Jump to content

Spokój..Wojna...


Saya
 Share

Recommended Posts

Mój sen składa się troche jakby z dwóch części.Bardzo proszę o interpretacje...

Śniło mi się że byłam u mojego dziadka za granicą w Niemczech.O dziwo było też moich paru znajomych.Byłam spakowana, czułam że musze wracać do domu to samo powtarzał mój dziadek /jak nigdy bo zawsze prosił bym została/.Miałam pare godzin do wyjazdu.Poszłam nad jezioro /wspomne że u niego nie ma takiego jeziora/, napotkałam tam kogoś znajomego.Pamiętam byłam w stroju kompielowym i rozmawiałam oraz wygłupiałam się z moimi znajomymi.W pewnym momencie popatrzałam na niebo czując strach, było one szare jakby zachmurzone.Ubrałam koszulke, dziwnym trafem pare osób które były na tej plaży /tutejszych/ zaczeło do mnie mówić doznałam paniki /co dziwne przecież umiem troche języka/ patrzeli się na mnie dziwnie.Szybko pobiegłam do autobusu moje bagaże już w nim były.Wróciłam.

Pierwsxze co zrobiłam zamiast iść do domu poszłam na plac przed moim domem gdzie kiedyś zawsze się bawiłam.Widziałam dzieci bawiące się, jedna do mnie podbiegła i zaczeliśmy rozmawiać oraz bawić.Mała dziewczynka zapłoneła do mnie sympatią a ja do niej, chciała żebym ją odwiedzała.W jednej chwili niebo się ściemniło.Poczułam że musimy się schować.Podbiegłam do jej klatki trzymając małą za ręke /wspomne że z tej klatki widać moje okna gdzie mieszkam/.Pare osób poszy za moim przykładem ale niektórzy pozostali.Po chwili na niebie było widać kolorowe ptaki...ale to nie były ptaki tylko kolorowe samoloty.Świsty przecinały tą grobową cisze.DZiewczynka zadrżała, ja wystraszyłam się ponieważ nie byłam w domu oraz martwiłam się o małą.Zaczęto obstrzał.Widziałam ciała upadające w piaskownicy ludzi którzy biegali,krzyczeli także po chwili upadali.Cofnełam się z dziewczynką do środka.Spotkałam tam ludzxi którzy wynosili cały swój dorobek mówic że wyjeżdżają.Dziecko zaczeło wołać kogoś z rodziny,widziąc że nikt nie przychodzi powiedziałam jej że może pójść ze mną, ze się nią zaopiekuje /czułam się jak strsza siostra wobec niej/on się ucieszyła,była szczęśliwa,wyszliśmy sprawdzić czy możemy iść.Niestety nadal troche samolotów latało.Jedno zrzuciło bombe.W tym momencie podbiegła staruszka, wzieła ręke dziewczynki i powiedziała

-nie oddam ci jej ona pójdzie ze mną - wyglądała troche szalonie, chyba była w szoku.

Dziewczynka się rozpłakała i wyciągała do mnie rączki.Chciałam ją wyciągnąć ale starsza kobieta szarpła ją i wyszły po za klatke.Przez chwile słyszałam cisze, czas stanął w miejscu.

Niebieskie oczka pełne łez dziewczynki gwałtownie się zamkneły.Jej bląd główka upadła na ciało starej kobiety.Obie nie żyły. Chcałam wybiec, czułam że jeszcze moge ją jakoś uratować, przytrzymała mnie kobieta która ledwo oddychała.Podała mi szczenie z prośbą o zaopiekowanie się bo ona już nie ma jak.Wziełam je.Spojrzałam w swe o9kna zastanawiając się czy wróce do swego domu.Okno obk mego mieszkania się otwarło.Kolega który był sąsiadem krzyknął żebym zaraz biegła bo zaraz pewnie przestaną.CZekałam a jego słowa dodały mi otuchy.Spojrzałam w niebo było szare bez żadnego samolotu. Biegłam ile sił w płucach.Po chwili byłam tuż pod klatką,nerwowo szukałam kluczy.widziałam pełno nadjeżdżających niebieskich samochodów z białym paskiem o zagranicznych tablicach rejestracyjnych przestraszyłam się.Weszłam szybko, już byłam na swoim piętrze gdy dostrzegłam lekko uchylone drzwi a w nich głowa kolegi który do mnie wołał.

-Już nie ma........spójrz na stawy....wszyscy uciekają,nie mamy gdzie...-powiedział i słysząc otwierane drzwi zamknął swoje.Pobiegłam do domu tworzyłam drzwi.Wdziałam ludzi ubranych na niebiesko czarno i mame pakująca moje rzeczy i swoje.Spytałam co się tu wyczynia.Odpowiedziali że musimy dać to na rzecz jakiegoś państwa.Krzyczałam żeby mi coś zostawiła bo nie mam w co się ubrać.Dostałam po twarzy od jednego z tych ludzi którzy zaczeli się śmiać i przybliżać siedo mnie mówiąc coś o zabawianiu się.Po dłuższej chwili przyszedł następny i wziął toboły a reszta wyszła za nim.Krzyczałam na mame /była sfrustrowana/ że mogła coś ukryć,on milczała smutnie patrząc się przez okno.Wyjrzałam ,wszędzie niebieski wiozy i ludzi co noszą jakieś bagaże, spojrzałam w lewo gdxzie kiedyś były dwa stwy teraz majaczył jeden a drugi to był duży krater.

Oczy zwilgotniąły zastanawiałam sięco mamy robić dalej, czy zostać...czy uciekać...Obudziłam się.

Mam nadzieje że otrzymam pomoc,wszędzie gdzie czytam to albo zły omen albo proroczy sen.Licze na waszą pomoc bo ostatnio za wiele się nei dowiedziałam.Mam nadzieje że zobrazowałam wam to dokładnie.Z góry dziękuje :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...