Jump to content

biuro,autobus,obłąkani,dzieci,samochód,krew


kina
 Share

Recommended Posts

Śniło mi się biuro mojego męża (takie same jak w rzeczywistości tylko większe), z którego wyszłam i potem wracałam. Podczas wracania jechałam autobusem i przegapiłam przystanek, na którym miałam wysiąść. Na następnym nie wysiadłam, bo był przy domu dla obłąkanych. W autobusie też byli obłąkani ludzie, ale zachowywali się normalnie. Wysiadłam na kolejnym przystanku i szłam piechotą do tego biura przez las (iglasty). Spotkałam przedszkole. Miałam przygotować najmłodszą grupę dzieci do przedstawienia ale się zagadałam z kimś i zostało mi mało czasu. Zobaczyłam, że mam gazetę z gotowym scenariuszem bajki o krasnoludkach i zaczęłam uczyć dzieci kwestii (szło dość opornie). Było wiosennie, ale dzieci miały czapki na głowach. Potem (wciąż podążając do tego biura) wychodziłam z jakiegoś domu, przed którym stał samochód cinquecento (biały), którym miałam dojechać do tego biura. Ale na kierownicy i gałce biegów była krew. Wiedziałam, że to krew wspólniczki mojego męża, która w rzeczywistości jest właścicielką firmy, z którą współpracuję (mój mąż jej nawet nie zna). Z domu, z którego wychodziłam, wyszedł mąż tej wspólniczki (w rzeczywistości szef innej firmy, z którą współpracuję) i chyba się nawet nie zdziwił na wiadomość o tej krwi, ale trochę zmartwił. Oparł się o balustradę na werandzie tego domu i tak się skończył mój sen. Dodam, że mam 26 lat, nie mam dzieci, osoby z mojego snu istnieją na prawdę, tylko pełnią inne role niż we śnie a ten sen mnie dość niepokoi.

Link to comment
Share on other sites

Zamotany ten Twój sen, ale bardzo ciekawy i postaram się mu sprostać.

Podczas wracania jechałam autobusem i przegapiłam przystanek, na którym miałam wysiąść.

Odkładasz zbyt wiele rzeczy "na jutro". Przecież nie jest problemem zrobić coś pierwszego dnia, a później móc odpocząć. Pamiętaj o tym.

Na następnym nie wysiadłam, bo był przy domu dla obłąkanych. W autobusie też byli obłąkani ludzie, ale zachowywali się normalnie.

Osoby z zewnątrz - czujesz przed nimi obawy i lęki. Nie znasz ich i oczekujesz krzywdy z ich strony. Po części masz i może rację, ale pamiętaj, nie daj się zwariować. Każdy człowiek na początku powinien mieć 100 procent zaufania.

Ludzie w autobusie, czyli bliscy - zarówno dalsi jak i bliżsi bliscy. Słusznie zauważyłaś, że ci ludzie także są obłąkani. Często nie wiesz, dlaczego coś robią i że robią to na złość Tobie. To nieprawda. Oni właśnie pragną Twojego dobra i nie zapominaj o tym.

Wysiadłam na kolejnym przystanku i szłam piechotą do tego biura przez las (iglasty). Spotkałam przedszkole.

Chciałabys czasami oderwać się od wszystkiego i znaleźć odskocznię wśród ludzi, którzy byliby w stanie zaakceptować Ciebie taką, jaka jesteś i w pełni słuchać i zgadzać się z tym, co mówisz. Waląc prosto z mostu - po prostu czasami masz dość.

Miałam przygotować najmłodszą grupę dzieci do przedstawienia ale się zagadałam z kimś i zostało mi mało czasu.

Często porywa Cię życie i masz zbyt mało czasu dla rodziny. Trzeba coś z tym zrobić, bo nie wyjdzie Wam to na dobre.

Zobaczyłam, że mam gazetę z gotowym scenariuszem bajki o krasnoludkach i zaczęłam uczyć dzieci kwestii (szło dość opornie).

A właśnie. Nie wolno chodzić na łatwiznę, bo jak widać, diabeł tkwi w szczególe. Z zewnątrz wszystko jest w porządku, ale wewnętrznie czujesz niedosyt. Wiesz, że mogłaś zrobić to lepiej. Nie dałaś ze siebie w ostatniej sprawie/sytuacji wszystkiego co mogłaś.

Ale na kierownicy i gałce biegów była krew. Wiedziałam, że to krew wspólniczki mojego męża, która w rzeczywistości jest właścicielką firmy, z którą współpracuję (mój mąż jej nawet nie zna).

Czasami dążąc do swoich celów nie zwracasz uwagi na to, że stało się coś poważnego, niektóre sprawy wyolbrzymiasz, co jest nonsensem, a ważniejsze bagatelizujesz. Brak Ci oparcia oraz zrozumienia. Nie potrafaisz sobie czasami sama z tym poradzić, prawda?

Z domu, z którego wychodziłam, wyszedł mąż tej wspólniczki (w rzeczywistości szef innej firmy, z którą współpracuję) i chyba się nawet nie zdziwił na wiadomość o tej krwi, ale trochę zmartwił. Oparł się o balustradę na werandzie tego domu i tak się skończył mój sen.

Swoimi działaniami szkodzisz czasami innym ludziom i warto by się zastanowić kilka razy, zanim impulsywnie zareagujesz na jakąś wiadomość.

Panuj nad sobą, nie denerwuj się, staraj się uspokajać kiedy wiesz, że za chwilkę wybuchniesz.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo mocno dziękuję za interpretację. Chyba na prawdę nadszedł czas na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie nad swoim życiem, skoro nawet moja podświadomość daje mi sygnały. Czuję, że ta interpretacja jest prawdziwa i pasuje do mnie. Jeszcze raz bardzo dziękuję, bo to może otworzy mi oczy wreszcie. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...