Jump to content

niebezpieczne pomieszczenie, rozstanie


tosca
 Share

Recommended Posts

Sniło mi się podwórze domu moich nieżyjących już dziadków, których bardzo kochałam i spędzałam u nich prawie wszystkie wakacje. Skądś nagle sie dowiedziałam, że w kącie ogrodu przy garażu i najwiękzym drzewie jest ukryte wejście do tajnego bunkra, chyba z czasów wojny (dom jest przedwojenny, poniemiecki). Po jakims czasie zobaczyłam w tamtym miejscu wielką dziurę i prowadzący przez nią tunel. z początku wyglądał na wydrążony w betonie, ale kiedy weszłam stał się korytarzem z cegły, wąskim i długim. Po paru zakrętach ukazała się jakby komnata z bardzo szerokim wejściem, z dziwnymi geometrycznymi ścianami zbudowanymi jakby z ruchomych płyt. chyba drewnianych, podłoga tez była jakby z częsci, niektóre były wyżej, inne niżej, jak pudła różnej wielkości. Miałam silne uczucie, że nalezy stawać tylko na niektóre. Po jakims czasie zorientowałam się że sa tam ze mną inni ludzie, sporo osób, niektóre traktowałam jak znajomych choć w rzeczywistości takich nie znam. po obejrzeniu korytarzy gdzie chodzili tez inni znowu weszłam do komnaty, i jakieś osoby ze mną. zobaczyłam, że jedna stawia stopy tam gdzie czułam, że nie wolno, zaczęłam krzyczeć że musimy uciekać i wypchnęlam ich z pomieszczenia, które zaczęło całe się ruszać, ściany i podłoga jakby się składały do środka w szybkim tempie, nasuwały się na siebie i komnata złożyła się w małą kosteczkę, gdybysmy tam zostali to zmiażdżyłoby wszystkich. uciekaliśmy korytarzami i nagle zorientowałam się, że niosę na rękach małą śpiącą dziewczynkę. Nie bałam się, chciałam już tylko stamtąd wyjść a powierzchnię. przez długą chwilę miałam wrażenie, że to moja córka którą na co dzień opiekuje się ojciec gdzies daleko ( ta naprawdę mieszka w Anglii) i poczułam się bardzo źle, że nie jestem z nią. po chwili przypomniało mi się, że to dziecko mojego chłopaka, nie moje, my mamy tylko synka (i to prawda, to też jedyne dzieco jakie on ma). wyszliśmy na zewnątrz, szliśmy dużą grupą jak w jakims pochodzie, było całkiem miło. czułam że on jest też gdzies tu, jakby mi mignął ale wyglądał całkiem inaczej, niższy, inne proporcje figury, długie ciemne włosy zamiast blond i wygląd rockendrolowy, po prostu zupełnie inny człowiek. dziewczynka gdzieś zniknęła, ja szłam z ludźmi, z niektórymi mężczyznami pod rękę, jeden z nich był potężny niczym Pudzianowski, było dobrze, wesoło. nagle mi ktos powiedział że spotkał mojego chłopaka, że jego rodzina absolutnie nie dopuści do naszego ślubu i on tez juz tego nie chce (nie mamy takich planów). Powiedziała, że dobrze, to ja jej powiem co o tym myślę. Nagle znalazłam się twarzą w twarz z jego rodzicami (też kompletne inne osoby) jego matka, korpulentna i ubrana po hrabiowsku zaczęła się awanturować, powiedział "no witam, jestem Maria Szczepańska, myśle że czas się poznać" i podsuwała mi na siłę rękę pod nos, żebym ją pocałowała, odsunęlam się i pytam spokojnie o co jej chodzi. zaczęła wykrzykiwać, że ona wszystko widzi, że jak myślę że ona śpi to jestem zupełni inna, księżniczka i jej syn nie będzie się ze mną zadawał, że jestem głupia i nic nie warta, wyjęła 1000 zł i włożyła mi do ręki. spytałam zdziwniona co to za pieniądze, a ona na to pogardliwie, że na jakąs sukienkę mi chyba starczy. Tak jakby to były pieniądze, które miałabym od niej wyciągnąć na ślubną i skoro tak mi zależy na ciuchach to proszę bardzo, bo dla mnie to żadna różnica byle była nowa sukienka. Mój facet stał obok i sie nawet jednym słowem nie odezwał, miał postawę odrzucającą.

ten sen był bardzo nieprzyjemny i jednocześnie wyraźny, rzadko cos tak dobrze pamiętam. Twarze i postacie inne, nazwisko też. Z rodzicami mojego faceta mam naprawdę dobre relacje, to skromni ludzie, ale wiem że w razie nieporozumień murem staną za nim. To sprawdzone. Teraz mój chłopak jest z naszym synkiem u nich na parę dni. mamy plany wyjazdu do niego i zamieszkania razem, ale nie ślubu. działo się to w czasie rzeczywistym, raczej za dnia, chyba popołudniem.

Link to comment
Share on other sites

dziękuję kaffka, nie napisałam precyzyjnie, ale chcę się przeprowadzić do mojego facet do Aglii, mieszkalibysmy tam sami, jego rodzice są w Polsce, w innym mieście niż ja mieszkam. sen opisywałam "na gorąco", po przemyśleniu chyba dziewczynka odnosi się o mojego synka w tym sensie, że był on parę dni u dziadków ze swoim tatą bo ja musiałam wyjechać w delegację, i pierwszy raz zostawiałam mojego synka na tak długo, to było dla mnie trudne.

w czasie pobytu u moich "teściów" :wink: nasłuchałam się ocen na temat byłej dziewczyny ich drugiego syna, też mają razem synka ale się rozstali i nie są w dobrych relacjach, ex-dziewczyna ma zawyżone wymagania finansowe i szantażuje tego chłopaka zablokowaniem kontaktów z dzieckiem jeśli nie dostanie tyle kasy ile chce, nie popieram jej bo przesadza, mogło więc to nie dotyczyć mnie?

co o ty myślisz

pozdrawiam :smile:

Link to comment
Share on other sites

no, to powiało nadzieją :smile:

a jeśli chodzi o pierwszą część snu, czy jest tam jakaś wskazówka czego mogłoby to dotyczyć? pracy, znajomych itp?

wydaje mi się że opisałam rzetelnie, ale mogłam cos pominąć co wydawało mi się oczywiste albo akurat mi umknęło.

bo że o cos chodzi konkretnego to nie wątpię :???:

Link to comment
Share on other sites

szczerze mówiąc ten sen był tuz przed moim wyjazdem w delegację, i nie okazała się ona dla mie pozytywna tylko wręcz przeciwnie, tzn w sensie czysto służbowym, bo aspekt towarzystki akurat nie kulał. mam więc raczej 99% pewność, że to o to chodziło, ale co moze być symboliką pracy we śnie? może by mi się coś przypomniało.. ale pewnie dla symboliki jest osobny wątek :smile:

Link to comment
Share on other sites

osoby były znajomymi nieznajomymi :wink:

ale to by się jak najbardziej zgadzało, bo na tym spotkaniu była cała ekipa z pracy, z czego poznałam przedtem tylko 5 osób, reszty albo nie było albo jeszcze nie pracowali w firmie.

a co mogło oznaczac to duże drzewo przy wejściu? można to do czegoś odnieść?

Link to comment
Share on other sites

jest jak najbardziej, do duży dąb lub klon, wysoki, z ładną koroną, tzn takim go pamiętam. stoi dokładnie na rogu ogrodu, tuż przy nim zaczyna się należące do posesji ogrodzenie od części z kurnikiem, szopą, kanałem do napraw samochodowych oraz budy dla psa.

i psa :grin:

to co mi się najbardziej z nim kojarzy to wielka kupa liści, którą na wiosnę i parę razy na jesieni paliła pod nim moja babcia. bardzo to lubiłam :smile: mogłam pilnować tego palenia cały dzień :grin: owo wejście było po przeciwnej stronie drzewa niż obszar na palenie śmieci, na grządce, pień drzewa go nie zasłaniał..a dokładnie zobaczyłam je z tyłu, ale po lewej stronie pnia.

w tamtym domu nadal mieszka moja rodzina w mieszkaniu po dziadkach.

 

co do pory się zgadzam, czas na następny materiał do analizy :lol:

Link to comment
Share on other sites

w takim razie kaffka bardzo dziękuję Ci za pomoc :smile:

dopytywałam o szczegóły, bo właśnie nie byłam pewna czy chodziło to o tą syt. w pracy, czy może o cos co się ma wydarzyć w późniejszym terminie

pozdrawiam serdecznie

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...