Jump to content

Problem z facetem, moj doktor, numer telefonu


Szyla
 Share

Recommended Posts

Sytuacja w moim zyciu dalej jest na tym samym w sumie etapie, oczekiwania na zmiany, wahania sie przed innymi zmianami i ciagle podobne pytania mam.

Otoz normalnie byl ciag snow, z racji wlasnie tego, ze sie dzieje, badz dziac sie ma. Poszlam sobie porozmawiac z brzozka, mial byc sen o przyszlosci i ze wskazowkami, nie bylo (moze nastepnym razem), nawet sny stracily intensywnosc wrecz.

Napisze, choc to szczatkowe ragmenty ostatnich snow, ale po prostu wiecej nie moge sbie przypomniec.

 

Snilo mi sie, ze moj facet byl gdzies na imprezie, czy po prostu w pubie. Wszystko byo dobrze jak wrocil, po czym dowiedzialam sie jakos (nie pamietam, czy spostrzeglam, czy to od kogos), ze bral tam kokaine (on mial kiedys przygody, dosc spore z narkotykami, ale jasno juz dawno bylo powiedziane, ze w tym zwiazku nie ma na nie miejsca i nie mamy z tym problemu). Zaczelismy o tym gadac, a on nie widzial w tym jakos problemu. Zbagatelizowal, a ja szlam dalej, ze co on w ogole myslal i ze dobrze wie, ze to miao nigdy sie nie zdarzyc. Potem jakby zupelnie spokojnie powiedzialam mu, ze w takim razie to trudno, przegial wiec do widzenia. On chcial jakos jeszcze z tego wybrnac, ale nie zeby mnie "na kolanach" blagal, zebym nie odchodzila.

 

Nastepnej nocy, pamietam tylko, ze bylam u mojego chirurga (mam u niego wizyte z piatek na prawde), siedzielismy w gabinecie i zaczelismy gadac jakos juz nie na temat mojej operacji tylko tak sobie. Doktor cos tam napomknal, ze ma jakos cos tam tyle do zrobienia, ze ma zrobic (nie pamietam co, cos prywatnie, nie zawodowo) i pewnie dzis znow zapomni. To ja mu zartem, ze to ja mu moge przypomniec. Na co on, ze no w sumie to moge mu przyslac sms'a. Ja poczulam, ze to jakby dokads zmierza. To ja mu, ze przeciez ja nie mam jego numeru, a on sie zdziwil, ze nie mam. Z szuflady powyciagal karteluszki jakies, jedno jakby puelko od zapalek i tam mialy byc wszystkie jego nuery. Nagle przyszla jakby jakas druga pacjentka (nie wiem czemu jak ja ciagle tam bylam?), poczulam sie dziwne, bo czulam, ze to pretekst byl zebysmy jakis kontakt zlapali. A ona taka nachalna i wscibska starsza kobieta. I jak ona przyszla, to on mi wcisnal te karteluszki, ja mialam dlugopis i kartke i tak jakos popatrzyl, ze mam dyskretnie to przepisac i zeby nie widziala, co to. I wyzedl gdzies. Ta kobieta siadla na krzesle kolo mnie i chciala sie "zaprzyjaznic", zaczela cos gadac do mnie i "zapuszczac zurawia", co ja robie. Ja tak chowalam te karteczki i szybko spisywalam, zeby nie zobaczyla. Ona jednak i tak mi normalnie zza plecw zagladala i tak sie czulam z tym zle, ze ona zobaczy, ze doktor bedzie zly i w ogole sie porobi, bo przeciez nikt nie powinien wiedziec (bo lekarz z pacjentem nie powinien sie zbyt spoufalac, a on jest sznowanym lekarzem). Dalej nie pamietam.

Takie urywki tylko mam,bo za nic rano nie moge sobie przypomniec snow w calosci, te pare dni teraz.

 

Pozdrawiam najsredeczniej

Link to comment
Share on other sites

No wlasnie, zdziwilo mnie troche to z tymi narkotykami, bo to juz mamy za soba. A prawda, szukam i w te i w te, bo ciagle jakos nie jestem go pewna (pod roznymi wzgledami).

 

Ostro naprzod, we wszystkich kierunkach jest dla mnie troche niejasne... :oops:

Moze powinnam dodac, ze sie mie ten chirurg podoba?

 

Pozdrawiam najserdeczniej

Link to comment
Share on other sites

hehehe :)

Moze masz racje, moze sie nudzi... a moze po prostu nudzi i meczy mnie ciagla niepewnosc, ciagle watpliwosci, czy mi wystarczy sil, zeby brnac w ten zwiazek dalej i dalej. (to i roznice kulturowe i charakterowe, i pogladowe, a ponoc i energie mamy rozne..., moze za duz wymagam, a moze on za malo daje)

Link to comment
Share on other sites

Oj ile razy mysmy juz rozmawiali o takich, czy innych rzeczach, w niektorych niby sie nauczyl, ale wiele mu idzie opornie. Mowi, ze sie stara, ale ja mam wrazenie, ze mu sie nie chce. Z reszta on jest z innego swiata, on mi np powie, ze ja za duzo uwagi chce, kiedy dla mnie to w normach sie mieszcze ;p I w pewnej chwili juz nie wiem, czy to ja faktycznie jakas dziwna, czy to to, ze on jest nie z tej kultury...

Ale cos chyba nie na temat juz piszemy ;p

Link to comment
Share on other sites

Problemem chyba jest to, ze ja niewiem, duzo mielismy roznych akcji, ktore wskazywalyby mi na to, ze mimo przeciwnosci ajemy rade. Z drugiej strony duzo jest rzeczy, ktore wywoluja moje obawy, czy aby on mi sie "nadaje"... A najgorsze jest to, ze (przynajmniej chwilowo) jestem od niego zalezna i nie moge sobie ot tak pojsc w czortu, za duzo problemow i trudnosci jest w tym zwiazku (nasze roznice wzelakie, jego status imigracyjny, jego rodzinka i co tylko). To mi nie pozwala chyba tak na trzezwo popatrzec na zwiazek sam w sobie i podjac decyzje, dlatego ciagle upatruje jakichs odpowiedzi "z gory" (tudziez z "dolu" jesli mowimy o nizszym ja ;p )

Link to comment
Share on other sites

:) Dzieki, sprobuje. Choc juz probowalam, ale bardziej same + i -, z reszta to dawno bylo.

A przypomnialam sobie cos w drugim snie.

 

Pozdrawiam najserdeczniej

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...