Jump to content

HM... budowa drogi


Monika44
 Share

Recommended Posts

Mieszkam i pracuje okolo 40km od Dablina,wiec czesto w stolicy nie bywam.I dobrze, mam problemy z dotarciem tam zawsze do konkretnego miejsca i do znalezienia drogi powrotnej(ta trasa jest w przebudowie i jeszcze trudniej natrafic na te, ktorej sie szuka). Trafiam jednak do celu, alke kosztuje mnie to duzo dodatkowego czasu. "postanowilam bez nawigacji wiecej tam nie bladzic"

Snilo mi sie , ze wraz ze swoim mezem wracam do domu z Dablina i jak zwykle blodze. Widze, ze duzo nizej jezdza samochody. Na wyczucie chcac trafic na te droge po ktorej inni jezdza zjezdzam w dol, iiiiiiiii spadam. Oj nie bylo wysoko na szczescie, ale wyjechac stad nie daloby rady. Znalazlam sie w miejscu malorzeczywistym: wielopietrowa konstrukcja, bylismy zupelnie sami, dookola ciemno, buro, nie ma ludzi, nie ma samochodow. Juz nie widzialam samochodow. Widzialam tylko, jakby olbrzymia budowle(my na jednym z pieter). Wiedzialam, ze to beda nowe drogi. Zciemnialo sie a my nie mielismy powrotu. Wszedzie tylko mnostwo blota, piachu i wody. Bedziemy cali brudni - myslalam.

Maz wzial mnie za reke i zaczal prowadzic w kierunku mezczyzny (to ja go wypatrzylam), ktory samotnie pracowal na nizszej kondygnacji. Zeby do niego dojsc musialam skakac jak skoczek z gorek(nierealnie wysokich). Balam sie tylko juz nie o to ze sie wybrudze, ale zeby sie nie polamac. Na szczescie Artur (maz) prowadzil.

Mezczyzna poprowadzil nas do biura. Jakies biuro budowy, tez ludzie oderwani od swiata. Tam probowano nam pomoc. Przyszla kobieta, ktora cos mi tlumaczyla, ale niestety nie potrafilam jej zrozumiec.

Chodzilo mi przeciez tylko o pomoc w "wyjeciu" mojego samochodu z tego grajdola i pokierowanie mnie na wlasciwa droge.

Mialam wrazenie ze jest to niemozliwe. W tym miejscu gdzie utknal nasz samochod roboty na razie nie trfaly. To bylo tylko przygotowane miejsca pod dalsze prace. Wszystkie maszyny musialy byc gdzie indziej. Czulam, ze pomoc chyba nie nadejdzie, a noc sie zblizala

Siedzialam i czekalam.A kolo mnie jacys ludzie (nie wiem po co, nawet dokladnie nie pamietam ich twarzy)

W miedzy czasie moj pies(nie wiem skad sie tam wzial)podbiegl w moim kierunku, ale zawrocil bo na jego drodze pojawil sie wiekszy i starszy pies. Nie wydawal mi sie agresywny. Widzialam jak moj odwrocij sie na plecy w celu obrony (w rzeczywistosci nigdy by na to nie wpadl), a tamten go zaczal obwachiwac. Czulam, ze musze pomoc mojemu. Wstalam i szlam, krzyczac "czyj ten pies"...........To tez mnie obudzilo

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...