Jump to content

koń - przyjaciel; mieszkanie koleżanki


Ryfka
 Share

Recommended Posts

Jakoś nie mam szczęścia ostatnio, aby ktoś zainteresował się moim snem, ale może akurat?:razz:

Zaciekawiły mnie ostatnio dwa sny. Nie były one jakoś rozbudowane, ale zainteresowały mnie - w pierwszym przez osobę mojego nieżyjącego dziadka, drugie przez charakterystyczne „malowidła”. Otóż pierwszy sen: znalazłam się na wsi. Przy płocie stał mój dziadek (zmarły) i trzymał za uzdę gniadego konia. Powiedział, że daje mi tego konia, żebym go sobie wzięła. Ja nie chciałam. Trochę jakbym się bała zwierzęcia. Po czym dziadek zaczął mi mówić, że koń jest spokojny, wyważony i na pewno mi pomoże. Nie wiedziałam tak dokładnie w czym miałby mi pomóc ten koń. Koń skojarzył mi się przy dziadku – rolniku, jako zwierzę – pomoc w pracy na roli. Jednak po chwili poczułam jakby dziadek chciał mi dać zwierzę, nie tylko jako pomoc do pracy, ale jako przyjaciela. Wiem, że to trochę dziwne, ale tak to odczułam. Nie mówiąc o tym, że nagle zapałałam wielką sympatią do tego zwierzęcia. Cieszyłam się. Zaczęłam biegać po jakiejś zielonej polance, po czym podeszłam i pogłaskałam konia po grzywie. Stał spokojnie. Kiedy tak głaskałam go po grzywie on nagle zaczął przemieniać się w mężczyznę. Wszystko zaczęło się rozmazywać. Postać dziadka gdzieś zniknęła i sen się powoli skończył.

 

Moja bardzo dobra koleżanka niedawno przeprowadziła się. Nie miałam okazji być u niej w nowym mieszkaniu, aczkolwiek przyśniło mi się, że pojawiłam się w jej domu. Pamiętam, ze miała bardzo dużą kuchnię i wielki przedpokój. Sen był normalny. Śniła mi się ona, jej mama. Że razem w tej dużej kuchni przygotowywałyśmy obiad – kotlety schabowe i modrą kapustę. Mama Gosi szatkowała kapustę, a jej malutki synek grzecznie pomagał babci i nakładał kapustę do garnka małymi rączkami. Sen bardzo przyjemny. Jednak nie to mnie w nim zaskoczyło. Zaskoczyło mnie to, że zarówno kuchnia, przedpokój i łazienka pomalowane były w wielkie kolorowe koła: zielone, pomarańczowe, żółte, czerwone. Takie wielkie, wręcz „krzyczące”, ale jak cały sen, wesołe.

Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam Kaffko Twoje interpretacje i … no cóż. :smile: Mówisz o powiedzeniu się jakiegoś przedsięwzięcia, które uważam za ważne. Coś w tym może być. Wiesz mam przed sobą pewne „przedsięwzięcie” już rozpoczęte. Celowo wzięłam ten wyraz w cudzysłów, gdyż jest to przedsięwzięcie nie do końca w wymiarze rzeczowym (jeśli można tak to nazwać). Faktycznie tkwi we mnie niepewność i nerwowość, która może już teraz trochę osłabła, jednak nadal jeszcze pozostaje. Może powinnam, jak mówisz, „wziąć” tego sennego konia i mając na uwadze jego spokój, pewność spróbować pozbyć się obaw oraz uporządkować swoje uczucia, odczucia i przekonania, które (nie ma co ukrywać) ściśle wiążą się z moim „przedsięwzięciem”.

 

A może właśnie zrobienie tego pierwszego będzie wynagrodzone doskonałością, nieskończonością, dopełnieniem się czegoś oraz zadowoleniem we wszystkich aspektach, co przedstawia sen drugi. :grin:

 

Dzięki bardzo za poświęcony mi czas.

 

Pozdrawiam :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Droga kaffko

 

na efekty, tudzież wyklarowanie sytuacji trochę trzeba poczekać, ale... jeśli wszystko będzie o.k. to dam znać. Na innym wątku :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...