Jump to content
Guest Dharma

Bezinteresowna miłość

Recommended Posts

Guest Dharma

Tak sobie myślę. Czy jest możliwa skoro Niektórzy wiążą się z kimś tylko dla zaspokojenia swoich potrzeb. Potrzeba bycia wyróżnianym, potrzeba bycia kochanym, potrzeba zabijania nudy.. strach przed samotnością. Wiążemy się z ludźmi w pewnym stopniu do nas podobnymi ( poczucie bezpieczeństwa ), z osobami które będą nas podziwiać, osobami przy których czujemy się ważni w końcu można dojść do takiego wniosku, że drugi człowiek jest jakby "narzędziem" dzięki któremu zaklejamy dziury we WŁASNEJ osobowości lub zwyczajnie zaspokajamy WŁASNE potrzeby.

Na różnych etapach naszego życia łatwo jest poznać człowieka po drugim człowieku "z kim przystajesz takim się stajesz". W końcu od setek lat łączymy się w grupy potęgujemy wspólne cechy realizujemy wspólne cele, ale czy tym sposobem nie gubimy własnego człowieczeństwa?? (jak można w takim wypadku mówić o miłości bezinteresownej)

Nie jesteśmy wstanie współczuć gdyż widzimy tylko siebie i cele.. Zamykamy się na poziomie instynktów gdzie życie jest tylko życiem, które trzeba przeżyć jak najprościej.. przeżyć życie śpiąc jakiś dziwnym snem. Wszystko staje się machinalne. Stworzyliśmy sobie miliony różnych zwrotów grzecznościowych żeby w odpowiednim czasie włączyć "guziczek" i być dobrym człowiekiem.

Czy to szczere? To jest dobroć??

 

Skoro nie znamy siebie, nie akceptujemy i nie kochamy nie ma mowy o pokochaniu drugiego człowieka bez jakiś oczekiwań czy pozorów...

Czy zastanawialiście się dlaczego przyciągamy jeden typ ludzi, lub dlaczego tak bardzo uciekam w samotność??... To nie świadczy o złym losie/pechu, ale może od nas samych i naszej świadomości która chce w coś ważnego przekazać.

 

Każdy człowiek spotykany w życiu na początku jest pewnym odzwierciedleniem naszej podświadomości. Warto się zastanowić KTO I DLACZEGO by zrozumieć, poznać prawdę, zaakceptować, porzucić schematy które miały otumanić ułatwić jednak tylko pozbawiły czegoś najważniejszego.. szczerości wobec siebie.. a potem odrzucić własna sztuczność i pokochaj bezinteresownie bez oczekiwań.

 

 

Jak to jest u Was. Czy zdarzyło się Wam zawieść na kimś, lub zerwać kontakt z kimś tylko dla tego, że nie była dana osoba taka jak sobie wyobrażaliście.. Nie przypasowała do pewnego schematu..

Skreśliliście kogoś, nie próbowaliście nawet poznać... a jednocześnie uważaliście się za osoby dobre i bezinteresowne?? :D

 

zachęcam do rozmowy :_mysli:

Edited by Dharma

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Trina7
T

 

Jak to jest u Was. Czy zdarzyło się Wam zawieść na kimś, lub zerwać kontakt z kimś tylko dla tego, że nie była dana osoba taka jak sobie wyobrażaliście.. Nie przypasowała do pewnego schematu..

Skreśliliście kogoś, nie próbowaliście nawet poznać... a jednocześnie uważaliście się za osoby dobre i bezinteresowne?? :D

 

zachęcam do rozmowy :_mysli:

 

Niestety, w swoim życiu miałam kilka takich sytuacji, w wyniku których postanowiłam zerwać całkowity kontakt z ludźmi, których uważałam jako swoich przyjaciół. Najbardziej w pamięci utrwaliła mi się jedna osoba- starsza ode mnie o dobrych kilka lat, z dużym bagażem doświadczeń, matka samotnie wychowująca dzieci. Pomimo bólu, jakiego doznała w życiu, postanowiła pomagać innym. Zaangażować się również w tą pomoc, i wspólnymi siłami otworzyłyśmy wolontariat w naszej miejscowości. Bardzo się cieszyłam, że mogę pomagać jej oraz ludziom potrzebującym...byłam w euforii. Większość naszych podań, była rozpatrywana pozytywnie, a za tym szły pieniążki na naszą działalność statutową, my pracowałyśmy za darmo. Wszystko było ok, do momentu, w którym zauważyłam, że pieniążki dla potrzebujących były wykorzystywane przez ową panią do celów prywatnych...Byłam zdruzgotana jej postępowanie...jeszcze bym jakoś może zaakceptowała, to że brała te pieniążki na przeżycie, bo wiadomo samotnie wychowująca matka...ale, za te pieniądze opłacała swoje rachunki tel., wydawała na (przepraszam za określenie) pierdoły.Wówczas wiara w drugiego człowieka i bezinteresowną pomoc legła w gruzach. Rozmówiła się z nią...i tak ze wzniosłej idei, pozostał tylko niesmak, a ludzie którym mieliśmy pomagać, z czasem pozostali na lodzie...

Edited by Trina7

Share this post


Link to post
Share on other sites
Diliana

Z miłością od zawsze jest trudno,przypisuje sie jej okreslone cele,czemu sie kogoś kocha,pytania typu za co?..

Potrzeby są ważne w końcu zyjemy w takim świecie ikażdy tak go porządkuje by był łatwiejszy..,i po to tez czesto trzymamy sie kurczowo tego by coś mieć,by móc udawadniać sobie wiele spraw,jak Dharmo powiedziałaś to są potrzeby,coraz smutniej patrze jak czesto jest tak że sprawy materialne przysłaniają bardziej ważne rzeczy, miłości do innych,zrozumienie drugiego człowieka,tak poprostu,bez ułudy,bez konkretnego powodu by tak postapić,byc bezinteresownym dawać bezinteresownie nie chcieć nic w zamian.

Mi sie zdarzyłam raz taka sytuacja gdy przyjaciółka mnie odrzuciła,nie powiem o co poszło ale miała ona bardzo trudny swój czas wiec i był gniew były żale była złość,ja mimo złych słów i nie tylko zawsze trwałam przy niej,po jakims czasie zrozumiała i podziekowała że byłam,czułam ze tak trzeba kto wie może to też rodzaj potzreby sie odezwał,wiem że w głębi nawet czuła sie lepiej że jestem,dla mnie było to bardzo cieżkie przezycie ,dzień w dzień być odrzucanym na każdym kroku ,ale wytrwałam w tym,i nie żałuje,cieszę sie że mogłam tak postapić,potem i tak zostałam po raz kolejny odrzucona,i to starałam sie zrozumieć,w końcu po ostatniej rozmowie rozstałysmy sie w milczeniu i zrozumieniu,to obie nas nauczyło wiele,dało wiele przemysleń,nakierowało na wiele sprawi otwarło bardziej.I powiem wam że to nie jest tak że teraz bałabym sie znów w tym trwać,przechodzić takie chwile ,być dla innych,wrecz te doświadczenia sprawiają że chcemy dać wiecej siebie,jesli tylko chcemy i potrafimy przemienić żal i to co siedzi w nas w bezinteresowność dla innych.Możliwe że powiecie że innaczej sie postepuje..,że nie koniecznie trzeba byc i trwać ale cóż ja od zawsze to robiłam,i nie zmieniłam tych wartości które mną kierują,bowiemsą ze mną pogodzone,a ja to akceptuje.I jest to trudne tak.. ale nie niemożliwe.Może sie tylko wydawać,ale przecież to jak z przeszkodą,można ją przejść naokoło,lub przeskoczyć..jak kto woli,albo wg uznańswoich.

A kochać bezinteresownie to piękna rzecz,-oddanie siebie dla drugiego,i bycie..za nic,tak poprostu,to tak jakbyśmy wciaż pytali czemu świeci słońce.A ono poprostu świeci i jest:).I to jest wspaniałe

Edited by Diliana

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Dharma
Niestety, w swoim życiu miałam kilka takich sytuacji, w wyniku których postanowiłam zerwać całkowity kontakt z ludźmi, których uważałam jako swoich przyjaciół. Najbardziej w pamięci utrwaliła mi się jedna osoba- starsza ode mnie o dobrych kilka lat, z dużym bagażem doświadczeń, matka samotnie wychowująca dzieci. Pomimo bólu, jakiego doznała w życiu, postanowiła pomagać innym. Zaangażować się również w tą pomoc, i wspólnymi siłami otworzyłyśmy wolontariat w naszej miejscowości. Bardzo się cieszyłam, że mogę pomagać jej oraz ludziom potrzebującym...byłam w euforii. Większość naszych podań, była rozpatrywana pozytywnie, a za tym szły pieniążki na naszą działalność statutową, my pracowałyśmy za darmo. Wszystko było ok, do momentu, w którym zauważyłam, że pieniążki dla potrzebujących były wykorzystywane przez ową panią do celów prywatnych...Byłam zdruzgotana jej postępowanie...jeszcze bym jakoś może zaakceptowała, to że brała te pieniążki na przeżycie, bo wiadomo samotnie wychowująca matka...ale, za te pieniądze opłacała swoje rachunki tel., wydawała na (przepraszam za określenie) pierdoły.Wówczas wiara w drugiego człowieka i bezinteresowną pomoc legła w gruzach. Rozmówiła się z nią...i tak ze wzniosłej idei, pozostał tylko niesmak, a ludzie którym mieliśmy pomagać, z czasem pozostali na lodzie...

 

Bezinteresowność to w końcu prawdziwa "sztuka" :)) Nie każdy potrafi nie każdy chce, takie doświadczenie na pewno dało Ci dużo do myślenia, ale mam nadzieje ze nie przekreśliło to Twoich marzeń na zawsze.. W koncu człowiek błędy popełnia czasem w swojej nieświadomości...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Trina7

tak, owe doświadczenie dało mi bardzo dużo do myślenia, a ludziom pomagam w dalszym ciągu,ale już indywidualnie...

Co do tej mojej dawnej znajomej...ona swoje błędy popełniała świadomie, jak ja odeszłam nakradła ile mogła i wyjechała za granicę...a oddział wolontariatu się rozpadł...i teraz nie ma nic...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek003

Na razie w moim krótkim życiu jeszcze nie pojawiła się taka osoba, i mam nadzieje że nie pojawi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Trina7

Vania, ciesz się tym, że nie zostałeś wystawiony na próbę, przez bliskich sobie ludzi...bo to wcale nie jest przyjemne uczucie...i wierzę, że nigdy tego nie doznasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

Miłość sama w sobie jest bezinteresowna, reszta to tzw. życie które powoduje takie sytuacje a nie inne. Opisujecie doświadczenia które mogą się zdażyć każdemu z nas, i każdy wyciągnie wnioski dla siebie.Takim wnioskiem może być: próba, zawód, odrzucenie itd. Pomimo różnych zakrętów wierze że takowa istnieje, nie ubrana w żadne schematy i wzorce, albo ją dostrzeże, albo nie, albo już była, bądź już trwa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22

Bezinteresowna miłość istnieje ale my jako ludzie zatraciliśmy ją po drodze w gonitwie za "czymś". W swoim życiu mam pewien bagaż gdzie niestety musiałam pożegnać się z pewnymi ludźmi. Czy mogłam przy nich stać? Trwać mimo wszystko i ponad wszystko? Mogłam owszem ale nie było by w tym wiary i przekonania. Kiedyś ktoś mnie zawiódł tak boleśnie, że do dzisiaj ta osoba wstydzi się spojrzeć mi w oczy. Unika mnie bo wie jaką krzywdę wyrządziła nie mi ale sobie. Przykre w tym wszystkim jest to, że ciężko powiedzieć "Przepraszam, pomyliłam się. Nie musiałam tak robić " itp. Łatwiej by mi było zrozumieć. Dziś czuję tylko smak goryczy.

Znam tylko jeden przykład takiej bezwarunkowej i bezgranicznej miłości. I sądzę, że stać na takie uczucie tylko osoby starsze. Potrafią kochać prawdziwie i szczerze bez patrzenia na inne sprawy na jakie my zwracamy uwagę.

Może to wynika z faktu, że już swoje przezyli wiedzą co jest dobre a co nie i mają zupełnie inne wartości od tych młodszych pokoleniem. Ale to wymaga zmiany kierunków myślenia....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aura
Bezinteresowność to w końcu prawdziwa "sztuka" :)) Nie każdy potrafi nie każdy chce, takie doświadczenie na pewno dało Ci dużo do myślenia, ale mam nadzieje ze nie przekreśliło to Twoich marzeń na zawsze..

Dobrze mówisz Dharma to nie tylko sztuka ale i wyzwanie.

Trzeba patrzeć na ludzi jak na dzieło boskie i dostrzec tą iskrę, która jest nie jednokrotnie niestety nieźle "schowana".

I nie idzie tylko o twoich "blizkich" ale, a może przede wszystkim "obce" nam osoby.

Weźmy np takiego "pijaka", który nie daje rady podnieść się samodzielnie z ziemi, a jest np. mróz. Zobacz ilu ludzi przejdzie obojętnie nie zatroszcząc się nawet o to by mu pomóc wstać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu
Ciach.....

....Znam tylko jeden przykład takiej bezwarunkowej i bezgranicznej miłości. I sądzę, że stać na takie uczucie tylko osoby starsze. Potrafią kochać prawdziwie i szczerze bez patrzenia na inne sprawy na jakie my zwracamy uwagę.

Może to wynika z faktu, że już swoje przezyli wiedzą co jest dobre a co nie i mają zupełnie inne wartości od tych młodszych pokoleniem. Ale to wymaga zmiany kierunków myślenia....

 

Vanilia, kolejnym przykładem bezwarunkowej miłości są dzieci, oczywiście można mi zarzucić że nic nie wiedzą ledwo widzą coś tam słyszą. Ale czy o to chodzi? Dziecko czuje i nie zwraca uwagi na to na co my zwracamy uwagę, na całą masę ozdobników i dodatków które my zbieramy w trakcie swojego życia. Kocha i chce być kochane najlepiej jak potrafi i oczekuje tylko tego. Nie jest ubrane w żadne normy, nakazy, zakazy opinie, oceny itd.

Osoby starsze, czasem widzimy dwoje ludzi siedzących razem na ławce, milczących czasem zadumanych. Czy nie mają już o czym rozmawiać, czy osiągneli taki stan że wystarczy że są obok i nie muszą sobie już nic udowadniać żeby być razem, szczęśliwi?

Wierze że sama obecność wystarczy, każde z nich wie co ma robić w zgodzie z własnym sumieniem a drugiej osobie to odpowiada.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
iridos

a ja tak z racji wieku i bagazu doswiadczen powiem ze

bezwarunkowa milosc to li tylko matki do dziecka.....

miedzy mezczyzna a kobieta wczesniej czy pozniej dochodzi do interesownosci swego rodzaju....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Uśmiechnięty kłamca

Powiem cytat a Wy powiecie kto go powiedział.

Jadziemy:

"Racja jest jak dupa, każdy ma swoją"

 

A jak wam tak strasznie zależy na miłości bezinteresownej i do wszystkich to polecam:

A. De Mello, "Przebudzenie".

Mogę wysłać przez gg.

Odradzam natomiast nauki manipulacji ludźmi, to uczy tylko nieufności.

 

Ja to ja, to jasne jak 2x2.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aura
Powiem cytat a Wy powiecie kto go powiedział.

Jadziemy:

"Racja jest jak dupa, każdy ma swoją"

 

A jak wam tak strasznie zależy na miłości bezinteresownej i do wszystkich to polecam:

A. De Mello, "Przebudzenie".

Lepiej poczytaj A. de Mello "Wezwanie do miłości"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tulip

Kochając KOGOŚ nie doświadczasz Miłości lecz jej namiastkę, przedsmak, wprowadzenie - jedną stronę karty. Nienawidząc KOGOŚ doświadczasz drugą stronę namiastki Miłości.

Miłości doświadczysz kochając WSZYSTKO poczynając od Miłowania Siebie.

Miłość Bezwarunkowa, Bezwzględna, Pełna, Spełniona, Prawdziwa (...) jest miłowaniem Wszystkiego i Wszystkich całą szczerością i świadomością własnych uczuć.

Każdy może kochać Tą Miłością. KAŻDY. Każdy każdego.

Kiedy pokochasz TĄ Miłością nie będzie Ci obcy ból i radość bowiem już je zażegnałeś. Wybrałeś Miłość a nie Dobro czy Zło. Miłość nie jest POSIADANIEM partnera, Miłość jest pozwoleniem mu odejść jeśli taka jest jego wola. Miłość jest wspieraniem w potyczce, podawaniem ręki gdy upadnie druga osoba, Miłość jest podaniem ręki która wybacza temu kto rani najmocniej. Miłość wybacza grzechy. Miłość TWORZY, Miłość SPEŁNIA. Miłość NIE JEST tylko kochaniem męża i żony, rodziców i dzieci... Miłość jest kochaniem wszelkich uczuć które przychodzą i odchodzą, które pochodzą od nas samych i odbijają się w innych a uczucia innych odbijać się mają w nas. Umiejąc kochać siebie potrafić będziemy kochać drugiego. Kochając siebie i kochając drugiego będziemy Kochać. Kochać Miłością "Bezwzględną", "Bezgraniczną", "Prawdziwą" (...).

Rozwijajmy swoje uczucia w sercu pielęgnując je niczym najcenniejszy kwiat jaki mamy.

Posiadając w sercu tylko i wyłącznie miłowanie, szanowanie, cierpliwość ZDOBYTĄ POPRZEZ DOŚWIADCZENIE nienawiści, zniewagi i pośpiechu w każdym, w KAŻDYM aspekcie i drobnostce naszego życia, w każdej napotkanej osobie i w każdej przydarzonej się sytuacji. Bowiem TYLKO wtedy gdy CHCEMY, PRAGNIEMY kochać TĄ Miłością wtedy tylko będziemy w stanie OTWORZYĆ się na możliwość DOŚWIADCZENIA jej i dotarcia do Niej poprzez zniewagi i lęki. A spokój i radość ducha będą tego WIECZNYM potwierdzeniem.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Uśmiechnięty kłamca

Dobra wszystkie wy cwaniaki.

Teraz dawać po 10 zeta:bejsbolmj6:

 

Czy to nie jest tak z tymi waszymi rozpisywaniami na miliard stron, że tylko wy rozumiecie co tam piszecie w tym miliardzie stron.

Dla zwykłych zjadaczy chleba i popijaczy soków z ogórków to jest jak jakiś super wykład z fizyki albo termojądrowej dynamiki. Posłuchają i pójdą.

To tak jak byście mi głuchemu dali do posłuchania Vivaldiego a potem jeden z remixów jego utworów i zapytali co jest lepsze.

 

 

Jak mi nie dacie tej kasy to mam ciotkę w zarządzie sanepidu, dojedzie was i zamknie to forum.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22

Cześć Wybraniec kolejny raz znowu polemizujemy:)

Vanilia, kolejnym przykładem bezwarunkowej miłości są dzieci, oczywiście można mi zarzucić że nic nie wiedzą ledwo widzą coś tam słyszą. Ale czy o to chodzi? Dziecko czuje i nie zwraca uwagi na to na co my zwracamy uwagę, na całą masę ozdobników i dodatków które my zbieramy w trakcie swojego życia. Kocha i chce być kochane najlepiej jak potrafi i oczekuje tylko tego. Nie jest ubrane w żadne normy, nakazy, zakazy opinie, oceny itd.

Osoby starsze, czasem widzimy dwoje ludzi siedzących razem na ławce, milczących czasem zadumanych. Czy nie mają już o czym rozmawiać, czy osiągneli taki stan że wystarczy że są obok i nie muszą sobie już nic udowadniać żeby być razem, szczęśliwi?

Wierze że sama obecność wystarczy, każde z nich wie co ma robić w zgodzie z własnym sumieniem a drugiej osobie to odpowiada.....

 

No tak o dzieciach zapomniałam choć też przez myśl mi to przeszło. Tylko jak to osiągnąć?

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu
Cześć Wybraniec kolejny raz znowu polemizujemy:)

 

 

No tak o dzieciach zapomniałam choć też przez myśl mi to przeszło. Tylko jak to osiągnąć?

?hm to chyba ma związek z narodzeniem się na

nowo:) Nic nie zastąpi tego co ma nowo narodzone dziecko możemy tyko do tego dążyć lecz czy jesteś stanie odrzucić wszystko czego do tej pory zaznałaś i doświadczyłaś? Raczej nie i cudów nie ma możemy tylko przez chwilę na chwilę zbliżyć się do takiego stanu. Taki permanentna bezwarunkowa miłość do drugiego człowiekanie Nie istnieje a tym bardziej do partnera/partnerki. Jednakże w naszej duszy jest zapisany taki stan i chętnie byśmy do niego wrócili :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu
Hmmm mało to optymistyczne...

warto pracować nad coraz większa bezinteresownością im jej więcej tym lepiej dla tych chwil godzin dni tygodni warto. Jeżeli dawniej włożyłaś w to trochę pracy to ponownie pojawi bezinteresowność. Dla Ciebie bezinteresowny...

:kwiatek:

Edited by wybraniec_losu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Uśmiechnięty kłamca

Ci co wiedzą nie mówią, ci co nie wiedzą mówią.

Czyli wychodzi na to że wszyscy się tu targujemy i kłócimy o czymś czego nie wiemy.

Tu wygrali nie zainteresowani i nic nie mówiący.

 

 

Co do Ivanova czy innego Aloszy co trolami częstował mam to:

 

I Sasza jak blisko ruskiej granicy mieszkasz to załatw i ruskie cukierki, najlepiej orzeszniki.

Jakoś sie dogadamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Vanilia22

Dzięki Wybrańcze:)

 

Ci co wiedzą nie mówią, ci co nie wiedzą mówią.

Czyli wychodzi na to że wszyscy się tu targujemy i kłócimy o czymś czego nie wiemy.

Tu wygrali nie zainteresowani i nic nie mówiący.

 

Nie wiem jak ty ale nie widze tu kłótni a konstruktywną rozmowę:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu
Dzięki Wybrańcze:)

 

Bardzo proszę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- Jak to jest u Was.

- Czy zdarzyło się Wam zawieść na kimś, lub zerwać kontakt z kimś tylko dla tego, że nie była dana osoba taka jak sobie wyobrażaliście...

- Nie przypasowała do pewnego schematu..

- Skreśliliście kogoś, nie próbowaliście nawet poznać... a jednocześnie uważaliście się za osoby dobre i bezinteresowne?? :D

 

zachęcam do rozmowy :_mysli:

 

- zgadza się Dhari... :)

- czytałem kiedyś, ze Chrystus najwięcej "problemów" do nawrócenia miał właśnie z tymi którzy uważali się za dobrych...!!! w ICH mniemaniu oczywiście... :(:mysli:

- gdyż nie byli tego świadomi, ze to ICH własne EGO wgrało IM tą mamiącą ich "iluzje"... przez co uważają ze nie muszą się nawracać bo przecież ONI już są "dobrzy" a co było tylko pychą ich EGO:(

- natomiast niemal żadnych problemów nie stwarzali CI którzy zdawali sobie sprawę, że nie są "najlepsi" a nawet źli, wiec z chęcią poddawali się naukom poprawy... :)

- bardzo dobrze to ujęłaś... i prawdziwie... :XD

- gratuluje bardzo dobrego Tematu...nie pierwszego zresztą u Ciebie... a świadczącego o wysokim stopniu rozwoju duchowego... :)

- a tym bardziej... ze robisz TO zupełnie bezinteresownie dla innych, dla Nas... :)

 

--- gratuluje Dhari:) ... infedro... :usmiech:

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
dc13fala

 

Jak to jest u Was. Czy zdarzyło się Wam zawieść na kimś, lub zerwać kontakt z kimś tylko dla tego, że nie była dana osoba taka jak sobie wyobrażaliście.. Nie przypasowała do pewnego schematu..

Skreśliliście kogoś, nie próbowaliście nawet poznać... a jednocześnie uważaliście się za osoby dobre i bezinteresowne?? :D

 

zachęcam do rozmowy :_mysli:

 

To wspaniale, że ten temat podjęłaś...jak widać po reakcji ezoczatowiczów...jest wiele różnych punktów widzenia...

...dla mnie, bezinteresowna miłość to ideał dla związku dwojga ludzi, może się zdarzyć !!!!!... nie negujcie tego, nie zabijajcie w swoim sercu tego czego tak naprawdę każdy z nas pragnie....gdzie nie wolno złamać tych kilku podstawowych zasad; wzajemnego Szacunku, pragnienia dawania, poszukiwania wspólnego Dobra, otwierania się przed sobą, cierpienia dla drugiej istoty, otwartości i wiary w inność i odmienność.

Problem polega na tym...że w wielu z nas jest ten potencjał i gotowość podjęcia ryzyka ...ok ...kolejnego ryzyka...żeby zacząć...spełniać tą miłość...ale każdy boi się zacząć...bo nie chce być dotknięty lub zraniony..jeżeli znowu jest to nie ta osoba... lub właśnie..ahhhh to była ta osoba...też bała się otworzyć...i zionęła ogniem zła...i koło się zamyka...to nie Świat i Wszechświat jest winien to my ...mali tchórze tracimy to co PIĘKNE...wymyka nam się z rąk...kiedyś gdy to zrozumiemy...już będzie za późno...

^^^pozdrawiam ^^^

znajomych i nie znajomych...i bez urazy nie było tu żadnych tzw. podtekstów...

vvv^^^dc13fala^^v^

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- ?...hm to chyba ma związek z narodzeniem się nanowo...:)

- Nic nie zastąpi tego co ma nowo narodzone dziecko możemy tyko do tego dążyć lecz czy jesteś stanie odrzucić wszystko czego do tej pory zaznałaś i doświadczyłaś?

- Raczej nie i cudów nie ma możemy tylko przez chwilę na chwilę zbliżyć się do takiego stanu.

- Taki permanentna bezwarunkowa miłość do drugiego człowieka Nie istnieje a tym bardziej do partnera/partnerki.

- Jednakże w naszej duszy jest zapisany taki stan i chętnie byśmy do niego wrócili :-)

 

Witaj... Wybrańcu... :)

- po Twoich postach... coraz bardziej dochodzę do wniosku ze rzeczywiście jesteś WYBRAŃCEM...

- potrafisz wyciągnąć tak trafne wnioski... które inni tylko zaledwie dotykają...

- wszystko co napisałeś powyżej wprost zaskakuje mnie swa celnością... być może dlatego ze sporo z tego doświadczyłem...

 

?...hm to chyba ma związek z narodzeniem się na nowo...:)

Nic nie zastąpi tego co ma nowo narodzone dziecko możemy tyko do tego dążyć lecz czy jesteś stanie odrzucić wszystko czego do tej pory zaznałaś i doświadczyłaś?

- strzał w "10"... owszem ma to taki związek !!!...ale choć zapewne myślałeś o nowo narodzonym dziecku, to jednak jest to możliwe (A NAWET KONIECZNE) również i w naszym życiu... po to byśmy bez żalu mogli odrzucić wszelkie złe doświadczenia... które tak naprawdę są tylko „konsekwencją” braku dobra / bo „światłem” jest przecież „dobro” które jest wszędzie jak wszędzie dochodzą promienie Słońca, a zło istnieje tylko tam gdzie jest cień (gdzie nie ma światła) ... tak jak zasłonięta tarczą księżyca Ziemia, albo NOC czyli ciemna strona Ziemi... ale to przecież wcale nie oznacza ze wszędzie „dookoła” jest "ciemno"(zło)... bo wszędzie w kolo jest właśnie jasno, gdyż Słonce świeci przecież dookoła(360st.) wiec ten cień na Ziemi jest NICZYM w porównaniu ze światłem NAS otaczającym dookoła... i tak samo Bóg jest „wszędzie dookoła” jak Słońce... a to że niema go w "cieniu" to tylko wina SPRAWCY tego cienia... !!!

 

- Raczej nie i cudów nie ma, możemy tylko przez chwilę na chwilę zbliżyć się do takiego stanu…

Owszem cudów nie ma… ale w sensie „rozumienia Ego” tzn. „gwiazdki z Nieba” ale jest „sens naszego życia” !!!

- jak myślisz, czy „KTOŚ” ?... zadałby sobie tyle trudu i poświecenia aby Nas stworzyć, tak tylko dla zabawy ?

 

- Taka permanentna bezwarunkowa miłość do drugiego człowieka Nie istnieje a tym bardziej do partnera/partnerki…

I znowu „racja” wgrana Nam przez Ego… bo z jEGO punktu widzenia, owszem „nie istnieje”…

Więc … aby zaistniała to właśnie musisz się na nowo „narodzić”… musisz znaleźć ten inny punkt odniesienia, inną świadomość Siebie, innego Siebie z którym będziesz mógł się identyfikować (utożsamić)zamiast z Ego… bo tylko wtedy się „przebudzisz”, bo tylko wtedy umrze stare (Ego) by mogło narodzić się nowe(lepsze JA)… bo tylko wtedy nie będziesz już „Sobą w Ego” z którym nam tak źle… ale zaczniesz być „prawdziwym sobą”… swym sednem, swą ISTOTĄ… (która z Ego nie ma nic wspólnego… bo jest jej przeciwieństwem jak noc i DZIEŃ…

 

- Jednakże w naszej duszy jest zapisany taki stan i chętnie byśmy do niego wrócili :-)

I znowu strzał w „10”…. Sam wiec Sobie odpowiedziałeś na zadane powyżej pytanie… :)

- a tu masz "przepis" jak do Niego powrócić… jeszcze za naszego życia… :

 

I ) ……… Rozłup „belkę” - a „Będę w Niej”… (i to jest właśnie TO nasze Nowe Narodzenie… :)

II ) …….. Unieś „głaz” – a „znajdziesz Mnie”… ( a to, jest dopełnienie Transformacji… :)

 

- spotkałem się z tymi słowami po raz pierwszy w filmie „Stygmaty”(koniecznie z lektorem)…

- gdzie w bardzo „prawdziwy” sposób zostały ONE zacytowane na jego końcu…

- od tej chwili, stały się „MNĄ” i dzwoniły jak „Dzwon na pustyni”… :P

- słyszany gdzieś w oddali, ale nieuchronnie kierujący do „źródła”… :)))

 

---pozdrawiam przyjacielu...infedro... :_usmiech:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Radiana

Miłość bezwarunkowa

 

Jest to najwyższa forma miłości. O takiej miłości pisał św. Paweł w Pierwszym liście do Koryntian:

 

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania

i znał wszystkie tajemnice,

i posiadał wszelką wiedzę,

i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił,

a miłości bym nie miał,

byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,

a ciało wystawił na spalenie,

lecz miłości bym nie miał,

nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje...”

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Witaj... Radi... :)

- i jak zawsze... pięknie TO spuentowałaś... :))

- i wszystko... na TEN temat... :P

 

--- pozdrówko... infe... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
dc13fala

Witam szczerze i otwarcie...

...bo taką mam potrzebę właśnie dzisiaj...deszczowo i trochę smutno ale pełen dobrych intencji...

...pytam Was...czy ten hymn do Koryntian jest aż tak abstrakcyjny ? ...tak niemożliwy....DLACZEGO ? ...DLACZEGO MY JESTEŚMY TAK BEZNADZIEJNIE pozamykani na 100 spustów...dlaczego nie EKSPLODUJEMY ??? MIŁOŚCIĄ !!!!

TE literki mają krzyczeć do Was do mnie do Wszystkich

^^^^^^^^^^^^^^

^^^^^^^^

^^^^

zacznijmy to zmieniać...pomóżmy sami sobie ...gdzie wszystko robimy dla kogoś... tak po prostu...spróbujmy

wypełniony po brzegi...

dc13fala

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Gratuluje świetnego i Mądrego postu Tulip... :))

- szkoda ze Temat przygasł wiec pozwól ze go/na Mikołaja/ po swojemu troszkę odświeżę... :)

 

Kochając KOGOŚ nie doświadczasz Miłości lecz jej namiastkę, przedsmak, wprowadzenie - jedną stronę karty. Nienawidząc KOGOŚ doświadczasz drugą stronę namiastki Miłości...

- zgadzam się... to jest dopiero preludium do czegoś Większego i bardziej Wzniosłego... :)

- choć jeśli nie znamy jej drugiej strony... to i bezwzględnie będziemy musieli ja poznać, raczej :)

 

Miłości doświadczysz kochając WSZYSTKO poczynając od Miłowania Siebie.

Miłość Bezwarunkowa, Bezwzględna, Pełna, Spełniona, Prawdziwa (...) jest miłowaniem Wszystkiego i Wszystkich całą szczerością i świadomością własnych uczuć.

Każdy może kochać Tą Miłością. KAŻDY. Każdy każdego.

- hmm... "szczerością i Świadomością Własnych Uczuć" madre słowa.... ciekaw jestem czy kazdy rozumie je jednakowo? bo co moze oznaczać "Świadomość Własnych Uczuć"... wszak na ogół to uczucia/emocje kierują nami, a wiec i niejako jesteśmy ich "marionetkami".... i wtedy moim zdaniem Świadomości nie ma, bo jest tylko się im niejako poddanie...

- Świadomość możne zaistnieć jedynie wtedy... gdy odwrócimy relacje... a wiec staniemy po "drugiej stronie medalu" kiedy to nie Emocje rządzą nami, a my z rozwagą i w pełni Świadomie/odpowiedzialnie postępujemy w taki a nie inny sposób...

- i kiedy ten "sposób" nie będzie już tylko emocją... a raczej naszym Świadomym Wyborem... To wtedy staniemy się i godni niejako Naszej Miłości... tej która jest w Nas, i właściwie to czeka tylko na Przebudzenie... :)

 

- Kiedy pokochasz TĄ Miłością nie będzie Ci obcy ból i radość bowiem już je zażegnałeś. Wybrałeś Miłość a nie Dobro czy Zło.

- Miłość nie jest POSIADANIEM partnera, Miłość jest pozwoleniem mu odejść jeśli taka jest jego wola.

- Miłość jest wspieraniem w potyczce, podawaniem ręki gdy upadnie druga osoba,

- Miłość jest podaniem ręki która wybacza temu kto rani najmocniej.

- Taka jest Prawdziwa Miłość... a jaką mamy przeważnie na co dzień ?, tego doświadcza każdy Sam z osobna... aaa(?) potem dziwi sie ze ma taką a nie inną... ;>

 

- Miłość wybacza grzechy.

- Miłość TWORZY, Miłość SPEŁNIA.

- Miłość NIE JEST tylko kochaniem męża i żony, rodziców i dzieci...

- Miłość jest kochaniem wszelkich uczuć które przychodzą i odchodzą, które pochodzą od nas samych i odbijają się w innych a uczucia innych odbijać się mają w nas.

- wszystko to jakże mądra Prawda... :)

- bo Prawdziwa Miłość... jest Wszystkim, jest Kochaniem ale i Wybaczaniem ; jest Szacunkiem ale i Wymaganiem, a jak wymaganiem to i Zrozumieniem, bo tylko Miłość "zrozumiana" może być w pełni Świadoma...

 

- Umiejąc kochać siebie potrafić będziemy kochać drugiego...

- Kochając siebie i kochając drugiego będziemy Kochać.

- Kochać Miłością "Bezwzględną", "Bezgraniczną", "Prawdziwą" (...).

hmm... nic dodać Nic ująć... :)

- czyli innymi słowy --> Poznaj Samego Siebie, a poznasz/pokochasz innych... :)

- oczywiscie poznaj nie tylko od strony "ciała" ale i ducha/Duszy... :)

 

- Rozwijajmy swoje uczucia w sercu pielęgnując je niczym najcenniejszy kwiat jaki mamy.

- Posiadając w sercu tylko i wyłącznie miłowanie, szanowanie, cierpliwość ZDOBYTĄ POPRZEZ DOŚWIADCZENIE nienawiści, zniewagi i pośpiechu w każdym, w KAŻDYM aspekcie i drobnostce naszego życia, w każdej napotkanej osobie i w każdej przydarzonej się sytuacji.

- noo Tak... :) słowo w Każdym Aspekcie jest tu Wymowne, i daje(powinno) do myślenia, a następnie do Weryfikacji, raczej ;)

 

 

-Bowiem TYLKO wtedy gdy CHCEMY, PRAGNIEMY kochać TĄ Miłością wtedy tylko będziemy w stanie OTWORZYĆ się na możliwość DOŚWIADCZENIA jej i dotarcia do Niej poprzez zniewagi i lęki.

- no właśnie... :) nie sztuką jest Kochać gdy jest "dobrze", sztuką jest Kochać gdy jest "żle"... bo to kolejny Stopień, kolejny Sprawdzian Nas Samych...

 

- A spokój i radość ducha będą tego WIECZNYM potwierdzeniem.

- i wszystko na Temat... AMEN.

- świetny post Tulip... Szacun, popieram punktem z Miłością... :)

 

 

--- pozdrawiam... infedro :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...