Jump to content

Wesoły i Straszny sen


Redon
 Share

Recommended Posts

Prosiłbym o interpretacje dwóch snów. Jeden śnił mi się z soboty na niedzielę. Drugi tej nocy.

Pierwszy z nich :

 

Jest piękny słoneczny dzień. Na zewnątrz jest ciepło a ja siedzę na sali sądowej na której ma miejsce jakaś ważna sprawa. Dotyczy rozstrzygnięcia sporu na temat pewnej osoby czy jest winna czy niewinna. (nie pamiętam już dobrze tego fragmentu więc przejdę teraz do sedna) Wyszło na to że osoba jest niewinna. Wyszedłem z budynku wraz moim kolegą i zobaczyliśmy tłumy ludzi i dziennikarzy którzy chcą wiedzieć jaki wydano osąd. W dodatku zdałem sobie sprawę że budynek sądu to moja szkoła licealna (do której obecnie uczęszczam). Pomyślałem z kolegą że zrobimy sobie niemiły żart. Przebrałem się za sędziego a mój kolega za adwokata. Otoczeni przez tłum ludzi powiedzieliśmy że osoba ta została skazana na pół roku więzienia i wprawiło to ludzi w wielki szok. Z wielkim zadowoleniem i ubawem zaczęliśmy uciekać z tego miejsca przez miasto. Widzieliśmy że gonią nas dwie osoby ale nie przejmowaliśmy się tym bo byliśmy szybsi i mieliśmy przewagę. Mój kolega, zanim zdążyłem zdać sobie sprawę zmienił się w kogoś innego - jakiegoś sprintera i trzymając mnie za rękę podciągał mnie do swojej prędkości więc biegliśmy bardzo szybko. Po drodze dla frajdy przeskakiwałem i omijałem przeszkody w postaci ławek, płotów czy krzaków. Skończyło się na tym że dobiegliśmy na pętlę tramwajową.

 

Drugi mój sen jest już straszniejszy :

 

Jest ciemna noc. W powietrzu wisi atmosfera grozy i nadchodzącej katastrofy. Jestem na jakimś zebraniu wielkiej złej armii. Stoję dumnie w szeregu żołnierzy, uzbrojonych w miecze, topory i zbroje średniowieczne ale mające w sobie nieco fantastyki. Wiem dobrze że jestem po stronie sił zła ale i tak czuje się dumny i czuje podekscytowanie z powodu zbliżającej się bitwy. Cała armia, łącznie ze mną ślepo podąża za wielkim bykiem uzbrojonym i trzymającym topór. Wiem dobrze że ten byk nie prowadziłby nas na wojnę ale coś go zaślepiło. Jakby to nie on wydawał rozkazy. Coś go miało w swojej kontroli a całe wojsko podążało za nim aby siać zniszczenie. W pewnym momencie bykowi wypadła z oka czerwona soczewka. Stanął osłupiały jakby na chwilę przejrzał na oczy. (trudno to teraz będzie wyjaśnić -> ) Przez moment jakbym to ja był nim a on po utracie tej soczewki patrzył się na białe światło. Nagle podbiegł jeden z moich znajomych (też żołnierz) Podniósł czerwoną soczewkę i wsadził mu ją do oka po czym kontynuowaliśmy marsz.

 

:o może to być nieco wyczerpujące bo wiele napisałem :) mam nadzieję że nie oczekuję zbyt wiele. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam wszystkich na forum :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...