Jump to content

Lew w otoczeniu szkolnym.


Garou
 Share

Recommended Posts

Dzisiaj miałem z mojego punktu widzenia ciekawy sen.

 

Otóż nie wiadomo w jakich okolicznościach stojąc przy płocie ogradzającym szkołę, zobaczyłem w pewnej ani nie dużej ani nie małej odległości lwa. Oczywiście nie stałem jak osłupiały, tylko starałem się od niego nie tyle uciec, co oddalić. Nie czułem wobec niego jakiegoś typowego strachu. Ba, powiedziałbym że był to "strach" jakby narzucony przez innych - bo lwa się trzeba bać, bo jest groźny. Taki strach w wyniku internalizacji ogólnych opinii. Ale też nie powiem, że miałem jakąś ochotę żeby od niego nie uciekać sam od siebie. Niby starałem się przed nim uciekać, ale jakbym brodził w jakiejś smole nogami. Nie żeby w tym śnie była gdzieś jakakolwiek smoła. Ale moje nogi jakoś ciężko przebierały i z trudem się od niego oddalałem. Choć to utrudnione uciekanie spotkałem już nie raz, przy okazji innych snów.

A wracając do snu, to końcu dostałem się na szkolny parking, gdzie już jakby czekało dużo osób. Gdzieś w tle jacyś uczniowie. Parę nauczycieli, z czego chyba jeden jakby miał jakąś strzelbę w rękach i próbował strzelić w lwa, asekurowany wzrokiem innych nauczycieli czy zainteresowanych. No i postrzelił tego lwa, gdy już był praktycznie obok Nas. Aczkolwiek napięcie nie wzrastało z malejącą odległością pomiędzy lwem a nami.

Rana lwa była trochę nietypowa, bo jakby z okolic uda, tylnej nogi wyrwano mu kawał mięsa (ale nie jakoś przesadnie duży). Lew zamiast jakoś od razu paść, ryczał głośno, jakby walcząc ze swoją raną. Nie chciał się poddać. I nie pamiętam już dokładnie czy lew ten umarł czy nie. Ale wydaje mi się że padł.

Link to comment
Share on other sites

Cześć. Nawiązując do pierwszego akapitu widzę, że jesteś osobą, która stara się zaistnieć wśród ludzi. Lew jak wiesz jest odpowiednikiem ludzkiej odwagi. Czy nie jest tak, że czasami postanawiasz coś zrobić, ale koniec końców rezygnujesz, bo "co pomyślą inni, jak mnie postrzegą"? Nie mówię oczywiście tutaj o braku jakiegokolwiek kręgu w Twoim kręgosłupie moralnym, tylko delikatne przechylenie na stronę opinii ludzi. To, że uciekałeś, ale uciec nie mogłeś świadczy właśnie o tym, co napisałam wyżej.

Nauczyciel, czyli osoba przekazująca Ci jakieś ważne informacje - może szef w pracy, może ktoś z rodziny? Czy czasami nie zdaje Ci się, że ludzie działają Tobie jakby na przekór? Nie chciałeś uciekać, ale uciekłeś, bo tak należało. Czy nie czujesz się troszkę "zniewolony"? I czy nie sądzisz, że świat zewnętrzny wywiera na Ciebie zbyt wielką presję?

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Choć byłbym skłonny przeczytać jeszcze jakąś bardziej szczegółową interpretację snu - jeżeli chodzi o poszczególne wydarzenia w śnie, to bardzo mi pomogłaś. Masz rację co do tego że gdzieś tam jednak przejmuję się opinią ludzi pod kątem: "co pomyślą inni, jak mnie postrzegą", choć nie jestem z tego zadowolony. Co do działania ludzi na przekór mnie, to działa to w dwie strony - ale z tym również się zgadzam.

Nie powtarzając się raz po raz napiszę tak : Ogólnie zgadzam się z Twoimi wszystkimi wnioskami wyciągniętymi po interpretacji snu. I pewnie powinien to być dla mnie jakiś sygnał, być może do zmian. Ale pewnie jak zwykłe tak nie będzie :(

Link to comment
Share on other sites

Jeśli tylko mogę Ci pomóc - proszę bardzo.

Moje rady.. Będąc rozważnym i dorosłym już człowiekiem staraj się nie unikać konfrontacji z innymi ludźmi. Przebywaj w ich towarzystwie. Może i niekoniecznie wśród ludzi Ci obcych, nowo poznanych, bo to dla Ciebie może być nieco krępujące, ale wśród swoich znajomych. Musisz powoli, jak maluczkie dziecko uczyć się wyrażać swoje zdanie dobitnie. Jeśli nie masz ochoty gdzieś iść nie mów, że jest Ci słabo, że ciotka przyjeżdża, nie wymiguj się, tylko powiedz "nie, nie pójdę i kropka, nie mam ochoty". To troszkę Ci zajmie, ale naprawdę warto spróbować. Nie zniechęcaj się Blue Manie, bo powiem Ci tak między nami, że ja mam trudność w utrzymaniu kontaktu wzrokowego z moją płcią. Nie potrafię patrzeć dziewczynom głęboko w oczy. Nieważne, czy to mama, czy babcia, czy przyjaciółka, czy obca osoba - no nie umiem i tyle. :)

Pamiętaj, że każdy z nas jest inny, że wszyscy inaczej odbieramy świat zewnętrzny. Nie przesadzaj ze słuchaniem czyjegoś zdania. No, bo jeśli ktoś Ci powie, że masz skoczyć z mostu, bo tak powinieneś zrobić, czy zrobisz to? Musisz znaleźć swoje zdanie wśród tego chaosu. Znowu z rumieńcem Ci zdradzę, że mówienie "nie", całej mojej asertywności i gadatliwych gabarytów uczyłam się.. przed lustrem. Czasami widząc siebie lepiej potrafisz pomyśleć o tym, jak ktoś by to odebrał i co by o Tobie pomyślał.

Ah, jeszcze jedno, bacznie obserwuj otaczających Cię ludzi. Nie bądź przesadnie ciekawski i nieufny, ale przyglądnij się wszystkim i temu co robią. Czasami obserwacja pomaga. Wiem z autopsji. Wiara czyni cuda a w połączeniu z przekonaniem, że z czasem się uda możesz przenosić góry !

Jeśli będziesz miał jakieś pytania, możesz śmiało pisać, bardzo chętnie Ci pomogę, Blue Man !

Pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się z Tobą, ale co zrobić gdy przyzwyczaiłem swoje środowisko np. szkolne do tego że w towarzystwie mało się odzywam a moja opinia jest rzadko wygłaszana i mało szanowana :?: Owszem, można by powiedzieć że powinienem w takim razie zacząć ją wygłaszać. Ale z skromnego doświadczenia wiem, że wtedy mało się zwraca uwagi na to co w ogóle mówię i to mnie mocno peszy i zniechęca. I nie wiem cy dobrym sposobem byłoby tu wygłaszanie swoich opinii na chama.

Miałabyś jakąś radę na to :?: :P

 

Co do obserwacji, to mam w tym spore doświadczenie. Ba, mój typ na enneagramie to: indywidualista-obserwator - co świetnie mnie określa.

 

A myślę też że strach co do stanowczego odmawiania odnosi się do tego że obawiam się wtedy jakiegoś wykluczenia z pewnych środowisk. Bo jako indywidualista mam często ochotę/potrzebę odmawiania w różnych sytuacjach.

 

Może i niekoniecznie wśród ludzi Ci obcych, nowo poznanych, bo to dla Ciebie może być nieco krępujące, ale wśród swoich znajomych.

 

Żeby tylko trochę krępujące. Ogólnie to bardzo trudno mi załapać odpowiedni kontakt z nowymi osobami. Mówię tu nawet o osobach z nowej szkoły, które jakby nie popatrzeć znam już od dwóch lat. Niby jakoś tam się znamy. Ale nie potrafię z nimi załapać "szczerego?" kontaktu. Mimo iż bardzo bym chciał.

 

Yhh, kończę na razie z tym wypisywaniem tych problemów. Mam nadzieję że chociaż na jeden znajdziesz jakąś radę. ;)

 

I przepraszam, że w temacie o snach robię off-topic na temat własnych problemów. Nie wiem na ile takie zachowanie jest na tym Forum tolerowane.

Link to comment
Share on other sites

Ale z skromnego doświadczenia wiem, że wtedy mało się zwraca uwagi na to co w ogóle mówię i to mnie mocno peszy i zniechęca. I nie wiem cy dobrym sposobem byłoby tu wygłaszanie swoich opinii na chama.

Czasami nie warto pchać się na salony na siłę. Znajomi, wypady, śmiech, głupawki. A co nie pasuje Ci w swoim stylu bycia? Cichość? Chciałbyś być jak ktoś inny, tak? Nie każdy potrafi zrobić salto tak jak nie każdy nadaje się do opisanej wyżej salonowości. Może powiem Ci co robię ja. Jeśli widzisz, że nie potrafisz wśród jakiejś grupy zaistnieć, po co robić to na siłę? Prędzej czy później wyda się jaki tak naprawdę jesteś. Jeśli chodzi o dziewczyny. Nie zawsze podoba się im takie "maczostwo" w wykonaniu chłopaków. Naprawdę, ja sugeruję Ci nie udawać kogoś, kim nie jesteś. To nie wyjdzie Ci na dobre. Jasne, czasami się udaje zmienić, ale z mojego punktu widzenia nie warto.. Oczywiście, trzymam kciuki, że się uda. Poprosiłeś jednak o poradę, co masz robić. Więc pomogę.

Przede wszystkim mów z sensem i na temat. Tak na począteczek :grin: Wiem jak mnie denerwuje, gdy ktoś nagle ucisza mnie i mówi coś innego. Szanuj to, że mówi ktoś inny, to wtedy będą szanowane także i Twoje wypowiedzi. Jeśli już coś mówisz używaj zwrotów typu "no nie?" czyli takich które mają na celu zachowanie uwagi. Oczywiście to nie ma być zdanie typu "Idę no nie do sklepu no nie i patrze no nie i widzę, że stoi tam no nie jakaś laska no nie". Wtedy będzie to dla odbiorców śmieszne :)

Dostosowuj się ogólnego zarysu rozmowy. Jeśli ktoś mówi coś poważnego, z poważną miną, także zachowaj powagę, nawet jak dla Ciebie jest to śmieszne. Kiedy żartujecie żartujcie, nie bierz wszystkiego na poważnie, ale i miej elastyczne granice dobrego smaku. Nie używaj wulgaryzmów aby się przypodobać. Nie zmieniaj także zbytnio siebie ani swojego poczucia humoru wśród znajomych, gdyż będzie to i dla Ciebie i dla nich nieprzyjemne. Bądź na tyle nie-sobą abyś mógł czuć się nadal sobą. 8) Tak to ujmę.

Yhh, kończę na razie z tym wypisywaniem tych problemów. Mam nadzieję że chociaż na jeden znajdziesz jakąś radę.

Nic się nie martw, lubię pomagać :mrgreen:

I przepraszam, że w temacie o snach robię off-topic na temat własnych problemów. Nie wiem na ile takie zachowanie jest na tym Forum tolerowane.

Traktuję to jakby tego nie było. ;) Dopóki całkiem nie zejdziemy z tematu dlaczego mamy go zamykać? To tak, jakby przerwać rozmowę i bez słowa odejść. :)

Trzymaj się Blue Manie! :)

Link to comment
Share on other sites

Nie, nie chodzi mi o zmienianie siebie. Byciu nie sobą. Bo dobrze sobie zdaję sprawę jakie to hmm niepotrzebne itp. I nie zamierzam udawać kogoś innego, ani być żadnym "macho" (bo to jest dla mnie dosyć próżna postawa).

Co do cichości to jest tak, że owszem jest jej za dużo, szczególnie w niektórych środowiskach, ale to nie jest tak że jestem i czuję się taką osobą. Ja potrafię być bardzo towarzyski, zabawny a przy tym możliwie szczerym, ale po prostu jakby nowe środowisko blokuje mnie przed "otwarciem" się na nich. Boję się być sobą? - po części można tak to ująć. A być może są to problemy z prezentacją swojego Ja w nowym otoczeniu, wśród nowych ludzi. Wolę wtedy właśnie siedzieć cicho, mało mówić i skupić się na obserwowaniu i analizowaniu innych.

Nie wiem, może to jest to zbytnie przejmowanie się opinią innych. Ale nie samą opinią. Ale i reakcję krótko- i długoterminową na jakieś zdarzenia lub fakty dotyczące mnie (nie wiem czy to dobrze ująłem). Myślę że jest to też lęk przed (ewentualnym) niezrozumieniem czy odrzuceniem.

 

I dlatego chyba głównym problemem do rozwiązania, w moim wypadku, jest przejmowanie się opinią innych i strach przed reakcją innych na prawdę o mnie i moje postępowanie.

Link to comment
Share on other sites

I dlatego chyba głównym problemem do rozwiązania, w moim wypadku, jest przejmowanie się opinią innych i strach przed reakcją innych na prawdę o mnie i moje postępowanie.

Wiesz, to nie jest rozmowa na forum. Po prostu nie jestem w stanie udzielać Ci dalszych rad, jeśli nurkujemy w głębszej "psychologii". Nie potrafię udzielić Ci porady z autopsji, nie chcę także wychodzić na domorosłego psychologa a tym bardziej mówić rzeczy, których do końca nie jestem pewna. Mam nadzieję, że te porady, które zamieściłam w poście wcześniejszym były wystarczające. Nie chcę, abyś poczuł się zawiedziony czy rozczarowany tą moją wypowiedzią, ale naprawdę, nie chcę robić z siebie kogoś kim tak naprawdę nie jestem. Liczy się szczera odpowiedź. Sądzę, że pomogłam Ci już na wszystkie możliwe sposoby - jeśli jest jednak coś, co Cię nurtuje - możesz zakładać wątki, pisać PW. Jeśli poczuję się na siłach, naturalnie - pomogę, zresztą jak zawsze. :)

Pozdrawiam gorąco.

Ps. Czy u Ciebie też jest taka piękna pogoda? Jestem nią zachwycona ! :grin:

Link to comment
Share on other sites

Rozumiem i dziękuję za te rady :]

 

Tak. U mnie też jest teraz piękna pogoda, choć słoneczko gdzieś się skryło :P

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...