Jump to content

Medytacja to tak naprawdę nie medytacja!


MAGUS_AZOTUS
 Share

Recommended Posts

Mistrzowie Zen o tym mówią, że ludzie ubzdurali sobie i namnożyli mitów na temat medytacji i przeważnie kojarzą ją tylko z relaksem. W rzeczywistości medytacja to ciężka harówa, pot, ból, łzy, aż w końcu się dochodzi się do wyników, zwycięża się swoje przywary i wady. Wg mistrzów Zen naiwni co wierzą że medytują, de facto nie medytują tylko wpadają w sen, który ich upaja, gdy sobie wyobrażają przy dźwiękach rozluźniającej muzyczki, plaże, kosmos, fale , drzewa itd. Tutaj chodzi o coś zupełnie innego o pokonanie własnego bólu, słabości, lenistwa, zachcianek! Relaks to tylko maleńka część medytacji, no a gdzie cała reszta tej medytacji. Medytacja to jak naciąganie cięciwy i puszczanie, a nie rozwiązywanie sznurka i nie ma już nawet czego naciągać. Co o tym sądzicie?

Link to comment
Share on other sites

MAGUS_AZOTUS bardzo trafne stwierdzenie ,właśnie dokładnie tak jest z medytacją (to nic łatwego) ,ale próbować warto -polecam świetną książkę/poradnik na temat medytacji :Daniela Golemana pod tytułem "Medytujący Umysł".

Goleman jest psychologiem z wykrztałcenia i nawet między innymi taki psycholog który medytuje długo Ken Wilber - określi ją jako rzetelnie napisana książka (mapa umysłu) w poruszaniu się po odmiennych stanach psychicznych podczas rozwoju duchowego ,gdzie nawet psychologia zachodu i psychoterapia nie potrafią dosięgnąć i wyleczyć najgłębszych warstw psychiki ludzkiej (nie eksplorują tak głęboko w psychikę),psychoterapia tylko cię łata podczas gdy medytacja robi to dogłębnie zdzierając warstwa po warstwie twojej sztucznej wyuczonej osobowości aż docierasz do samego rdzenia twojej prawdziwej osobowości i stajesz się panem samego/samej siebie .

Jest tam opisana między innymi psychologia wschodu (Abidhamma ) .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Ja polecam zaś AUTOBIOGRAFIĘ JOGINA - Yoganandy, tam nie znajdziecie technik, ale za to coś bardziej ważnego mianowicie, autor dzieli się swoim doświadczeniem osobistym i swoja drogą dochodzenia do doskonałości w człowieczeństwie.

Link to comment
Share on other sites

To medytacja nie polega na wprowadzaniu umysłu w odmienny stan świadomości i wizualizacji "plaży, drzewek" i tym podobnych rzeczy, które mają na celu rozwinąć umysł, wyciszyć i dać jasność myślenia? Rozumiem, co macie na myśli mówiąc o "ciężkiej pracy", ale chyba chodzi tu o rozwój duchowy. Można go osiągnąć poprzez medytację, ale można też za jej pomocą dokonać ww rzeczy. Ja zawsze uważałam, że medytować można z różną intensywnością, na różne sposoby i w różnym celu. Poza tym istnieje rozgraniczenie pomiędzy medytacją, a stanem relaksacji i mają one ze sobą tyle wspólnego, że jedno może pomóc osiągnąć drugie. I wbrew pozorom nie tak łatwo jest osiągnąć, utrzymać i modyfikować sielskie obrazki w głowie tak, żeby mieć nad nimi pełną kontrolę i nie pozwalać myślom biec, gdzie popadnie. To też swego rodzaju praca nad sobą, nad kontrolowaniem własnego umysłu i bynajmniej nie jest to tylko "upajający sen".

Link to comment
Share on other sites

To medytacja nie polega na wprowadzaniu umysłu w odmienny stan świadomości i wizualizacji "plaży, drzewek" i tym podobnych rzeczy, które mają na celu rozwinąć umysł, wyciszyć i dać jasność myślenia? Rozumiem, co macie na myśli mówiąc o "ciężkiej pracy", ale chyba chodzi tu o rozwój duchowy. Można go osiągnąć poprzez medytację, ale można też za jej pomocą dokonać ww rzeczy. Ja zawsze uważałam, że medytować można z różną intensywnością, na różne sposoby i w różnym celu. Poza tym istnieje rozgraniczenie pomiędzy medytacją, a stanem relaksacji i mają one ze sobą tyle wspólnego, że jedno może pomóc osiągnąć drugie. I wbrew pozorom nie tak łatwo jest osiągnąć, utrzymać i modyfikować sielskie obrazki w głowie tak, żeby mieć nad nimi pełną kontrolę i nie pozwalać myślom biec, gdzie popadnie. To też swego rodzaju praca nad sobą, nad kontrolowaniem własnego umysłu i bynajmniej nie jest to tylko "upajający sen".

 

Ideał! Tylko co dalej?

Link to comment
Share on other sites

Jak to co dalej? Rozwijamy się. Jednego dnia człowiek z trudem wprowadza się w stan alfa, a po jakimś czasie zaczyna za pomocą medytacji obniżać podwyższone ciśnienie krwi, wyciszać niespokojny umysł, przezwyciężać lęki, a nawet wędrować po przestrzeni astralnej. Można zyskać szerszą perspektywę świata i samego siebie, dojść to tzw. oświecenia i dokonać jeszcze wielu innych rzeczy, jakie ktoś sobie zamierzy. Można zacząć medytować nawet nad swoim nałogiem. Jeśli ktoś dzięki sile własnego umysłu przestanie choćby palić, to czyż nie jest to piękne i pożyteczne wykorzystanie technik medytacyjnych?

Można medytować nad głębszymi prawdami, sensem istnienia, ale także nad rzeczami zwykłymi, które - bynajmniej - nie czynią takiej medytacji mniej wartościową.

Link to comment
Share on other sites

Guest Iwanov

Pozwala spojrzeć na wewnętrzny worek robaków,czyli nasze największe lęki,ukryte słabości.Medytacja pozwala narzucić sobie dyscyplinę.Im dalej idziemy tym większą kontrole sprawujemy nad swoją świadomością i myślami,czyli prościej mówiąc,kontrolujemy swoje życie.Ja odrzucam idee oświecenia,więc medytacja to ciągłe doskonalenie bez końca,przynajmniej dla mnie.

Link to comment
Share on other sites

I tutaj pojawia się pytanie czym jest medytacja, choć wszyscy praktykujący ja codziennie znają na to odpowiedz.

Czy medytacja to stan alfa bądź theta?

Czy są to marzenia na jawie o głębszym podłożu duchowym?

Czy jest to pustka zamknieta w naszym jestestwie ?

Czy medytacją można nazwać stan bezpośrednio przed zaśnięciem gdzie malujemy oczyma wyobraźni obrazy naszej głębszej natury?

 

Nigdy nie dojdziemy do tego czym jest medytacja chyba że będziemy ją praktykować i dostąpimy oświecenia jak choćby prosty Naropa.

Link to comment
Share on other sites

To medytacja nie polega na wprowadzaniu umysłu w odmienny stan świadomości i wizualizacji "plaży, drzewek" i tym podobnych rzeczy, które mają na celu rozwinąć umysł, wyciszyć i dać jasność myślenia?

 

nie. to trans. wielka pułapka.

Link to comment
Share on other sites

Jak to co dalej? Rozwijamy się. Jednego dnia człowiek z trudem wprowadza się w stan alfa, a po jakimś czasie zaczyna za pomocą medytacji obniżać podwyższone ciśnienie krwi, wyciszać niespokojny umysł, przezwyciężać lęki, a nawet wędrować po przestrzeni astralnej. Można zyskać szerszą perspektywę świata i samego siebie, dojść to tzw. oświecenia i dokonać jeszcze wielu innych rzeczy, jakie ktoś sobie zamierzy. Można zacząć medytować nawet nad swoim nałogiem. Jeśli ktoś dzięki sile własnego umysłu przestanie choćby palić, to czyż nie jest to piękne i pożyteczne wykorzystanie technik medytacyjnych?

Można medytować nad głębszymi prawdami, sensem istnienia, ale także nad rzeczami zwykłymi, które - bynajmniej - nie czynią takiej medytacji mniej wartościową.

 

Ja nic z tego nie rozumiem?

Edited by MAGUS_AZOTUS
Link to comment
Share on other sites

nie. to trans. wielka pułapka.

 

Tak jest sosnowiczanin, to jest właśnie ten sen w który wpadają jak w pułapkę ludzie.

Link to comment
Share on other sites

Mówie o poważniejszych rytuałach a nie koincydencjach, jasnowidzeniu, sigilach i snach.

 

a fe ! a fe ! czy ktoś puścił bąka czy czuję dogmatyka ?

 

W magii chaosu nie ma dogmatów. Choć z drugiej strony-mogłem precyzyjniej ując swoją wypowiedź:)

 

Na szczęście jest! Dla naiwnych nie ma.

 

Owszem jestem naiwny, ale musze. Inaczej nie wierzyłbym we wszystko co mi powiedzą:)

Link to comment
Share on other sites

Ja nic z tego nie rozumiem?

 

Na jaki język ci to przetłumaczyć? Bo wydaje mi się, że w przeciwieństwie do niektórych, staram się wyrażać precyzyjnie.

 

Czy ktoś mi wyjaśni, na czym miałaby polegać ta różnica między transem, a medytacją? Bo na tym forum się dowiedziałam, że książki, które czytałam były bzdurne i zamiast medytacji nauczają wpadania w trans! Mądre, nie ma co. Jeszcze jedno - czy MAGUS AZOTUS mógłby mi łaskawie powiedzieć, czym się charakteryzuje ta "prawdziwa" medytacja? I o co wg niego chodzi z tą" pułapką transową"? Jeśli ktoś przedstawia swoje zdanie na jakiś temat, wypadałoby czasem rozwinąć pojedynczą myśl.

Poza tym nie rozumiem, czemu spotykam się tu ze staraniami wepchnięcia medytacji w ciasne ramy czyichś opinii na ten temat. Powtarzam po raz któryś, że medytacja jest rzeczą na tyle indywidualną, a odczucia z nią związane - subiektywne - że dla każdego może ona znaczyć coś innego i przebiegać inaczej. Czemu ktoś w ogóle mówi: "Ty wcale nie medytujesz. Zdaje ci się."?

Jeśli zaś, jak widzę, ludzie uczepili się tego transu, to powiem tak: mogę medytować poprzez trans, modlitwę, skupianie uwagi itd. A jeżeli ktoś uważa, że to nie jest medytacja, to niech mi poda jej ścisłą, poprawną definicję [która w sensie stricte dla mnie nie istnieje z powodu wyżej wymienionych powodów] oraz jej charakterystykę w praktyce.

Link to comment
Share on other sites

Na jaki język ci to przetłumaczyć? Bo wydaje mi się, że w przeciwieństwie do niektórych, staram się wyrażać precyzyjnie.

 

Czy ktoś mi wyjaśni, na czym miałaby polegać ta różnica między transem, a medytacją? Bo na tym forum się dowiedziałam, że książki, które czytałam były bzdurne i zamiast medytacji nauczają wpadania w trans! Mądre, nie ma co. Jeszcze jedno - czy MAGUS AZOTUS mógłby mi łaskawie powiedzieć, czym się charakteryzuje ta "prawdziwa" medytacja? I o co wg niego chodzi z tą" pułapką transową"? Jeśli ktoś przedstawia swoje zdanie na jakiś temat, wypadałoby czasem rozwinąć pojedynczą myśl.

Poza tym nie rozumiem, czemu spotykam się tu ze staraniami wepchnięcia medytacji w ciasne ramy czyichś opinii na ten temat. Powtarzam po raz któryś, że medytacja jest rzeczą na tyle indywidualną, a odczucia z nią związane - subiektywne - że dla każdego może ona znaczyć coś innego i przebiegać inaczej. Czemu ktoś w ogóle mówi: "Ty wcale nie medytujesz. Zdaje ci się."?

Jeśli zaś, jak widzę, ludzie uczepili się tego transu, to powiem tak: mogę medytować poprzez trans, modlitwę, skupianie uwagi itd. A jeżeli ktoś uważa, że to nie jest medytacja, to niech mi poda jej ścisłą, poprawną definicję [która w sensie stricte dla mnie nie istnieje z powodu wyżej wymienionych powodów] oraz jej charakterystykę w praktyce.

 

Trans jest związany z nieświadomymi procesami, medytacja jest zawsze oparta o świadomość. W transie może się coś udać, tzn. dotarcie chwilowe do fragmentu czegoś rzeczywistego, ale czy da trwałe zamierzone zmiany we wnętrzu człowieka.Medytacja jest świadomym włączaniem się w proces rzeczywistości i ma dać trwałe zamierzone zmiany, jest świadomym przyjęciem na siebie zadania dotarcia do określonego wyznaczonego celu. Trans nie jest oparty o żelazną konsekwencję, a medytacja tak. Dlatego nie należy mylić jednego z drugim. Jest związana ze świadomym kierunkowaniem uwagi na obiekt, niezależnie czy jest to przedmiot, czy tez podmiot. Jest również koncentrowaniem energii.

Dam przykład, jeżeli zaczynasz koncentrować się na jakimś punkcie i zaczynasz utrzymywać swoją uwagę konsekwentnie na nim to to staje się już medytacją. Jest tzw. medytacja w ruchu - czyli tai-chi, czyli koncentracja świadoma na wykonywanych ruchach w określonym celu. Na wschodzie mistrzowie mówią, że można medytować obierając ziemniaki, tzn. nie robić tego mechanicznie, bezmyślnie, ale postawić sobie określone zadanie i utrzymywać się w stałej świadomości tej czynności, nie tracąc, ani na moment z nią styczności. We współczesnej ezoteryce pokutuje wiele pojęć, które utraciły swoje pierwotne znaczenie, natomiast nadano im znaczenie potoczne bardzo przybliżone, niejasne określające coś tam i coś i jeszcze coś innego, które jest wygodne do zatykania dziur i nie zobowiązuje tak naprawdę do niczego. Pojęcie medytacji nigdy nie było do końca zdefiniowane, dlatego mogę tylko tym, którzy chcieliby go do końca pojąć znaleźć mistrza medytacji, który byłby w stanie nauczyć Was czym ona jest w praktyce. Medytacja to nie trans, ani nie modlitwa i nie można medytować przez trans czy też przez modlitwę. Można jedynie zastosować medytację w modlitwie, a w transie to będzie raczej trudne bo jak powiedziałem trans jest wychodzeniem ze świadomości, a medytacja to przeciwieństwo.

Mistrzowie zen mówią o czymś takim jak sugestia po medytacyjna, która może trwać u adepta np. od roku a nawet do kilku lat i daje owe skutki trwałe w różnych ciałach medytującego, żaden nawet najsilniejszy trans nie daje takich efektów jak świadoma "wytrzymana medytacja".mam tutaj na myśli świadomą pracę, a nie zmianę w postaci stania się zombie pod wpływem transu. Świadoma medytacja nie grozi wpadnięciem w robotyzm, trans niestety, tak!

Trans dla mnie ma te słabość, że nie można dokonywać w nim żadnych świadomych zmian celowych, w transie wszystko dzieje się bez naszej woli, a w medytacji tylko tak!

MAM PYTANIE! Czyż rozwój nie jest poszukiwaniem robienia czegoś inaczej, na nowy sposób, świadomie (to ja tak widzę), trans to wyklucza niestety.

 

Tak w ogóle, to chcę CI podziękować Pentagramma za Twoje pytania, bo widzę, że masz odmienne zdanie, ale szukasz i zadajesz sensowne pytania, na które tym chętniej próbuje odpowiedzieć jak potrafię najlepiej.

Edited by MAGUS_AZOTUS
  • W punkt 1
Link to comment
Share on other sites

Chcę coś dorzucić do mojego tematu!

 

W medytacjii można rozróżnić wiele nurtów, podam trzy główne, żeby nie komplikować zbytnio i ta moja uwaga być może wiele wyjaśni:

 

1. ZEWNĘTRZNIE UKIERUNKOWANA MEDYTACJA.

2. WEWNĘTRZNIE UKIERUNKOWANA MEDYTACJA.

3. NIEUKIERUNKOWANA MEDYTACJA.

 

Wszystkie te kierunki mają jeden trzon, świadomość, uwagę skoncentrowaną na tym, żeby nic nie było w stanie wytrącić z procesu medytacyjnego, medytującego. Pojawia się paradoks przy 3 nurcie, ale tylko pozorny, bowiem utrzymać koncentracje na braku kierunku jest największym wyzwaniem i nauczyciele zazwyczaj zaczynają od 1 przechodzą do 2 , a w końcu do 3. Mistrzowie zen podają przypadki ludzi, którzy zwariowali medytując 3 nurt.

Link to comment
Share on other sites

MAGUS - ja nigdy nie kwestionowałam tego, jakoby medytacja miałaby być świadomym wykonywaniem różnych czynności, świadomym życiem, skupianiem się na teraźniejszości. Oczywiście ona jest tym wszystkim. Polega również na skupieniu i kontemplacji przy jednoczesnym zachowaniu czujności, świadomości świata dookoła. Ja się z tym wszystkim zgadzam. Tyle, że jeśli chodzi o trans, to wydaje mi się, że można w niego wpaść poprzez medytację. Raz w życiu - właśnie poprzez koncentrację - udało mi się znaleźć się jakby w odrębnej rzeczywistości swojego umysłu. A zaczęło się od prostej techniki medytacyjnej polegającej na liczeniu oddechów - oddychanie świadome. Wg informacji podanych niektórych książkach medytacja może poprzedzać też podróż po świecie astralnym. Rozumiem, że starasz się to wszystko logicznie ze sobą rozgraniczyć, ale ja uważam, że jedno może prowadzić do drugiego. Mi np. nie odpowiada zbyt długa koncentracja nad jedną rzeczą, bo wolę sobie "odfrunąć" gdzieś dalej. Dla niektórych medytacja może być celem samym w sobie, dla innych tyko początkiem, który jednak łączy się z tym, co następuje potem.

Mam nadzieję, że wystarczająco jasno opisałam swój punkt widzenia, bo lepiej tego nie wyjaśnię.

Link to comment
Share on other sites

Pentagramma!

Ja bym nie był taki pewny tego, że Ty wpadłaś w trans! Lub odważę się określić to jako mieszany stan, który u Ciebie wystąpił, ja zmierzam do czystych.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

A może poprostu każdy określa trans na własny sposób? Może jego mianem wszedł w trans ale ty masz jakieś żelazne zasady którymi się kierujesz i poprostu nie uważasz to za trans. Dla mnie transem może być spędzenie 3 godzin w nocy na myśleniu i zastanawianiu się nie robiąc przy okazji niczego innego. Rozumiem że dla jednego ból i pot jest transem i czują się w tym jak ryba w wodzie ale to nie jest jedyny sposób wejścia w trans.

Link to comment
Share on other sites

A może poprostu każdy określa trans na własny sposób? Może jego mianem wszedł w trans ale ty masz jakieś żelazne zasady którymi się kierujesz i poprostu nie uważasz to za trans. Dla mnie transem może być spędzenie 3 godzin w nocy na myśleniu i zastanawianiu się nie robiąc przy okazji niczego innego. Rozumiem że dla jednego ból i pot jest transem i czują się w tym jak ryba w wodzie ale to nie jest jedyny sposób wejścia w trans.

 

Wg. Kopalińskiego.

 

trans stan (somnambulicznego) snu hipnotycznego, zwł. histeryków a. mediów spirytystycznych; stan niepełnej świadomości w ekstazie, zachwyceniu, oszołomieniu, odurzeniu (narkotycznym).

 

 

Etym. - ang. trance 'jw.' ze śrdw.fr. transe 'śmierć, przerażenie' od transir 'umierać' z łac. transire 'przechodzić; przekroczyć; przemijać', zob. trans-; ire, zob. ambicja.

 

Ja z tym dyskutować nie będę, a Wy jak chcecie.

Link to comment
Share on other sites

Xeo- nauka pozwala rozgraniczyć trans od zwykłej medytacji. Trans to stan w którym umysł działą z mniejszą szybkością, podobnie jak trans hipnotyczny. Podczas medytacji masz świadomość każdego bodźca możliwe że umysł jest właśnie bardziej wyczulony, każdy wie że czas wtedy płynie strasznie wolno- choć normalnie. To my zaaferowani wszystkim(myślenie, czynności itp.) myślimy że czas wtedy wolno leci.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...