Jump to content

kościół, babcia, ksiądz


jutrzenka
 Share

Recommended Posts

Śniło mi się, że wyszłam z domu i udałam się do sanktuarium. Wydawało mi się, że jest noc. Zdziwiło mnie jednak to, że świeciło słońce, było ciepło - piękna pogoda. Stwierdziłam, że skoro jest tak jasno tzn., że jest lato i będzie po 4 rano. Szłam szybkim krokiem, byłam w doskonałym nastroju. Sprawiało mi wielką przyjemność patrzeć na świat skąpany w blasku słońca. Szybkim krokiem wskakiwałam na schody prowadzące to tego sanktuarium, które leżało na wzniesieniu, chociaż przypominało to bardziej górę. Zbliżając się coraz bardziej do wejścia spostrzegłam księży i na ich widok pomyślałam sobie, że jednak jest niedziela i 12 w południe. Trochę się zdenerwowałam, bo nie chciałam o tej porze iść do kościoła. Podążałam jednak dalej szybkim krokiem ku wejściu. Przed samym wejściem było trochę ludzi również spieszących do kościoła. Było tez trochę księży krzątających się, rozmawiających z ludźmi. Kiedy byłam już jakieś parę metrów przed wejściem jakaś młoda kobieta zbliżyła się do mnie, tez biegła tak jak ja, aby jak najszybciej wejść do środka, jakiś ksiądz idący z naprzeciwka powiedział do nas "Niech będzie pochwalony Jesus Chrystus" czy "Szczęść Boże". Na co myśmy odpowiedziały "Teraz i na wieki wieków Amen" Mając już wchodzić do środka uświadomiłam sobie, że moja babcia jest w środku ze swoją koleżanką. Bardzo się ucieszyłam, że ją zobaczę. Weszłam do środka i zabaczyłam moją babcię i tą jej koleżankę w ławce. Zdziwiło mnie jednak to, że to była mała salka, a nie ogromne wnętrze koscioła, chociaz budynek był duży. Przywitałam się z moja babcią i ta jej przyjaciółką. Babcia z koleżanką były zachwycone tym, że tam są i bardzo oczekiwały tego, co będzie mówił ksiądz. Bardzo się cieszyłyśmy z babcią, że się widzimy. Babcia była w doskonałym nastroju, ta koleżanka też, szeptały coś do siebie i się śmiały. Babcia wyglądała bardzo młodo, miała kruczo czarne włosy, ładną cerę i takie śmiejące się oczy. Trochę przypominała moją mamę jak była młoda. I miała chyba chustkę na głowie taką szarobiałą, podobnie jak jej przyjaciółka. Siedzę z nimi w ławce, ksiądz juz zaczął mówić i nagle babcia z koleżanką stwierdziły, że wychodzą z kościoła i wyszły. Ja zostałam i sobie pomyślałam - takim to wolno wychodzić z koscioła kiedy im się chce, a inni dostali by zaraz ekskomunikę. Ja zostałam jeszcze jakiś czas w tym kosciele, bo chciałam posłuchac tego księdza, a potem wyszłam również.

 

W rzeczywistości babcia nie żyje już kilka lat. Była bardzo religijną osobą, świętą niemalże. Pamiętam ją jako staruszkę trochę narzekającą na starość i byłam zdziwiona, że w tym śnie babcia taka wesoła, wręcz psotnica :wink: Sanktuarium znam w rzeczywistości jednak inaczej wyglądało we śnie. Ale się napisałam... napisałam wszystko, bo nie wiem co ważne, a co nie. Nie mam jak powiązać tego snu z rzeczywistością, więc proszę o pomoc.

Link to comment
Share on other sites

Kaffka trafiłaś w dziesiątkę. Jesteś superancka. Dosyć długo szukałam pracy i już od pewnego czasu zaczynało mnie to dobijać. Jak pisałam wcześniejszego posta dostałam telefon w sprawie pracy i hurrrrrrrraaaa dostałam fajną pracę. I fakt początkowo miałam mieszane uczucia, ale ogólnie super. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...