Jump to content

Tępa pułapka


Boadicea
 Share

Recommended Posts

Sen jakoś cały dzień we mnie tkwi i nie wiem dlaczemu.

Ogólnie śniła mi się pułapka. Nie wiem dokładnie czyja to była pułapka, ale czułam, ze to jakaś moc ezoteryczno-magiczna, która ma w zwyczaju bawienie się ludzmi. Byłam jedna z wielu - wiedziałam o tym. Początkowo chciałam pokonać tę siłę z czasem po prostu chciałam sie wyrwać. A jak wyglądała ta pułapka? Męcząca sztuczna rzeczywistość. Całość sprawiała wrażenie jakbym ogladała film o sobie wiedzac ze sytuacja jest beznadziejna.

Byłam w świecie gdzie czułam się bardzo źle, cały czas odczuwałam dyskomfort psychiczny z powodu kompletnej bezradności. Obserwowałam zniknięcie, śmierć bliskich. Ktoś się mną bawił, piętrzac coraz to nowe zadania, pozbawiając coraz to nowych ważnych rzeczy. Cały czas towarzyszyła mi tam jedna melodia.

Ostatecznie zorganizowałam ucieczkę - udaną. Płynęłam statkiem gdzie grała muzyka - wesoła. I nagle rozległa sie ta, która towarzyszyła mi w mojej pułapce i wiedziałam, ze to kolejna zabawa - abym uwierzyła w szansę, bo wtedy uzmysłowienie mi, że tak naprawde nigdy z niej sie nie wydostane zaboli jeszcze bardziej. i naprawde zabolało. Zaczęłam czuć jak ogarnia mnie pustka...

Na tym sie obudziłam.

Przyznaje, ze sen nie był koszmarem, ale świadomość, ze nigdy nie bede szczęsliwa bardzo bardzo mnie zmęczył.

Link to comment
Share on other sites

Wow, już kiedyś to widziałem... chyba... ktoś ze znajomych mi opowiadał jakiś czas temu coś podobnego. Melodia i to utknięcie w bezradności... a czy był tam ten oprawca widoczny, realny? Taki koleś w dziwnym ubraniu czarnym z kapturem i peleryną, czy czymś podobnym.

Link to comment
Share on other sites

W zasadzie bardzie wrażenie jego wszechstronnej obecności i myli przewidującej każdy mój krok. Czasem mignęło coś, fakt - ciemnego, ale czy to była peleryna i kaptur, tego nie jestem w stanie stwierdzić. Mam wrażenie, ze tak, ale nie jestem teraz w stanie powiedzieć ile w tym jest rzeczywistego snu, a ile nakierowania Twoim postem i autosugestii...

Link to comment
Share on other sites

No właśnie, ale wolałem zapytać w prost. Bo znam takie sny i to od wielu osób, zawsze ten sam styl, nieco różnic, ale prawie to samo.

 

[ Dodano: 2008-02-25, 20:32 ]

No właśnie, ale wolałem zapytać w prost. Bo znam takie sny i to od wielu osób, zawsze ten sam styl, nieco różnic, ale prawie to samo. Ta bezradność i jego wszechmoc i obecność. Jakby testował, sprawdzał, bawił sie, tak jak pisałaś... gryy współczuje.

Link to comment
Share on other sites

Przyznaje sen nie był straszny w klasycznym tego słowa znaczeniu. Juz chyba wolałabym koszmar, bo po przebudzeniu dominuje ulga. Taki dołujący sen tkwi w pamięci, jakby podczas snu ktoś wyciągał ze mnie siły witalne, całe szczęście, pozostawiając beznadzieje i pustke. Już może bym wolała smutek i rozpacz niż taka czarną dziure w duszy, która wówczas czułam i to zmęczenie psychiczne przez cały kolejny dzień.

 

Smoku, orientujesz sie o co tutaj chodzi?

Link to comment
Share on other sites

Smoku, orientujesz sie o co tutaj chodzi?

Ten stary smok nie jedno już widział i nie jedno wie. Na razie nie przejmowałbym sie tym na twoim miejscu.

Link to comment
Share on other sites

boadicea, moim zdaniem był to jeden z rodzaju tych snów,których wytłumaczenia musimy , nie bez odrobiny wysiłku, poszukać gdzieś w głębi własnego jestestwa. Oto wyłania się obraz duszy wolnej i swawolnej, zamkniętej naraz w jakimś zorganizowanym świecie, pełnym ograniczeń, szablonów i wciąż powtarzających się schematów (natrętna muzyczka); obraz człowieka ograniczanego bez przerwy zobowiązaniami, zniecierpliwionego brakiem artyzmu w codzienności do tego stopnia, że zaczyna nagle we własnej skórze czuć się jak Hiob.... i pytającego:" Co jeszcze...?". Wszystkie makabryczne wtręty tego snu: śmierć bliskich, utrata coraz to większej ilości ważnych rzeczy, to poczucie przemijającego " w systemie" czasu. Uświadomienie sobie, że jeśli nie teraz zacznę żyć tak jak ja tego chcę to kiedy....jeśli nie nigdy... Jest to sen o Twoich smutnych myślach, wnioskach,które wysnuwasz dzień za dniem czekając , że może to DZISIAJ coś drgnie, będzie więcej czasu na samorealizację, osiąganie swoich własnych, prywatnych celów i szczytów....

Tak ja odbieram to, co Tobie się przyśniło... Pozdrowienia. Ag. :wink:

Link to comment
Share on other sites

Agulek dzieki wielki - jak zawsze doskonale potrafisz sie wczuc w moja podświadomosc.

Wiem czym jest moja pułapka. Jestem w niej od roku i na razie nie potrafię sie z niej wydostać. Sytuacja męczy mnie diabelnie i jak widać odzwierciedla sie to w snach...

Link to comment
Share on other sites

Wiesz, Boaticea. Sen Cię obnaża tak bardzo, że już bardziej nie może. Jak dla mnie powinnaś zamknąć również ten wątek, bo po inni mają czytać jaka jesteś w środku? Wewnętrznie? Ciągle ta sama melodia, sytuacja beznadziejna, świat ezoteryczny który wyraźnie Ci nie służy. I w sumie prawda jak wypisz wymaluj.

Rada dla Ciebie jest tylko jedna - jak nie zaczniesz słuchać nie tylko tego co chcesz usłyszeć, jak nie zrozumiesz, że masz manię wielkości pozbawioną grama sprawiedliwości - NIC się w Twoim beznadziejnym (to jest cytat ze snu - jak masz wątpliwości popatrz na jego treść) świecie wewnętrznych przeżyć nie zmieni.

 

"Tępą pułapką" jesteś dla siebie sama.

Nie chciałam tak wprost, ale nie dałaś mi wyboru.

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję. Czuje sie wzruszona Twoją interpretacją i faktem, ze mnie taki zaszczyt trzasnął - całkowicie bezinteresowny :lol:

Link to comment
Share on other sites

W kwestii formalnej w post arachnel argento wkradł się błąd: Boadicea, a nie boaticea :)

Taka tam literóweczka ;) (kazdemu sie zdarza)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...