Jump to content
Guest Azar

Etyka Nekromancji

Recommended Posts

Guest Azar

Nekromancja jest starożytną sztuką komunikacji z umarłymi oraz zapewnieniu im spokoju po śmierci.

Na przełomie wielu tysięcy lat cieszyła się i nadal cieszy wielkim uznaniem.

Związane jest to z dwoma rzeczami:

1. Wiarą w życie pozagrobowe.

2. Śmiertelnością ludzi.

 

W dzisiejszym świecie ezoterycznym ciężko jest powiedzieć, czy nekromancja lub jej współczesny odpowiednik magiczny - spirytyzm jest rzeczą etyczną względem narastającego poglądu reinkarnacji, oraz rzeczą etyczną względem nowych "pozytywnych" ruchów wyznaniowo magicznych.

 

Na forum pojawiły się bowiem głosy, że jest to nieetyczne względem osób wierzących w reinkarnację.

I mimo szczerego szacunku do użytkowników, pierwsze co pomyślałem to: Co to za bzdury? Co do tego mają osoby wierzące w reinkarnację?

 

Skąd taka reakcja?

Jest ona naturalna po poznaniu Buddyjskiej wizji Reinkarnacji oraz Bar-do.

Buddyści bowiem wierzą, że (nazwijmy to umownie) "dusza" człowieka jest po śmierci ciała obecna w Stanie Przejścia, Bar-do Umierania przez kolejne 49 (bądź 47, w razie błędu proszę sprostować, przy takim natłoku wiedzy pamięć szwankuje) dni. Po tym okresie ponownie się wciela.

W tym czasie kontakt z "duszą" nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie!

Zaraz po śmierci ciała, poleca się najbliższemu przyjacielowi umarłego, bądź jego Buddyjskiemu Mistrzowi, kontakt z "duszą" i kierowanie jej ku "wyzwoleniu" za pomocą jednej z ważniejszych ksiąg buddyzmu - Tybetańskiej Księgi Umarłych.

Po okresie owych 49 dni, kontakt ze zmarłym będzie zwyczajnie niemożliwy.

 

Powiecie: No tak, ale większość z nas to okultyści nie wyznający zasady reinkarnacji w poglądzie buddyjskim, tylko wplatający ją w modele energetyczne i duchowe w jakich istnieje nasza praktyka magiczna.

 

I tutaj pojawia się kolejne moje stwierdzenie, cóż za bzdura sądzić, że kontakt z "cieniami" może powodować stagnację w rozwoju duszy umarłego. Już tłumaczę...

 

Gdy zapytam z czego składa się istota ludzka powiecie, że na nią składają się trzy elementy. (czasem cztery, lub więcej, zależnie od kultury itp.)

1. Ciało fizyczne.

2. Ciało energetyczne.

3. Ciało duchowe.

 

Podczas śmierci, zniszczone zostaje ciało fizyczne, oddzielają się pozostałe...

Ciało energetyczne znajduje się w astralu. A ciało duchowe, inaczej dusza podróżuje wyżej i to ona ponownie się wciela.

Ciało energetyczne, jako, że jest astralną matrycą tego fizycznego, nie może wcielić się w kolejne.

I ciało energetyczne, astralne, duch, cień jest tym z czym komunikują się spirytyści.

Do czasu, aż owe ciało nie rozpuści się w wirujących energiach astralu. Co wbrew pozorom nie musi dziać się tak szybko, wszystko zależne jest od tego, jak bardzo osoba była przywiązana do fizyczności.

 

Duch jest niczym innym jak wspomnieniem zmarłego, stąd specjalistyczna nazwa "cień". Prawdziwa, czysta dusza, o którą się należy troszczyć reinkarnuje w nowe ciało, niezależnie od tego, czy okultysta przywołuje ducha właściciela czy nie.

Myślę, że po jakimś czasie od śmierci, dusza ma głęboko gdzieś co dzieje się z jej starym ciałem fizycznym i energetycznym...

 

--------------------------------------------------------------------------

Z ciekawości i małym offtopem chciałbym zauważyć, że pojawia się tutaj dużo treści "schrystianizowanych", jakbym słyszał księdza krzyczącego z ambony. W takich sytuacjach aż rzucają mi się na usta słowa Biblii:

Powtórzonego Prawa 18:10

"niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, 11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; 12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą."

 

Pamiętajcie WY, którzy jesteście tutaj a nawołujecie niczym księża z ambony i prawicie o etyce, o tym, że jesteście chrześcijanami, oraz o tym, że droga Chrystusowa jest jedyną słuszną (bo i taki post znalazłem gdzieś tutaj), pamiętajcie, że jest to forum poświęcone ezoteryce, magii, zaklinaczom i czarodziejom. Wywoływaczom duchów i znachorom, którzy obrzydliwością są dla Waszego "Pana", więc nie prawcie mi o jedności magii i "Drogi Chrystusowej".

--------------------------------------------------------------------------

Dalej. Jeśli chodzi o etykę o argument pt. "Zabraniają tego wszystkie religie panujące."

Owszem, macie rację, zabraniają tego, tak samo jak praktykowania magii!

Więc, pytam, co Wy tu jeszcze robicie? :D

 

Zastanawiam się, czy tym postem kogoś uraziłem. Jeśli tak to przepraszam, nie miałem tego na celu. Wyrażam tylko swoją opinię i przemyślenia wynikłe często z osobistych doświadczeń.

Edited by Azar

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Wszystko dobrze, ale co z osobami - nekromantami, które przywołują dusze czy też duchy osób zmarłych dużo dawniej niz 49 dni temu?

Poza tym wiara w reinkarnację nieco inaczej wyglada u Buddystów, inaczej u gnostyków, a nieco inaczej w szmanizmie, gdzie z kolei wciąż pracuje sie z duchami przodków.

 

Ja nie pochwalam nekromancji dlatego, że kiedy sama będę po drugiej stronie, chciałąbym mieć juz święty spokój, a nie być przywoływana w celu wyjaśniania komuś czegoś albo odpowidania na pytania, które będą juz dla mnie bez znaczenia.

Śmierć to chwila przejścia w inny wymiar, rozpoczęcie nowej drogi rozwoju. Sprawy danego wcielenia i życia pozstawia się juz za sobą, czas fizyczny się skończył. Więc przywoływanie osób, które zakończyły pewien proces jest moim zdaniem nieetyczne.

Co innego, jeśli duchy same sie kontaktują, jak np w szamaniżmie, czy też przychodzą poprosić o pomoc, bo coś w tym przejściu na druga stronę poszło nie tak. A wiadomo, że i takie sytuacje się zdarzają. Lub też jakiś duch się zgubi, co modym duszom się czasem zdarza. Wtedy jak najbardzije osoba majaca pojęcie o nekromancji, czy szaman lub mag potrafiący pomóc powinny takiej pomocy udzielić.

Proszę nie zrozumieć mnie źle. Nie neguję nekromancji i nie twierdzę, ze jest ona czymś złym. Ale warto znać róznice między nekromancją a spirytyzmem. I nie nadużywać jednego i drugiego do zabaw w wywoływanie duchów i zadawanie im pytań w stylu: gdzie położyłeś(połozyłaś) kwit z pralni :lol:

A wiadomo, ze i tak sie zdarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest anatemka
Z ciekawości i małym offtopem chciałbym zauważyć, że pojawia się tutaj dużo treści "schrystianizowanych", jakbym słyszał księdza krzyczącego z ambony. W takich sytuacjach aż rzucają mi się na usta słowa Biblii:

Powtórzonego Prawa 18:10

"niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, 11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; 12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą."

 

Pamiętajcie WY, którzy jesteście tutaj a nawołujecie niczym księża z ambony i prawicie o etyce, o tym, że jesteście chrześcijanami, oraz o tym, że droga Chrystusowa jest jedyną słuszną (bo i taki post znalazłem gdzieś tutaj), pamiętajcie, że jest to forum poświęcone ezoteryce, magii, zaklinaczom i czarodziejom. Wywoływaczom duchów i znachorom, którzy obrzydliwością są dla Waszego "Pana", więc nie prawcie mi o jedności magii i "Drogi Chrystusowej".

--------------------------------------------------------------------------

Dalej. Jeśli chodzi o etykę o argument pt. "Zabraniają tego wszystkie religie panujące."

Owszem, macie rację, zabraniają tego, tak samo jak praktykowania magii!

Więc, pytam, co Wy tu jeszcze robicie? :D

 

 

założymy się, że okaże sie, że nie masz racji?

Argumenty sa różne, mnie najbardziej podoba sie ten: Bóg miał cos innego na mysli, nie mozna więc brać jego słów dosłownie.

:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Jaga_Wiedzma

Zakładać się nie będę. Przedstawiłam swoje stanowisko w tej sprawie. Nie twierdzę, ze mam rację. Mogę nie mieć. Pewności nabiorę po drugiej stronie.

Bóg... Nie zakłądam cy ma rację czy się myli. Ale to już temat na moją koncepcję Boga. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar
Wszystko dobrze, ale co z osobami - nekromantami, które przywołują dusze czy też duchy osób zmarłych dużo dawniej niz 49 dni temu?

Poza tym wiara w reinkarnację nieco inaczej wyglada u Buddystów, inaczej u gnostyków, a nieco inaczej w szmanizmie, gdzie z kolei wciąż pracuje sie z duchami przodków.

 

Przecież mówiłem, że Nekromanta nie komunikuje się z DUSZĄ tylko CIAŁEM ENERGETYCZNYM.

Ważne jest tutaj to rozróżnienie.

W Buddyzmie ponadto nie ma czegoś takiego jak nekromancja praktyczna.

Nie zdarza się przywoływanie umarłych... po tych 49 dniach.

Robią to tylko, zaraz po śmierci by pomóc wyzwolić się "duszy" z Koła Samsary.

 

Powiedziałem także, że w innych ujęciach reinkarnacji może wyglądać to nieco inaczej, byz tych 49 dni itd.

Po prostu ciało energetyczne w zależności od formy przywiązania osoby do fizyczności, może pozostawać w świecie astralnym nieco dłużej.

Wówczas bez problemu można się z owym CIAŁEM ENERGETYCZNYM komunikować, jeśli zaś ciało z czasem "rozpłynie" się w astralu.

Nic już owej komunikacji nie umożliwi... a podczas seansu spirytystycznego pojawi się najwyżej jakiś niższy istociak z astralu.

DUSZA jest w tym przypadku wolna od zobowiązań wobec nekromanty czy spirytysty i nie jest niepokojona. Reinkarnuje swobodnie.

 

Co zaś do "duchów proszących" o pomoc...

Zdarzają się takie przypadki, że duch kontaktuje się z medium i prosi o pomoc w dotarciu wyżej...

W tym jednym przypadku mam wątpliwość, co do procedury...

Czy z medium komunikuje się jedynie CIAŁO ENERGETYCZNE, do którego z niewiadomych powodów nadal "przyczepiona" jest DUSZA, czy też komunikuje się z medium sama DUSZA.

Nie mniej, po spełnieniu warunków (zazwyczaj jakaś zemsta itd.) DUSZA może odejść w spokoju. A CIAŁO ENERGETYCZNE rozpłynąć się z czasem w astralu.

 

 

Anatemko

Hmm... możesz sprecyzować w jakiej kwestii nie mam racji? Bo podałaś dość duży fragment mojego postu, w którym zawierają się minimum dwie tezy.

1. Droga Maga nie jest w żaden sposób połączona z "Drogą Chrystusa" (w wizerunku chrześcijańskim).

2. Czymś obrzydliwym jest dla boga judeochrześcijańskiego ten, który odprawia czary, jest zaklinaczem, magiem, ogólnie okultystą.

 

Tak więc, w którym aspekcie nie mam racji?

Zauważę przy tym, że znam dość dokładnie Pismo oraz Katechizm KK. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest anatemka

Azar, to była ironiczna wypowiedź.

Ja sie z Toba zgadzam. Poprostu, w wielu miejscach na tym forum mozna przeczytać, że to nie jest prawda.

Często okazuje sie że:

ad.1 Jest, jak najbardziej, bo /.../

ad.2 Ależ skąd, wręcz przeciwnie, bo /.../

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar

Ach teraz rozumiem, co miałaś na myśli Anatemko. Wybacz, że od razu nie wyczułem ironii. :)

Cóż... zobaczymy czy się jakieś argumenty pojawią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin

Azar, to jest bardziej skomplikowane.

ponieważ, zdarza się że dusza silnej osoby po tych 49 dnaich odradza sie jako coś co jest w ludowości znane jako duch-zjawa, a nawet jako cos sileniejszego co czasem zwie się demonem, lub bardziej poprawnie,

duchem królewskim, tyb. dzialpo. To są duchy kapłąnów, królów (białe damy :D )

jest to więc istota o nowym ciele, ale może np. mieć wiele wsomnień z tamtego wcielenia.

wtedy trzeba się z nią komunikować, żeby np. nie robiła przykrości ludziom, odprawadza się ją do światła,

a kiedy jest jakby hmmm bardziej tu umocowana, może stać się tzw. Strażnikiem Dharmy, i pomagać praktykującym Dharmę.

W Buddyzmie ponadto nie ma czegoś takiego jak nekromancja praktyczna.

no, to by było to + -, ale jest wielka specyfika tego rodzaju akcji - m.in. duch zaklinany pracuje dla dobra wszystkich istot, patrz wyżej.

 

poza tym, 49 dni to czas umowny dość, zwraca się często uwagę że dla ducha może minąć tysiąc lat, a dla nas kilka dni, lub odwrotnie :)

 

a nieco inaczej w szmanizmie, gdzie z kolei wciąż pracuje sie z duchami przodków.

 

to są przodkowie raczej z nazwy, ich znaczenie głębsze jest jako pewne specyficzne energie rodziny, klanu. //opieram się tu m.in. na książce-wywiadach

"Dawna mądrość na nowe czasy" Lupke"

 

co ciekawe, wygląda na to że nie zawsze działają na korzyść tych co w rodzinie są, stąd taka kontrowersja np. metod hellingerowskich

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar
Azar, to jest bardziej skomplikowane.

ponieważ, zdarza się że dusza silnej osoby po tych 49 dnaich odradza sie jako coś co jest w ludowości znane jako duch-zjawa, a nawet jako cos sileniejszego co czasem zwie się demonem, lub bardziej poprawnie,

duchem królewskim, tyb. dzialpo. To są duchy kapłąnów, królów (białe damy :D )

jest to więc istota o nowym ciele, ale może np. mieć wiele wsomnień z tamtego wcielenia.

wtedy trzeba się z nią komunikować, żeby np. nie robiła przykrości ludziom, odprawadza się ją do światła,

a kiedy jest jakby hmmm bardziej tu umocowana, może stać się tzw. Strażnikiem Dharmy, i pomagać praktykującym Dharmę.

 

Powiem szczerze, że o tym nie wiedziałem... nie przypuszczałbym, że buddyści zaklinają duchy, choć to ciekawa perspektywa.

Nie mniej, moje założenie nie zaprzecza temu, Twoje sosno jedynie rozbudowuje to moje...

Hm... chyba muszę się bliżej przyjrzeć Tybetańskiej Księdze Umarłych.

 

Nie mniej, nekromancja nie jest czymś złym, co miałoby szkodzić rozwojowi duszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin

oczywiście że mogłby - trzymanie duszy po to, by mieć więcej kasy dla kasy, jest dość okrutne :)

a jako taki czyn ,szkodzi rozwojowi duszy okrutnika :)

 

oczywiście, nie przeczą, mogę coś podesłać na maila dodatkowego jak znajde

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar

Oczywiście Sosno masz rację, jeśli odrzucimy koncepcję ciała energetycznego i przyjmiemy, że człowiek kontaktuje się bezpośrednio z DUSZĄ.

Co może mieć miejsce w niektórych przypadkach.

 

Z chęcią poczytam jakiś miły dodatek, więc w razie czego, oczekuję wiadomości od Ciebie na moim mailu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
La Papesse

Oj Azar, Azar... lepiej sie w takie rzeczy nie baw, bo to się może źle skończyć. Oczywiście masz wolną wolę. Ach, i tak - z duszą na bank, a nie z żadną energią bo to zupełnie inna filozofia i doktryna ezoteryczna. I nekromancja nie służy oddawaniu duszom spokoju, lecz "używaniu" ich do własnych celów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Iwanov

Każdy używa w jakim chce celu.Narzędzie.Zabawa to nie jest.Zaś oddaje słuszność co do dusz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ulf

Dodam moze jeszcze swoje 3 grosze. Widze ze wszyscy traktuja tutaj dusze "calosciowo" jak jakas jednolita czarna skrzynke - nie wiem czy to wplyw chrzescijanstwa czy niedoinformowania - zeby nie nazwac tego mocniej. W wielu religiach dusza jest wieloskladnikowa... i mysle ze nie nalezy o tym zapominac - bo napewno ten poglad nie wzial sie z niczego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar
Oj Azar, Azar... lepiej sie w takie rzeczy nie baw, bo to się może źle skończyć.

 

Tego typu teksty, proszę, nie do mnie. Działają na mnie jak czerwona płachta na byka.

Zresztą, już się bawiłem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin
Oczywiście Sosno masz rację, jeśli odrzucimy koncepcję ciała energetycznego i przyjmiemy, że człowiek kontaktuje się bezpośrednio z DUSZĄ.

Co może mieć miejsce w niektórych przypadkach.

 

wg. mnie

czasem resztki ciała energetycznego zostają u ludzi, wtedy trzeba je wydłubywać, to czasem przypomina komunikację.

ale sama istota jako ogół świadomości, może być już daleko.

 

jesli chodzi o ciachanie duszy, to zrobił to dawno temu pewien człowiek, a potem wielu innych, wyszło że nic trwałego nie ma, inaczej:

nie ma rzeczy która by się nie rozpadła, z drugiej strony nie jest tak że NIC nie ma hihiihiiihi,

ale to poglądy anarchistyczne, wywrotowe, lepiej się nimi nie przejmować .............. to takie depresyjne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Azar
czasem resztki ciała energetycznego zostają u ludzi, wtedy trzeba je wydłubywać, to czasem przypomina komunikację.

Z mojego doświadczenia wynika, że takie resztki, zostają zawsze...

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin

ale nie na zawsze :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tero Kir

Po pierwsze moim skromnym zdaniem aby dyskutować na temat etyki w tym kontekście, trzeba najpierw dojść do porozumienia w jakim systemie jest rozpatrywany, bo przejmując iż jest to forum ezoteryczny (nie religijny lecz „naukowy”). Trzeba więc przyjąć najbarziej popularną koncepcję właśnie z tej dziediny, która nalicza przynajmniej 7 ciał energetycznych...

Po śmierci ciała, które współpracowały w jedności, ulegają rozdieleniu i odchodzą do światów im przypisanych. Stąd też wynika iż nekromanta przywołuje jedynie część „duszy” (która jednak może zawierać pozostałe jej aspekty pamięciowe), dryfującej w astralnej rzeczywistości. Jest to najbliższy dla nas wymiar, co oznacza iż nie zadajemy wiekszej szkody „duszy”, a wręcz odwrotnie, bo to w końcu nekromanta płaci własną energią dla podtrzymania kontaktu obu aponentów...

 

W tym kontekście nekromacja i etyka ezoteryczna w żadnym razie nie kłuci się ze sobą.

Po zatym nie wolno zapominać iż sama sztuka necro nie jest jedynie wróżeniem czy przywoływaniem zmarłych!

 

Jest to dość niebiezpieczne narzędzie, które może przynieść sporo nieszczęść innym, a wręcz doprowadzić ich do śmierci. Jednak, taki sam efekt może dokonać adept , a tym bardziej mistrz każdej innej ścieżki WIELKIEJ SZTUKI.

Lecz tylko nekromanta jest w stanie wykożystać siłę entropii śmierci, uleczyć choroby niewyleczalne, zdjąć przekleństwo utworzone w skutek cmentarnych rytów. I co najważniejsze tylko on ma dość wiedzy i siły w tej dziedinie aby móc oczyścić zmarłego, przywiązanego do jeszcze żywego człowieka. Czerpie on bowiem wiedze o swej dziedinie, bezpośrednio od żródła, co czyni go skutecznym w tego typu sprawach jak nikt inny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pit

Tero Kir prawdę napisałeś,napiszę od siebie,Człowiek ma zakodowaną pamięć komórkową (w każdej komórce ciała )doświadczenia sięgające wstecz miliony lat ewolucji (a wiem to nie z książek ,tylko z własnego doświadczenia) ,lecz człowiek z czasem przypomina sobie wszystkie doświadczenia,wtedy gdy osiąga ,wyższy poziom świadomości duchowej .

Dziękuję.

Edited by Pit

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
W tym kontekście nekromacja i etyka ezoteryczna w żadnym razie nie kłóci się ze sobą.
to zależy o jaką etykę ezoteryczną Ci chodzi - bo etyka ma to do siebie że uniwersalna nie jest a tym bardziej etyka ezoteryczna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tero Kir

Jeżeli przyjmujemy uniwersalia ogólnej etyki ludzkiej (w jakiej chcąc, niechcąc funkcjonujemy), mającej największy wpływ na świadome decyzje przeciętnego człowieka. To musimy zarazem przyąć fakt że ta sma etyka ma ogromny wpływ i na nasze poczynania "magiczne". Kłamstwem bowiem będzie twierdzenie że przestregając pewnej szkoły, zupełnie odcinamy się od naleciałości zwyczajnego życia. Wniosek z tego jest dość wyrażny, że choć każda szkoła ezoteryczna posiada własne dogmaty (nawet Chaos), to jednak wszyscy postrzegamy je przez pewien pryzmat naszego własnego doświadczenia społecznego (oczywiście w tym przypadku ma duże znaczenie regionalne, stąd domyślnie mówię o europie), dlatego też smiało można mówić o wspólnej etyce ezoterycznej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
to zależy o jaką etykę ezoteryczną Ci chodzi - bo etyka ma to do siebie że uniwersalna nie jest a tym bardziej etyka ezoteryczna

Mylisz etykę z moralnością.

To że istnieją uniwersalne zasady postępowania nie zmienia faktu, że ludzie mogą ale nie muszą je stosować.

Oczywiście z wszystkimi późniejszymi konsekwencjami.

Edited by siloam

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aziucel Dahak

Dokładnie siloam, co do Tero Kira, ten "pryzmat" jak to dobrze ujales, mozna w sobie z czasem zmienic.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
To że istnieją uniwersalne zasady postępowania

no właśnie problem w tym, że nie istnieją żadne uniwersalne zasady :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
no właśnie problem w tym, że nie istnieją żadne uniwersalne zasady :D

 

Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe.

 

Jedna z nich chociażby. Możesz czynić odmiennie, ale wtedy licz się z tym, że ktoś może Ci uczynić podobnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

wiesz - to nie jest uniwersalna zasada :) bo niby dlaczego? na jakiej podstawie? co to znaczy miłe? czyli jeśli ja czegoś nie lubię to mm założyć że ktoś też?

 

ja uważam że nie ma po co tworzyć zasad - oprócz kontroli społecznej :P - po prostu i tak ludzie postępują często wbrew tym zasadom, te zasady są różne w różnych społecznościach, u różnych ludzi - te zasady nie dają odpowiedzi jak postąpić w każdej sytuacji - dlatego uważam że jeśli już to każdy z nas - niezależnie i samodzielnie - powinien ustalić sobie z grubsza kodeks postępowania. A w konkretnej sytuacji postąpić tak jak uważa za słuszne. I być w zgodzie ze sobą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
jeśli ja czegoś nie lubię to mm założyć że ktoś też

Tak. Oczywiście w kategoriach czynów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tero Kir

Aziucel Dahak odp:

Faktyczmie do pewnego stopnia, jednak cakłowite wykorzenienie jest praktycznie niemożliwe... Oczywiście jeżeli nie bierzemy pod uwage możliwości całkowitej zmiany otoczenia, jednak w tym przypadku i tak pozostaje to dość trudne (przynajmniej teoretycznie, gdyż narazie nie miałem okazji opserwować ludzi po wojnie atomowej itd.)

 

Buddha odp:

To że niechcesz dostrzegać lub poprostu się przyznawać do tego że jesteś istotą społeczną, niczego nie zmienia. Gdybyś nie postępował z ogulnoprzyjętymi zastadami etyczno-moralnymi nie byłbyś w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Co oznacza że miałbyś teraz ogromne problemy nawet ze zrobieniem zwykłych zakupów w sklepie.

 

Zresztą głównym tematem pozostaje nekromancja a nie dewagacja na temat etyki, jako takiej. A jeżeli jest to aż tak ciekawy temat, ośmiele się zaproponować załoęnie tematu na bardziej odpowiedniej rubryce.

Edited by Tero Kir

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
To że niechcesz dostrzegać lub poprostu się przyznawać do tego że jesteś istotą społeczną, niczego nie zmienia. Gdybyś nie postępował z ogulnoprzyjętymi zastadami etyczno-moralnymi nie byłbyś w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Co oznacza że miałbyś teraz ogromne problemy nawet ze zrobieniem zwykłych zakupów w sklepie.
a czy ja mówię o postępowaniu w określony sposób? ja mówię o tym wewnętrznym gadaczu który mówi - "To jest złe" a "to jest dobre" oraz o zewnętrznych dwunożnych gadaczach które mówią nam "niewolno bo nie" "niedobre bo nie". To jak człowiek postępuje jest bez znaczenia w tej kwestii - bo i tak zdarza nam się często łamać nawet te zasady w które mocno wierzymy.

 

natomiast co do etyki nekromancji mogę wypowiadać się tylko teoretycznie bo jeszcze jej nie praktykowałem - może kiedyś przyjdzie pora :) Otóż twoja wypowiedz że" etyka jest taka sama jak ogólno-ezoteryczna" jest prawdziwa - ale odsyła nas do całej masy sporów o etyce ezoteryka- a więc czarna/biała magia, manipulacje, czy niska czy wysoka magia itd. I dalej nic nie wiemy:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aziucel Dahak
Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe.

 

To nie 'Uniwersalna zasada" lecz zasada chrzescijanstwa.

 

Możesz czynić odmiennie, ale wtedy licz się z tym, że ktoś może Ci uczynić podobnie.

Chyba że się postarasz żeby nie miał już najmniejszych szans cokolwiek ci zrobić :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
sosnowiczanin
To nie 'Uniwersalna zasada" lecz zasada chrzescijanstwa.

 

to jest straszna, gorliwie stosowana zasada.

z tym, że sporo ludzi lubi cierpieć, wiec tego samego życzy innym ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites
toshiro

We wszelkich światach silniejsza jednostka dominuje nad słabszą: zmusza do posłuszeństwa lub niszczy więc ta zasada jest praktycznie nieprawdziwa

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
We wszelkich światach silniejsza jednostka dominuje nad słabszą:

- hmm... czy na pewno wszystkich?

- jak wiadomo świat nawet ten materialny składa się z 'istnienia przeciwieństw'... a i to jednak nie zawsze silniejszy dominuje nad słabszym...

- i podobnie może być i ze światami... bo na zasadzie chociażby Lustra mogą być Takie i inne, ale i dla chociażby samej Równowagi, mogą być a nawet powinny być i odwrotne...

 

zmusza do posłuszeństwa lub niszczy więc ta zasada jest praktycznie nieprawdziwa

- hmm... może ujmijmy to z innej strony ;) ... bo raczej ta zasada jest nie prawdziwa tylko dla Świata który jej nie stosuje...

- natomiast z pewnością jest prawdziwa Tam, gdzie zechce być stosowana... Amen. ;)

 

 

 

---pozdrawiam...infedro :)

Edited by Lilith
krzykliwość kolorków

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...