Jump to content
Guest winteer

Prawdziwa przyjaźń wszystko zwycięży

Recommended Posts

Guest winteer

Był sobie chłopiec, którego marzeniem było jeżdżenie na koniu. Pewnego razu mama zaprowadziła go do stadniny, gdzie zaczął się uczyć jeździć.

Od tego dnia chłopiec zapragnął mieć własnego konia. Przez wiele miesięcy myślał o tym nieustannie, aż pewnego razu do stadniny przyszedł pewien mężczyzna i przyprowadził ze sobą chorego konia. Chciał go sprzedać, bo weterynarze z powodu jakiejś nieznanej choroby, nie dawali mu szans na przeżycie nawet miesiąca. Gdy chłopiec zobaczył konia, od razu zapragnął go mieć. Cena była bardzo przystępna, więc rodzice po usilnych prośbach syna, zdecydowali się go kupić.

Chłopiec był bardzo szczęśliwy. Od razu zabrał go na pierwszą wspólną przejażdżkę, a potem na kolejne. Jednak nikt nie ukrywał przed nim i nie dawał mu nadziei, że jego koń będzie długo żył.

Miesiąc później stan konia znacznie się pogorszył. Nie był w stanie wyjść ze swojego boksu, prawie nic nie jadł, tylko spoglądał smutno swoimi wielkimi oczami. Wszyscy mówili, że zbliża się jego koniec. Jednak chłopiec nie chciał w to wierzyć. Mimo, że nikt już nie mógł pomóc koniowi, on uparł się, że będzie się nim ciągle zajmował.

Jako, że były wakacje spędzał z nim prawie całe dnie, czyścił go, głaskał, leżał przytulony do niego. Prawie na siłę karmił go i poił, bo koń już nic nie chciał jeść. Mijały kolejne dni. Chłopiec zaczął także nocować w stajni, stale doglądając swojego chorego przyjaciela.

Pewnego dnia choroba się nasiliła. Gorączka przeszyła ciało konia, który przestał się już prawie ruszać. Tylko od czasu do czasu łypał swoimi oczami na chłopca. A on obejmował jego łeb i tak jak potrafił modlił się o jego zdrowie. Tej nocy chłopiec prawie nie spał, dopiero nad ranem usnął zmęczony. Obudziło go delikatne szturchnięcie w ramię. To koń dotykał go swoim łbem. Kiedy chłopiec odsunął się trochę na bok, żeby spojrzeć na niego, koń poruszył się cały a po chwili powoli zaczął wstawać na nogi. Chłopiec nie mógł uwierzyć, gdy zaraz zobaczył swojego konia stojącego na czterech nogach. Koń zarżał lekko.

Łzy szczęścia nabiegły do oczu chłopca. Objął go czule za szyję. I tak stali w bezruchu przez kilka chwil, jakby nie wierząc w to co się stało. Choć przecież chłopiec, mimo opinii innych, przez cały czas wierzył w wyzdrowienie przyjaciela.

Niedługo potem koń doszedł całkowicie do zdrowia. Chłopiec prawie się z nim nie rozstawał. Karmił go, poił i jeździł po okolicznych łąkach i lasach.

W następnym roku chłopiec ze swoim koniem wystąpili w wyścigu. Mimo silnej obsady, wygrali go. Osoby, które oglądały ten wyścig, opowiadały, że nie widziały jeszcze tak harmonijnie poruszjącego się dżokeja i konia. Jakby jechali niesieni przez jakąś niewidzialną siłę.

Znalezione w necie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Arugifa

Wiara ponoć czyni cuda :-)

Uwielbiam takie historie :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...