Jump to content

Dwa księżyce, torba, bazar, kolczyk, telefon, lustro.


źźź
 Share

Recommended Posts

Jeden z tego rodzaju snów, które na parę dni wprowadzają mi w głowę mentlik z powodu swojej intensywności i - przynajmniej pozornej - absurdalności.

 

Mieliśmy z klasą jechać na wycieczkę klasową. Zbiórka odbywała się pod marketem w centrum miasta. Była noc, ludzi było coraz więcej. Wszyscy obserwowaliśmy niebo w oczekiwaniu na pozostałych. Ktoś krzyknął w pewnej chwili "Patrzcie jaki dziwny księżyc!" i rzeczywiście, księżyc był nienaturalnie mały, a kształt rogalika jaki przybrał dziwacznie wygięty - tak, że końce "rogalika" prawie się ze sobą stykały.

Za chwilę jednak ktoś krzyknął "ale to nie jest księżyc, księżyc jest tam!" i faktycznie zza chmur zaczął się wyłaniać inny księżyc, po drugiej stronie nieba, ten był w pełni i nienaturalnie duży. W końcu doszliśmy do porozumienia że księżyce są dwa i straciliśmy nimi zainteresowanie.

 

Wtedy z teoretycznie zamkniętego marketu wyszła koleżanka. Mimo że wszyscy jechaliśmy na wycieczkę, a miała być kilkudniowa, tylko ona niosła bagaż, a mianowicie trzy ogromne torby. W rzeczywistości pozasennej zupełnie żadna więź poza przebywaniem w jednej klasie nas nie łączy. Zapytałem czy jej pomóc, bo bagaż wyglądał dość ciężko. Podała mi jedną torbę i wszyscy ruszyliśmy przed siebie. Za chwilę dotarliśmy do pobliskiego bazaru, czyli skupiska straganów z blachy i drewna. Tam się zatrzymaliśmy - nie mam pojęcia w jakim celu.

 

Następny fakt, jaki pamiętam, to to, że po rozgoszczeniu się, rozmawiałem przez telefon z koleżanką (nie wystąpiła we śnie do tej pory, nie wiem też czy dzwoniła ona czy ja). I tutaj najciekawszy moment, bowiem koleżanka zrobiła mi przez telefon kolczyk w dolnej wardze. Nie wiem jakim sposobem. To było chyba coś takiego jakbym po prostu zamknął oczy i czuł jak przekłuwa mi wargę (na środku).

 

Trochę nie mogłem w to uwierzyć - nawet we śnie, a jako że mam niewielki irracjonalny lęk przed kłuciem, podbiegłem szybko do lustra które nie mam pojęcia skąd się tam wzięło. Kolczyk rzeczywiście tkwił w wardze, ale pod wpływem impulsu zaraz go wyciągnąłem. Ból towarzyszący zarówno przekłuwaniu jak i wyciąganiu był bardzo realny. Pojawiło się trochę krwi w miejscu gdzie znajdował się kolczyk.

 

Oczywiście - to już u mnie standard - jeszcze chwilę po obudzeniu czułem pieczenie w tymże miejscu.

 

Pozdrawiam z nadzieją na pomoc w interpretacji (:.

Link to comment
Share on other sites

Już samo określenie snów jako chemicznych mnie bardzo... hm, jakby to określić... spowodowało taki autoironiczny uśmiech, wcale nie wesoły. Leków żadnych nie biorę, aczkolwiek swojego czasu przyjmowałem przez jakiś czas różnego rodzaju środki psychoaktywne w celu odcięcia się od rzeczywistości. Rozstrojenie emocjonalne tylko pogłębiło opisane wyżej wrażenie, w ciągu ostatniego roku było ze mną psychicznie bardzo nieciekawie.

Dostrzegam w sobie wiele skrajnośći, od cech charakteru po odczucia i zachowania. Z jednej strony staram się być po prostu "dobry", w takim ogólnym rozumieniu - nie oceniać innych, nie mieć o nic żalu, starać się każdemu w miarę możliwości pomagać itd., z drugiej strony wystarcza jakiś impuls z zewnątrz i nagle jestem zły, smutny, robi mi się bardzo źle, ogarnia mnie wściekłość, bezsilność, bez jakkiegoś logicznego powodu.

 

Księżyce - początkowo były trochę schowane za chmurami. Nie całkowicie, ale trudno było skoncentrować na nich wzrok. Po chwili patrzenia na nie, widok stawał się ostrzejszy. Co do tego drugiego księżyca - większego, w pełni - dostrzegłem coś takiego, że jakby widok na nim najpierw się rozmazywał, a wręcz był rozpikselowany, jakby na za bardzo powiększonym komputerowo zdjęciu, tak się po kilka pikseli uwidaczniał, aż w końcu stał się całkiem wyraźny. Ten motyw pojawił się w jeszcze innych snach. Np. w jednym wyszedłem na balkon i spojrzałem na księżyc, a zza niego zaczął się wyłaniać jakiś inny glob, taki rdzawo-brązowy i o wiele większy, ale to część o wiele dłuższego snu, z ok. 2-3 miesięcy wcześniej - jeśli uważasz to za istotne i byłabyś tym zainteresowana, zawsze możemy porozmawiać na gg czy za pośrednictwem jakiegokolwiek innego komunikatora.

Jestem naprawdę bardzo ciekawy interpretacji moich snów, bo sam się tym interesuję i jeśli chodzi o sny znajomych, czasem udaje mi się wysnuwać trafne wnioski, natomiast moje własne sny są dla mnie zawsze nieodgadnione.

Na niebie było widać też gwiazdy. Nic szczególnego nie rzuciło mi się w oczy, po prostu zwyczajne rozgwieżdżone niebo, z pewną ilością niezbyt dużych chmur. Niebo miało też zwykły, ciemnogranatowy kolor - jak to nocne niebo.

 

Kolorystyka toreb nie rzuciła mi się w oczy - była noc, panowała ciemność. Na pewno nie były jasne, raczej utrzymane w ciemnych barwach - czarne, ciemnozielone, granatowe itd. - jak to najczęściej takie torby, a przynajmniej te, z którymi ja miałem do czynienia (nigdy nie spotkałem się z torbami w np. jaskrawych barwach, mam na myśli to relne, nie senne, życie) Na pewno nie eleganckie, prędzej sportowe.

 

Jakiekolwiek skojarzenie może mi bardzo pomóc, więc liczę na takowe.

Także proszę pytać jeśli taka konieczność wystąpi (:.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...