Jump to content
Paradoxa

Inicjacje Reiki otwarciem na rozwój duchowy

Recommended Posts

Paradoxa

Tym razem chciałabym zaprosić do rozmowy na temat tego jak Reiki wpływa na duchowość.

Sprawa wymaga oddzielnego tematu bowiem zmiany od inicjacji jakie zaszły w moim życiu są niebywałe. Inne po pierwszym a diametralnie inne po drugim stopniu.

 

Po inicjacji na I stopień Reiki oczyściłam ciało, stałam się osobą pogodną i spokojniejszą i poprawiłam (nie naprawiłam) stan zdrowia. Lepiej zaczęłam funkcjonować a świat stał się bardziej dla mnie przyjazny. BYŁO MIŁO.

 

W tak doskonałym nastroju podeszłam niemal z rozpędu do II stopnia wtajemniczenia i chociaż podświadomie bałam się tego co po tym nastąpi, wewnętrzny nakaz nie odpuścił, musiałam pójść dalej.

 

Po kolejnej inicjacji czułam się bardzo dobrze a 21 dniowe oczyszczanie miało przebieg tak łagodny, że niemal niezauważalny. Pojawiło się też poczucie siły, stan samozadowolenia. Leczenie zdrowia postępowało równomiernie ale duchowość zaczęła stopniowo acz stanowczo dopominać się o swoje. Zaczęłam więcej medytować, czytać (chociaż do tej pory czytałam niemało), a po niespełna dwóch miesiącach od otrzymania "dwójki" zauważyłam u siebie potrzebę wyciszenia, alienacji wręcz.

 

"Urywam się" na kilkudniowe (wolałabym dłuższe jednak nie pozwala mi na to sytuacja rodzinna - mam dzieci) wyjazdy w różne miejsca w pojedynkę. Obcuję tam z przyrodą, mnóstwo czytam, rozmyślam pozostając w dość osobliwym stanie skupienia, np nie wsiadam wówczas za kierownicę, bo mam problemy z koncentracją na jeździe i świecie zewnętrznym.

 

Poczucie mocy zaczęło powoli mnie opuszczać a w jej miejsce weszła wiedza, a wraz z nią wątpliwości. Następnie przeszłam szereg " małych oświeceń" ( tak je nazwałam), które trwają do dziś, jest to na razie proces ciągły.

 

Wynikiem tych iluminacji jest;

 

- "wypisanie się" z KK.

Nie, nie jestem jego wrogiem, nie szukam kolejnej religii, nadal uważam się za chrześcijankę jednak wiem już na pewno, że każdy człowiek dojdzie do takiego momentu, w którym powinien szukać Boga na własną rękę. Ja właśnie do tego miejsca dotarłam.

 

- Najprawdopodobniej stracę swój niemal cały majątek.

Stanie się to po raz drugi w moim życiu. Bez mojej winy, przez "zbiegi okoliczności". A jednak nadal czuję się pełna łask, chociaż bardzo się boję. To niezwykle ciężkie doświadczenie. Powoli przyjmuję do siebie fakt, że zostawiam tylko zbędny balast.

 

- Ludzi trzeba brać takimi jacy są.

Opuściło mnie kilka osób i chociaż wiem już, że nie byli bezinteresowni w swojej "przyjaźni", to myślę o nich ciepło i życzę im wszystkiego najlepszego. Na ich miejsce przychodzą nowi i nadal oczywiście są ze mną tacy, którzy mnie kochają. Jest ich więcej niż myślałam.

 

- Wiem już po co tu jestem i dokąd zmierzam..........

 

 

Z całą tą wiedzą i niepokojem czasami graniczącym z obłędem ruszam w świat, do nowego życia....... po raz kolejny....

W moim przypadku umożliwiła mi to Reiki, aż strach myśleć co się stanie po III stopniu.

 

PozP

 

P.S.

Wiem już dlaczego KK toleruje (czasami) Reiki, ale tylko I stopień. Pierwszy jest neutralny, po drugim może zmienić się WSZYSTKO!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szizi

Paradoxo, zwróciłaś uwagę na dobry temat.

Poza tym Twoje wnioski są dobre. Do podobnych podchodzę jak np. ten z wiarą i to po co jestem i do czego dążę.

Sama jestem wstrząśnięta wydarzeniami, które zapoczątkowało Reiki. Nastąpił totalny zwrot.

Zwrot w moim życiu. I to wszystko dzieje się od lipca tego roku. Jeszcze nie ogarniam tego co sie dzieje. Jeżeli ktoś czytał mój dziennik to może wie.

Ale tym co nie czytali powiem, że hmmm po prostu obudziło się we mnie parę zdolności i spraw.

Jest różnie, ale na pewno kolorowo :lol:

W październiku robię drugi stopień.

Zobaczymy co dalej będzie. Kiedyś chce być Mistrzem i inicjować innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yoshito

U mnie inicjacja I stopnia nie wniosła jakichś większych zmian. Oczywiście, energię czuję lepiej, łatwiej mi się skupić,powoli zaczynam dostrzegać aury, mam większą motywację do rozwoju duchowego, ale na pewno jestem tym samym człowiekiem co przed. Oczyszczanie kończy się u mnie za 2 dni i w ogóle go nie odczułem. Pomimo to z pewnością nadal chcę II stopień.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
.......

Zobaczymy co dalej będzie. Kiedyś chce być Mistrzem i inicjować innych.

 

Witaj Szizi,

Kiedy ja zaczynałam swoją przygodę z Reiki, to chciałam wyleczyć kręgosłup, trochę też liczyłam na podreperowanie swojej podupadającej duchowości. To wszystko czego oczekiwałam.

O leczeniu innych a inicjowaniu tym bardziej nie było mowy!

Nie wiedziałam, że inicjacje będą dla mnie przebudzeniem ze snu.

Teraz nie wyobrażam sobie jak mogłabym nie leczyć i budzić wszystkich tych, którzy tego chcą i o to poproszą.

 

Takiego DARU nie wolno nam zatrzymywać tylko dla siebie. Trzeba się nim dzielić, żebyśmy wszyscy wzrastali duchowo, świat wtedy będzie lepszy i piękniejszy. Głęboko w to wierzę.

 

Ty budzisz się już po I stopniu, u mnie przebudzenie nastąpiło po II. Tak trzymaj, życzę Ci, żeby Twoje było mniej dotkliwe od mojego :_okok:

 

 

U mnie inicjacja I stopnia nie wniosła jakichś większych zmian. Oczywiście, energię czuję lepiej, łatwiej mi się skupić,powoli zaczynam dostrzegać aury, mam większą motywację do rozwoju duchowego,......

 

Po 19 dniach od inicjacji to wszystko co wymieniłeś to nie są w/g Ciebie "większe zmiany"? :icon_eek:

To czego się spodziewałeś? Fajerwerków???

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Yoshito

Nie no, oczywiście są to ciekawe zmiany i rzeczywiście pozytywne, ale w porównaniu z tym co czytałem na tym forum (huśtawki nastrojów, depresja, nagle ujawnione zdolności paranormalne, bliscy stają się obojętni, wzrost temperatury ciała, widzenie bytów niematerialnych) nie wydają się takie znowu wielkie. Nie żebym oczekiwał że inicjacja zrobi wszystko za mnie, nic z tych rzeczy, ale myślałem, że to będzie jakiś przełom w moim życiu, jednak z całą pewnością niczego nie żałuję. II stopień zrobię na 100% a może kiedyś nawet i III :mruga:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szizi

Więc to tylko Twoja wina bo sam siebie nakręciłeś na coś. Spytaj siebie tylko czy warto?

Każdy reaguje inaczej. To, że we mnie otworzyly się pewne zdolności nie znaczy, ze i u Ciebie muszą. U Pana X tak a u Pana Y nie muszą a moga.

Samo to, że korzystasz z Reiki już jest czymś wspaniałym i uświadom to sobie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beata111

Dwa tygodnie po "jedynce" dostalam prace, ktorej szukalam przez dobre kilka miesiecy. Po "dwojce" zhardzialam. Stalam sie odporna na wampira energetycznego, ktory mnie szczerze nienawidzil, a z ktorym mieszkalam pod jednym dachem. Uwierzylam w siebie, przestalam sie bac wyrazac swoje opinie i zaczelam walczyc o swoje.

Zaczelam zyc, a nie chowac sie po katach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

Paradoxa, widocznie to co z takim mozołem budowaliśmy jest nie dla nas. Wypisz wymaluj mogę sie podpisać pod Twoim pierwszym postem choć materialnie spadam pod kreskę jest pewna mała różnica.

Nie wypiszę się z KK gdyż jakoś nigdy nie czułem specjalnej więzi. Mój stosunek do niego jest praktycznie nie zmieniony od kilku lat. Jest bo jest.

Wiele osób zadaje mi pytanie co będzie dalej. Odpowiem, nie wiem. Mam cel do którego dążę, wkraczam na nieznaną mi ścieżkę a to co mogę spotkać na swojej drodze będzie mi dane. Nie przejdę obojętnie, zastanowie się, porozmawiam, pomogę, coś zrobimy wspólnie.

II stppień jest niczym symboliczne zburzenie Bastylii :)

Dalej jest tu i teraz....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mr.Magick
Tym razem chciałabym zaprosić do rozmowy na temat tego jak Reiki wpływa na duchowość.

 

Rzeczywiscie czesto rozmawiamy tutaj o Reiki w aspekcie leczenia i przesylania energii a nie o wplywie tej energii na nasz rozwoj i doswiadczenia duchowe.

Jednak najpierw nawiazujac do tematu zacytuje fragment ksiazki pt.,,Reiki odczarowane",Krystyny Sylwestrow:

 

,,Mikao Usui wiedziony milosierdziem,przez 7 lat uzdrawial potrzebujacych w dzielnicy zebrakow.Uleczonych zachecal do podjecia pracy jednak niewielu z tej rady skorzystalo.Ich niechec do zmiany trybu zycia wstrzasnela uzdrowicielem.Zrozumial ze nie zywia oni wdziecznosci za dar uzdrowienia,bo nie musiali nic dac w zamian.Nie nauczyl ich brac odpowiedzialnosci za wlasne zycie.Skonststowal ze prawdziwym jego celem powinno byc leczenie ducha,pomoc w dokonywaniu zmian,a nie uwalnianie ludzi od chorob fizycznych.Usui sformulowal 5 Regul Zyciowych Reiki i odszedl z dzielnicy zebrakow.

 

Reiki pierwszego stopnia pozwala nam leczyc innych przekazywac energie bezposrednio przez dotyk,natomiast Reiki IIstopnia umozliwia nam juz dzialania na poziomie duchowym(przez zastosowanie symboli).Mozemy zmieniac rozne sytuacje w przeszlosci i a takze w przyszlosci...nie jest to juz leczenie sa to dzialania bardziej na poziomie duchowym i wplywaniu na zdarzenia,aczkolwiek powodowane ta sama energia-energia Reiki.

Reiki jest uniwersalna energia o uniwersalnym zastosowaniu dlatego nie mozemy jej sprowadzac tylko do wymiaru leczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
.....

Reiki pierwszego stopnia pozwala nam leczyc innych przekazywac energie bezposrednio przez dotyk,natomiast Reiki IIstopnia umozliwia nam juz dzialania na poziomie duchowym(przez zastosowanie symboli).Mozemy zmieniac rozne sytuacje w przeszlosci i a takze w przyszlosci...nie jest to juz leczenie sa to dzialania bardziej na poziomie duchowym i wplywaniu na zdarzenia,aczkolwiek powodowane ta sama energia-energia Reiki.

Reiki jest uniwersalna energia o uniwersalnym zastosowaniu dlatego nie mozemy jej sprowadzac tylko do wymiaru leczenia.

 

Dokładnie to chciałam poruszyć zakładając ten temat.

 

Jak wielu z reikowców zdaje sobie z tego sprawę?

Ilu wie, jak bardzo boli rozwój? Tam gdzie zapalasz świecę, tam pada cień.

Wiele osób po inicjacjach pisze, że jest wspaniale, lekko, miło...... zazdroszczę im bo II stopień Reiki jest dla mnie tak traumatyczny, że najchętniej spędzałabym życie na psychotropach.

 

Mój cykl "małych oświeceń" ma baaardzo wysoką cenę.

Świetlista Energia wyrzuca mnie na siłę z mojej ślicznej, ciepłej, złotej klatki, którą z takim pietyzmem sobie zbudowałam......

 

Niewiedza jest zbawienna.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

hmm... Pardi, aaa czy możesz rozwinąć wątek kręgosłupa... ?

- czy faktycznie drugi stopień ma większy wpływ na jego odczuwanie czyli "zdrowienie"... ?

- choć ja mam teorię... że kręgosłup jest "blokowany" właśnie po to by nas niejako wyrwać z "kręgu nietrafnych wyborów"... ;)

- czyli niejako zmusić do "rozwoju duchowego"... co w konsekwencji, jeśli taki nastąpi... powinno skutkować stopniowym "odblokowaniem" gdyż niejako "przyczyna" zostaje stopniowo uleczana... :)

- ciekawi mnie bardzo czy się to sprawdza... ? :P

 

--- pozdrawiam ciepło... infedro :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Jest dokładnie tak jak myślisz......Kręgosłup zdrowieje odwrotnie proporcjonalnie do bólu psychicznego, który ciągle jeszcze narasta.

 

To jest to przed czym przestrzega KK. Jego hierarchowie mówią, że po krótkim miłym czasie będzie źle. To ma być w/g nich dowód na działanie ZUEGO.

Dlatego wielu ludzi nie mogąc podołać rozwojowi duchowemu lub jak kto woli rozwojowi psyche (jungowskiego procesu indywiduacji), będąc tego procesu nieświadomym ucieka przed nim w przerażeniu z powrotem na łono kościoła.

Takie zachowanie na powrót zamyka te osoby na rozwój, ale daje poczucie bezpieczeństwa.

 

Tak ja to widzę.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Reina

Paradoxa, może powinnaś traktować to jako oczyszczenie, te gorsze momenty. Wiesz, wyobraź sobie, że siedzisz na kaktusie całe życie. Wbija Ci się w tyłek, a kiedy zaczynasz rozwijać się duchowo to jest tak, jakbyś tego kaktusa dodatkowo podpaliła - jest gorąco i mocno dymi. Ale jakby nie patrzeć, dzięki temu kaktus zostanie zniszczony i po paru nieprzyjemnościach uwalniasz się od niego na zawsze :)

Kiedy człowiek oczyści się częściowo, wtedy bardziej widoczne stają się inne śmieci w jego wnętrzu, do tej pory chowające się na drugim planie.

Nie znam się na reiki, ale sądzę, że nie powinnaś porzucać go w połowie drogi, tylko pracować dalej :)

Powodzenia.

 

To jest to przed czym przestrzega KK. Jego hierarchowie mówią, że po krótkim miłym czasie będzie źle. To ma być w/g nich dowód na działanie ZUEGO

Nic dziwnego, że czują się źle, jeśli wierzą, że będzie źle. Po za tym napisałam wyżej, skąd moim zdaniem biorą się te "gorsze" momenty. A one mówią tylko o tym, że nadal mamy mnóstwo rzeczy, nad którymi musimy pracować.

Edited by Reina

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
......

Nie znam się na reiki, ale sądzę, że nie powinnaś porzucać go w połowie drogi, tylko pracować dalej :)

Powodzenia.

 

Dziękuję Reino za wsparcie, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru porzucać drogi rozwoju. Wręcz przeciwnie!

Napisałam, że wiem i rozumiem co się ze mną dzieje i nie dbam o złudne poczucie bezpieczeństwa jakie dają religie.

 

Uświadamiam jedynie adeptom rozwoju duchowego (np. przez reiki) że to może być bardzo bolesne doświadczenie a KK to wykorzystuje.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

Zobaczymy czy i u mnie pojawią się "małe oświecenia" o których mówisz. Postęp i rozwój często są mało przyjemne, ale i tak tego pragnę :)

 

Niewiedza jest zbawienna.

no to jest jeden z moich kandydatów do listy "najświetszych prawd"

 

Jak wielu z reikowców zdaje sobie z tego sprawę?

W sumie niech już lepiej skoncentrują się na leczeniu. Po co im mówić że to jest moc? Ta sama której używamy przy rytuałach, ta sama którą czujemy we wspaniałych momentach naszego życia,ta sama która daje natchnienie, ta sama której używa "zły niedobry czarny paskudny" mag żeby wywołać u kogoś chorobę? Moc która może uleczyć ale może też zabić.

 

Może lepiej niech myślą że to taka cukierkowa moc do uzdrawiania którą obdarza Mistrz Reiki za odpowiednio dużą opłatą?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Zobaczymy czy i u mnie pojawią się "małe oświecenia" o których mówisz. Postęp i rozwój często są mało przyjemne, ale i tak tego pragnę :)....

 

Jeśli pragniesz, to się pojawią, bo jest to rodzaj Łaski. Intuicyjnie wiesz co robić :oczko2: Tak trzymaj!!!

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
hmm... Pardi, aaa czy możesz rozwinąć wątek kręgosłupa... ?

- czy faktycznie drugi stopień ma większy wpływ na jego odczuwanie czyli "zdrowienie"... ?

- choć ja mam teorię... że kręgosłup jest "blokowany" właśnie po to by nas niejako wyrwać z "kręgu nietrafnych wyborów"... ;)

- czyli niejako zmusić do "rozwoju duchowego"... co w konsekwencji, jeśli taki nastąpi... powinno skutkować stopniowym "odblokowaniem" gdyż niejako "przyczyna" zostaje stopniowo uleczana... :)

- ciekawi mnie bardzo czy się to sprawdza... ? :P

Jest dokładnie tak jak myślisz......Kręgosłup zdrowieje odwrotnie proporcjonalnie do bólu psychicznego, który ciągle jeszcze narasta...

 

Dzieki bardzo Pardi:)

 

- noo to skoro się sprawdza to można dalej rozważać…dlaczego ?

- i tu przyszło mi na myśl ze przecież „Kręgosłup dla ciała” to, to samo co „Czakry dla Ducha” bo przecież leżą nawet w tej samej LINI(trzon,podstawa)… a wiec poprzez nasze nietrafne wybory pod względem "Ducha” osłabiamy stopniowo "jego kręgosłup" czyli Czakry… czego efektem jest osłabienie całej „energetyki Naszej ISTOTY” co przekłada się na złe przekazywanie impulsów… czyli „blokady”… a po dłuższym utrzymywaniu się blokad… następuje efekt „cielesny” czyli ból… :(:P

- wiec idziemy do lekarza(bardziej pasuje „konowała”) który skupia się na bólu… wiec go chemią niweluje, i wmawia Nam że już jesteśmy zdrowi…

- a prawda jest taka ze jeszcze bardziej Nas „okaleczył” bo przestaliśmy odczuwać sygnały ostrzegawcze dawane Nam już niejako w ostateczności mówiące o TYM że już czas najwyższy aby dokonał się w naszym życiu zwrot o 180 st…. bo już zajechaliśmy za daleko z tymi „naszymi wyborami” wiec jak tak dalej pójdziesz to „niestety koleś” ale będziesz cierpiał i to na własne życzenie… ;)

- noo nie przeczę czasami udaje się „konowałom” coś „niby” wyleczyć niejako "na siłe" czyli wbrew energetyce, ale i tak… jest to równoznaczne tylko z „zamazywaniem objawów zewnętrznych” gdyż żaden z nich (albo mało który) w ogóle wie coś o energetyce a o stosowaniu to już wogóle dla nich „czarna magia”… więc i za TAKĄ ją uważają… hahaha ;)

- ech... cale szczęście że my coś o energetyce wiemy... i najważniejsze że ją stosujemy... a nawet mamy pewność że bez szkody dla Nas samych... bo taka jest REiKI, ona sama wie co? i jak?i dlaczego... :)))

- i co TY na to…? :)

 

--- pozdrawiam ciepło… infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Cześć Infedro, :icon_smile:

 

to co opisałeś można przyrównać do psychosomatyki, czyli masz wiele racji.

 

- ech... cale szczęście że my coś o energetyce wiemy... i najważniejsze że ją stosujemy... a nawet mamy pewność że bez szkody dla Nas samych... bo taka jest REiKI, ona sama wie co? i jak?i dlaczego... :)))

- i co TY na to…? :)

 

Może to Energia wie "co, jak i dlaczego" a może my sami za Jej sprawą dorastamy do tego żeby być zdrowi, dobrzy i szczęśliwi?

Reiki jest jak dobry opiekun, nie daje nam ryby, tylko wędkę. Nie uzależnia nas więc od siebie. Wychowuje i wysyła w świat bogatych w to co najważniejsze; wiarę, nadzieję i miłość.

 

PozP

 

 

Dodam jeszcze, że im bardziej wzrastam w duchowości (tak mi się przynajmniej wydaje:oczko_na:) tym bardziej potrafię wytłumaczyć racjonalnie "cuda" jakie we mnie i wokół mnie zachodzą.

Powiązania między magią a światem materialnym stają się takie oczywiste :icon_rolleyes:

Edited by Paradoxa

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

Po przeczytaniu wątku mam wrażenie, że w moim przypadku jest "na odwrót", względem ogólnego obrazu osoby po inicjacji jaki wyłania się z tematu. Na początku, przez pierwsze dwa miesiące, dość intensywnie stosowałem reiki, co dzień po dwa-trzy razy. Później głód minął i razem z nim właściwie wszelkie zainteresowanie tematyką ezoteryki, energii. Mam w sobie trochę nieukierunkowany żal, że to się zatrzymało. Z drugiej strony kiedyś siedziałem z głową w chmurach, a teraz mocniej stąpam po ziemi więc może traktować to jako swojego rodzaju uzdrowienie - poprzez poukładanie priorytetów.

Najbardziej zastanawia mnie trochę inna sprawa. Po wspomnianej pierwszej fascynacji odechciało mi się używać rąk - najchętniej operowałbym tylko myślami, intencją. Tak jest wygodniej, przyjemniej i mniej ograniczeń. Wraz z tymi rozmyślaniami pojawiło się pytanie czy Reiki rozwija nas cały czas czy konieczne jest robienie sobie samouleczeń etc.?

Podpisuję się też pod stwierdzeniem, że zdrowie choć się nie poprawiło to już się nie pogarsza. Ale jakiegoś cudu nie ma, pewnie się nakręciłem z początku tak jak Yoshito. W tym fakcie odnajduję podobieństwo do DEIR - tam również autor pokazał jak unormować zdrowie fizyczne na I poziomie, a na II wyjaśnił, że ta metoda zatrzyma pogarszanie się stanu, ale do pełnego uleczenia potrzebne jest przestawienie się organizmu z funkcjonowania na małym poziomie energii wystarczającym do przeżycia na optimum swoich możliwości. Może właśnie ten proces ma miejsce na kolejnych poziomach Reiki. Cóż, mi pozostaje poczekać aż poczuję realną potrzebę "awansowania", a tymczasem pozdrawiam wszystkich obecnych :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Witaj Karm,

na wstępie pytanie do Ciebie: z którego poziomu Reiki piszesz, bo wydaje mi się, że z pierwszego.

Z poziomu drugiego wygląda to nieco inaczej niż napisałeś, w każdym razie u mnie. Chociaż podobieństwa są widoczne np w tym;

odechciało mi się używać rąk - najchętniej operowałbym tylko myślami, intencją. Tak jest wygodniej, przyjemniej i mniej ograniczeń.

to kolejne poziomy są tak jak napisałeś;

do pełnego uleczenia potrzebne jest przestawienie się organizmu z funkcjonowania na małym poziomie energii wystarczającym do przeżycia na optimum swoich możliwości. Może właśnie ten proces ma miejsce na kolejnych poziomach Reiki.

 

Przy czym mowa tutaj o leczeniu ciała poprzez ducha (psyche).

 

Jak już wcześniej pisało kilka osób pierwsza inicjacja w małym stopniu (albo wcale) dotyka ducha. Nawet KK "jedynkę" dopuszcza acz niechętnie :icon_lol:

 

Mam w sobie trochę nieukierunkowany żal, że to się zatrzymało. Z drugiej strony kiedyś siedziałem z głową w chmurach, a teraz mocniej stąpam po ziemi więc może traktować to jako swojego rodzaju uzdrowienie - poprzez poukładanie priorytetów.

 

Za intencją Energia płynie po II stopniu. Po pierwszym płynie tam i kierunkuje takie zmiany jakie są Tobie obiektywnie nie subiektywnie potrzebne.

Jeżeli na razie przygasła w Tobie potrzeba dalszych inicjacji, to wszystko w porządku. Pojawi się z powrotem jak będziesz gotowy.:usmiech:

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

Dzięki za odpowiedź.

Tak, piszę z pierwszego poziomu. Kwestia braku potrzeby do zgłębiania ezoterycznych spraw jest oczywiście bardziej skomplikowana niż moja relacja tutaj, mam w związku z tym pytanie. Chodzi mi o przebieg inicjacji. Wiem, że to tylko rytuał, ale porównywałem swoją z taką, jaką przechodził mój przyjaciel i różnice były bardzo znaczne. Moja była bardzo krótka (około 3 minuty) i nie czułem niczego specjalnego. Natomiast przyjaciel miał kilka inicjacji (trzy albo cztery) i został "otwarty" - czuł wielką, namacalną pustkę w głowie, ciepło w dłoniach, przy czwartej inicjacji miał małe oobe. Nie przejmowałem się tym aż tak bardzo bo to tylko odczucia subiektywne, ale zastanawiają mnie różnice w przeprowadzaniu samego "zabiegu" - z czego to wynika? W praktyce obaj przesyłamy energię, sprawdziliśmy to na kolegach, którzy nie mają stopni, a także na sobie i odczuwaliśmy przepływ.

Co do moich wątpliwości to przez jakiś czas ze względu na brak fajerwerków zastanawiałem się czy to w ogóle działa, ale potem mi przeszło. W gruncie rzeczy, patrząc długofalowo, troszeczkę się jednak zmieniło. Nie jestem jednak pewien czy te zmiany zaszły z powodu reiki, tak coś czuję że miałyby miejsce tak czy siak.

Zastanawiam się wciąż nad II stopniem, ponieważ im więcej o tym czytam i rozmawiam tym bardziej przekonuję się, że to jest bliżej moich oczekiwań niż I stopień, od początku chodziło mi o tę duchową cząstkę. Z drugiej strony trochę się obawiam zawodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

3 minuty? jak zupka instant :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
.......

Chodzi mi o przebieg inicjacji. Wiem, że to tylko rytuał, ale porównywałem swoją z taką, jaką przechodził mój przyjaciel i różnice były bardzo znaczne. Moja była bardzo krótka (około 3 minuty) i nie czułem niczego specjalnego. Natomiast przyjaciel miał kilka inicjacji (trzy albo cztery) i został "otwarty" - czuł wielką, namacalną pustkę w głowie, ciepło w dłoniach, przy czwartej inicjacji miał małe oobe. Nie przejmowałem się tym aż tak bardzo bo to tylko odczucia subiektywne, ale zastanawiają mnie różnice w przeprowadzaniu samego "zabiegu" - z czego to wynika? .......

 

Niestety karm, powinieneś się temu bliżej przyjrzeć, bowiem trzyminutowy "zabieg" to z pewnością nie jest pełny I stopień.

Twój kolega miał to zrobione prawidłowo, tzn miał 4 inicjacje i tym samym uzyskał I poziom wtajemniczenia w Reiki.

Odczucia kolegi w trakcie inicjacji były podobne do moich i wielu innych osób tutaj piszących.

 

Czy ta inicjacja była na pewno w Usui Reiki Ryoho ? A może Mistrz określał to nieco inaczej np. golden Reiki, Reiki tybetańskie, lub podobnie?

Ile stopni wtajemniczenia jest w/g Twojego Mistrza?

Jak nazywa się Twój Mistrz?

Czy znasz swoją linię przekazu Reiki?

 

Sporo tych pytań, wiem - ale pomoże nam to ustalić na co Cię zainicjowano (jeśli na coś w ogóle).

 

To, że płynie energia i czujesz ją Ty z kolegą, nie znaczy wcale, że to jest Reiki. Może to być np. Twoja bioenergia.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

Mistrz nazywa się Piotr Dacjusz Górski. Linia przekazu:

Mikao Usui - ****iro Hayashi - Hawayo Takata - Wania Twan - Siostra Mariusza - Jadwiga Budaj - Krystyna Włodarczyk Królicka - Piotr Dacjusz Górski ( I oraz II stopień)

Stopień mistrzowski: Mikao Usui - ****iro Hayashi - Hawayo Takata - - Diane Stein - Jerzy Duda - Piotr Dacjusz Górski.

 

Linie jak widać wyglądają wiarygodnie. Może ważne jest to, że miałem kurs indywidualny. Nie chcę oskarżać o nic mojego mistrza, po prostu wydało mi się to bardzo dziwne, ale sądziłem że to może po prostu jakiś inny "sposób". Napiszę do niego maila. Co do wiedzy przekazanej przez mistrza, to wcześniej się dowiadywałem i idąc do niego wiedziałem czego chcę - faktycznie podał mi wiarygodne informacje (3 stopnie, ew. mistrzowski, tradycyjna metoda wg. metody Mikao Usui oraz Diane Stein). Nie wiem co o tym myśleć.

 

PS. Ładnie mi ocenzurowano posta :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
****iro Hayashi

to ten przesąd wśród reikowców, nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Ta linia, którą podałeś jest również moją linią przekazu (Mistrzyni Krystyna Włodarczyk-Królicka) :oczy_na:

Twój Mistrz też jest mi znany.

Nie pozostaje Ci nic innego jak wyjaśnić z nim wątpliwości.

 

PozP

 

HEHE cenzura jako działanie zawsze jest średnio inteligentna :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

Mistrz odpisał mi bardzo szybko.

 

Pisze, że każda inicjacja na I poziomie jest 4 stopniowa, na drugim 2 stopniowa i 1 stopniowa na trzecim i że tradycyjnie nie trwa ona dłużej niż 3-5 minut. Tak więc wszystko jest w porządku. Widocznie brak odczuć wynikał... z braku nastawienia. Ulżyło mi bo podejrzewanie kogoś, do kogo ma się zaufanie zawsze powoduje u mnie ciężar i wyrzuty sumienia. :) To teraz pozostaje tylko poczekać na drugi stopień... i przeżyć rewolucję :)

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Miałeś 4 inicjacje, zauważyłeś jedną i rzecz cała trwała 3 minuty?

 

No, no szatan nie Mistrz:zeby_na:

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

No nie wiem, rzecz trwała 3 minuty, ja niczego ciekawego nie czułem to mi się wydawało, że jedna ;) Ale skoro mówi, ze 4, to 4 :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

ja tam byłbym sceptyczny i zrobił sobie jakiś re- inicjację - najlepiej darmową i na odległość :)

 

no ale ja już wyrosłem ze ślepej wiary :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
karm

Skoro wyrosłeś ze ślepiej wiary, to tak na odległość? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
tribalbellydancer

Mnie by też sie wydawalo ze zamiast 4 inicjacji mialam przy jedynce jedną gdyby mi Pani Włodarczyk-Królicka robila indywidualnie. A że chwile cos robila przy mnie po czym inicjowala osobe siedzaca obok mnie i po chwili do mnie wracala i tak pare razy to teraz rozumiem co mają Mistrzowie na mysli mowiac 4 inicjacje. To 4 rozne rytualy odprawiane nad nami ale wydaja sie jednym bo sa przy jednym posiedzeniu. Tzn przy dwoch - jesli kurs trwa 2 dni to nastepnego dnia tez dostajemy inicjacje czyli podzielone sa one jakos. Troche pogmatwalam ale chyba wiecie o co chodzi. Ja nie czulam jakiejs wiekszej wznioslosci i w ogole poza poczuciem spokoju, a potem jakbym miala mała banie w głowie no i nieprzyjemne dosc mocne oczyszczanie z emocji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

wiesz - jeśli masz jeden płatny i z "bliska" to dodanie jednego na odległość (albo kliku :P) jest niedowiarstwem ale może pomóc :D

 

a ślepa wiara to np. traktowanie jak supersajana osobę która wydała sporo pieniędzy żeby stać się "Mistrzem Reik/kundalini reiki, karuna ki, gold reiki itd. ad absurdum". co ma się nijak do duchowości, mocy czy świadomości. Jeśli trafiłaś na prawdziwego mistrza to miałaś wielkie szczęście ale ja uważam że żeby wierzyć trzeba wątpić :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Do rozmów związanych z technikami zapraszam do reikowych dzienników, których na forum mamy sporo.

 

Wracając do tematu przewodniego tego wątku;

 

kilka dni temu po raz pierwszy posłałam "Światełko" do przeszłości. Straszne i silne to przeżycie. Czułam cały ból, brak nadziei, cierpienie i rozpacz osoby, której pomagałam.

Na ten czas, który odwodziłam ją od popełnienia strasznej pomyłki stałam się jej "aniołem stróżem".

 

Straszne doświadczenie.......Bóg jest głębiej niż myślałam.......

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

To jak odbicie w lustrze Twojej samorealizacji...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szizi

Uff Uff, niedługo 2stopień, a juz mnie powoli przygotowuje, czyści itp.

Może nie być łatwo, ale co tam :usmiech: ja sobie dam radę jak zwykle :) :jezyk1:

Edited by Szizi

Share this post


Link to post
Share on other sites
goya

a ślepa wiara to np. traktowanie jak supersajana osobę która wydała sporo pieniędzy żeby stać się "Mistrzem Reik/kundalini reiki, karuna ki, gold reiki itd. ad absurdum". co ma się nijak do duchowości, mocy czy świadomości. Jeśli trafiłaś na prawdziwego mistrza to miałaś wielkie szczęście ale ja uważam że żeby wierzyć trzeba wątpić :P

W nawiązaniu - tak mi si skojarzyło:

 

“Mistrz Zen powiada: “Jeśli spotkasz na swej drodze Buddę, zabij go!” Upomnienie to wskazuje, że żadne znaczenie, które pochodzi z zewnątrz, nie jest prawdziwe. Każdy z nas ma już w sobie Buddę Musimy go tylko rozpoznać. „ (SHELDON KOPP)

 

Wszystko trzeba wewnętrznie przetrawić.... Z ciekawością czytam o waszych reikowych odczuciach. Ja przymierzałam się do tego ponad 20 lat. I wybieram się w weekend :-) Choroba w rodzinie i poczucie koniecznosci posiadania większych możliwości udzielenia pomocy niż dawanie w łapkę naładowanych kryształów ... Kiedy myślałam o tym po raz pierwszy poznałam kogoś,kto mając inicjacje od Wani Twan i taką energię,że gęstniała kiedy wchodził do pokoju -źle ją wykorzystał.. Steiner pisał,ze kiedy nabywamy pewnych umiejętnosci musimy wybrać jedną z dwóch dróg: dobra lub zła.Bo trzeciej nie ma... A ludzie różnie wybierają.. No i to jakos odsunęło mnie od pomysłu... Ale z radością czekam na jego realizację :-))

Edited by goya

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
Steiner pisał,ze kiedy nabywamy pewnych umiejętnosci musimy wybrać jedną z dwóch dróg: dobra lub zła.Bo trzeciej nie ma... A ludzie różnie wybierają.. No i to jakos odsunęło mnie od pomysłu...

 

ja tam nie wierzę w "drogę zła" i "drogę dobra", moc jest neutralna i nie podlega moralności

zresztą to nie Gwiezdne Wojny... to życie... trzeba czasem komuś przywalić, czasem uzdrowić, czasem przekląć a czasem pobłogosławić, czasem ochronić

i jedynym sadem któremu podlegają moje czyny jest moja ocena - mądre czy niemądre i korzystne/niekorzystne

 

Ja przymierzałam się do tego ponad 20 lat. I wybieram się w weekend :-)

May the Force by with you!!! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
goya

Oj Buddha...(tu westchnienie ;-) ) Pewnie,że moc czy Moc jest neutralna.A Steiner to raczej mówił o wykorzystaniu umiejętności nabytych - mocami ich nie nazwę... I spożytkowaniu ich w dobrym lub złym celu. Oczywiście można wszcząc dysputę czym jest dobro i zło i ciągnać ją wieki całe :-)) A nie o to chodzi. Czasami "przywalenie" jest czynem chwalebnym,bo przynosi dobre skutki, ale powinno wynikać z własciwych intencji (tylko nie łap za słówka - jakie to są własciwe). Np. " Mistrz kopnął ucznia i uczeń doznał Oświecenia" :-) Jesli więc ktoś posiadający niesamowitą energię dochodzi do wniosku,że można to wykorzystac do mamienia słabych i naiwnych, krzywdzenia i w efekcie do tragedii, to nie wystarczy,że w jego ocenie było to mądre i korzystne. Nawet jeśli przyniosło mu korzyści było mu z tym dobrze... Na jakie wywody mi się po nocy zebrało.. :-)))

 

May the Force by with you!!! :D

 

Ładnie to kpić ze starszych dam? :-))))))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
Oj Buddha...(tu westchnienie ;-) ) Pewnie,że moc czy Moc jest neutralna.A Steiner to raczej mówił o wykorzystaniu umiejętności nabytych - mocami ich nie nazwę... I spożytkowaniu ich w dobrym lub złym celu. Oczywiście można wszcząc dysputę czym jest dobro i zło i ciągnać ją wieki całe :-)) A nie o to chodzi. Czasami "przywalenie" jest czynem chwalebnym,bo przynosi dobre skutki, ale powinno wynikać z własciwych intencji (tylko nie łap za słówka - jakie to są własciwe). Np. " Mistrz kopnął ucznia i uczeń doznał Oświecenia" :-) Jesli więc ktoś posiadający niesamowitą energię dochodzi do wniosku,że można to wykorzystac do mamienia słabych i naiwnych, krzywdzenia i w efekcie do tragedii, to nie wystarczy,że w jego ocenie było to mądre i korzystne. Nawet jeśli przyniosło mu korzyści było mu z tym dobrze... Na jakie wywody mi się po nocy zebrało.. :-)))

mniej więcej się zgadzam :D z tym że uważam że wystarczy żeby coś było mądre i korzystne :D

z tym że krzywdzenie się rzadko opłaca na dłuższą metę, to bardziej się opłaca kooperować itd..

ale na krótkie dystanse? :P

 

Ładnie to kpić ze starszych dam? :-))))))

może wpisze do wyszukiwarki a potem obejrzy sagę? i dozna Oświecenia? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Goya i Buddha

właśnie podejmujecie w swych wypowiedziach problem, który mnie zajmował przez ostatni tydzień. Przypadek? EEEE TAM :oczko2:

 

Kiedy dostałam znienacka cios na początek nadstawiłam drugi policzek.

 

Pewien Mistrz kung-fu, którego imienia już nie pomnę, powiadał mniej więcej tak;

".... jeśli ktoś Cię uderzy, nadstaw drugi policzek. Jeśli uderzy Cię znowu wgnieć go w ziemię..."

 

Ja już podjęłam decyzję :diabelek:

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
goya

]BUDDHA]

może wpisze do wyszukiwarki a potem obejrzy sagę?

 

 

He,he,he..Nie musi,z jezyka szkoli a sag nie oglada a udział bierze ;-))))))

 

]Paradoxa

 

Goya i Buddha

właśnie podejmujecie w swych wypowiedziach problem, który mnie zajmował przez ostatni tydzień. Przypadek? EEEE TAM

 

A wierzysz jeszcze w przypadki ? ;-)))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
Pewien Mistrz kung-fu, którego imienia już nie pomnę, powiadał mniej więcej tak;

".... jeśli ktoś Cię uderzy, nadstaw drugi policzek. Jeśli uderzy Cię znowu wgnieć go w ziemię..."

 

świetny tekst

kurcze- dodałbym sobie do opisu ale jak tak dalej pójdzie będzie jeden mój post na stronę :P

 

uważam że tak należy postępować - znosić drobne przykrości, przyjaciołom wybaczać, zachować spokój

ale jeśli ktoś przesadzi "udeptać" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

A wierzysz jeszcze w przypadki ? ;-)))

Ależ skąd :wykrzyknik::lol_na:

 

 

 

uważam że tak należy postępować - znosić drobne przykrości, przyjaciołom wybaczać, zachować spokój

ale jeśli ktoś przesadzi "udeptać" :D

 

Wiele lat temu "udeptywałam" każdego kto mi stanął na drodze. Przez kilka kolejnych lat zachowywałam się jak "pipa" pozwalając sobie "włazić na głowę". Ze skrajności w skrajność.

Ten złoty środek zaczęłam stosować całkiem niedawno, a przecież jest tak prosty, oczywisty i znany mi od dawna:_mysli:

 

PozP

 

 

Przyszło mi jeszcze coś bardzo ważnego do głowy;

podejmując walkę wyzwalam z siebie wojownika (sięgam po archetyp).

To nie ja jestem wojownikiem.....

Edited by Paradoxa

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

Wyżej wała nie podskoczysz a jak za długo poskaczesz to się zmęczysz, po co zajmować służbę zdrowia? :P

Edited by wybraniec_losu

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

Cześć Infedro, :icon_smile:

- to co opisałeś można przyrównać do psychosomatyki, czyli masz wiele racji.

- może to Energia wie "co, jak i dlaczego" a może my sami za Jej sprawą dorastamy do tego żeby być zdrowi, dobrzy i szczęśliwi?

Reiki jest jak dobry opiekun, nie daje nam ryby, tylko wędkę. Nie uzależnia nas więc od siebie. Wychowuje i wysyła w świat bogatych w to co najważniejsze; wiarę, nadzieję i miłość.

Heyka… Pardii:))

- Masz rację to My „dorastamy” czyli dojrzewamy do tego by ją coraz bardziej odczuwać a wiec i odbierać… dorastamy nie tylko poprzez energie ale również, a może i przede wszystkim poprzez „czyny” które są wykładnią tego czy się rozwijamy duchowo czy „stoimy w miejscu”… :))

Wiesz wczoraj całkiem „przypadkiem” (hehehe), mój wzrok stanął na tytule gazety „SZAMAN”… oczywiście zaszedłem do kiosku zupełnie po coś innego… ale mój wzrok wbił się w ten tytuł i nie pozwolił odejść. Owszem kiedyś b. dawno miałem kontakt z JEDNYM numerem tego czasopisma (aaha… szukałem wtedy bioenergoterapeutów /lata 80/90/) i miałem pozytywne odczucia wiec i teraz z chęcią sięgnąłem po ten Tytuł aby zobaczyć… co u nich po tak długiej przerwie… i zobacz milutka co znalazłem..!!!…:P

Dlaczego ludzie chorują…?

Gdy zobaczyłam na okładce 'książki drą Piotra Pałagina to pytanie, postanowiłam najpierw sama na nie odpowiedzieć, dopiero potem wgłębić się w jej lekturę. W końcu przed kilku laty ciężko chorowałam i nie rozważałam wówczas, dlaczego mnie to spotkało, a jedynie zastanawiałam się, czy będę miała dość hartu ducha, aby wprowadzić w swoje życie zmiany, jakich domaga się nad-świadomość poprzez cierpienie ciała. Moją pewność, że o to właśnie - czyli o istotne zmiany w życiu - przede wszystkim chodzi, umocnił Christian Fleche. To w jego znakomitej książce „Twoje ciało wie, jak cię wyleczyć" natknęłam się na ze wszech miar godną rozważenia kwestię:

„A jeśli, jak to przeczuwa Jung, choroba pojawia się nie po to, aby ją leczyć, ale po to, by ona leczyła nas? Leczyła z czego? Leczyła z konfliktu, czyli z oporu, jaki stawiamy zmianom!".

Mnie nie udało się radykalnie zmienić dotychczasowego, ogromnie obciążającego trybu życia, ale wciąż nad tym pracuję. I jestem niezmiernie wdzięczna swoim niebieskim opiekunom za to, że gdy tylko zaczynam z tej ścieżki schodzić, obrywam mocno po głowie...

Kiedyś wpadłam na pomysł, aby prześledzić losy ludzi po przeszczepieniu serca. Okazało się, że większość z nich po otrzymaniu tego niezwykłego daru diametralnie zmieniała swoje życie. Zakładali nowe rodziny, zmieniali zawody, zaczynali podróżować... Przejęli niektóre cechy dawców? Bynajmniej. Po prostu w chwili zagrożenia życia nabrali odwagi, aby realizować swoje marzenia!

Zafascynowana problemem, rzuciłam w przestrzeń okołoszamańską (a raczej okołoszamanową) owo pytanie, zapożyczone od Piotra Pałagina „Dlaczego ludzie chorują?". Od razu posypały się odpowiedzi. Dosłownie następnego dnia po mojej propozycji, prof. Zbigniew Królicki napisał artykuł „Nazajutrz". Zaraz potem Niebo (a może Prawo Przyciągania), zesłało mi kolejny dar - Bogusię Krause, autorkę frapującej książki „Odchudzanie a Prawo Przyciągania". Przyjedzie na XXXII Targi „Bliżej zdrowia, bliżej natury" i podczas Spotkań z medycyną naturalną zaprezentuje swoje przemyślenia na temat związków choroby.................... itd.

- całego nie daje bo gazeta jeszcze jest w kioskach… (wiec niech to będzie jako zachęta do przeczytania całości)

- i jeszcze jeden... (choć cała Gazetka jest pełna ciekawych artykułów, takich na czasie… :)

 

Medycyna energetyczna: nowe spojrzenie na leczenie

 

Medycyna energetyczna to coraz prężniej rozwijająca się gałąź medycyny. Od wielu lat odbywają się na całym świecie kongresy medycyny energetycznej, w których uczestniczą lekarze, fizycy, biolodzy, fizjolodzy, chemicy i inni naukowcy. Ta dziedzina nabiera coraz większego znaczenia. Nie wystarcza nam już wysoce wyspecjalizowana, skomputeryzowana medycyna akademicka, mimo że żyjemy coraz dłużej. Przybywa osób osiągających szacowny wiek 90 lub nawet stu lat. Tak, żyjemy obecnie coraz dłużej, ale czy też coraz zdrowiej?

Medycyna energetyczna nie jest jedynie krzykiem mody ostatnich lat. Przynosi nowy sposób widzenia leczenia. ale przede wszystkim nowy sposób definiowania Samego Siebie jako Istoty Energetycznej z nieograniczonymi wręcz możliwościami zdrowienia. Nowoczesna medycyna zachodnia od lat zajmuje się głównie diagnozowaniem oraz pokonywaniem, czyli zwalczaniem chorób, nie zaś trzymaniem zdrowia….

Medycyna energetyczna natomiast nie stawia diagnoz. Zajmuje się usuwałem blokad energetycznych, które choroby wywołały. Medycyna tzw. świata zachodniego musi niestety przyjąć do wiadomości, że np. w USA co roku umiera więcej ludzi na skutek prawidłowo zażywanych leków, względnie w wyniku komplikacji wołanych leczeniem (reakcje jatrogenne), aniżeli przez wszystkie inne przyczyny mogące wywołać śmierć (np. wypadki samochodowe, zatrucia itp.)

 

- Równowaga najważniejsza

W starożytnych Chinach ludzie utrzymywali zdrowie i dobrą kondycję poprzez akupunkturę, dzięki której energia w organizmie płynęła bez zakłóceń przez cały system meridianów. W niektórych prowincjach lekarz otrzymywał zapłatę, dopóki jego pacjent był zdrowy. W przekonaniu Chińczyków to lekarz był winien choroby pacjenta, ponieważ nie zadbał wystarczająco o właściwy przepływ energii w organizmie pacjenta. Zgodnie z medycyną energetyczną każda choroba ma swój początek w zaburzeniu przepływu energii w meridianach lub w ciele energetycznym, którego istnienie od lat nie należy do sfery ezoteryki, lecz jest wielokrotnie udokumentowanym faktem naukowym. Ciało energetyczne jest niczym innym jak kopią naszego ciała fizycznego. Jeżeli w owej otoczce energetycznej coś zaczyna źle funkcjonować, to wcześniej lub później dolegliwości przenoszą się na ustrój fizyczny…

W przeciwieństwie do konwencjonalnej medycyny zachodniej leczącej zazwyczaj jeden (w najlepszym wypadku kilka organów), medycyna energetyczna leczy zawsze cały organizm (i jego energetyczną otoczkę): tkanka łączna przesyła bezpośrednio informacje elektryczne do każdej części organizmu. Zdaniem lekarza Dawsona Churcha każdy organ naszego ciała otoczony jest dużym, płynnym, krystalicznym organem o charakterze półprzewodnika, który koduje, wzmacnia oraz przekazuje sygnały elektryczne do każdej komórki organizmu. Zgodnie z założeniami nowoczesnej fizyki kwantowej organizm nie jest niczym innym jak tylko energią i jego pierwsze zaburzenia manifestują się właśnie na poziomie energetycznym pod postacią różnych dysharmonii i dopiero kiedy osiągną odpowiednią intensywność, widoczne są pod postacią symptomów fizycznych…............................... itd.

- noo… i patrz, przecież "to samo" pisałem wcześniej… :)

- hihihi… można by powiedzieć że Oni dopiero zaczynają… a my już dawno to obczailiśmy i mamy na to Swój Sposób… :))

- tylko ze oni są dopiero na etapie "ciało --> energia", a my na etapie "ciało --> energia --> Duch(Dusza)"... :P

- zachęcam do zakupu... albo przynajmniej przeczytania do końca... i w całości...:P

 

---pozdrówkooo... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

Mam pytanie do bardziej doświadczonych reikowców - czy zdarzyło wam się podczas okresu po inicjacji zachorować? Mam na myśli w związku z inicjacją?

od razu mówię - mam na myśli nie "szkodliwe działanie reiki, szatana i Kościół" tylko coś w rodzaju oczyszczenia albo choroby inicjacyjnej.

Edited by Buddha

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Mam pytanie do bardziej doświadczonych reikowców - czy zdarzyło wam się podczas okresu po inicjacji zachorować? Mam na myśli w związku z inicjacją?

od razu mówię - mam na myśli nie "szkodliwe działanie reiki, szatana i Kościół" tylko coś w rodzaju oczyszczenia albo choroby inicjacyjnej.

 

Tak, ja przechodziłam "jedynkę" bardzo ciężko fizycznie. Opisałam to tutaj; http://www.ezoforum.pl/reiki/19419-dziennik-nowicjuszki-bis.html.

 

Pierwszy dzień inicjacji był STRASZNY. Drugi lepszy a potem do piątego dnia miałam koszmarne "jazdy" włącznie z chwilowymi utratami świadomości.

Jednak z tego co zdążyłam się zorientować po opisach innych, ja jestem nawiedzonym wyjątkiem:zeby_na:

 

Po "dwójce" jazdy psychiczne zaczęły się po trzech miesiącach od inicjacji i trwają do dziś.

 

Pozp

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- noo właśnie Buddha... wszystko masz opisane w "dzienniczkach REiKI" tu na forum... a jest ich chyba już koło 10 osób... :)

- okres po-inicjacyjny to nie "choroba" tylko oczyszczanie... które przypomina chorobę ale nią wcale nie jest :P

- a poza tym każdy przechodzi to na swój indywidualny sposób... jeden mocniej a drugi slabiej... ;)

 

---pozdraqwiam... infedro :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

dzięki bardzo :) nie miałem ochoty nawet myśleć ani żyć a co dopiero czytać stare posty :P, to tak jest jak człowiek ma "przeziębienie"... które nie reaguje na reiki i z dnia na dzień coraz gorzej :/

pierwszy tydzień był zupełnie spokojny- lepsze wyczucie energii itd

a tu w drugim - nagle: najpierw "choroba lokomocyjna" pierwszy raz od 15 lat, potem coś zaczęło "drgać" w kundalini i mało orgazmu jadąc w busie nie dostałem :P, no a teraz już trzeci dzień - przeziębienie - zlekceważyłbym to gdyby nie fakt że to jak czytanie na wiki o przeziębieniu - wszystkie objawy :P a reiki nie chce działać na tę dolegliwość... na inne problemy czy osoby - oczywiście działa

Share this post


Link to post
Share on other sites
gratere

Ja po 1 stopniu i rowniez po 2 stopniu w Usui Reiki,w okresie oczyszczania nie mialam zadnych objawow.

Ani na poziomie fizycznym,ani na poziomie duchowym.

Ale musze powiedziec,ze juz od kilku lat nie choruje na nic,nawet kataru nie mam.

Wczesniej pracowalam nad soba ,nie majac zadnego stopnia w UR.

Edited by gratere

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Pięć miesięcy temu pisałam tak;

 

Od mojej drugiej inicjacji mija blisko tydzień, czas więc napisać pierwsze spostrzeżenia i przemyślenia.

Zmiany są bardzo pozytywne;

 

miłość - kocham mocno ale spokojnie, nie wariacko ani egoistycznie

kontakty z ludźmi - zauważalnie mniej konfliktów

praca - daje mi wiele więcej satysfakcji

pieniądze - płyną szerokim strumieniem

jedzenie - zdrowsze, ciekawsze, piękniejsze....

 

A dzisiaj jest tak;

 

miłość - bez zmian

kontakty z ludźmi - otwarta wojna "na śmierć i życie" z moimi wrogami

praca - przestała mnie satysfakcjonować, rzuciłam ją, nie pracuję zawodowo w ogóle

pieniądze - poważne kłopoty finansowe (bez mojej winy)

jedzenie - nie jem prawie wcale, nie mogę

 

Czytając i medytując czekam na odbicie się od dna. To już niedługo....chyba :_yyyy:

 

tak się dzieje, kiedy rozwijasz się duchowo. Kiedy tracisz poczucie bezpieczeństwa, bo dowiadujesz się, że "Architekt to też człowiek" , że Pan jest bosko obojętny i bardzo daleki a Ty musisz sobie radzić sam.

 

No i na co mi było żarcie jabłek z cudzych drzew? :nonono:

 

Są tutaj osoby, które doskonale wiedzą o czym piszę, już je potrafię rozpoznać (postinicjacyjny dar :_kwadr:)

Pozostałych proszę o darowanie sobie zarówno atakowania jak i pocieszania mnie.

 

Pozbieram kawałki świata, który rozpadł mi się w rękach i zbuduję nowy, lepszy bo mój własny.

Dobrze jest się wyzwolić.......pomimo wszystko...

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
tak się dzieje, kiedy rozwijasz się duchowo.

Nie. Tak się dzieje, gdy reiki uważa się za pomoc przy rozwiązaniu swoich problemów i za coś w rodzaju panaceum na bolączki tego świata, a nie żyje się zgodnie z zasadą "ora et labora".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Nie. Tak się dzieje, gdy reiki uważa się za pomoc przy rozwiązaniu swoich problemów i za coś w rodzaju panaceum na bolączki tego świata, a nie żyje się zgodnie z zasadą "ora et labora".

 

Spodziewałam się tu Ciebie.

 

Zamiast tracić czas na moją wtórną ewangelizację, pomódl się za siebie. Dostaniesz za to cukierka :zeby_na:

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sinksu

Najlepiej takiego ze środkiem przeczyszczającym... Przynajmniej zajmie go na jakiś czas :D

 

Sory za off topic już zmykam :)

Continue

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Najlepiej takiego ze środkiem przeczyszczającym... Przynajmniej zajmie go na jakiś czas :D

 

Dziękuję Sinksu za uśmiech na mojej twarzy. Ten cały rozwój duchowy tak mnie zdołował, że mam depresję :_ostr:

 

Reiki tak mi wymiata to co zbędne, szkodliwe i sztuczne w moim życiu, że ledwo się mogę pozbierać. Nie miałam pojęcia, że aż tyle tego jest.

Nawet mojej "ulubionej świadomości nędzy" nie chce mi zostawić. I co ja biedna bez niej pocznę? Będę bogata??? :icon_biggrin:

 

Jakby tego było mało, muszę się przyznać sama przed sobą, że nabijałam się osobiście w butelkę. Co za upokorzenie!!!

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

dzięki bardzo :) nie miałem ochoty nawet myśleć ani żyć a co dopiero czytać stare posty :P,

- to tak jest jak człowiek ma "przeziębienie"... które nie reaguje na reiki i z dnia na dzień coraz gorzej :/

pierwszy tydzień był zupełnie spokojny- lepsze wyczucie energii itd

a tu w drugim - nagle: najpierw "choroba lokomocyjna" pierwszy raz od 15 lat, potem coś zaczęło "drgać" w kundalini i mało orgazmu jadąc w busie nie dostałem :P, no a teraz już trzeci dzień - przeziębienie - zlekceważyłbym to gdyby nie fakt że to jak czytanie na wiki o przeziębieniu - wszystkie objawy :P a reiki nie chce działać na tę dolegliwość... na inne problemy czy osoby - oczywiście działa

 

hmm... czyli to znaczy, że jesteś po 1 stopniu... :))))

- noo... O.K. ja myślę tak... że jeżeli nie masz temperatury, to jest to oczyszczenie... :)

- a jeśli masz temperaturę to... może być choroba, wiec lepiej zajść do "lekarza" (?) :P

- podobnie było u mojej żonki... po 3 zabiegach REiKi... też cherlała, że myślała że "płuca straci"... :P

- wyglądało to na coś poważnego... wiec żonka poszła do lekarza... zrobiła prześwietlenie... :)

- odebrała wynik z prześwietlenia... i lekarz aż sam był mocno zdziwiony że w płucach nic nie ma... ;):P

 

- a takie jazdy z "przeziębieniem i katarem" to miała Vanilia22... wiec spróbuj z Nią może kontakta załapać żeby zajarzyć co i jak ... ;)Reikowy dziennik nowicjuszki

 

--- pozdrówkooo... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
Ten cały rozwój duchowy tak mnie zdołował, że mam depresję

Po owocach poznaje się drzewo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

kurcze- jak cię tak czytam Paradoxa to zaczynam się bać - jeszcze mi został ponad tydzień...

ale będę twardy i nie dam się tej całej "duchowości" ;)

 

Po owocach poznaje się drzewo.

krucjaty, pedofilia księży, Rydzyk i sp. z o.o. itd itd

 

hmm... czyli to znaczy, że jesteś po 1 stopniu... :))))

przykro mi drogi Watsonie - pudło

"Jedynkę" robiłem dawno temu, i przebiegła bez istotnych objawów - co jest chyba częste

 

ale dzięki z info infedro :)

Pozdrawiam

Edited by Buddha
posty tak szybko lecą :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- Ja po 1 stopniu i rowniez po 2 stopniu w Usui Reiki,w okresie oczyszczania nie mialam zadnych objawow.

- Ani na poziomie fizycznym,ani na poziomie duchowym.

- Ale musze powiedziec,ze juz od kilku lat nie choruje na nic,nawet kataru nie mam.

Hmm... też potwierdzam od dłuższego czasu choroby mnie się nie imają... nawet katar :)

- Wczesniej pracowalam nad soba ,nie majac zadnego stopnia w UR.

- to potwierdza moje przypuszczenia... że im bardziej ktoś poszedł w "rozwoju duchowym"... tym łagodniej przechodzi inicjacje... :)

- bo widocznie... nie ma co wywalać... ;)

- i oczywiście wielkie gratulacje Grati... i to już 2 st.... :))

- a mogę zapytać czy dawno robiłaś ? i w jakim mieście ? (ale oczywiście nie musisz odpowiadać, jeśli sobie nie życzysz ;)

 

--- pozdrawiam ciepło... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
siloam
krucjaty, pedofilia księży, Rydzyk i sp. z o.o. itd itd

 

@Buddha

Zachowujesz się zupełnie infantylnie. Gdyby nie krucjaty to do tej pory byłbyś pewnie wyznawcą Allacha.

 

Pedofilia występuje nie tylko u księży więc nie widzę związku.

 

Co złego zrobił Ci ks. Rydzyk? Babcia Ci na kieszonkowe nie dała? Rzeczywiście to straszne!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Po owocach poznaje się drzewo.

 

HAHAHA,

 

Na ten "argument" czekałam.

Właśnie na takie dyrdymały KK łapie ludzi, którzy próbują uwolnić się z tyranii.

 

Owoce drogi templariuszu pojawią się dopiero wtedy, gdy drzewo wyrzuci z siebie ostatnią dawkę trucizny podawanej mu przez cały jego wzrost. :oczko_na:

 

To co teraz przeżywam jest wynikiem kłamstw jakie mi serwowano przez całe moje życie. Jak się odtruję, to dam tutaj świadectwo pokazując moje owoce. Po to zaczęłam ten temat. żeby inni nie dali się zastraszać.

 

PROBLEMY, KTÓRE MAM TERAZ SĄ PRZEJŚCIOWE.

 

Nie rezygnujcie z rozwoju kochani pomimo tego, że czasami bywa on trudny.

 

Buddha,

 

tego wzbudzania kundalini to trochę Ci zazdroszczę :oczy: Ja kurde czekam...... :_oczko:

 

- to potwierdza moje przypuszczenia... że im bardziej ktoś poszedł w "rozwoju duchowym"... tym łagodniej przechodzi inicjacje... :)

- bo widocznie... nie ma co wywalać... ;)

 

Tiaaa,

Infedruś trochę się zagalopowałeś :mrgreen:

 

Jednym inicjacje COŚ dają, innym nieco mniej, jeszcze innym.......zależnie od stopnia pojmowania.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro
@Buddha

Zachowujesz się zupełnie infantylnie. Gdyby nie krucjaty to do tej pory byłbyś pewnie wyznawcą Allacha.

 

Pedofilia występuje nie tylko u księży więc nie widzę związku.

 

Co złego zrobił Ci ks. Rydzyk? Babcia Ci na kieszonkowe nie dała? Rzeczywiście to straszne!

 

Hmm... wybacz siloam... ;)

- ale ja nie widzę związku... co ty szukasz w tym temacie ?

- przecież z REiKI nie masz NIC wspólnego... wiec JAK? chcesz dyskutować o czymś o czym NIC nie wiesz, bo nic nie "czujesz"...? ;)

- nooo... chyba że jednak masz inicjacje ????... aaaa to wtedy zmienia postać rzeczy :P

- to wtedy... proszę bardzo WAL co Ci "wywaliło"... :P

- to wtedy może spróbujemy Cie zrozumieć... ? ;)

 

Infedruś trochę się zagalopowałeś

 

- hihihi... nooo może 'troszeczkę"... ;)

- szukam po prostu rożnych punktów widzenia... do zweryfikowania oczywiście... ;):P

 

--- pozdrawiam... :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

Chłopaki proszę nie odpowiadajcie fanatykowi na zaczepki, bo rozwalacie mi temat, który jest dla mnie niezwykle ważny.

 

Z góry dziękuję

Pardi

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
@Buddha

Zachowujesz się zupełnie infantylnie. Gdyby nie krucjaty to do tej pory byłbyś pewnie wyznawcą Allacha.

Pedofilia występuje nie tylko u księży więc nie widzę związku.

Co złego zrobił Ci ks. Rydzyk? Babcia Ci na kieszonkowe nie dała? Rzeczywiście to straszne!

siloam - tylko zauważam że argument "po owocach..." jest cienki - bo wtedy każde negatywnie oceniane działanie Kościoła lub jego wiernych byłoby owocem i pozwalałoby na ocenienie "drzewa"- katolicyzmu.

 

tego wzbudzania kundalini to trochę Ci zazdroszczę Ja kurde czekam......

Mam nadzieję że coś bardziej się ruszy :D kurcze- przydałby się mistrz po pełnym przebudzeniu kundalini - ubłagałbym go o shakti... eh...

BTW - można by otworzyć temat o kundalini :D

 

infedro - mnie się osobiście wydaje że "rozwój duchowy" to tylko takie słowo-wytrych, nie wiadomo co to, jak to mierzyć, jest pewnie milion na rozwój sposobów...

ale można komuś powiedzieć - "Ty jesteś niżej w rozwoju, Ty!" :D:P

 

Pozdrawiam:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

infedro - mnie się osobiście wydaje że "rozwój duchowy" to tylko takie słowo-wytrych, nie wiadomo co to, jak to mierzyć, jest pewnie milion na rozwój sposobów...

Hmm... no może i nieźle to ująłeś... ;):P

- no tak... masz zupełną racje, każdy kojarzy to na "swój indywidualny" sposób... ;)

- dla jednego będzie to prawdziwa rozmowa z Bogiem... a dla drugiego zwykłe klepanie regułek... albo "tylko" chodzenie do Kościoła :P

- noo... mnie raczej chodziło o taki prawdziwy rozwój duchowy, co porusza Serce i Duszę czyli "czynny" rozwój... a nie taki "bierny" co tylko klepie regułki dla własnego Ego i nic poza tym... ;)

 

ale można komuś powiedzieć - "Ty jesteś niżej w rozwoju, Ty!" :D:P

Pozdrawiam:)

- ale tu się chyba mylisz ... ;):)

- bo nigdy NIE można komuś powiedzieć - "Ty jesteś niżej w rozwoju, Ty!" :D:P

- gdyż jest to sprzeczne nie tylko z zasadami REiKI... ale i "rozwojem duchowym", tym prawdziwym oczywiście... ;)

 

--- pozdrówko... infedro :)

Edited by infedro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
...

 

Mam nadzieję że coś bardziej się ruszy :D kurcze- przydałby się mistrz po pełnym przebudzeniu kundalini - ubłagałbym go o shakti... eh...

BTW - można by otworzyć temat o kundalini :D

.....

 

Ja otworzę jak zacznie się we mnie wzbudzać, chyba że.....mnie uprzedzisz, na co liczę :_oczko:

 

Chciałabym napisać o kryzysie wiary, jaki teraz przeżywam a jest to u mnie związane z otrzymaniem II stopnia Reiki.

Nie wiem tylko od czego zacząć :oczy:

Buddha Ty masz to za sobą, pomóż mi....

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha
ale mylisz się (albo teraz Ty się zagalopowałeś;) co do jednego... ;):)

- bo NIE można komuś powiedzieć - "Ty jesteś niżej w rozwoju, Ty!" :D:P

- gdyż jest to sprzeczne nie tylko z zasadami REiKI... ale i "rozwojem duchowym"... ;)

jak mówi empiria - mówić i pisać można to absolutnie wszystko :P

 

Ja otworzę jak zacznie się we mnie wzbudzać, chyba że.....mnie uprzedzisz, na co liczę

ok, taka jest umowa :D

 

Chciałabym napisać o kryzysie wiary, jaki teraz przeżywam a jest to u mnie związane z otrzymaniem II stopnia Reiki.

Nie wiem tylko od czego zacząć

Buddha Ty masz to za sobą, pomóż mi....

łojoj - kryzys wiary - u mnie trwał jakieś 3 lata - trzy lata ciągłego doła i bolesnych poszukiwań religijnych, prób wyzwolenia umysłu od takich małych, paskudnych programików - które działają w podświadomości...ogólnie nienajlepsze trzy lata życia -ale ja byłem takim protestanckim siloamem,:P - to musiało trwać i boleć

jeśli chcesz pogadać to wyślij mi PM

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

....łojoj - kryzys wiary - u mnie trwał jakieś 3 lata - trzy lata ciągłego doła i bolesnych poszukiwań religijnych, prób wyzwolenia umysłu od takich małych, paskudnych programików - które działają w podświadomości...ogólnie nienajlepsze trzy lata życia -ale ja byłem takim protestanckim siloamem,:P - to musiało trwać i boleć

jeśli chcesz pogadać to wyślij mi PM

 

No to pięknie, zostało mi jeszcze tylko 2 lata i 10 miesięcy :hejka:

 

A tak poważnie, to zamierzam uporać się z tym w kilka miesiecy (najwyżej 6)!

Oczywiście przy Twojej pomocy, więc wysyłam Ci moje gg na PW :icon_biggrin:

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Boma

Od 4 miesiecy mam reiki2 i jak narazie cisza i spokoj. Rok temu poukladalam swoj swiat, moje plany do wykonania i brakowalo mi tylko jakiejs sily, teraz codziennie ta sila wiary utrzymuje sie, cos mie pcha do przodu mimo ze czasem nie jest wesolo. Boje sie, czy przypadkiem nie zawali sie to wszystko, czy moze pozostanie do konca? Co do chorob, w zeszlym tygodniu grypa mnie dopadla, wiec tabletki i reiki poszly w ruch. Jak to jest u was, czy wszyscy ktorzy maja reiki nie choruja na grype? Moze to glupie pytanie ale pytam sie szczerze. Pozdrawiam Boma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sinksu
Dziękuję Sinksu za uśmiech na mojej twarzy. Ten cały rozwój duchowy tak mnie zdołował, że mam depresję :_ostr:

 

 

PozP

 

Zawsze do usług ;)

 

Ps. Człowiek jest sumą tego co było ale i perspektywą tego co będzie ;)

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

Paradoxa, zaczyna być jajecznie...

o tym innym razem :)

 

 

 

 

Od 4 miesiecy mam reiki2 i jak narazie cisza i spokoj. Rok temu poukladalam swoj swiat, moje plany do wykonania i brakowalo mi tylko jakiejs sily, teraz codziennie ta sila wiary utrzymuje sie, cos mie pcha do przodu mimo ze czasem nie jest wesolo. Boje sie, czy przypadkiem nie zawali sie to wszystko, czy moze pozostanie do konca? Co do chorob, w zeszlym tygodniu grypa mnie dopadla, wiec tabletki i reiki poszly w ruch. Jak to jest u was, czy wszyscy ktorzy maja reiki nie choruja na grype? Moze to glupie pytanie ale pytam sie szczerze. Pozdrawiam Boma.

 

A kto pwiedział że będzie wesoło? Grypa jak każdy wirus, pojawia się i znika. Grypę załatwiam tradycjnymi metodami plus aspiryna w mega dawce (3 saszetki wieczorem przed snem) puszczalska a nie w tabletkach.

Edited by wybraniec_losu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa

A kto pwiedział że będzie wesoło? Grypa jak każdy wirus, pojawia się i znika. Grypę załatwiam tradycjnymi metodami plus aspiryna w mega dawce (3 saszetki wieczorem przed snem) puszczalska a nie w tabletkach.

 

A może byśmy tak o poinicjacyjnej duchowości porozmawiali?? Jest takowa?

Do rozmów o fizis związanym z inicjacjami Reiki mamy kilkanaście reikowych dzienników.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
infedro

- u mnie JEST... i czuje że wzrasta... :P

- pomału zarażam "Miłością" moją żonkę i okolice... :))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
....... Nie kazdy ma ochotę wejsć w siebie głęboko aż do bólu, nawet jeśli nagrodą jest światło, spokój i miłość wewnętrzne. .....

 

Mam wrażenie, że moja ochota nie miała tu nic do rzeczy.

Decyzja zapadła kiedy postanowiłam przejść II inicjację w Reiki. To tak jakbym wybrała niebieską tabletkę w "Matrix'ie" - połknęłam i po jakimś czasie (ok 2 miesięcy) COŚ wrzuciło mnie w inną, przerażającą rzeczywistość. Pozbawiło mnie złudzeń, odarło z naiwności, zabrało sztuczne poczucie bezpieczeństwa zrywając bardzo brutalnie różowe firanki z oczu.

 

Odebrało mi także wiarę i nadzieję, na szczęście na krótko, bo to co we mnie nieśmiertelne karmi się właśnie wiarą i nadzieją, dlatego nie pozwolę odebrać sobie tych cnót!

W męce trwóg i oparach lęku czołgam się ostatkiem sił na spotkanie z Jaźnią.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Buddha

Paradoxa - dasz sobie radę - przetrwasz albo zginiesz :P

ja się trochę bałem takiego obrotu sprawy - ale w zasadzie oprócz choroby inicjacyjnej nic szczególnego się nie dzieje - trochę lepiej do pewnych interpersonalnych kwestii podchodzę, rozbijam pewne problemy...

ale może rzeczywiście to dlatego że za mało się reiki bawię - po prostu nie lubię przywiązywać się do narzędzi i zabawek

no albo ugasiłem reiki przy pomocy "energii ziemi" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paradoxa
Paradoxa - dasz sobie radę - przetrwasz albo zginiesz :P

.....:D

 

Jestem na dnie albo tak mi się wydaje, zawsze przecież ktoś może zapukać od spodu :icon_wink: W oddali w prawdzie zaczyna mi majaczyć jakieś mikre światełko nie mam jednak pewności czy to nie fatamorgana.

 

PozP

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sinksu

Miał ktoś coś takiego że reiki mu się samo zainicjowało ??

Mnie się ostatnio zdażyło... Nie uczestniczyłem w żadnych kursach

i wogóle tylko tak poprostu mnie zainicjowało O_O

Wiem po co bo od razu po inicjacji musiałem go użyć.

Widocznie byłem potrzebny... Ale to nie zmienia faktu że wzieli

mnie podstępem o_O Dziwna akcja :D

I wogóle nie odczuwam oczyszczenia.

Ale to akurat wiem czemu.

 

Paradoxa co Cię nie zabije to wzmocni ;)

Edited by Sinksu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Szeptunka
Mam wrażenie, że moja ochota nie miała tu nic do rzeczy.

Decyzja zapadła kiedy postanowiłam przejść II inicjację w Reiki. To tak jakbym wybrała niebieską tabletkę w "Matrix'ie" - połknęłam i po jakimś czasie (ok 2 miesięcy) COŚ wrzuciło mnie w inną, przerażającą rzeczywistość. Pozbawiło mnie złudzeń, odarło z naiwności, zabrało sztuczne poczucie bezpieczeństwa zrywając bardzo brutalnie różowe firanki z oczu.

 

Odebrało mi także wiarę i nadzieję, na szczęście na krótko, bo to co we mnie nieśmiertelne karmi się właśnie wiarą i nadzieją, dlatego nie pozwolę odebrać sobie tych cnót!

W męce trwóg i oparach lęku czołgam się ostatkiem sił na spotkanie z Jaźnią.

 

PozP

 

Paradoxo, czasem anioły rzucaja nas na głęboka wodę byśmy otworzyli oczy i zobaczyli prawde. O sobie. Z tego co piszesz wnioskuję, że to zerwanie rózowych firanek dotyczyło przede wszystkim Twego życia, otoczenia, świata w jakim żyłaś. A jest w tuym wszystkim jeszcze potzreba stanięcia twarzą w twarz ze soba i odarcia tych różowych firanek z samej siebie. Dla mnie chyba to było najtrudniejsze, a nie zdjecie zasłony iluzji w jakiej żyłam. Pisze o tym zresztą tutaj: http://www.ezoforum.pl/rozwoj-duchowy/35832-wedka-po-glowie.html

 

Reiki ma to do siebie, ze często jest katalizatrem pewnych zmian w nas samych i w naszym zyciu. Odchodzi to co zbędne, blokujące, co nie pzreznaczone nam. Czasem odchodzi boleśnie i brutalnie, jak sama tego doświadczasz. Ale pamiętaj, że te zmiany prowadzą tylko do lepszego. I są jak samo zycie, cyklicznością. Po każdej burzy pokazuje się słońce, a po nocy dzień. Z każdego upadku mozna się podnieść, z każdego doła wyjść Ważne by nie stać w miejscu.

Samo reiki pomaga tu choćby poprzez wysyłanie intencji, wyciszenie nas. W chwilach trudnych i złych nie wolno zapominać o tym cudownym narzędziu, które mamy w łąpkach.

Edited by Szeptunka

Share this post


Link to post
Share on other sites
wybraniec_losu

Pardi, z odmętów obojętności wyłonią się rzeczy ważne dla Ciebie. Sprawy nie istotne zostaną w oceanie obojętności to co ma wyjść to wyjdzie. Jak mawia psycholog-reikowiec umysł wymusił dłuższą chwile refleksji. "to znaczy że myślisz, jesteś zdrowy i ciesz się z dobrego startu we właściwą stronę". Każdy przeżywa to inaczej, lecz większość z nas widzi to "nowe".

Pamiętasz przypowieść o ochu.......jeniu ;)?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Amethyst
To tak jakbym wybrała niebieską tabletkę w "Matrix'ie" - połknęłam i po jakimś czasie (ok 2 miesięcy) COŚ wrzuciło mnie w inną, przerażającą rzeczywistość. Pozbawiło mnie złudzeń, odarło z naiwności, zabrało sztuczne poczucie bezpieczeństwa zrywając bardzo brutalnie różowe firanki z oczu.

PozP

Niebieska byla po to zeby wszystko zostalo po staremu. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zib
Mistrz nazywa się Piotr Dacjusz Górski. Linia przekazu:

Mikao Usui - ****iro Hayashi - Hawayo Takata - Wania Twan - Siostra Mariusza - Jadwiga Budaj - Krystyna Włodarczyk Królicka - Piotr Dacjusz Górski ( I oraz II stopień)

Stopień mistrzowski: Mikao Usui - ****iro Hayashi - Hawayo Takata - - Diane Stein - Jerzy Duda - Piotr Dacjusz Górski.

 

Linie jak widać wyglądają wiarygodnie. Może ważne jest to, że miałem kurs indywidualny. Nie chcę oskarżać o nic mojego mistrza, po prostu wydało mi się to bardzo dziwne, ale sądziłem że to może po prostu jakiś inny "sposób". Napiszę do niego maila. Co do wiedzy przekazanej przez mistrza, to wcześniej się dowiadywałem i idąc do niego wiedziałem czego chcę - faktycznie podał mi wiarygodne informacje (3 stopnie, ew. mistrzowski, tradycyjna metoda wg. metody Mikao Usui oraz Diane Stein). Nie wiem co o tym myśleć.

 

PS. Ładnie mi ocenzurowano posta :)

Diane Stein jest autorką dobrze znanych książek m.in. Essential Reiki. Jest też twórcą systemu, który trochę zrywa z tradycją Usui Reiki i neguje sens linii przekazu. Stąd nie można w internecie znaleźć jej osobistej linii. Istnieje kilka sprzecznych informacji i list. Dlatego też w cytacie powyżej przed nazwiskiem Diane Stein jest " - - ", które to czytelnik postu może traktować jak zechce, czyli jako niewiadomo, albo nieważne itp.

W internetowych klasyfikacjach rozmaitych systemów i odłamów Reiki to czego naucza, co promuje Diane Stein to "Non-Traditional Usui Reiki". W praktyce rozpoznać to można podczas rozmowy z nauczycielem po mglistej odpowiedzi na temat jego linii przekazu, że miał/a kilku nauczycieli i ich linie wskaują Pana Usui. Ta forma Reiki wykorzystuje nowe symbole, ale także tradycyjne, i nie zależy im tak bardzo na linii przekazu. System ten akceptuje inicjacje na odległość, jak również samoinicjacje wykonane na sobie przez użytkownika. Jest otwarty na nowe sposoby korzystania z Reiki, zarówno bezpośrednio jaki i na dystans. Większość szkolenia na temat Reiki oferowanego przez internet oferowana jest przez Mistrzów Nietradycyjnego Reiki.

 

3 minuty? jak zupka instant :D

Jeśli chodzi o inicjacje, to nowy, popularny sposób jest preferowany przez Dianę Stein. Jest to krótki, uproszczony rytuał samej inicjacji. Nie będę tu wnikał w szczegóły, czy zasadność poszczególnych elementów. Mistrzowie i nauczyciele znają rytuał inicjacji, a innym łatwo znaleźć opisy na internecie - nawet tym co nie mają żadnego doświadczenia z Reiki. Podczas inicjacji drugiego i trzeciego stopnia te różnice mogą być nie zauważone. Stopień pierwszy tradycyjnie składa się z jakby czterech części. Z konieczności musi to potrwać dłużej. Te zostały przez Diane Stein skumulowane do szybkiej "zupki instant".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...