Jump to content

Weze, przewodnik...


Szyla
 Share

Recommended Posts

Witam. Najpierw przepraszam, ze zginelam ostatnio, poprawie sie obiecuje, ale mam ciezki okres ciut.

Niezmiernie bylabym tu wdzieczna Ricie, ktora moze pamieta (moze nie) moj sen o tym jak napotkalam cudnego blondyna, ktory sprawial wrazenie przewodnika/aniola i jak wpadlismy w rece zlych magow, to oni go "zlamali", czyli on-przewodnik polegl, tylko ja sie nie dalam i w rozpaczy patrzylam jak on umiera.

Otoz wczoraj snilo mi sie, ze pojechalam w polskie gory z mala grupka osob. Dom byl dosc odosobniony. I czulam sie tam cudnie.

Wyszlam na spacer i idac po polanie w dol napotkalam dwa weze. Byly dosc spore, nie pamietam dokladnie kolorow, niejednolite, prawdopodobnie czarno-biale. Wystraszona zatrzymalam sie i przewrocilam. Chcialam uciekac ale wtedy one ruszyly na mnie, przypomnialam sobie wtedy, ze mowiono mi, ze tu sa weze i ze trzeba nie ruszac sie to odejda. Wbilam dwa/trzy palce prawej reki w ziemie kolo mnie, druga reka zamarla mi gdzies w powietrzu i balam sie jej ruszyc wiec juz tak zostalam. Nie pamietam kiedy zamknelam oczy. Potem balam sie je otworzyc, zeby sprawdzic czy weze poszly. Jak je otworzylam, to bylam w tym domu w gorach, w pokoju. Bylam skrajnie wyczerpana i nie moglam utrzymac oczu otwartych.

Jak ponownie je otworzylam, w pokoju byl dlugowlosy brunet i ja wiedzialam, ze to nasz przewodnik/nauczyciel/mistrz na tej "wycieczce", bo tu bedziemy sie uczyc czegos w zakresie rozwoju duchowego. Ja nie wiedzialam co sie stalo i pytam sie go czy to on? A on sie usmiecha i pyta co "on". To ja, ze czy to on te weze odpedzil i mnie uratowal. To on mowi ze to JA, ja sama, on mnie tylko przyniosl tutaj. To ja mowie, ze ja taa bylam zmeczona, ze nie moglam otworzyc oczu, a on ze widocznie zuzylam duzo energii w transie (czy jakos tak).

Potem wszyscy zebralismy sie w jakims pomieszczeniu przy stole na pierwsza "lekcje" i jeszce pamietam, ze tego naszego "mistrza" probowalam podrywac (a ciagle jestem w moim zwiazku, czego swiadomosc mialam we snie)

Pozdrawiam serdecznie i prosze o pomoc tym razem

Link to comment
Share on other sites

Dzieki bardzo :)

Wierze w caly tobolek niematerialnosci, ze tak powiem (wlaczajac podstawy religijne).

Hmmm, moze masz racje, ja ostatnio duzo sie boje, zeby nie popelnic bledu, zeby dobrze wybrac sciezke. Dziwi mnie tez flirtowanie z tym facetem, bo w sumie jestem szczesliwa w moim zwiazku. Mam co prawda jakies dziwne obawy czasem i nie wiem dlaczego, ale to mija.

I takie mam serie kilkudniowe z intensywnym snieniem, dlatego staram sie te sny wykorzystywac.

W tym poprzednim snie, niby ktos nade mna czuwal, ale polegl - z tym ze ja nie poleglam (i tam tez byl niby jako przewodnik, ale tez byl moment, ze jawilismy sie jako kochankowie, czy jakos tak). Innym razem moj zmaly dziadzius, byl z "wizyta" na ziemi i ratowal mnie z opalow. Teraz te weze (a ciezko mi bylo uwierzyc, ze to JA SAMA dalam rade).

 

A dzis snilo mi sie, ze bylam z mama gdzies w jakims domku, na odludziu. Uslyszalam trzaskowo/skrzypiace dzwieki, wyszlam na zewnatrz i znalazlam sowe. Poeszlam do niej wolniutko i wzielam na rece. Byla brazowa. Poszlam pokazac mamie, ona tez byla na zewnatrz. A tam pelno sow chodzilo po trawie, w roznych kolorach. Niektore byly jakby niezywe, jakby wydmuszki. To byla noc.

 

Moze powinnam to umiescic w nowym poscie, ale nie chcialam znowu nabijac wiecej miejsca.

Jak tak byloby lepiej to przepraszam :)

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Dziekuje Ci bardzo. Mysle, ze masz racje :) tylko musze znalezc sposob zeby sie skutecznie wyciszyc i poukladac, bo chwilowo mam straszny chalas i chaos w glowie. Zeby moc zaczac uzywac tego co mam swobodnie i z pozytkiem :)

Moze jeszcze potrzebuje oodrobine pomocy zeby sobie z tym poradzic?

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...