Jump to content

Anioł Stróż?


Aneta
 Share

Recommended Posts

Pomóżcie.

Przeważnie sama radzę sobie z interpretacją moich snów. Ten dzisiejszy jednak był tak inny od innych, że nie dałam sobie rady z jego przetłumaczeniem.

 

Może na początek to, że jestem pokłócona, raczej byłam z osobą, którą kocham. Miało się skończyć wszystko ,zerwanie kontaktu itd. Bardzo mnie to uderzyło.

 

Więc sennie zacznijmy od motywu pustyni, bo wszystko się działo na niej. Zagubienie w decyzjach - to wiem, i jest tak u mnie. Spotkałam tam chłopaka, bardzo przystojnego blondyna z długimi włosami rąbiącego przed domkiem drzewo. Powiedział żebym poczekała i zaniósł drewno do domu. Gdy wyszedł powiedział mi, że mieszka z nieuleczalnie chorą matką i zaprosił mnie na przejażdżkę na koniach po pustyni. Oczywiście zgodziłam się. Gdy dosiadłam konia, powiedział mi, abym wybrała kierunek jazdy. Troszkę osłupiałam, bo wokół mnie wszędzie był piasek, tylko za moimi plecami dom tego chłopaka. On powiedział, że gdzie nie pojadę, muszę jechać prosto, bo inaczej to wszystko źle się skończy. (tutaj zwracam uwagę na to, co powiedział, odebrałam w tym jakąś metaforę odnośnie mojego życia próbując tłumaczyć sen)

Powiedziałam, że się boję i aby on rozpoczął przejażdżkę. Powiedział mi, że dobrze, ale żebym się w trakcie jazdy nie przejmowała tym, że koniom brakuje sił, tylko skupiła się na własnych uczuciach. (znów!) Jechaliśmy bardzo, bardzo długo i bałam się, że zabłądziliśmy. Nagle w oddali zaczął wyłaniać się domek. Im bliżej niego byłam, tym bardziej byłam przekonana, że gdzieś go już widziałam. Gdy zatrzymaliśmy się zaraz przez tyłem domku, okazało się, że to domek TEGO chłopaka. Powiedział wtedy, że jeśli chcę, mogę okrążyć świat w krótkim czasie (znowu!)

Wówczas zabrał mnie do siebie do domu, gdzie zobaczyłam Jego matkę w okropnym stanie, słaniała się na nogach, była słaba, miała wykrzywioną, bladą twarz i wrzeszczała na nas, na mnie, że po co ja tutaj przyszłam itp.

On mnie wtedy stamtąd zabrał nad jakieś źródełko, czy nad coś tam. Usiedliśmy a ja zdziwiona zapytałam kim on jest, odpowiedział, że homoseksualistą po operacji zmiany płci, po czym się uśmiechnął. Wyczułam, że żartował. Zaczęliśmy się całować itd. a on w pewnym momencie przerwał i powiedział mi, że nie może tego robić. Ja się zdziwiłam i zapytałam dlaczego. On odpowiedział mi na to, że tyle na ten mój sen czekał a teraz w nim jest i wie, że on się za chwilę skończy. Zrobiło mi się naprawdę bardzo przykro i smutno, przytuliłam Go... Chciałam wstać i pójść do niego do domy, czy gdzies odejsc, nie pamiętam, co chciałam wówczas zrobić i po co, ale zostałam obudzona przez szarpnięcie drzwiami w moim pokoju.

Najdziwniejsze jest to, że czułam że... go kocham i będę za nim tęskniła. Teraz też mam podobne uczucia.

 

Ps. jeśliby ktoś mój sen interpretował, to z góry dzięki. Jeśli to byłoby jednak tłumaczenie z sennika, to niech nie odpisuje na tego posta.

Ten sen jest dla mnie naprawdę ważny. Dziękuję Wam Kochani za przeczytanie i za ewentualną interpretację.

 

Wasza Aneta ;)

Link to comment
Share on other sites

Heh, chcialam tu cos napisac, ale widze, ze Kaffka jak zwykle odwalila kawal swietnej roboty :)

Ale jednak cos napisze, ten sen przypomina mi sny z aniolami, opiekunami czy przewodnikami, ale z drugiej strony jeden z moich snow. Jak na przewodnika nie jest najbardziej pasujace to wlasnie, ze ma problemy i troski itd. Ta bliskosc tez byla u mnie taka, ale na koniec wiedzialam, ze to nie o relacje kobieta-mezczyzna chodzilo, a bardziej duchowe powiazanie. To ciekawe spostrzezenie z tym, ze to facet, ktorego spotkasz. Nie mowie, ze bledne. Choc ja nie do konca tak czuje. W pewien sposob zakonczenie tez mi w pewien sposob przypomina ten moj. Ja mysle, ze przeslanie glowne (w moim i Twoim przypadku) jest podobne. Jestes zagubiona i cierpisz. Czujesz, ze potrzebujesz pomocy, odpowiedzi, rozwiazan, a tak na prawde, nie zdajesz sobie sprawy, ze wszystkie odpowiedzi masz Ty! To jest wedlug mnie taki bodziec, zebys zaufala sobie, tak jak Kaffka mowi, sprobowac dac dojsc do glosu podswiadomosc, bo ona przeciez wie lepiej. Wiem, ze to nie takie proste, bo mam w pewnym sensie podobna sytuacje (z reszta tez tu szukam pomocy w zwiazku z tym). Ale musisz sie wsluchac w siebie i wybrac wlasny kierunek, co wazne - konsekwentnie sie go trzymac.

Pozdrawiam naserdeczniej i zycze powodzenia :grin:

Link to comment
Share on other sites

Kaffko, naprawde bardzo Ci dziekuje za wypowiedź, widać, że znasz się na rzeczy, jednak nie do końca napisałaś "prawdę". :wink:

nie znasz nikogo podobnego w rzeczywistości - chyba faktycznie się rozstaniecie ze swoją dotychczasową miłością

Ja nie powiedziałam, że miłość do mojego partnera się kończy - wręcz przeciwnie. Napisałam, że byliśmy pokłóceni, ale nie powiedziałam, że się pogodziliśmy. Porozmawialiśmy o tym i okazało się, że jednak nie możemy się rozstać - powodem takiej właśnie decyzji była owa miłość, która w Twoim przekonaniu po odczytaniu snu powinna się zakończyć.

Taki sen pokazuje Twoją wielką wrażliwość

hm.. sądzę, że należę do tych mniej wrażliwych.. To ja ranię i ja otrzymuję bezpodstawne przeprosiny i to ja nie potrafię słuchać zdania odmiennego. Jestem podła, wiem o tym, ale walczę z tym na wszystkie możliwe sposoby.

Sądzę, że reszta się zgadza. Jesteś naprawdę niezwykłą osobą z wielkim bagażem doświadczeń i mądrości. Chylę ukłon. Interpretacja zgadza się w "pi razy oko" 75%. Kawał doberj roboty. Szlifuj swoje umiejętności Kaffko :)

 

Bardziej jednak odwołuję się do wypowiedzi Szyli. Według mnie to był mój senny opiekun. Długo myślałam dziś nad tym snem i doszłam do wniosku, że miał on na celu przekazanie mi tego, że jest ktoś, kto o mnie dba, troszczy się z góry. Ten sen miał dla mnie bardzo ważne znaczenie. Teraz, będąc zmuszoną do spojrzenia z całodziennej perspektywy nie czuję tęsknoty tylko ciekawość. Sen pisałam zaraz po przebudzeniu. Napisałam to, co pamiętałam. Nie napisałam chyba tego jednak tak obrazowo jak chciałam. Kaffko, ja nie jestem pewna czy to było źródełko...

Owszem, wczoraj cierpiałam, płakałam, dusiłam w sobie żal i smutek, ale dzisiejszy dzien wynagrodził mi wczorajsze cierpienia potrójnie. Sądzę, że potrzebowałam wczoraj wsparcia, podpory, powiedzenia "hej, wszystko się ułoży!". I ułożyło się. Przeszłam poważną rozmowę z moim facetem. Myślałam ciagle o tym śnie. Doszliśmy do kapitalnego porozumienia. :grin:

Dzieki Dziewuchy Wam za pomoc, jesteście obydwie naszą "forową" chlubą.

Po punkciku dla Was na zachętę :wink: . Hej.

Link to comment
Share on other sites

A widzisz Kaffko, odpisuję, bo wiem jak mnie irytuje takie "olewanie" sprawy przez osoby, którym ja tłumaczę sny. A poza tym wiem też jak miło jest czytać, że odwaliło się kawał świetnej roboty jeśli powiedziane to było słusznie. Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...