Jump to content

Słoń, topielec, woda!


uhu
 Share

Recommended Posts

Witm, chcialabm sie dowiedziec co to moze znaczyc.

dzis snilam, ze ide z jakas grupka znanych i ludzi w jakies dziwne miejsce(nie wiem w sumie dokad szlam) mijalam miasta, stacje metra, odjezdzajace pociagi, wspinalam sie na piaskowe agorki i w rezulatcie znalazlam sie w jakiejs dzungli!!

To bylo jakby schronisko, na skraju poteznego lasu. Dodam, ze bylo tam przepieknie. Milo, cieplo, fantastyczna pogoda!!!

Siedzialam w tym "domku", ktory wlasciwie tworzyla ta dzungla. obok mnie bylo paru mezczyzn. Mialam wrazenie, ze wlasciciel i 2 innych chlopców. Jeden z nich postanowil wykapac sie w jeziorze.(ta scene widzialam 2 razy)- raz,gdy zostalam w lesie i dowiedzialam sie od osob trzecich, ze chlopak utonął, drugi raz poszlam za nim. Gdy wyszlam na brzeg, widok byl przepiekny. wokol piekne majestatyczne , zalesiony gory, a pomiedzy nimi ogromna przestrzen wody. w dali(po lewej) widzialam szmaragdowe jeziorko,w ktorym sie ktos kapal, po srodku juz nie bylo tak ladnie. owszem widzialam jezioro i gory, ale za nimi wylanialy sie paskudne kominy fabryki wydobywajace mase zanieszczyszczen. Widzilam tez(po prawej stronie) moj brzeg, jezioro, ktore bylo brudne. Chlopak(wg mnie jakis tajlandczyk) wchodzil do tej brudnej wody. widzialam, ze skoczyl na glowke, choc bylo plytko, krotko sie zanurzyl i widzialam jak jest pod woda. Nastepnie na chwile nie wynurzyl tylko po to by znow znalezc sie pod woda. ja stalam na brzegu i patrzylam. brzeg byl sliski, brudny i blotnisty z korzeniami. nei chcialam tam wchodzic. chlopak utonal. Bylam spanikowana, krzyczalam, ze on niezyje. Nie wiem,c zemu nit nie zareagoweal, byl spokoj. zreszta i ja potem bylam nagle spokojna.

zauwazylam tez Słonie na drugikm koncu jeziora. staly na szczycie. Byly 3 -2 mniejsze i jeden dosyc spory. wydawalo mi sie, ze byl drewniany. na brzuchu mial cos wypisane, jakies wersy w sanskrycie. pytalam sie co to oznacza(nie pameitam czy to bylo tuz przed utonieciem i pytalam sie tego chlopaka, czy pozniej to bylo). Niestety nikt mi ie odpowiedzial.

To wlasciwie tyle jesli chodzi o ten sen.

 

Drugi byl taki, ze szlam za kolegami po iescie, chyab do czyjesgos domu i nagle zgubilam ich pomiedzy osiedlami. znikneli, a ja nie wiedzialam gdzie jestem. wiem tylko, ze zaczelam wracac.

Chyba wszystko

 

Bardzo dziekuje za pomoc.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Uhu, miejsce, gdzie trafiłaś we śnie niewątpliwie w jakiś sposób wiąże się z Twoimi marzeniami. Podróż przez życie, ku miejscu, gdzie chce się osiąść, zatrzymać, pozostać na stałe, bądź choćby przez moment.. - czyżby dla Ciebie byla to życiowa dżungla? Miejsce typowo na uboczu, ze specyficznym charakterem odosobnienia, miejsce tropikalnie unikatowe, w którym przebywałaby wąska garstka osob, z jakimi chcialabys wlasnie owe miejsce dzielić. Przepiękny krajobraz, miło, ciepło, fantastyczna pogoda, trzech facetów, dżungla, jezioro...no i oczywiście Ty.

Powtarzana scena we śnie bywa tą kluczową. Podświadomość pokazuje Twą bezradność wobec niektórych faktów, na które nie masz wpływu. Niezależnie czy zostaniesz w dzungli, czy podążysz za chlopakiem - on utonie. Nie utonie przez Ciebie, poprostu utonie, przekształczając jednocześnie cześć Twego pięknego świata w zanieczyszczony, brudny zakątek, w centrum którego znajduje się pustka i nie ma miejsca dla Ciebie. nawet wśród najszczerszych przyjaciół powstają często konflikty, a z nieszczerego "fabrycznego komina" wkońcu wypłyną zanieczyszczenia.

W słoniu w Twoim śnie dopatrywałbym się symbolu wewnętrznej potęgi, siły i tego do czego chciałabyś dążyć. Stoi to wszystko na szczycie, na górze, póki co spoglądasz na to, próbujesz odczytać wersy sanskrytów, pytasz o nie, ale nikt Ci nie odpowie, bo do spełnienia własnych osobistych celów prowadzi tylko samotna ścieżka, w której nikt Ci nie pomoże i nie wskaze drogi.

 

Czasem lepiej zawrócić niż kontynuować wędrówke po błędnym szlaku..

 

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Dzięki serdeczne. tez mi sie wydaje, ze ta scena widziana 2 razy jest w jakims sensie kluczowa. Cos umiera, cos tonie i musze pozwolic by on utonal. tak to czuje. prawde mowiac pocieszyl mnie fakt, ze nie pozwolilam sobie weejsc do tego brudnego jeziora. zostalam na brzegu, choc chcialam ratowac.

A moze...?

Oj nie, skojarzylo mi sie, ze ten slon jest mi potrzebny do uratowania tego chlopaka. Ok. to juz moje wewnetrzne rozkminki, hehe.

Dzieki raz jeszcze i pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...