Jump to content

Medytacja


Guest emimada
 Share

Recommended Posts

  • 2 weeks later...

Hmmmm calkiem mozliwe ze miejsce to okaze sie najmniej odpowiednie do umieszczenia tego postu ale jakos nie wiem gdzie to napisac. Widzac ze w tym temacie przewija sie duzo ludzi ktorzy chyba znaja sie na rzeczy(tak to wyglada hehe) postanowilam sprobowac i zadac pytanie. Od jakiegos czasu probuje medytacji(chociaz tak naprawde nie wiem jak to nazwac). Koncentruje sie najpierw na oddechu i biciu serca a potem probuje przenosic swoja swiadomosc na poszczegolne czesci swojego ciala z glowa na samym koncu. Kiedy to robie boli mnie glowa strasznie i jak otwieram oczy to mam samoloty i przez pewien czas jest mi niedobrze. Dlaczego tak sie dzieje?

Link to comment
Share on other sites

NatasHka - odpowiem na podstawie własnego doświadczenia i tego co sama o tym myślę.

Początki moich medytacji były podobne. Nawet podczas zamknięcia oczu już zaczynało mi wirować w głowie i czułam się jak na karuzeli. Miałam mdłości i też bolała mnie głowa.

Podczas kolejnych, systematycznych medytacji te niemiłe objawy zaczęły ustępować.

Czułam się świetnie i dopiero zaczęłam odczuwać odprężenie.

Myślę, że powodem tego samopoczucia było wewnętrzne oczyszczanie się. Taki relax umysłu i ciała powoduje, że pobudzamy to co naodkładało się przez lata, emocje, stres, napięcia mięśniowe i nagromadzone blokady energetyczne. To wszystko powoli puszcza. Po takim fizycznym oczyszczeniu się dopiero możemy wejść w tą głębszą medytację i poznawać swoje wnętrze. Dlatego nie musisz się martwić, gdyż jest to zupełnie naturalne.

Życzę powodzenia.

Link to comment
Share on other sites

Zrobiłem z tego nowy temat, bo tam nijak nie pasował.

A co do medytacji, to nigdy czegoś takiego nie miałem, bo medytacji nauczono mnie jak miałem pewnie z dziesięć lat, to może nic mi się nie uzbierało :wink: .

Za to czasami nagle wychodząc z głębokiej medytacji mam chwilowy paraliż nóg, co było dla mnie straszne i aż wpadłem w panikę :mrgreen: .

Link to comment
Share on other sites

Dobry pomysl,dzieki, moze dowiem sie cos wiecej o medytacjach :mrgreen:

Swoja droga jest to fenomen bo mimo tego ze u mnie wiaze sie jak narazie z roznymi przypadlosciami wyzej opisanego typu, to jednak staly sie dla mnie swoistym uzaleznieniem. Coraz czesciej o nich mysle i dzieki nim czuje sie znacznie lepiej, czuje ze wreszcie zaczynam sie rozwijac, niesamowita rzecz, nie moge sie doczekac kiedy bede potrafila pograzyc sie w glebokim transie jak Vladimir.

 

[ Dodano: 2006-03-12, 00:01 ]

a oc o chodzi z ty "pomogla"?

Link to comment
Share on other sites

Za to czasami nagle wychodząc z głębokiej medytacji mam chwilowy paraliż nóg, co było dla mnie straszne i aż wpadłem w panikę

 

no tak! siedząc po turecku niczego innego nie można się spodziewać :mrgreen:

 

łatwiej jest medytować na leżąco

 

[ Dodano: 2006-03-12, 17:24 ]

Przedstawię coś na polepszenie samopoczucia:

Wyobraź sobie piękną tęczę, ze wszystkimi kolorami. Patrz na nią jakby z oddali. Kiedy to uczynisz zacznij spokojnie opadać na nią, a w końcu wylądujesz na kolorze czerwonym. Poczuj go wszystkimi zmysłami, zobacz jak Cię oblewa, jak zostaje wchłonięty przez Twoje ciało. Następnie spokojnie przejdź na następny kolor - pomarańczowy, znów wczuj się w ten kolor, zobacz jak cię oblewa, jak zostaje wchłonięty przez Twoje ciało. Uczyń tą samą procedurę ze wszystkimi pozostałymi kolorami (żółty, zielony, niebieski, granatowy, i fioletowy). Na koniec zobacz jak Twoje ciało oplatają wszystkie kolory i poczuj jak wspaniale teraz się czujesz.

 

Przedstawcie swoje techniki medytacyjne :wink:

Link to comment
Share on other sites

Ja też, właściwie to od jakiegoś czasu praktykuje ... i czuje się nieprzyjemnie, jakby jakieś energie w okół mnie szarpały moją osobą w przód w tył albo na boki... i później boli mnie głowa. Ale czytałam gdzieś "tu" ,że tak jest na początku.

Link to comment
Share on other sites

malisanna, podzielam Twoje zdanie. Medytacje z kolorami są bardzo ciekawe. Możemy w ten sposób dowiedzieć się w jakim kolorze czujemy się dobrze, a w jakim ciężko nam przebywać... Kolory te przyporządkowane są odpowiednim czakramom i poprzez tego rodzaju medytację możemy "zasilać" te miejsca. Każdy czakram jest odpowiedzialny za stan narządów jakie znajdują się w jego otoczeniu. I do czego zmierzam: może zdarzyć się, że "medytując" wybrany kolor możemy czuć się źle. To może oznaczać zaburzenia na poziomie czakramu odpowiadającemu za ten kolor. Taka medytacja może nam przybliżyć stan naszego organizmu.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Nie wiem czy winę można zwalić na przesilenie wiosenne ale ostatnimi czasy mam problemy z koncentracja a jak zaczynam medytowac to chce mi sie spac! Jak mam sie rozwijac duchowo jak zasypiam przy kazdej probie medytacji :shock: Czy ktos ma dla mnie jakas rade? Bylabym ogromnie wdzieczna!

Link to comment
Share on other sites

... pewnie medytujesz na leżąco, proponuję byś przyjęła pozycję siedzącą najlepiej po turecku, albo na krześle z oparciem (chociaż jak dla mnie nie jest to za wygodna pozycja) :wink:

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...
Nie wiem czy winę można zwalić na przesilenie wiosenne ale ostatnimi czasy mam problemy z koncentracja a jak zaczynam medytowac to chce mi sie spac! Jak mam sie rozwijac duchowo jak zasypiam przy kazdej probie medytacji :shock: Czy ktos ma dla mnie jakas rade? Bylabym ogromnie wdzieczna!

 

 

Spróbuj medytowac z otwartymi oczami. Nauki Dzogczena mówią ze medytacja i spojrzenie powinny być jak bezmiar wielkiego oceanu:wszechprzenikające, otwarte i nieograniczone.

W medytacji, oczy powinny być otwarte z wielu powodów ale przede wszystkim trudniej nam wtedy zasnać.Medytacja nie jest sposobem ucieczki od świata w transowe doświadczenie odmiennych stanów świadomości. Wprost przeciwnie- to metoda umożliwiająca bezposrednie zrozumienie siebie i ustalenie naszych zwiazków z życiem i światem.

Podczas medytacji otwórz lekko usta tak jakbyś chciała głębokie i odprężające "aaaach". Rozchylenie warg i oddychanie głównie przez usta sprawia, ze uspokajają się niespokojne mysli i przeszkody w umysle i madytacji.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

nie wiem czy piszę w dobrym temacie, ale muszę to napisać.

Otóż, wczoraj gdy poszłam spać,położyłam się w łóżku(leżałam na plecach) i zmawiałam pacierz. Czasem gdy mi się chce robię to dokładniej czasem mniej dokładnie.

Wczoraj zrobiłam to dokładniej. Złożyłam ręce ale tak jak to robią dzieci przy I komuni świętej, czyli tak dokładnie. No i leże i modlę się.

Po chwili czuję jakbym była gdzieś...ponad sobą(?). Ale ja nigdy nie medytowałam ani nic...

Kiedy zorientowałam się co się dzieje, miałam takie dziwne uczucie, jakbym nieźle się czegoś przestraszyła i przez chwilę było już OK. Ale znów czułam to "odlatywanie", i dopiero kiedy "oderwałam" od siebie ręce wszystko powróciło do normy...

Zorientowałam się, że już wcześniej czułam coś podobnego, nawet kiedy leżałam lub nawet siedziałam w ciszy i spokoju. Ale zawsze kiedy orientowałam się co się dzieje przestawałam tak się czuć...

Co to mogło być?

Link to comment
Share on other sites

lot w astral.

pozatym, modlitwa posiada moc, posiada intencje. nie wiem o co sie modlisz gdy odlatujesz, ale mozesz nieswiadomie np zaprogramować się na wychodzenie z ciała podczas pewnych modlitw.nie bój się niegdy, to nie spadniesz w ciało.

Link to comment
Share on other sites

lot w astral.

pozatym, modlitwa posiada moc, posiada intencje. nie wiem o co sie modlisz gdy odlatujesz, ale mozesz nieswiadomie np zaprogramować się na wychodzenie z ciała podczas pewnych modlitw.nie bój się niegdy, to nie spadniesz w ciało.

 

hmm...nie znam się na tym, ale możliwe, że to jest to...

ale jakoś nie potrafię przezwyciężyć tego strachu... :neutral:

 

aha, i jest jeszcze coś o czym sobie przypomniałam.

Od dawna, co jakiś czas jak już zasypiam słyszę jakieś...głosy?.

Już prawie zasypiam i słyszę jak ktoś mówi jakiś wyraz, rzadko kiedy jest to zdanie...

Przeważnie są to głosy moich koleżanek, ludzi z którymi na codzień rozmawiam, ale czasem słyszę też takie, których nie mogę rozpoznać do kogo należą.

 

I się zastanawiam, czy poprostu słyszę je bo już zasypiam i zaczyna coś mi się śnić?

Czy może przypominają mi się fragmenty rozmów z danego dnia?

Czy może coś jest ze mną nie tak? :???: :wink:

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Próbowałem przez jakiś czas medytowac. Było to około 2 miesięcy ale nic mi z tego nie wyszło, próba wyciszenia udawała mi sie tylko na 3 do 5 minut, potem jak to bywa zaczołem o czyms mysleć i rozkojarzyłem sie... macie moze jakies rady dla mnie? naprawde sie staram ale jakos nie wychodzi :lol::lol:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 1 month later...

Ja zawsze medytuje przed snem. Wizualizuje siebie jako drzewo, przez korzenie spływają wszystkie moje problemy a przez liście napływa świeża biała energia. Potem jak jeszcze mam siłę staram się zamknąć rękami umysłu myśli w szkatułce a potem kładę ją na wodzie i patrzę jak odpływa, zostaje wtedy taka przyjemna pusta przestrzeń... Nie na długo niestety bo po jakiś 2min później już śpię ale uwielbiam ten stan. To są moje techniki na wyciszenie... Próbowałem też medytacji z kolorami i muszę się przyznać że miałem ciężki helikopter w głowie :P teraz kończy się na niesamowitych ciarkach i uczuci przyjemnego braku zmartwień :)

Link to comment
Share on other sites

Ja za to czasami tak mocno sie zapatrze w jeden punkt ze odpływam gdzies tam sobie :lol: jakies tam sny na jawie mam ale potem wracam do siebie :lol: ale to chyba nie to :lol::lol:

Link to comment
Share on other sites

Boa nie przejmuj się :smile: wiesz czemu nie zasypiam przy tych medytacjach? Bo kładę się do łóżka dopiero w momencie jak szkatułka odpłynie :wink: Medytacje nie są trudne. Na początku może ale to da się wyćwiczyć tylko trzeba być cierpliwym i przykleić sobie nogi do czegoś żeby nimi nie machać i tupać :wink:

 

[ Dodano: 2007-04-24, 21:58 ]

czytałem Endriu o technice która pomaga osiągnąć OOBE właśnie poprzez koncentrowanie się na jednym punkcie. Jak chcesz to znajdę tytuł tej książki :)

Link to comment
Share on other sites

Ja nie medytuję ale mam kasetę z programem do relaksacji mentalnej i czasem

jej słucham w pozycji leżącej z zamkniętymi oczami.Są to nagrane instrukcje z podkładem muzycznym,dla mnie super.

Oprócz tego wykonuję prawie codziennie wymianę energii negatywnej na pozytywna a co kilka dni oczyszczam aurę.

Link to comment
Share on other sites

Malvia, też oczyszczasz aurę podczas kąpieli? Bo to jest mój ulubiony sposób :P

 

Endriu, a ta książka to "10-Stopniowy program rozwoju zmysłów parapsychicznych" Cassandra Eason. Szczerze w tej książce jest wiele zbędnych jak dla mnie informacji. Dużo jest jednak odpowiedz. Na pewno znajdziesz tam też kilka przydatnych dla Ciebie wskazówek. Ja aktualnie poluje na Klucze Salomona... Chce to po przeczytać. A jak jest gdzieś w necie na pdfie to trzeba sie logować i płacić... Nie fajnie. Ale nie tracę nadziei :) Pozdrwiam.

Link to comment
Share on other sites

Malvia na pewno wiesz o czym mówię coś jak z tym drzewem :wink: Tylko że dochodzą jeszcze świece i kadzidła.

 

A tak poważnie - ja nie jestem systematyczna, wszelkie próby mnie nudziły. Ja potrzebuję akcji, ruchu, życia, a nie spania na jawie.

 

A czy ktoś mówi że można medytować tylko siedząc na tyłku? Najfajniej mi się medytuje chociaż nie wiem czy to medytacją można nazwać, na basenie. Podczas treningu po prostu wpadam w rytm i nie myślę o tym ze pływam, myśli same gdzieś uciekają albo myślę o czymś konkretnym. Dla mnie to jest pomocne bo wtedy nie czuje się tego zmęczenia tak mocno :)... Ale w sumie takiej medytacji wyciszającej jeszcze nie próbowałem w ruchu.

Link to comment
Share on other sites

czytałem Endriu o technice która pomaga osiągnąć OOBE właśnie poprzez koncentrowanie się na jednym punkcie. Jak chcesz to znajdę tytuł tej książki

A ja się znów uczepię "Traktatu o projekcji astralnej" :grin: Tam też była o tym mowa.

 

[ Dodano: 2007-04-28, 00:29 ]

Prawdę powiedziawszy też mnie interesuje medytacja. Ale wydaje mi sie, że nie nie jestem zbyt cierpliwa...

Link to comment
Share on other sites

Medytacja sama w sobie jest dość fajna jesli mozna to tak nazwac :lol: ale trzeba medytowac często :) a po kilku razach niektórych to nudzi... i efektów zero :lol: dyscyplina to podstawa.

Link to comment
Share on other sites

dyscyplina to podstawa.

O tym właśnie pisał Vladimir :). Nie można oczekiwać jakichkolwiek efektów bez ciężkiej pracy:) Jak byś się zmobilizował to dał byś rade :)

Link to comment
Share on other sites

tak tylko ze ja jestem człowiekiem który nie potrafi się wyciszyc na dłuzszy czas. Zresztą opisywałem jak to wygląda kilka postów wczesniej. No cóż widocznie musze włozyc w to więcej pracy, nic tylko próbowac :grin:

Link to comment
Share on other sites

No to wiesz co... Spróbuj narazie poćwiczyć po po prostu wizualizację. Nie wiem na ile masz to wyćwiczone. Pamiętam że zaczynałem od tego ze wizualizowałem samolot na niebie piszący dymem moje imię. Potem ścieranie słów s tablicy i pisanie innych. To bardzo pomaga na początku i nie trwa długo :). Trochę główka od tego napieprza ale generalnie jest si:)

Link to comment
Share on other sites

Mozecie mi podac jak zaczac medytowac, pozycje, co trzeba robic itp. troche o tym czytalem ale nigdzie nie ma wytlumaczonych od podstaw :sad: Czytalem ze trzeba oddychac i liczyc oddechy i siedziec wyprostowanym i tylko skupiac sie na liczeniu.

 

A wy troche inaczej opisujecie wiec moze to jest inna metoda? Prosze podajcie mi pare metod. Czy moga byc zle konsekwencje medytowania? Bo czytalem ze nie zaleca sie robic tego samemu? A i jak sie odzczuwa ze juz jest ten stan? Jakie sa odczucia po medytacji skonczonej.

 

Bo z tego jak probowalem sobie wyobrazic cos to nic nie szlo choc bez ruchu lezalem ok 10min i myslalem o tym ze jestem ptakiem i fruwam ;D pozniej probowalem myslec tylko muszce ktora latala po pokoju tez nie pomoglo. Ale jak zaczelem sobie wyobrazac ze wchodze do swojego umyslu zaczelem czuc bol glowy opisywany przez was a po skonczeniu czulem sie jakbym lekkosc taka jakby ktos 1kg zabral z glowy. Czy to jest poczatek medytacji tego stanu?

Link to comment
Share on other sites

No jak dla mnie to jesteś na najlepszej drodze :). Szczerze nie wiem czy nie za ambitnie podszedłeś do sprawy jak na początek. Od razu wyobrażać sobie lot i bycie czymś lub kimś innym. Ja do dzisiaj mam z tym duże problemy. Na początku zaczynałem od kolorowych baloników. Wyobrażałem sobie baloniki w kolorach tęczy i wypuszczałem je po jednym obserwując jak ulatują do góry i znikają w chmurach. Banał ale uczy wyobrażania sobie kolorów i ruchu obiektów o określonych cechach. Ale z tego co mówisz, to oby tak dalej. :)

Link to comment
Share on other sites

W sumie z tym ptakiem bylo ciezko sobie wyobrazic :mrgreen: Sprobuje z tymi balonikami. Ale nie odpowiedziales mi na zadne pytanie :sad: Z tego co ja wywnioskowalem to jest druga metoda z tym wyobrazaniem? czy mozna tylko sie skupic na liczeniu oddechow sadze ze to bedzie latwiejsze :wink: A ja mam otwarte oczy ;d bo wyczytalem ze lepiej miec otwarte wtedy sie nie zasnie :grin:

Link to comment
Share on other sites

Chętnie bym Ci pomógł ale nie wiem. Wydaje mi się że liczenie oddechów bo też tak robiłem uczy wsłuchiwania sie w swoje ciało. Pomaga się z nim zespolić. A wizualizacje rozwijają wyobraźnię i ułatwiają kontakt z wewnętrznym głosem. Wychodzi na to, że metoda zależy od celu jaki chcesz osiągnąć.

 

Czy moga byc zle konsekwencje medytowania? Bo czytalem ze nie zaleca sie robic tego samemu?

Pierwsze słyszę... Gdzie to wyczytałeś? Z chęcią się douczę w temacie :)

Link to comment
Share on other sites

A tego nie wiem... Możliwe ale wydaje mi się że bardziej zbliża się do ekstazy. Traci się kontakt z rzeczywistością i odpływa się z myślami. Wtedy jak się umie pokierować umysłem można dotrzeć do najbardziej ukrytych informacji o jakiejś osobie na przykład. :)

Link to comment
Share on other sites

A witam i zapraszam do dyskusji po długiej przerwie na pewno masz dużo do napisania a i ja chętnie poczytam :). I nie gryź ludzi tak na dzień dobry, bo ja mam gorzką krew :wink:

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli o medytacje chodzi to jest rewelacyjnym sposobem na wyciszenie wewnętrzne i eliminacje nagromadzonych stresów i negatywnej energii po męczącym dniu. Moge nawet stwierdzic, że bardzo pomaga mi w pracy. Kiedy muszę obsłużyc jakąś osobe która po całym dniu przychodzi wyładowac wszelkie stresy i frustracje na konsultancie (czyli na mnie, bo akurat ma na to kaprys) to oddycham głęboko i staram sobie wyobrazic jak różne kolory powietrza wnikają we mnie (inne wdychane i inne wydychane), dzięki temu mam wtedy inne podejście, tylko musze uważac żeby "nie odleciec" hehe ;)

Link to comment
Share on other sites

Oddychanie kolorami jest świetną sprawą nawet na maturze :) Nagle umysł się otwiera i wie się o czym pisać :) tylko nie wiadomo czy dobrze. Ale fakt faktem stres sie ulatnia z każdym oddechem :) . Oddycham w ten sposób zawsze jak jadę autobusem, pomaga to dostroić sie do ludzi w środku i odczuć ich emocje a czasem urywki myśli. Uwielbiam to. A najlepsze jest to, że to nie jest trudne! Wszystkiego da się wyuczyć bo ja też się z tym nie urodziłem. W końcu kto wygrał wyścig zając czy żółw? :)

Link to comment
Share on other sites

Chyba opanowalem medytacje :grin: Bo dzis jak sie obudzilem to czuje sie taki lekki wszystko mi sie chce robic i taki glebszy spokoj az mnie ciagnie zeby sobie isc pograc w pilke od samego rana a nigdy tak nie mialem :grin: Robie to metoda wdechow i liczenia ich wczoraj do tego puscilem muzyke do medytacji moze to pomoglo. Latwiej mi jest wypuszczac powietrze ustami bo takto nie wiem czemu sie myle w liczeniu. I po jakims czasie siedzenia czuje jakbym wdychal bardziej swieze powietrze tak inaczej niz na poczatku.

 

Tylko mam jeszcze caly czas pytania co do tych pozycji bo niby dobrze siedze ale moze maly szczegol mam nie dopracowany ulozenie rak itp chcialbym zeby ktos pozycje lezaca i siedzaca przedstawil dokladnie tak ja ta : http://www.vismaya-maitreya.pl/medytacje_egipskie_krzeslo.html - ta mi ewidentnie nie pasuje :razz:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Mam takie pytanie: czy ktoś praktykowal może nieukierunkowaną medytacje kabalistyczną?

Jeśli tak, bardzo bym prosił, by podzielił się swoimi doświadczeniami. A, i chciałbym wiedzieć, dlaczego uznaje się, że ten rodzaj medytacji jest (tzn. może być) niebezpieczny (a przy dwóch pozostałych się o tym nie wspomina).

Acha, i prosiłbym tez o informacje na temat Ukrytej Sefiry DAATH, oraz "Pięknej Ścieżki".

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Samych metod od groma znajdziesz w necie, i nie ma sensu się tu o szczegółach rozpisywać. Osobiście na początek polecałbym popracować nad czakrami.

Generalnie możliwości jest wiele, ale warto pamietać, że medytacja to bardzo indywidualne sprawa, i postępowanie kropka w kropke z jakimiś instrukcjami nie uważam za do końca wskazane...jaka by dana metoda nie byla, mogę doradzić to, co powinno łączyć wszelkie sposoby: wielka cierpliwość, samozaparcie, i nie zrażanie się niepowodzeniami, zwlaszcza na początku. No, i przyda tez się ostrożność...ale, efekty bywają naaaprawde piękne :mrgreen: , choć zawsze jest tez niestety ten "drugi biegun"...

Link to comment
Share on other sites

Rozwin mysl...czyli co masz dokladniej na mysli piszac o zlej stronie medytacji?-jesli wlasnie o to chodzi.

Nie chodzi o "złą stronę medytacji", bo moim zdaniem medytacja nie jest ani zla, ani dobra, to tylko narzedzie. Miałem na myśli razej możliwe negatywane konsekwencje zaawansowanych stanow medytacyjnych, jak np szaleństwo.

takim podejsciem uzytkownikow forum nie mialo by prawa bytu
Zaczac od wypracowania cierpliwosci i pokonanie lenistwa

Potraktuj to więc jako początek pokonywania lenistwa :razz:

Link to comment
Share on other sites

Nie chodzi o "złą stronę medytacji", bo moim zdaniem medytacja nie jest ani zla, ani dobra, to tylko narzedzie. Miałem na myśli razej możliwe negatywane konsekwencje zaawansowanych stanow medytacyjnych, jak np szaleństwo.

 

Przeciez medytacja ma za zadanie uspokoić i wyciszyć umysł. O szaleństwie spowodowanym medytacją nie słyszałem, ale nie twierdzę że się mylisz. Negatywne konsekwencje zaawansowanych stanów medytacyjnych To na przykład stan OB dla ludzi którzy nie są zbyt doświadczeni.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Ja medytowałam kiedyś akurat dość nietypowo bo w nocy pod kołdrą to robiłam. Widziałam wtedy zaświaty. Dosyć wyraż nie to było mam problem z klawiaturą dlatego w odstępie napisałam. Czulam potem, że tam jestem.

Link to comment
Share on other sites

No właśnie... niech mnie ktoś oświeci jak nie wędrować w trakcie medytacji w pobliżu bramy... Nie czuję się na siłach jak na razie. Chciałabym kontynuować medytację, ale na razie bez takich "efektów"...

Link to comment
Share on other sites

to nic trudnego hamuj napływ myśli i to wszystko. czytałem książke "10-stopniowy rozwój zmysłów parapsychicznych" i tam opisali że bardzo korzystnie jest liczyc do 4 przy wdechy do 2 wstrzymując oddech i do 4 wydychając powietrze. No a potem gdy przestaną napływac mysli poprostu skup się na oddechu. Nie powinnas nigdzie zawędrowac. Ale powiem szczerze ze potem wyobraźnia działa tak świetnie że nic lepszego od tego nie ma :) .

Link to comment
Share on other sites

Ojojoj, toć robię dokładnie tak jak napisałeś :/ Znalazłam to w jednej z publikacji dotyczącej Huny... I właśnie sobie zawędrowałam.

 

Zgroza. Muszę to jakoś na razie chociaż przystopować i opanować :/ Jak???

Link to comment
Share on other sites

Endriu też przestudiowałem tę pozycję i powiem Ci że niewiele ciekawych rzeczy w niej znalazłem... A co do medytacji to proponuje jak nie można utrzymać "czystki" w głowie skupienie się na początek na jakimś przedmiocie. I mieć tylko to w głowie a powinno być dobrze...

Link to comment
Share on other sites

Bartko czytałeś tą książkę? Wg mnie rozdziały od 8 do 10 są naprawdę ciekawe i miło się je czyta. Kobieta która to pisała musi dużo umieć

Link to comment
Share on other sites

Ale jak dla mnie kilka rzeczy jest zupełnie nie praktycznych :). Na przykład ołtarzyk... Jak nauczysz się wprowadzać w odpowiedni stan to jest zbędny... takie tam :)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

medytacja na oddechu

medytacja szine w różnej formie

to podstawowa i najważniejsza forma medytacji

warto rozróżnić różnego rodzaju techniki relaksacyjne i transowe od medytacj

krótki tekst o szine można przeczytać tutajtutaj

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Oj, musze przyznac, ze owszem nie jest latwo :) Mialam baaardzo dluga przerwe w doskonaleniu sie duchowym i ostatnio powracam na "wlasciwa" sciezke. Tez mi ciezko z medytacja, ale powolutku. Tego nie mozna przyspieszac ani oczekiwac niewiadomo czego. Niektorym moze zejsc bardzo dlugo, zanim umysl sie uspokoi i przyzwyczai do wyciszania. Jedyne co mozna to BARDZO cierpliwie i systematycznie cwiczyc, nawet jak sie nie widzi duzych efektow.

W koncu jak mowia "trening czyni mistrza" :lol:

 

Tak przy okazji to Vipassana jest ciekawa, medytacja liczeniem Silvy udala mi sie dopiero jak zamienilam lezenie na siedzenie :) a bardzo mi sie podoba Hatsurei-Ho Reiki. W ogole filozofia dalekowschodnia do mnie przemawia chyba najbardziej. Lubie to zawijanie jezyka pod podniebienie, jakos to dziala w sumie. Nigdy do konca nie wiedzialam jak, a uczyl nas tego nauczyciel od historii jak mial z nami zastepstwo w podstawowce, hi :o

 

Pozdrawiam wszystkich wytrwalych (a tych mniej wytrwalych jeszcze bardziej - na zachete :wink: )

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Jest wiele książek o medytacji. Właściwie dobrze jest zacząć od umiejętności relaksacji, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Wielu napięć i stresów wcale sobie nie uświadamiamy. Potem fajne są medytacje z wizualizacją, np. jakiegoś spokojnego miejsca. Skupianie się na oddechu jest bardzo dobre, bo trudno po prostu wyprzeć myślenie, tzn. myśleć, że nie wolno mi teraz myśleć, bo chcę medytować - to samo w sobie jest myśleniem. Pomaga skupienie się na samym byciu tu i teraz, odczywanie spokoju i relaksacji, ale przy jednoczesnej pełnej świadomości. Bo bardzo łatwo jest zasnąć. Potem przychodzi stan bierny, kiedy po prostu jesteśmy, ale bez myślenia, bez skupiania się na czymkolwiek, nawet na oddechu.

Niektórzy zaczynając praktykować medytację narzekają, że ich to męczy. Tzn. że coś robią nie tak. Dobrze zrobiona medytacja daje dużo pozytywnej energii, na pewno nie wiąże się z wysiłkiem. Dla mnie olśnieniem było gdy usłyszałem :idea: "za dużo chcenia, za mało przyzwolenia". :idea: Często po zabieganym dniu po prostu chcemy jeszcze wykonać medytację, bo tak sobie postanowiliśmy i jakby zmuszamy się do medytacji. Zwykle nic z tego nie wychodzi.

Kiedyś słyszałem, że medytacją może być np. zmywanie naczyń, kiedy staramy się to zrobić jak najciszej. Chodzi o bycie w pełni świadomym, siebie, swojego ciała, tego co robimy, jacy jesteśmy.

 

Dla zobrazowania tego o czym piszę - wyobraź sobie, że właśnie ktoś chce rzucić w ciebie kamieniem, a ty obserwujesz ruchy jego ręki, żeby w odpowiedniej chwili uskoczyć (albo, że masz przed sobą jadowitego węża). Uświadom sobie jaki/a w tej chwili jesteś świadomy/a i skoncentrowany/a i jaki pusty jest twój umysł. Przypomina mi się scena z filmu "Krwawy sport" z Van Dammem, jak uczył się walczyć z zawiązanymi oczami, a mistrz walił go kijem. :mrgreen:

 

Inna opcja to medytacje koncentracji, skupienie się na jakimś konkretnym obiekcie, np. krysztale górskim, czy po prostu pojęciu - powtarzamy w myślach np. spokój, nie zmuszamy się do bycia spokojnym tylko oddajemy się oduczuciom, które do nas wpływają z tego pojęcia, z koncentracji na nim.

Te dwie niejako uzupełniające się formy medytacji "czynną" i "bierną" opisuje Karol Brandler Pracht w "Kształcenie ducha - Podręcznik duchowego rozwoju od ucznia do mistrza".

Możemy też wybrać sobie temat do medytacji, np. jakąś mądrą sentencję i otworzyć się na inspirację, na zrozumienie, które może do nas przyjść. To już właściwie rodzaj kontemplacji.

Link to comment
Share on other sites

hanif, My się znamy :), pisałem kiedyś do Ciebie na gg, to Ty z magicka taa?

medytacja szine w różnej formie
Szine zawsze wydawała mi się "nudna" :]

 

Ja polecam medytacje bez nazwy, czyli Twoją własną, którą Ty znasz najlepiej!

Link to comment
Share on other sites

tak to ja

:)

Crowley zauważył kiedy że nuda to najważniejsze doświadczenie duchowe, no jedno z najważniejszych

jest jeszcze rozczarowanie

szine daje je w stanie wręcz "czystym"

Link to comment
Share on other sites

Zanim zacząłem medytować dosyć długo uczyłem się wchodzić w trans. Musiałem się oswoić z tym stanem, ponieważ odczucia jakie są z nim związane bardzo mnie "jarały". Nie mógłbym się skupić na medytacji.

Ale kiedy już zacząłem z medytacją... porażka. Nie wiedziałem, że przez głowę może biec tyle myśli na raz, ale z czasem było coraz lepiej. Ja praktykuję vipassane (jesli ktoś chce książeczkę niech napisze do mnie, wyślę na maila).

Zacząłem od pozycji leżącej, ale z czasem zaczynałem siadać. Ból pleców okropny. Zero skupienia, ale jak wszystko mija. Teraz jest już dużo lepiej, dlatego nie kłamią ci co mówią... ćwicz, ćwicz, ćwicz

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Opisze tu medytacje, ktora sam wymyslilem...

 

1.Dlaczego "ku kontemplacji"?

2.Opis medytacji.

 

1. Ku kontemplacji dlatego, ze kontemplacja prawdy jest to wiara + rozum. Jak sie zapewne domyslacie medytacja ta bedzie polegala na wzmocnieniu wiary i rozumu.

 

2. Siadamy, lub sie kladziemy w dogodnej dla nas pozycji (ma byc poprostu wygodnie).

 

Zamykamy oczy. Zaczynamy jak w krainie idziemy po lące miedzy gorami, lasami.

 

Siadamy po srodku (wizualizujemy sobie, ze siedzimy po Turecku) wyobrazamy sobie, ze wyrastają nam skrzydła. Jedno czerwone (wiara) drugie niebieski (rozum). Czujemy i widzimy jak nasze szkrzydla sie powiekszaja.

 

Spogladamy na czerwone skrzydlo i zastanawiamy sie co to jest wiara? W co narawde wierzymy? Po zadaniu sobie tych pytan odpowiadamy sobie na nie (kazdy ma swoaja odpowiedz). Znow widzimy jak tym razem tylko czerwone skrzydlo sie powieksza.

 

Następnie spogladamy na niebieskie skrzydlo. Zastanawiamy sie czym jest rozum? Czy naprawde uzywamy go na codzien? I co naprawde jestes w stanie nim zdzialac? Znow kazdy sobie odpowiada na to pytanie i widzimy jak niebieski skrzydlo sie powieksza.

 

Teraz wstajemy i unosimy sie na tych skrzydlach. Czujemy swobode i latwosc latania.

Latamy sobie latamy dla ogólnego rozluźnienia

 

 

 

 

Jeśly by ktos chcial to moze poleciec wysoko w gore i spasc swobodnie. Zachamowac, lub też uderzyc w ziemie - mozliwosc wyjscia z ciala, lub wejscia w THETE.

 

Pozdrawiam ;]

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 1 month later...

moje doswiadczenia z czyms w rodzaju medytacji :_ROTFL:

takim zglebianiem siebie interesowalam sie od dziecka. nie pamietam dokladnie dlaczego - prawdopodobnie ogladalam jakis film o joginach ;) no i zaczelam sie "bawic" bardzo latwo mi poszlo nie myslenie. pamietam, jako mala dziewczynka siedzialam z jakas godz na foteliku i "nie myslalam" pozniej probowalam na lezaco, bo mi nie wygodnie czasem bylo siedziec tak dlugo :spioch: i stalo sie cos dziwnego. lezalam, jak zwykle nie myslac, nie odczuwalam niczego, kiedy pojawila sie swietlna kula i mnie ogarnela swoim swiatlem. bylo mi dobrze. mialam wrazenie, ze sie unosze nad lozko. wtedy sie przestraszylam, i zaraz opadlam! jak walnelam w materac tak mnie przycisnelo, ze nie bylam w stanie sie poruszyc! tak, jakby moje cialo nie chcialo sluchac moich polecen. bylam przerazona. w pewnym momencie udalo mi sie otworzyc oczy.czulam i widzialam wszystko dookola. powoli odzyskalam wladanie w konczynach. pozniej juz dlugo nie probowalam "medytacji". po kilku latach zaczelam - znowu na siedzaco ze strachu. wyglada to tak: siadam i nie skupiam sie na niczym. jezeli tylko swiadomie nie przyciagam mysli, to nie mam z nimi problemu (swoja droga ciekawe co to oznacza.? czyzbym po prostu nie myslala? bo chyba to mi najlepiej wychodzi w zyciu :beczy: ) potem zaczynam czuc swoje cialo. cale, kazdy nerw, kazda zylke... wtedy staram sie to odrzucic. kiedy sie uda, to pojawia sie swietlista kula... hmm Dali opisywalto jako 2 sadzone jaja ;) z naukowego punktu widzenia to ostatni sygnal z mozgu dochodzacy do oczu przed zasnieciem, niektorzy porownuja to ze smiercia, tj z tym tunelem ze swiatelkiem na koncu do ktorego daza... mnie sie osobiscie to porownanie nie podoba, ale rzeczywiscie to swiatlo wiaze sie z jakims przejsciem.. je wtedy czuje sie lekka i szczesliwa. tylko zaraz staram sie "wybudzic", bo sie troche boje.. tak mi sie zdaje, ze teraz swiadomie "medytuje". chcialam sie was zapytac jak to jest, kiedy wlasnie myslisz, a konkretnie skupiasz sie na 1 mysli? bo mnie to nie idzie, a chcialabym wiedziec chociazby po to, zeby nauczyc sie samoleczenia :) jak sie skupiam to mi tylko zle rzeczy wychodza, np. potrafie doskonale szybko wywolac u siebie dreszcze, zimno, cierpniecie, a nawet bol.. i nie jestem masochista! nie wiem czemu w druga strone to nie dziala..? pomozcie!! no i jestem bardzo ciekawa, czy komus sie podobna historia do tej mojej z "ogolna niemoca" przydarzyla? i co to w ogole bylo?? czy mam sie czego bac, bo chcialabym dluzej pobyc w "swietle", zobaczyc czy jest cos dalej... jakby ktos mi to wytlumaczyl, bede wdzieczna :prosi: to juz nie bede zanudzac. pozdrawiam wszystkich poszukiwaczy siebie :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Hmm... moje odczucia z medytacją.... hmm... eee.... aaa... iii... ale... no cóż.... hm... są różne XD

Ja zazwyczaj medytuję aby porozmawiać z drugą swoją stroną, albo rzeźby się regenerować, albo tak o dla poprawienia humoru generuję sobie różne wizje.

Link to comment
Share on other sites

ja medytuje od niedawna... a przynajmnije probuje medytowac.. potrafie sie zrelaksowac do takiego stopnia zeby nie czuc rak i nog .. ale nie moge opanowac wewnetrznej ciszy.. wiem ze kolejny etap to energetyczne cialo czy cos w tym stylu wdzialem na youtub xD potrafie to wywolac ale tylko jak sie na tym skupie.. a czytajac medytacje osho wywnioskowalem iz tak sie nie powinno robic bo umysl moze sobie wszytko wgrac ato powinno byc samoczynne wiec sam juz nie wiem metlik w glowie mam sie skupiac na dazeniu do tego czy nie??

Link to comment
Share on other sites

Mefik, najważniejsze nic na siłę.

Więcej zdziałasz prosząc niż żądając.

Poproś... i poczekaj w ciszy i skupieniu...

jeśli Twoje wewnętrzne JA, buntuje się przeciwko medytacji, to może być znak, że to jeszcze nie ta chwilka...

Spróbuj ze świeczką.

Mi najlepiej się medytuje ze świecą z plastra miodu. Rozpływający się ciepły aromat wycisza mnie i uspokaja i oczywiście migoczący płomyczek (on potrafi zdziałać cuda).

Wiem, że ja przynudzam z opowiadaniem o intencji, ale zastanów się po co chcesz nauczyć się medytacji, do czego jest Ci potrzebna, zobacz cel... a wówczas droga będzie łatwiejsza.

( nie musisz mi odpowiadać na te pytania - to wskazówka dla Ciebie:dostal_na:)

z cichością szumu wiatru, z subtelnością skrzydał motyla, z dźwiękiem dzwonków na łące.... pozdrawiam Cię.:aniolek:

Link to comment
Share on other sites

Pare miesięcy temu zaczełam swoje próby z medytacją ale nic szczególnego się niewydarzyło aż do dzisiaj,medytowałam pierwszy raz od 1-2 miesięcy.Położyłam się zamknełam oczyi po jakiś 10 minutach miałam dziwne uczucie jakby moje ciało zrobiło się cięższe,nagle jakby coś złapało mnie od dołu i pociągneło a potem chciało wybić w góre ale byłam ciężka i niemogłam się wybić.Serce zaczeło mi walić jak szalone a przed zamkniętymi powiekami zrobiło mi się niebiesko,wtedy otworzyłam oczy i usiadłam.

Co to było?

Pozdrawiam Krixa.

Link to comment
Share on other sites

Ja też myślę, że zaczęłaś zasypiać. Uczucie ciągnięcia w dół czy spadania tuż przed zaśnięciem jest bardzo popularne, ale jak już napisałam - to tylko wrażenie. No, chyba, że weźmiemy się za ezoteryczną stronę medalu, może to była próba wylezienia Twojego ciała astralnego poza ciało? :P To tzw. podróż astralna.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Polecam .Wpaniałą ścieżkę rozwoju ,która się nazywa sahaja yoga .Polega ona na uniesieniu się Kundalini do ostatniej czakry w ciele ludzkim jaką jest Sahasrara czakra. Jak już nastąpi podniesie Kundalini to można medytować i osiągnąć Ciszę w umyśle. Korzystajcie z okazji bo kiedyś to doświadczenie było dostępne tylko dla nielicznych.

Link to comment
Share on other sites

Polecam .Wpaniałą ścieżkę rozwoju ,która się nazywa sahaja yoga .Polega ona na uniesieniu się Kundalini do ostatniej czakry w ciele ludzkim jaką jest Sahasrara czakra. Jak już nastąpi podniesie Kundalini to można medytować i osiągnąć Ciszę w umyśle. Korzystajcie z okazji bo kiedyś to doświadczenie było dostępne tylko dla nielicznych.

 

Hmm... Ja mam w takim razie jedną konkluzję i pytanie zarazem.

 

Skoro to doświadczenie było dostępne tylko dla nielicznych... to musiał być tego jakiś wyraźny powód...

 

...Jaki?

Edited by kaffka
Link to comment
Share on other sites

Przebudzenie drzemiących w nas energii jest równie niebezpieczne jak przebudzenie węża. W gruncie rzeczy, przebudzenie węża nie musi być niebezpieczne, tym bardziej, że dziewięćdziesiąt siedem procent wszystkich węży to gatunki niejadowite. Co więcej, przebudzenie węża jadowitego też nie musi być groźne, bo może on najwyżej pozbawić cię ciała. Ale przebudzona kundalini shakti, siła, o której mówię, jest "niebezpieczna".

 

Nic nie jest bardziej niebezpieczne. Na czym polega to niebezpieczeństwo? Jest to pewnego rodzaju śmierć.

 

Kiedy budzi się w twoim wnętrzu energia, umrze to, czym byłeś przed jej przebudzeniem, zrodzi się w tobie zupełnie nowy człowiek, człowiek, którym nigdy nie byłeś.

 

Oto jest niebezpieczeństwo nie pozwalające ludziom stać się osobami duchowymi.

 

Jest to taki sam lęk przed śmiercią, jak lęk sprawiający, że nasienie pozostaje nasieniem.

 

Dla nasienia największym niebezpieczeństwem jest upadek na ziemię, otrzymanie nawozu i wody, śmierć. Największym niebezpieczeństwem dla jajka jest pęknięcie skorupki i ucieczka ptaka do wolności niebios.

 

Jajko musi umrzeć; my też jesteśmy w początkowej fazie czegoś, co dopiero ma nastąpić.

 

Dla nas jajko jest wszystkim.

 

Trzymamy się go kurczowo.

 

Kiedy shakti zacznie się w tobie podnosić, znikniesz. Nic cię nie może ocalić.

 

W tym przestrachu zdarza się coś, co Kabir tak pięknie przedstawia w takim oto dwuwierszu: Kto głęboko nurkuje, znajduje. A ja, idiota, wybrałem się na poszukiwanie siedząc na brzegu rzeki. Ktoś zapytał go, czemu siedział. Kabir rzekł: "Kto wybrał się na poszukiwania, nurkował głęboko w wodzie i znajdywał, a ja, idiota, usiadłem na brzegu rzeki,

 

ponieważ bałem się, że utonę."

 

Ci, którzy poszukiwali, czynili to na głębokich wodach. Potrzebna jest gotowość utonięcia, doświadczenia unicestwienia. Kto boi się utonąć, rzecz jasna, zostanie ocalony, ale przypominał będzie jajko, nie ptaka wędrującego po firmamencie nieba. Kto boi się utonąć, zostanie, rzecz jasna, ocalony, ale przypominał będzie nasienie, a nie drzewo, w cieniu którego mogą odpoczywać tysiące ludzi.

 

Czy warto żyć jak nasienie? Twierdzę, że to jest tym wielkim niebezpieczeństwem: dziś jesteśmy czymś innym niż wczoraj. Gdy energia zostanie pobudzona, całkowicie nas przemieni. Nowe ośrodki zostaną przebudzone, powstanie nowy człowiek, przeżyjemy coś nowego, wszystko będzie nowe. Jeśli chcesz być gotowy na powitanie nowego, musisz mieć odwagę porzucenia tego, co stare. Lecz często stare tak mocno nas ograniczyło i uwięziło, że ta energia nie zostaje przebudzona.

 

 

Fragment książki "Kundalini",

wydanej przez Wydawnictwo "Samira" w 1997 roku

 

 

co do medytacji - można ją "uprawiać" bez Kundalinii! Można ją "uprawiać" bez pary z para-, a jedynie dla siebie samego. Dla wyciszenia, odnalezienia swojego spokoju i bezpieczeństwa w sobie samym.

Myślę, więc, że chciałeś dobrze, jedynie źle sformuowałeś post. ( mam nadzieję, że tak jest)

Edited by roseflame
Link to comment
Share on other sites

Hmm.

 

Nadal nie uzyskałam wyraźnej odpowiedzi na swoje pytanie. Powiem szczerze, że zadałam je, bo włos mi się zjeżył na głowie z przerażenia, gdy przeczytałam sformułowanie:

 

Korzystajcie z okazji bo kiedyś to doświadczenie było dostępne tylko dla nielicznych.

 

Twierdzę, że nadal jest dostępne dla nielicznych. Dla tych, którzy dochodzeniu do tego poświęcili niemal całe swoje życie. Bo nie chodzi tutaj o mechaniczne wzbudzenie w sobie sił, których istoty nawet nie znamy.

 

Roseflame - Twój cytat w takim kontekście, w jakim został ukazany, pozwalałby przypuszczać, że praktycznie każdy może obudzić w sobie kundalini, a jedynym ograniczeniem jest strach przed nowym. Postuluje dodatkowo, że przemiana (swoista "śmierć", która pozwoli na "odrodzenie się" w postaci dużo doskonalszej) jest dostępna dla każdego, kto tylko wyzwoli się ze strachu - a jeśli się nie wyzwoli, żadna zmiana w nim nie zajdzie. Hmm...

 

Co takim razie z symptomami opisywanymi przez ludzi poszkodowanych praktykami kundalini?

 

Wyselekcjonowano z tego co wiem wiele cech:

- stwierdzane medycznie przeciążenia systemu nerwowego;

- powtarzające się w nocy wrażenie dotyku obcych istot;

- spadek zdolności intelektualnych i trudności w pamięci oraz koncentracji;

- utrata poczucia tożsamości;

- „zaludnianie” świadomości (możliwe nawiedzenia spirytystyczne);

- krótki lub długi termin dezorientacji życiowej;

- dysfunkcje seksualne;

- zaburzenia gastryczne;

- stany lękowe;

- dziwne sensacje w ciele – płonące cieplne lub lodowato zimne prądy poruszające się w górę kręgosłupa,

- uczucie baniek powietrza lub ruchu węża przez ciało w kierunku głowy;

- bóle przy zmienianiu położenia ciała;

- napięcie lub sztywność w szyi i bóle głowy;

- wibracje, niepokój lub skurcze w nogach i innych częściach ciała;

- wrażliwość (medialna) na bliskość innych ludzi (zapach, ciepło);

- uporczywy niepokój z powodu braku rozumienia tego, co się dzieje;

- bezsenność, maniakalne uniesienie lub głęboka depresja;

- całkowita izolacja z powodu niemożliwości wypowiedzenia się o naturze czy jakości owego wewnętrznego doświadczenia.

I są to symptomy oporne akurat w tym przypadku jakiemukolwiek leczeniu konwencjonalnemu.

 

 

To, co starałam się uzyskać, zabierając głos w dyskusji, to wyraźne zaznaczenie, że wzbudzenie kundalini nie jest praktyką dla każdego. Wymaga gruntownego, wieloletniego przygotowania, pod czujnym okiem Mistrzów, a nie działań na zasadzie "próbujcie, to niesamowita okazja, bo do tej pory było to dostępne tylko dla nielicznych". Nie jest wcale metodą medytacji prowadzącą do łatwo osiągalnej samorealizacji, otwierającej każdemu drzwi do nowego wymiaru ludzkiej świadomości. Analogiczne znaczenie w sumie odczytałam miedzy wersami postu jarka_999. :)

 

To, co starałam się uzyskać, to nie pozory "głębokiej tajemnicy", do jakiej każdy powinien dążyć. Taka praktyka absolutnie nie powinna być oparta na metodzie prób i błędów, samodzielnym dochodzeniu do tego, do czego doszła indyjska tantra i hathajoga - przez okres przecież tysięcy lat! Nie wystarczy tutaj samodzielne przeczytanie i zastosowanie dwóch, trzech, dziesięciu książek. Tym bardziej, że mamy tu wyraźne różnice kulturowe, dla nas niemal nie do przeskoczenia.

 

Ktoś, kto tak naprawdę nie wie, co w sobie budzi, niechybnie łamie sobie całe życie (wystarczy zerknąć pobieżnie chociażby na wykaz powyżej). Tu nie ma miejsca na fuszerkę i eksperymenty. I dokładnie to chciałam usłyszeć, prosząc o specyfikację.

Link to comment
Share on other sites

Kaffko! ten cytat miał pokazać, że można to zrobić, ale jak wszystko trzeba robić z głową i TYLKO I WYŁĄCZNIE POD OPIEKĄ MISTRZÓW.

I że obudzenie Kundalini to coś wielkiego i pięknego, a nie okazja, czy przecena!

Być może kłopotem może tu być opłata pobierana przez Mistrzów, ale takie są założenia ich nauki i ja osobiście uważam, że to jedyna droga do tego celu!

Sama posiadam energię i możliwości pomagania, ale mimo to uczę się, poddaję inicjacjom i płacę za to. Bo to jest jedyna słuszna droga!!!! i nie ma drogi na skróty. I robię tak, mimo, że moja wiedza intuicyjna jest większa niż przekazana w trakcie inicjacji.

Dlatego skóra mi cierpnie gdy czytam posty w stylu "korzystajcie z okazji"

 

Dowiadywałam się u mojej Nauczycielki i wszystkie symptomy-zagrożenia jakie wymieniłaś mogą się faktycznie pojawić, jeśli się zaniedba BHP pracy z energią. Lub czyni się te praktyki samodzielnie bazując jedynie z wiedzy książkowej!

 

Jeszcze raz powiem, że tematem jest medytacja i do niej obudzone Kundalini nie jest konieczne!

Link to comment
Share on other sites

Roseflame - ja odpowiadałam na kwestię, która mnie wzburzyła w poście Yogina; a że znajduje się w tym temacie, więc trzeba to wyprostować, aby każda kolejna osoba nie wyciągała z tego tematu błędnych wniosków.

 

Temu również służy ta polemika i wyraźne oznaczenie, do czego odnosił się cytat. Moje słowa nie były napadem, a sprecyzowaniem, w jaki sposób te słowa mogą być odczytane przez osobę, która z całej cytowanej książki zobaczyła tylko przedstawiony cytat. Bo ja jestem taką przykładową osobą.

 

Jeszcze raz powiem, że tematem jest medytacja i do niej obudzone Kundalini nie jest konieczne!

 

I tutaj nie mam już żadnych dodatkowych pytań.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Witam! Jestem nowa na forum, więc przede wszystkim witam wszystkich :roll: Mam do was dość osobliwe i dziwne pytanie. Od niedawna zaczęłam medytację Vipassana i nie wiem co się dzieje. Wczoraj w pewnym momencie odczułam bardzo silne podnieceniem ale wiecie taki normalne zwykłe podniecenie. Już miałam tak wcześniej parę razy, ale wczoraj to rozkręciło mi się na maksa. Nie mówię, że to nie było przyjemne :icon_smile2: , ale przez to trudno mi sie skupic na oddechu! Czy ktoś miał podobnie I w ogóle co o tym myślicie? Skąd to się bierze podczas medytacji?

Link to comment
Share on other sites

  • 5 months later...

Wiele tu już napisano na temat medytacji ,ja tylko dodam 10 fałszywych znaków lub obiawów na drodze postępu w medytacji i trzeba dalej kontynuować a nie ulegać omamom umysłu ,oto one : 1 wizja lśniącego światła czy świecącej formy.

2 uczucie zachywytu ,które jest przyczyną gęsiej skórki ,drżenia kończyn ,wrażenia lewitacji i innych cech ekstazy.

3 spokój w umyśle i ciele ,który czyni je lekkimi,giętkimi i podatnymi.

4 nabożne uczucia wobec nauczyciela medytacji i wiara w niego oraz jego nauki ,czemu towarzyszy radosna ufność z zalety medytacji oraz pragnienie nakłonienia krewnych i przyjaciół aby ją praktykowali .

5 moc w chwili medytowania -silna energia która ani nierozlużnia ani nie napina .

6 najwyższe szczęście zalewające ciało medytującego ,niesłychana błogość ,która wydaje się stanem bez końca i skłonność mówienia innym o tym nadzwyczajnym doznaniu.

7 szybkie i jasne postrzeganie każdej chwili świadomości-żywe,silne i klarowne ,jasne rozumienie każdej chwili świadomości ,natychmiastowe jasne rozumienie cech nietrwałości,niedostateczności,bezjażniowości.

8 silna uwaga taka że medytujący bez wysiłku obserwóje każdą kolejną chwilę świadomości ,uwaga zyskuje swój własny napęd .

9 spokój wobec wszystkiego co wnika w świadomość ,bez względu na to co pojawia się w jego umyśle ,medytujący jest wobec tego bezstronny.

10 niewielkie przywiązanie do świateł i innych czynników tu wymienionych oraz przyjemność w ich kontemplowaniu.

Osoba praktykująca medytację jest często podniecona pojawieniem się tych 10 znaków i może sądzić ,że osiągneła oświecenie,nirwanę ,przebudzenie ,i zakończyła swoje zadanie.a nawet jeśli tak nie myśli ,może przerwać medytację i rozkoszować się ich posiadaniem,z tej przyczyny etap ten ,"nazywany wiedzą która pojawia się i znika " określanych jest ,jako "10 fałszywych znaków wglądu" przez psychologię medytacji Oto psełdooświecenie lub psełdonirwana .Wielkim niebezpieczeństwem jest, dla osoby która, praktykuje medytację "mylenie ze ścieżką tego co ścieżką nie jest" czy też chwiejność w dalszej praktyce medytacji z powodu przywiązania się do tych zjawisk ,w końcu jednak medytujący ,czy to sam od siebie czy za radą swego nauczyciela ,uświadamia sobie że znaki te są raczej ,punktem orientacyjnym na drodze niż jej kresem .

Polecam dobrą książkę- poradnik:Daniel Goleman "medytujący umysł .

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

Na temat różnych stanów umysłu, które mogą się pojawić podczas medytacji i które mogą właśnie zostać odebrane jako "koniec" drogi można znaleźć doskonały wykład w buddyjskiej Sutrze Suragama.

 

Oprócz tej książki, dla bardzo już zaawansowanych, polecam kilka pozycji lżejszych (o ile można tak powiedzieć):

 

Doskonałe wprowadzenie do medytacji zen, napisane przez jednego z największych mistrzów XX wieku, T. Maezumiego: Istota praktyki zen

 

Dużo można też przeczytać o medytacji buddyzmu tybetańskiego:

 

Lustro: Rady dotyczące obecności i świadomości

 

Podstawy buddyzmu tybetańskiego

 

Tutaj o fałszywym pojęciu wolności i o roli i znaczeniu medytacji na drodze do prawdziwego, pełnego wyzwolenia: Mit wolności a droga medytacji

 

I na koniec perełka, spotkanie współczesnej medycyny i neurobiologii z najbardziej tradycyjną medytacją buddyjską: Żyj z radością

 

Miłej lektury!

Pozdrawiam

Adam

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Jako 12 latek brałem udział w medytacji , poszedłem ze znajomą i jej rodzicami( to było podczas wycieczki do Krakowa póżnym wieczorem), i zraziłem się po latach oceniam, że to nie była medytacja tylko imitacja medytacji ludzie powtazali jakąś mantre(chyba to dobra nazwa?) w kółko to samo potem opowiadali o swoich wizjach i jeszcze mało tego składali pokłony jakiemuś guru( był to starzec z brodą) którego mieli zdjęci, rodzice mojej znajomej przepraszali mnie i prosili bym nikomu o tym nie mówił i całą sytuacje uznał za nic istotnego. Z koleżanką chodziłem jeszcze do szkoły do końca roku szkolnego a potem się wyprowadziła i kontakt się urwał ale wspomnienie.

Edited by człowiek z lasu
Link to comment
Share on other sites

Jako 12 latek brałem udział w medytacji , poszedłem ze znajomą i jej rodzicami( to było podczas wycieczki do Krakowa póżnym wieczorem), i zraziłem się po latach oceniam, że to nie była medytacja tylko imitacja medytacji ludzie powtazali jakąś mantre(chyba to dobra nazwa?) w kółko to samo potem opowiadali o swoich wizjach i jeszcze mało tego składali pokłony jakiemuś guru( był to starzec z brodą) którego mieli zdjęci, rodzice mojej znajomej przepraszali mnie i prosili bym nikomu o tym nie mówił i całą sytuacje uznał za nic istotnego. Z koleżanką chodziłem jeszcze do szkoły do końca roku szkolnego a potem się wyprowadziła i kontakt się urwał ale wspomnienie.

 

To co opowiadasz ,to według mnie sekta ,gdzie naucza pseudomistrz duchowy(pseudoguru)taki człowiek nieżle potrafi namieszać w głowach ,gdyż pracuje z emocjami człowieka (ciałem astralnym).

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...