Jump to content

Pech a moze klatwa...?


Agares

Recommended Posts

Witam jestem nowy na tym forum nie chciałem zaczynać od tak delikatnego tematu ale nie mam wyjscia.

 

Mianowicie wydaje mi sie ze jestem w jakiś sposób przeklęty .... nic mi w życiu nie wychodzi mam pecha od dzieciństwa.

 

W dzieciństwie byłem "czarna owca" w klasie i to sie ciągnęło az do liceum. ( nie ze bylem rozrabiaka czy cos po prostu miałem kilka kilo za duzo i robiłem za popychadło od samego początku... ( inna sprawa ze gdybym chcial to bym ich poroznosił nie wiem tylko co mnie od tego powstrzymywało swoja droga do dzis nie wiem jak to zniosłem 12 lat takiego traktowania) W sprawach zdrowotnych to samo od dziecka problemy z waga wątroba i kręgosłupem co skończyło sie operacja przekreślającą moje plany związane z wojskiem i policja ( nie bylo żadnych przesłanek ze cos jest nie tak w przeciągu 2 tygodni doszło do tego ze ledwo mogłem chodzić ze o siedzeniu nie wspomnę) O sprawach sercowych nawet szkoda pisac powiem tylko ze mimo 22 lat nigdy nie mialem dziewczyny ale to chyba juz nie podchodzi pod temat. Z nauka tez bylo sporo problemów czy siedziałem cala noc nad zeszytami wkuwałem na pamięć czy uczyłem sie 3-4 h kończyło sie to zawsze tak samo 1-2-3 mimo ze nie bylem leserem i uczyłem sie tak by przynajmniej to 4 dostac a tu ... 1-2 . Maturę zaliczyłem chyba tylko cudem ( 2 miesiące wkuwałem jak glupi a i tak malo nie dostałem zawalu jak zobaczyłem pytania) nie mniej o studiach mogłem zapomnieć bo za niski wynik mialem... na dodatek w mojej rodzinie jest duza umieralność w przeciągu ostatnich 6 lat zmarlo 8 osob z mojej bliskiej rodziny ) szukałem na własną reke ale nic nie znalazłem a po rozmowie z księdzem doszedłem do wniosku ze ma mnie za skończonego idiote a ja naprawdę nie wieze ze to tylko przypadek. i tu moje pytanie jesli to klatwa,pech ,zly los to jak sie tego pozbyć? Jakies Skrypty runiczne talizmany czy cos innego? By nie bylo nie jasności pytam calkiem serio ....

 

Pisze to poniewaz w maju pisze ponownie mature od ktorej zdania zalezy moje dalsze zycie bo albo zdam i wyjade na studia do bialego stoku albo obleje i jedyne co mi pozostanie to palnąć sobie wreszcie w łeb:smutny: bo z takim kręgoslupem bez zawodu nie znajde normalnej pracy a rodzina mi nie pomoze za wiele bo matka stracila prace w tym samym czasie co ja a Ojciec zmarl w lutym...)

Link to comment
Share on other sites

Masz trzech aniolow ktorzy sie toba opiekuja ...popros ich o pomoc -popros o pomoc w zdaniu matury i dobra prace, nie wykonuj pracy siedzacej -wpadasz w deprasje z tego powodu,na razie nie mysl o zwiazku to nie ten czas .badz sprawidliwy -nie okłamuj nawet w drobnych sprawach . mysl jak mezczyzna -nie jak chlopiec. takie przeslanie pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Dobrze w takim razie co to za aniołowie i jak sie do nich zwracać? Bo raczej Pomóżcie mi zdac mature nie wystarczy... ( i co do aniolow to raczej sa na urlopie bo nie odczuwam tej "opieki" )

Link to comment
Share on other sites

Coz one mpge sie toba zaopiekowac jesli TY podkreslam TY im na to pozwolisz czyli poprosisz je o to .One same nie moga zrobic nic ... Mozesz zaczac od dzis zapal swieczke odprez sie i przywolaj swojego aniola stroza ... opowiedz mu o swoich problemach i popros by naprowadzil cie na wlasciwych ludzi ktorzy dadza ci prace a jesli chodzi o mature popros o koncentacje cierpliwosc i samozaparcie przy nauce i opieke na egazminie maturalnym- anioła nauki... . a co do nazwy aniolow ...najwazniejszy to ten twoj osobisty" ochroniarz " :) czyli TWOJ ANIOL STROZ. Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

A nie mógłbyś sobie przeczytać książki pt. "Sekret"lub " Potęgę podświadomości"i przestać mysleć o tym co Ci się nie udaje,a zacząć się "programować"pozytywnie.Wiem,że to łatwo radzić,ale wierz mi ,ja kiedyś byłam w strasznym dole,w dużo gorszej niż Ty sytuacji,bo z małym dzieckiem,ale żyłam myślą,że musi mi się to, czy tamto udać,ciężko pracowałam,ale wyszłam na prostą.Pomyśl, że jest 7 lat chudych i 7 tłustych,Ty już przeszedłeś potrójne 7 chudych,więc teraz czas, tylko na te lepsze,z tą myślą wstawaj co rano,i nie pozwól by Cię opuściła.Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest Iwanov

Do przywołania opiekuna wystarczy intencja i potrzeba kontaktu.Jaki on będzie,to specyfika osoby.Opiekun niekoniecznie to anioł stróż,zależy to jak postrzegasz to,pryzmat religii.Matury za Ciebie nie zda,ale więź można umocnić,poprzez właśnie intencje i próbę kontaktu,np.afirmacje.O stróżu na forum było,wystarczy wyszukać.

Link to comment
Share on other sites

Do przywołania opiekuna wystarczy intencja i potrzeba kontaktu.

 

 

No niestety nie wystarczy, bo jeśli z takim podejściem chcecie przywołać [opiekuna], to może przybyć jakakolwiek istota. Szansa, że będzie to autentyczny opiekun jest jak 1 na milion. Dlatego odradzam przywoływanie, bo nie możesz mieć pewności co do tego co do Ciebie przychodzi.

Najbezpieczniej jest powołać się na Boga w sobie, Wyższą Jaźń, do tego niczego nie trzeba przywoływać. Chociaż najpierw trzeba odnaleźć w sobie ten boski, duchowy pierwiastek. Uczyć się miłości i dostrzegania jej.

 

Proponuję, żeby kolega, który utworzył ten temat, niczego nie przywoływał. Jak pojawi się istota nieświetlista i zacznie go ssać, to może się nawet zbyt szybko nie zorientować, że coś jest nie tak. O zmanipulowanie tu nietrudno.

 

Żeby sobie poradzić czy to z maturą, czy czymkolwiek innym, zacznij od budowania wiary w siebie. Zainteresuj się szeroko pojętą miłością, zacznij uczyć się medytacji, zapoznaj z czakrami. Ja widzę, że masz niezły bałagan, począwszy od czakry podstawy. Czakra serca domaga się też uwagi.

Twój problem tkwi w tym, że nie znasz swojej wartości.

 

Zamiast przyzywać jakiekolwiek istoty, skup się na sobie, na swoim wnętrzu i swoim rozwoju.

Wiem, że jest Ci niełatwo, ale jeśli chcesz wziąć się w garść, to bez względu na okoliczności zewnętrzne, odnajdź spokój w sobie. Pamiętaj, że Twoje myśli kreują rzeczywistość. Jeśli nastawiasz się negatywnie, masz marne szanse na osiągnięcie czegokolwiek. A moc tworzenia jest w Tobie i nikt za Ciebie się nie podniesie, nikt za Ciebie niczego nie wygra, bo to Twoja rzecz.

 

Pozdrawiam. I jeśli miałbyś jakieś pytania, to zapraszam na priv.

Edited by Nereida
Link to comment
Share on other sites

Guest Iwanov

Kolega prosił o sposób przyzwania opiekuna,toteż tak się to robi,gdy ten opiekun jest.Manipulacja jeśli chodzi o duchowość jest zjawiskiem nagminnym i nie ma sytuacji gdzie bez ryzyka wykonujemy czynność.Przyzwanie opiekuna w tym przypadku nie przyzwaniem w dosłownym,kojarzonym przyzywaniem istot.To zew do konkretnej istoty,która już przy nim jest,by stworzyć komunikacje pomiędzy nimi.

Wyższa jaźń,pierwiastek boskości,dostrzeganie miłości,nie każdemu to odpowiada.Każdy ma swoje sposoby,a kolega pytał o opiekuna nie WJ:).

Link to comment
Share on other sites

Kolega prosił o sposób przyzwania opiekuna,toteż tak się to robi,gdy ten opiekun jest.Manipulacja jeśli chodzi o duchowość jest zjawiskiem nagminnym i nie ma sytuacji gdzie bez ryzyka wykonujemy czynność.Przyzwanie opiekuna w tym przypadku nie przyzwaniem w dosłownym,kojarzonym przyzywaniem istot.To zew do konkretnej istoty,która już przy nim jest,by stworzyć komunikacje pomiędzy nimi.

Wyższa jaźń,pierwiastek boskości,dostrzeganie miłości,nie każdemu to odpowiada.Każdy ma swoje sposoby,a kolega pytał o opiekuna nie WJ:).

 

Ok, a powiedz z czym związany jest opiekun? Jak sama nazwa wskazuje to istota, która nami się opiekuje. Czy może więc mieć na nas zły wpływ? Nie, a tym samym nie może pochodzić od mroku.

 

Ja nie mam pojęcia jak przyzywa się opiekuna, bo nigdy mi się to nie udało, a i robić tego nie zamierzam. Za swojego opiekuna uważam Wyższą Jaźń, z którą to połączenie w zupełności mi wystarczy.

 

Piszesz:

Przyzwanie opiekuna w tym przypadku nie przyzwaniem w dosłownym,kojarzonym przyzywaniem istot.To zew do konkretnej istoty,która już przy nim jest,by stworzyć komunikacje pomiędzy nimi.

 

Nie rozumiem co oznacza ów zew, nie wiem nawet czy opiekun jest przy mnie i na jaką odległość? Nawet samo myślenie czy choćby powiedzenie na głos słów typu: 'Chcę nawiązać kontakt z moim opiekunem', może ściągnąć jakiś niepożądany byt. Mnóstwo różnych bytów obserwuje nas 24 h/dobę.

 

Jeśli nie chodzi o przyzwanie, a nawiązanie komunikacji, to można to zrobić jedynie poprzez odnalezienie połączenia ze swoją Wyższą Jaźnią. Bo jest to nasz podstawowy opiekun.

 

Kolega zaś ma, mówiąc wprost, ma mnóstwo zabrudzeń i syfu. Więcej nie powiem, bo nie chcę straszyć.

 

Tak długo, jak nie uwierzy w to, że to PRZEDE WSZYSTKIM on kreuje swoje życie, tak długo będzie miał problem.

Oczywiście nie jest łatwo uwierzyć w siebie. To wymaga pracy.

 

Wyzbyć się myślenia, że o życiu decyduje pech. Nikt za rączkę nie poprowadzi Cię w walce o swoje życie.

Link to comment
Share on other sites

Guest Iwanov

Pewnie,że masz racje.Jednak owa próba kontaktu z opiekunem nie sprawi,iż nagle wszystkie byty się zlecą bo mogą zrobić to w każdej chwili.Na dobrą sprawę,ja nie uznaję opiekuna jako konieczności,niektórzy to lubią,Tobie wystarcza WJ.Ma mnóstwo tego syfu,w większości sam go produkuje:)

Link to comment
Share on other sites

Nie wszystkie.... wystarczy, że jeden taki byt się zjawi i zaatakuje go na poziomie energetycznym. A on ma niestety taki śmietnik, że próby przywołania kogokolwiek powinien sobie definitywnie darować. Żaden byt z zewnątrz mu nie pomoże.

 

Może powinien zacząć od wybrania się do dobrego psychologa. Sam może sobie nie poradzić.

 

I, tak jak mówię... uczyć się wyciszać, medytować, jak najwięcej przebywać na świeżym powietrzu. Przestać myśleć o pechu, bo myślenie przyciąga zdarzenia.

Nie od razu zacznie Ci się wszystko udawać i życie prostować. Zewsząd pojawiają się przeszkody. Ale życie to walka.

Link to comment
Share on other sites

Nie jestem juz tak naiwny by myśleć ze zda za mnie :) chodziło mi bardziej o pomoc w skupieniu sie i nie zapomnieniu na 2 min przed matura 90% teg oczego sie uczylem...

 

Dziękuje Za pomoc jak radzicie nie przywolam niczego nie potrzebuje teraz zlego ducha do kolekcji :P książkami zajme sie po maturze a co do pytan.. nie omieszkam napisac bo kilka sie uzbieralo :)

 

To ze sam produkuje negatywna energie... no coz nie moge sie s tym nie zgodzić nie mialem za wiele powodow do radości wiec i dobrej energi malo... Co do psychologa bylem i nic to nie dalo nie moge tak poprostu zaczac sie usmiechac i byc szczesliwym bo nie mam powodow tzn nie mam z czego sie cieszyc.

 

Co do medytacji Czakr i czyszczenia masz jakis dobry sposob na to ? bo wizualizacja bram mi nie pomaga ale moze inaczej nie czuje nic podczas takiej "medytacji" ;/

Link to comment
Share on other sites

Co do psychologa bylem i nic to nie dalo nie moge tak poprostu zaczac sie usmiechac i byc szczesliwym bo nie mam powodow tzn nie mam z czego sie cieszyc.

 

Życie to nie kara, tylko możliwość doświadczania. Sam fakt, że tutaj jesteśmy, daje nam wiele możliwości rozwoju. I choćby to powinien być powód do radości.

Nie sztuką jest się uśmiechać, gdy jest się spełnionym emocjonalnie czy finansowo. Sztuką jest uśmiechnąć się do siebie, do drugiego człowieka, do życia, gdy nie wszystko jest tak kolorowo, jakbyśmy chcieli. To taki uśmiech na przekór, który napędza i daje sił do dalszej walki. Nie ma być on nieszczery czy wymuszony. Naucz się dystansować do siebie, do ludzi, do życia, do tego, co Ci się w życiu przydarza. Naucz się być obserwatorem i czasem spojrzeć z boku na siebie i otaczającą Cię rzeczywistość. Nie bierz życia zbyt poważnie, ale naucz się wdzięczności za to, że jesteś tu, gdzie jesteś i możesz doświadczać, uczyć się, wzrastać. Bo nie jesteś tu po to, żeby robić z siebie ofiarę, żeby się pogrążać. Jesteś tu po to, by dążyć do szczęścia i spełnienia. Nikt Ci go nie zapewni, jeśli nie otworzysz się na nie, jeśli nie zaczniesz pracować nad sobą, jeśli nie zaczniesz od siebie.

 

 

Co do medytacji Czakr i czyszczenia masz jakis dobry sposob na to ? bo wizualizacja bram mi nie pomaga ale moze inaczej nie czuje nic podczas takiej "medytacji" ;/

 

 

Wiesz, przede wszystkim zapoznaj się z każdą czakrą, za co która odpowiada, co powoduje dysharmonie. Przeanalizuj to w porównaniu ze swoim stanem psychicznym, fizycznym, emocjonalnym. Jak wyciągniesz wnioski, będziesz wiedział co jest nie tak i czego Ci brakuje. Jeśli pomimo to nie będziesz wiedział jak masz odzyskać harmonię na danym poziomie istnienia, to napisz do mnie, coś poradzę.

Link to comment
Share on other sites

Erm... jak by to powiedzieć... przeczytałem opis czakr i wychodzi ze jestem rozregulowany pod każdym względem i żadna nie dziala jak powinna... :/

 

 

 

uh,... tak czytam na forum i wychodzilo by na to ze mam pootwierane czakry (albo czesc) i jestem wampirem emocjonalnym bo sie zale czasami... O.o

 

 

i tu pytanie: Jesli mam zamkniete to jak je pootwierać i ustabilizować itp bo zmienic sie moze i chce ale nie wiem za bardzo jak ....

Edited by Agares
Link to comment
Share on other sites

Wejdź sobie tutaj -->> Czakramy masz tam dość czytelnie rozpisane o co z czakrami chodzi.

 

Stan się nie poprawi ot tak, jeśli nie będzie pracy i wysiłku z Twojej strony, pracy nad sobą. To może potrwać długi czas.

 

 

Wampir emocjonalny... ciekawe określenie. ;) Takich 'wampirów' to sporo wokół. ;)

 

Zamknięte-otwarte... nie czuję tych określeń. Dla mnie po prostu masz je zabrudzone i nieharmonijnie działające, energia nie za bardzo przepływa.

 

Zacznij od zainteresowania się czakrą 1 (podstawy), nie wszystkimi na raz. Czakra podstawy jest ogromnie ważna.

U Ciebie zabrudzona, ''Mała odporność fizyczna i psychiczna, chorowitość, lęki i niepewności, brak siły przebicia, odbieranie życia jako koszmaru i piekła, chowanie się przed światem, bierność, apatia, niechęć do życia, złość na własne ciało, oderwanie od ziemi".

 

Widzisz coś, co by dotyczyło Ciebie? Ja bym powiedziała, że podstawą u Ciebie jest brak poczucia własnej wartości i to pociąga za sobą inne blokady.

Link to comment
Share on other sites

Ja bym powiedziała, że podstawą u Ciebie jest brak poczucia własnej wartości i to pociąga za sobą inne blokady.

 

Az tak to widac...?

 

no musze sie zabrać za siebie bo jak tak pomarudze jeszcze troche to mnie koledzy spala na stosie podczas zlotu ;D

Link to comment
Share on other sites

No, ale tak jak mówię.... Nie spiesz się.. po kolei... przeanalizuj dokładnie każdą czakrę, począwszy od czakry podstawy... Wyciągaj wnioski i ucz się..

Pracuj nad poczuciem własnej wartości, nad swoją wewnętrzną siłą... aż poczujesz, że nie masz czego się bać.. że strach rodzi się w głowie.. jest następstwem myśli... naucz się wyciszać tak, by myśli przestały przeszkadzać, gdy im to 'nakażesz'..

 

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

We wrześniu nie wiem czemu zerwał ze mną chłopak poprostu od tak zerwał ze mną kontakt.

Od tego czasu nic mi się nie układa. Miałam wypadek, nie idzie mi nauka. Psuje mi się co rusz komputer, telefon, łamią się płyty, gaśnie auto, szarpie, psuje się. Tracę przyjaciół. NIe wiem czemu tak ? Kiedyś chciała mi powróżyć cyganka na ulicy ja odmówiłam..czy to wszystko przez to ?

:(

Link to comment
Share on other sites

Agares, tak na moje oko to daruj sobie te czakry. I tak, jak sam wiesz się na tym nie znasz. Co do opiekunów - o ni naprawdę potrafią Cię obronić i pomóc. Anioł stróż itd., ale jak go przywołać jest wiele rad. Skoro wiele, to podejrzewam, ze niektóre prowadzą na manowce. Ja miałam też DUŻE problemy i poszłam do Wróżki po pomoc. Tobie Też polecam. Może masz rację i to jest klątwa? Jeśli klątwa, to czakry są jak witaminy na ospę. A opiekunem osób z klątwą jest Michał Archanioł. Jego możesz przywołać powszechnie dostępną w internecie modlitwą bez ryzyka, że przybędzie coś innego. Jeszcze raz powtórzę: jak jesteś chory to idziesz do lekarza, więc w tym przypadku też idź do fachowca (wróżki) a nie baw się w samouleczanie!!! bo nie skończy się to poprawą a stratą czasu i energii.

Link to comment
Share on other sites

Ostatnie pytanie wydaje się ciekawe nie mi na nie odpowiadać.

 

Pech czy klątwa.

 

Z takiego podejścia często faktycznie można się zdołować i ciągle myśleć że to klątwa.

Ja podejde do tego psychologicznie. Skąd masz pewność że to co dziś Cie spotyka Agares jest klątwą.

 

Słuchaj jest tak, nie wiemy jak dzisiejsze zdarzenia mają włynąć na jutrzejszą przyszłość. Może te wydarzenia które dziś przeżywasz mają Cię do czegoś przygotować.

Od siebie powiem tak łatwo jest jak się wszystko dostaje od razu. Ale zapomina się o tym że to co od razu przyszło ma w przyszłości taką cene jaką się spłaca dwa razy dużej i o dwókrotnej wartości tego co dostaliśmy.

Wiem z swojego doświadczenia jeśli się na czymś skupiam to to przyciągam.

Nie można też powiedzieć że wszystko to co Cie spotyka jest pechem tak jak napisałem na początku to mogą być bezcenne lekcje jakimi Cię obdaża życie. Może chce Cie nauczyć Cierpliwości. Po reszcie to że nie zdałeś matury to nie koniec świata nawet do tej pory nie zgasło słonce.

 

Myśle też że dobrym punktem zaczepienia była by praca nad sobą. Co dla mnie to znaczy rozejżenie się jakie masz możliwości. Nie wiem gdzie mieszkasz ale jak mieszkasz w mieście np. mógł byś zacząć uczyć się tańczyć, chodzić na siłownie, obejżeć coś w kinie, a może poprostu zwrócić nie tylko uwage na siebie ale i na innych przez pewien okres co im potrzeba co Ty mógł byś dać im od siebie. Co by to Ciebie nie kosztowało zbyt wiele a dało Ci dużo satysfakcji. Ja pewien okres chodziłem pomagać inwalidom.

 

Teraz co do nauki mało jest takich osób i ja do nich apsolutnie nie należe co by była ze wszystkiego genialna.O co mi chodzi? Chodzi o to że wybierasz sobie to co Cię ewidetnie fascynuje i tego się uczysz np masz zamiłowanie do matematyki i to ją ciągniesz jak najwyżej jeśli ją lubisz i masz głowe do niej. A co z resztą, reszte ciągniesz tak tylko by przecisnąć się to znaczy na dwójach. Przy tym jest tak jeśli siądzie się w ostaniej ławce z tak zwanym osłem to on od Ciebie ciągnie a nie Ty od niego, co to znaczy lepiej siedzieć w ławce z prymusem niż idiotą który to najchętniej nic nie robiąc by chciał zdać. I przy tym jeszcze nie być w szkole.

 

Ostatni aspekt nauki nie ucz się tego co nie ma się wiązać z twoją przyszłościa. Raz bo po co Ci to, dwa nie nauczysz się bo nie będziesz miał do tego motywacji. Bo tak jest może nam się coś i podoba w danym przedmiocie ale to tylko chwilowe. Np chcesz studiować angielski to zakładasz i idzeiesz w tym kierunku i ciągniesz anglieski na najwyższym poziomie. Jeśli ten angielski ma być w przyszłości źródłem utrzymania, bo o to chodzi w szkole żeby później po szkole mieć możliwośc pracować i się utrzymać.

 

A i jeszcze jedno trudno od niskiego człowieka oczekiwać żeby był koszykarzem. To znaczy jeśli nie masz do czegoś predyspozycji to się w to nie pakuj szkoda czasu i nerwów i nie przespanych nocy.

 

Warto też pomarzyć sobie czasami przed snem co ja chce od życia. I spisać te marzenia one mogą być drogowskazem ale nie muszą. Marzenia zawsze można zmienić jeśli są nie osiągalne.

 

Pozdrawiam Ciepło

 

 

Wolność To Dar WyborU!

Link to comment
Share on other sites

Teraz uprzedzam nie mam zamiaru marudzic tylko pytać.

 

Na co ma mnie przygotować:

 

-Śmierć bliskich mi osob?

-Operacja zamykająca mi drogę życiową do ktorej bylem stworzony?

-Problemy "osobiste,społecznościowe,itp"

 

1)Ma wywołać znieczulice ?

2)Depresje?

3)Aspołeczność?

 

bo jesli tak to juz sie to stalo o ile z 2 sobie poradziłem o tyle 1 i 3 sa i pozostaną.

Nie mozna przeciez przywrócić czegos co juz nie istnieje prawda?(uczucia)

Nie mozna (przynajmniej ja nie potrafie za bardzo sie boje.) zmienc podejścia do ludzi byc wyluzowanym bawic sie itp...

 

Co moze mi zrekompensować te straty?

 

co do twoich propozycji...

 

-siłownia odpada (kręgosłup)

-taniec tym bardziej raz ze nie mam do tego talentu (chyba) a dwa wyglądu i odwagi...

jedyne w czym bylem dobry to strzelectwo i kendo ale tez odpadaja strzelectwo bo nie mam kazy by placic 50 zl za jeden wypad na strzelnice + dojazdy kendo ze wzgledu na kręgosłup...

Dla mnie "droga" zycia bylo wojsko bylem stworzony do bycia żołnierzem dyscyplina,umiejętności,powolanie... i co ? Nie wiadomo skąd pojawily sie problemy z kręgosłupem za tym operacja... i z marzeń nici... dziewczyny/zony nie mam i nie zapowiada sie bym mial albo one mnie nie lubia(kobiety) albo pisane mi byc singlem. Pracy fizycznej nie moge wykonywac z wiadomych powodow a na prace "siedzace" muszę skończyć studia . swoja droga ja nie napisałem ze nie zdalem tylko ze zdalem ale zza niskim wynikiem i pisze jeszcze raz.

 

A dlaczego wydaje mi sie ze to klątwa... Moja rodzina a raczej dziadek prowadził spor o droge dojazdowa z sąsiadem ( sasiad zagrodził dojazd do posesji bo to "jego droga" i nik nie bedzie po niej chodzil. sad uznal ze dziadek i babcia musza miec dojazd no ale on sie odwolal... znowu przegral znowu sie odwolal i tak 10 lat :/ od 6 dzieja sie dziwne rzeczy jak np "wzrost" umieralności problemy finansowe ( strata pracy itp) zdrowotne :/ raczej takiego czegos nie mozna nazwac "zbiegiem okoliczności"

Link to comment
Share on other sites

Witaj Agares

 

Chciałem byś spojrzał z innej strony.

Nie chiałbym przytaczać swojej historii bo już wiele pisałem o niej.

 

Dwie takie od siebie porady dam.

 

Pierwsza to osoby z tego forum które jak wolisz mogą w ten magiczyny sposób rowiązać twoje problemy to polecam od siebie: Szaman Wiejski, Iwanov. Mi pomogły znają sie na rzeczy.

 

Druga sprawa to powiem tak lepiej iść tą cieżką droga niż tą łatwą i lekką nawet jak się nie wie po co.

 

Kolejna sprawa to taka w tym czym wykonasz swoją prace to bardziej to docenisz niż dostanie od tak.

 

Po reszcie wydaje mi się troche że za bardzo stawiasz siebie w centrum.

 

Zawiesiłeś się na temacie żołnierza a życie umyka Ci przed oczami.

 

Co do tych sporów moja rodzina toczyła z każdym praktycznie i to latami będzie toczone jeszcze i tak samo o droge wjazdową ta sama przypadłość.

 

I co ja ma szkołe podstawową tylko, ćpałem coś tam jeszcze robiłem spędziłem ileś lat w ośrodka i psychiatrykach ale nigdy to nie traktowałem jako pecha czy klątwy.

 

To nie jest tak że życie musi się no toper układać. Tym bardziej w dzisiejszych czasach że zależności i wymogów jest dużo.

 

Ale zdaje sobie z jednego sprawe że ciągłym narzekanie i szukaniem winnych nie poprawisz swojej sytuacji.

 

Jak nie moge być koszykarzem to zamitam ulice nie każdy stworzony jest do bycia premierem.

 

Wiesz o co mi chodzi w tym wszystkim to twoje spojrzenie na tą sytuacje daje Ci to że to wrażenie że to pech czy jakaś klątwa.

 

Opowiem Ci taką historię. Przychodzi wiosna wiele osób czeka na nią ale gdy przyjdzie myśląc że to będzie ekscytujący moment wiele miało się pod czas dla nich wydarzyć nałożyli sobie wiele planów które własnie miały przyjść z wiosną. Ale coż jest wiosna oni sobie nałożyli ten kierat na głowe że jeśli spełnio swoje wszystkie oczekiwania wtedy będą szczęsliwi. I coż spęlnili nie którzy spełnili troszeczke inni połowę i byli bardzo nieszczęśliwi mimo tego że wyczekiwali tej wiosny. Ale byli wsród nich tacy którzy nic nie spełnili ale byli ucieszeni bo o to wiosna i wszystko budzi się do życia. Radowali się naturą. Chodzi o to by odnaleść pozytyw. Ludzie i tak umierają tak czy siak. Ale mimo wszystkiego masz dach nad głowo co zjeść . I tak to jest w życiu jedni choć by mieli miliony to zawsze tego jeszcze jednego będzie im brakować. Z czego to wynika za dużo reguł do bycia szczęsliwym. To nie jest jakaś umiejętność, to trzeba znaleść w samym sobie to taki stan który się wywołuje a nie goni za nim bo trudno go dogonić. Czasmi nie którzy tak mają że jak są w drodze do czegoś to są szczęsliwi. Polecam Ci prace z tego co przeczytałem żebyś cwiczył swoją elastyczność.

 

Inny wątek mi się nasuwa że dużo się musisz z resztą porównywać. Tylko ja się porównujemy to zazwyczaj z osobami takimi co mają wszystko i to patrzymy na nich z zadrością. Popatrz z takiej strony nie masz rąk nie ma kto Ci tyłka podetrzeć porównaj się z taką osobą. Nawet nie musisz się porównywać wystarczy dla poczucia tego związać sobie ręce z tyłu. Dlatego żeby nie czuć się kiepsko jak chcesz patrzeć kto jest wyrzej to tylko po to by czerpać od niego sposoby jak on do tego doszedł. A jak patrzysz na kogoś kto ma gorzej to samo Ci się na sunie że poprostu wiesz że O to Ja nie ma wcale tak jeszcze źle.

 

Trzymaj się ucz się odnajdywać pozytywy bo wiele ich jest tylko trzeba je zacząć dostrzegać.

 

Pozdrawiam Ciepło Głowa do Góry.

 

 

Ja samo od iluś lat praktycznie mało co wychodze na zewnątrz nie chodze po imprezach ale jeśli nie chodze to nie robie wyżutów innym z tego powodu.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...