - chyba jakieś dziwne uboczne doznanie, bo na pewno, jak pisałem, nie krzyknąłem naprawdę - fizycznie. Ale miałem niedawno podobne uczucie, kiedy z tydzień temu próbowałem wyjść z ciała. Wtedy jednak się nie udało. No i ostatecznie najciekawsze: zacząłem widzieć.

 

Mieszkanie było to samo, w którym zasnąłem: wszędzie było ciemno (jak to o 2:00 w nocy) najpierw zobaczyłem sufit, ale były na nim dziwne refleksy świetlne - takie regularne, przypominające bardziej ruchomy rysunek techniczny, gdyż jedna część tego "rysunku" obracała się. Później postanowiłem obrócić głowę w bok i spojrzeć na mieszkanie i tu się z dziwiłem, bo przed wyłączonym kompem, na krześle siedział... karzeł. Karzeł w dżinsach i koszuli z kołnierzykiem, na pewno młody z za długim nosem i blond fryzurą rodem z japońskich anime. Najpierw potrząsał głową na boki, później przestał i zamyślił się coś mówiąc pod nosem do siebie. W ogóle też nie zwracał na mnie uwagi. Pomyślałem, że wyjdę "bardziej/dalej" z ciała i przelecę przez pokój. Podniosłem się szybko i po dziwnym torze lotu, jak gdybym nie miał ciała, i zatrzymałem za oparciem krzesła. Chciałem zobaczyć współlokatora, czy się nie obudził, ale było zbyt ciemno no i jeszcze suszarka z praniem na środku pokoju. Zaraz też trochę spanikowałem, czy może nie narobiłem hałasu tym szybkim, głęboki, nerwowym oddechem, który mi przez cały czas towarzyszył i pomyślałem: "Wracam do ciała" i zaraz mnie wciągnęło.

 

Przez chwilę nie mogłem się jakoś "ułożyć" w ciele i przez dłuższy czas nie mogłem wyjść z paraliżu. Ostatecznie skupiłem się najpierw na palcach u rąk i po chwili mogłem ruszać nimi, później całym ciałem i otworzyć wreszcie oczy. Szybko się zaraz podniosłem i zdałem sprawę z tego, że zapomniałem sprawdzić jedną rzecz po wyjściu: nie zerknąłem za siebie, czy leżę sobie na łóżku :/ W każdym razie to co przeżyłem nie mogło być snem, bo za dużo się ze mną działo, za dużą miałem świadomość wszystkiego po kolei, nie mogłem też się wybudzić poprzez otwieranie otwartych już oczu (co pomaga w świadomym śnie i zaraz się wybudzam) i wiele innych rzeczy, których już nie będę wymieniał. Całość była też trochę nieprzyjemną, bo spanikowałem, a myślałem, że będę za pierwszym razem twardzielem. No i kładłem się spać z dyskomfortem psychicznym - z problemami, które dzisiaj będę ogarniał, a ktoś z Was pisał, że to przeszkadza. Generalnie fizycznie też nie czułem się jak "młody bóg" ze względu na ciężki weekend. To na pewno dwa ogromne minusy. Jednak nie powiem, że się zniechęciłem - wręcz przeciwnie. Tylko postaram się tym razem zrobić to w bardziej sprzyjających okolicznościach.

 

Chyba wyszła mi z tego posta książka :P

Ktoś chciałby skomentować?

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...