Jump to content

Wanna, niedoszly seks, mecz, kumpel, latanie...


Szyla
 Share

Recommended Posts

Nie dokonca jestem pewna gdzie to sie zaczelo.

W kazdym razie bylam z moim facetem "w domu" (ktore wachalo sie miedzy tu a w Polsce). Szlismy do domu, na osiedlu, na ktorym mieszkalam przez czas studiow. Spotkalismy mjego najlepszego kumpla, szedl, czy siedzial na lawce z dwoma naszymi wspolnymi kolezankami (nie pamietam jakimi, byly jakby nie wazne) pogadalismy i powiedzialam, ze musz ena chwile do domu, weme prysznic i wyjde, a oni mieli czekac na lawce. Poszlismy z moim do domu i poszlam wziac prysznic. Nie pamietam, czy on przyszedl po mnie, czy poszlismy do tej wanny razem. W kazdym razie probowalismy sie kochac w tej wannie, ale nam cos nie bardzo szlo :wink: ja chcialam jednak probowac chyba jeszcze, ale moj w pewnym momencie wyszedl z wanny i spiesznie, i radosnie poszedl do pokou ogladac jakis wazny mecz. Bylam zaskoczona, pewnie troche zla, ale nie zeby bardzo. Wzielam prysznic, ubralam sie i juz mialam sie zbierac do wyjscia (moj ogadal mecz w TV) kiedy zadzwonil chyba domofon. Nagle to bylo moje dawne mieszkanie (gdzie mieszkalam od3 do 18 roku zycia) tylko domofon sie nie zgadzal. Otworzylam drzwi na klatke i oni we trojke szli na gore. Ja sie pytam, ze co tam, ze zaraz schodze, a kumpel mowi, ze dlugo czekali i musza/musi juz isc. Ja taka niepocieszona mowie mu, ze przeciez jutro wracam do Londynu i sie juz nie zobaczymy jak nie dzisiaj, no co on. Ale on jednak, ze musi isc. Tu juz nie ma kolezanek. Ja usiluje go przegadac, ale sie nie da. Wiec trudno, no to niech sie chociaz pozegna. Wec on mnie przytula, sie przytulamy moooocno. (tu nagle jestesmy na jakiejs duzej ciemnodrewnianej werandzie/tarasie. Chyba jakies kwiaty ja nawet troche oplataja. Sciskamy sie tak i nagle wirujac jak w walcu zaczynamy latac. Raz wyzej, raz nizej, czasem nie trzymamy pionu. Nic nie mowimy, tylko sie sciskamy i usmiechamy chyba. Nagle dolatujemy nad boisko (chyba tego meczu, co moj ogladal w TV), tylko tak chwiejny ten lot w walcu jest, ze ze dwa, trzy razy opadamy tak nisko, ze dotykam plecami murawy i za kazdym razem ledwo co nie obrywam pilka w glowe, tylko mnie muska, ale malo brakuje. Potem nagle mecz sie konczy jak leze na tej murawie. Wgrali ci "co trzeba" i z tej radosci, ja nagle cmokam jednego pilkarza, za ta wygrana. Ten pikarz jest karlem i obranko ma blekitne. Wszyscy sie ciesza i ktos tam sobie jaja robi, ze go pocalowalam.

Tyle... Dodam, ze caly sen toczy sie w piekny letni dzien, choc pamietam, ze kumpel mial plaszcz i kolezanki mialy kurtki, takie wiosenne. I jeszcze cos mi przeblyska, ze na tym boisku byly jakies zwierzeta, lasiczki, fredki czy cus, ale to tylko "przebitki" i nie rozumiem.

Ech pozdrawiam najserdeczniej

A jeszcze serdeczniej tych, co im sie jeszcze chce to czytac i tlumaczyc :razz:

Link to comment
Share on other sites

Kurcze, no :) ech Ty to "wymiatasz" dziewczyno. Dziekowka. A wlasnie dzis juz po :mrgreen: i dzis mialam jakis taki nieduzy sen i sama wiedzialam o co chodzi :)

Pozdrawiam naserdeczniej

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...