Jump to content

uroczystości pogrzebowe, dom, ojciec,cmentarz, chowanie całej rodziny, płonące drzewo


Sfaleryt
 Share

Recommended Posts

Witam, Śniło mi się dzisiaj, że stoję w wielkim, pięknym domu (nie czuję się w nim obco, jakby był mój, ale nie znam tego miejsca w rzeczywistości) i przygotowuję się do wyjścia na uroczystości pogrzebowe. Zapinam mankiety koszuli i rozmawiam z moim ojcem. W śnie jakby nie żył, chociaż normalnie z nim rozmawiam (w rzeczywistości żyje i ma się dobrze). Denerwuję się na niego i proszę żeby coś zrobił, bo widzę (nie przez okno; po prostu odwracam się w lewo i widzę) łąkę ze spłowiałą i wyschniętą od słońca trawą. Wygląda normalnie; ani ładnie ani brzydko, ale na środku, na niewielkim uniesieniu stoi duże, ładne, stare drzewo (jak wiąz albo lipa) i płonie. Duże żółte i czerwone płomienie. Ja denerwuję się na ojca, ze zaraz zajmie się trawa i ogień dojdzie do domu; będzie pożar. On nie mówi nic, jakby nic się nie działo. Gdzieś w pobliżu jest mama (nie widzę jej), która podobnie we śnie jakby nie żyła (a w rzeczywistości żyje i wszystko jest w porządku) i razem z tatą nie traktują mojego strachu o pożar poważnie. Późnej idę w uroczystym kondukcie pogrzebowym. To jakby tylko jedna, krótka chwila. Wiem, że muszę pochować całą rodzinę - wszystkich, którzy w rzeczywistości żyją, a we śnie są zmarli; rodziców, siostrę, szwagra, wujków, kuzynostwo, babcię. Chowam wszystkich bliskich; jestem sama (chociaż nie czuję się osamotniona). Stoję niby na cmentarzu, a niby w pomieszczeniu, na tyłach i mówię do osoby, której nie znam (kobiety), która stoi z przodu, ze muszę zorganizowac pochówek. Rozdzielam kto gdzie będzie leżał. Nie czuję żalu ani strachu, tylko zaangażowanie w sytuację i ciężar ogromnej odpowiedzialności. Chcę wykazać się jak najepiej. Myślę kto z kim mógłby być w jednej mogile, żeby byli "zadowoleni", rozważam jakie były między nimi stosunki (to strasznie dziwne, wiem). Planuję uroczystości pogrzebowe. Chcę, żeby odbył się na nich jakiś koncert (i wydaje mi się to we śnie całkiem normalne). To tyle. Nie mam pojęcia jak ten sen zinterpretować, chociaż całkiem dobrze go pamiętam. Nie przerażał mnie jak spałam, ale po przebudzeniu wydał mi się straszny. Zastanawiałam się czy ma związek z wczorajszym snem, kiedy w wysokich pokojach ułożonych amfiladowo znów stał kondukt pogrzebowy złożony z wielu członków mojej rodziny. Stali do mnie tyłem, ja szłam do przodu mijając ich. To był pogrzeb mojego dziadka (który w rzeczywistości zmarł 5 lat temu i który śnił mi się od tego czasu może dwa, może trzy razy). Ja go widziałam, wiedziałam we śnie, że nie żyje, i wiedziałam we śnie, że jestem jedyną osobą, która go widzi. Był bardzo zadowolony; uśmiechał się do mnie i mówił, że jest dobrze, a ja pytałam innych czy go nie widzą.

Brzmi to wszystko trochę jakbym nie była za normalna, wiem, ale pierwszy raz w życiu śniły mi się uroczstości pogrzebowe; nie miewam takich snów. Dobrze, nie przynudzam już, bo chyba każdy kto czytał już zasnął :-)

Gdyby komuś chciało się jednak napisać co o tym myśli, będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...