Jump to content

Czarownice


Megimar
 Share

Recommended Posts

Nie wiem czy to ten wątek, jeśli nie to proszę o przeniesienie. Chciałabym zapytać, czy macie jakieś doświadczenia z...czarownicami. Ja jak byłam mała (miałam z 7 może 8 lat) mieszkałam na wsi gdzie jak moja mama twierdziła w sąsiedztwie mieszkały czarownice. Zabraniała mi się oddalać od domu w tamtym kierunku. Ja nie bardzo w to wierzyłam ;). Znałam sąsiadke i nawet ją lubiłam. Ale kiedyś stało się coś co pamiętam do dziś. Mieliśmy 2 krowy :) nagle z dnia na dzień przystały dawać mleko, po 3 "bezmlecznych" dniach moja mama podjęła decyzje. posmarowała futryny drzwi do obory masłem zrobionym wcześniej z mleka tych krów i zaczęła je przypalać zapałkami. Po chwili przybiegła sąsiadka i błagała moją mamę by przestała, bo wypali jej oczy, przyrzekła przy tym, że zdejmie urok z naszych krów i zostawi nas w spokoju. Byłam tak przerażona, że uciekłam do domu. Mama nie chciała o tym ze mną rozmawiać, choć wiele razy ją o to pytałam, do tej pory nie wiem co myśli o tym co się wtedy wydarzyło i skąd wiedziała co zrobić. Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie ? Macie może podobne doświadczenia ?

Link to comment
Share on other sites

Ciekawe... ja znam podobną historię od mojej cioci. Jak była mała, to u jej dziadków bodajże były krowy, i też nagle przestały dawać mleko. Nie wiedzieli co się dzieje i zauważyli, że krowy miały zawiązane ogony, normalnie jak warkocze zaplątane. W końcu wyczuli, że to sąsiadka rzuciła urok, i przewrócili garnek z mlekiem, który stał na jej płocie. Wtedy ogony krowom się same rozwiązały i wszystko wróciło do normy. Oczywiście ta historia wydaje się śmieszna lub co najmniej dziwna, ale ciotka nie jest nienormalna i nie jest też skłonna do żartów. Dziwne...

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście ta historia wydaje się śmieszna lub co najmniej dziwna, ale ciotka nie jest nienormalna i nie jest też skłonna do żartów. Dziwne...

 

Bo to nie stereotyp. Spotkałem się pośrednio i bezpośrednio z gusłami (bo tak to się fachowo nazywa).

 

W ogóle wydaje mi się, ze Seid w absurdzie subiektywizmu, uważa że wszystko zależy od tego kogo się pyta. Tyle że opinia ma się tak do rzeczywistości jak obraz do przedstawionego na nim pejzażu ;]

Są ludzie którzy malują wierne obrazy, a są i tacy, którzy zafałszowują rzeczywistość, ale to nie ma żadnego wpływu na jej istnienie.

Edited by siloam
Link to comment
Share on other sites

Ciekawe... ja znam podobną historię od mojej cioci. Jak była mała, to u jej dziadków bodajże były krowy, i też nagle przestały dawać mleko. Nie wiedzieli co się dzieje i zauważyli, że krowy miały zawiązane ogony, normalnie jak warkocze zaplątane. W końcu wyczuli, że to sąsiadka rzuciła urok, i przewrócili garnek z mlekiem, który stał na jej płocie. Wtedy ogony krowom się same rozwiązały i wszystko wróciło do normy. Oczywiście ta historia wydaje się śmieszna lub co najmniej dziwna, ale ciotka nie jest nienormalna i nie jest też skłonna do żartów. Dziwne...

 

Czyli podobna sytuacja jak moja, a szczerze powiedziawszy nie wiem jak było z ogonami naszych krów ;) Dziwne to to jest, dlatego tu napisałam i widzę, ze nie tylko u mnie były takie przypadki.

 

Uroku rzuconego na krowę to ja już wieki nie widziałem ;)

 

Seid to było jakieś 25 lat temu...

 

Co do stereotypów to dla mnie to nie jest stereotyp, fakt faktem teraz już nie spotyka się takich rzeczy, ale nie oznacza to, ze to o czym napisałam było tylko fałszywym przeświadczeniem tego co miało wtedy miejsce.

Link to comment
Share on other sites

Ciekawy temat :wesoly:

Ja rozmawiałam kiedyś z moją babcią o czarownicach. Opowiedziała mi pewną historię : To było gdzie ok. 1965 roku (dokładnie już nie pamiętam, ale gdzieś tak). Babcia miała wtedy gospodarkę i bydło świnki, krówki, kurki i konika ;). Wszystko było w porządku go czasu gdy do wsi nie wprowadziła się dość dziwna rodzina, która „izolowała” się od reszty mieszkańców, z nikim nie rozmawiała i co dzień chodziła do pobliskiego lasu. Po pewnym czasie świnia babci urodziła (nie wiem czy to dobre określenie) 4 prosięta, które zaraz po tym… zjadła !!! Niedługo później koń zachowywał się tak jakby nie widział, szalał, wierzgał, kładł się na grzbiecie…

Babcia nie wiedziała co się dzieje, tym bardziej, że jej bliska przyjaciółka i zazarem sąsiadka miała podobny problem z kurami (już nie pamiętam o co chodziło z nimi).

W każdym bądź razie zaczęto podejrzewać o te „przekleństwa” rodzinę która się wprowadziła.

Babcia chcąc zapobiec dalszym tragediom położyła siekierę i widły na krzyż przed drzwiami obory i w drzwiach domu powiesiła gałązki jakiegoś drzewa (chyba leszczyna, albo brzoza)

Od tamtej pory skończyły się takie sytuacje.

Szczerze powiedziawszy nie wierzyłam jej w to i od razu zapytałam mamę o to czy pamięta to.

Moja mama opisała to prawie identycznie jak moja babcia, wiec nie było mowy o tym, ze babcia zmyślała, tym bardziej, że w ciągu 10 minut nie miały możliwości by ze sobą to ustalić.

Link to comment
Share on other sites

Owszem są takie babki ale "profesjonalne" wiedźmy nie stosują tak dziecinnego czarostwa, to są tradycje przekazywane od wieków. Więc to prędzej jakieś babuleńki guślarki.

Link to comment
Share on other sites

To definicje wikipedii określeń które pojawiły się w tym temacie :

Czarownica – w niektórych wierzeniach ludowych: kobieta zajmująca się czarną magią, kojarzona z siłami nieczystymi - często z szatanem. Męskim odpowiednikiem jest czarownik. W folklorze pojawiają się także dobre czarownice, które zajmują się czystą i dobrą magią.

Postaci czarownic możemy spotkać m.in. w europejskiej mitologii ludowej, jednakże tam funkcjonuje raczej pod pojęciem wiedźmy i ma nieco mniej pejoratywne znaczenie.

 

Wiedźma – w przedchrześcijanskich słowiańskich społecznościach kobieta posiadająca wiedzę, związaną z ziołolecznictwem, medycyną, przyrodą. Osoba szanowana przez społeczeństwo, zwracano się do niej po rady. Pierwotnie w kulturach słowiańskich wiedźmę nazywano wiedźma, widma. Wiedźma posiadająca zdolności lub cechy magiczne nazywana była ciotą.

Pierwotnie, prawdopodobnie aż do połowy IX wieku na terenach wschodnich słowiańszczyzny, owo określenie nie było pejoratywne. W wyniku ekspansji chrześcijaństwa i piętnowania rytuałów ludowych i pogańskich zwyczaj gromadzenia i przechowywania wiedzy przez osoby w wybranych rodach uległ zapomnieniu. Wiedźmy oskarżano o czary dlatego obecnie wiedźma często utożsamiana jest z czarownicą.

Współcześnie wciąż można spotkać kobiety parające się zielarstwem we wschodniej Polsce.

Szeptun, (szeptucha) - osoba uważająca, iż ma dar od Boga lub Bogów, pozwalający na odczynianie uroków, leczenie różnorodnych schorzeń fizycznych, uzdrawianie.

Nazwa prawdopodobnie wzięła się od sposobu uleczania chorego przez szeptuna-znachora, który wypowiadał zaklęcia szeptem do jego ucha. Takie zaklinanie miało bezpośrednio wpływać na podświadomość klienta.

"Szeptun" występuje do dziś w folklorze białoruskim.

 

Znachor - to nieco przestarzałe określenie osoby prowadzącej praktykę medyczną lub paramedyczną bez oficjalnych kwalifikacji, który zajmuje się leczeniem ludzi przy pomocy ziół i sobie tylko znanych metod (niejednokrotnie zaklęć, czarów i zamawiania, postrzegania aury (ciała energetycznego), białej magii oraz radiestezji).

Link to comment
Share on other sites

Chodzi mi o wiedźmy które np. spalono w Salem(możliwe że tych prawdziwych nie spalono a jedynie niewinne kobiety:) ), A.O.S miał kochankę wiedźmę która posiadała wiedzę czarownic/wiedźm(po angolu to jest tożsame) z Salem, przekazywaną z matki na córkę. Czarownice były za cwane by płonąć na stosach, to one właśnie ogrzewały łoża inkwizytorów:)

Link to comment
Share on other sites

story podobne jak z Madaleną Lelanda?

 

Nie znam tej historii.

 

Ekhem.

Czarownice z Salem zostały powieszone, a nie spalone.

 

Mój błąd, nie zagłębiałem się:)

 

Pytałem , bo wiccanki i masa inszych neopoganek i neopogan też okresla się mianem czarownica.

 

Spokojnie dla mnie wiccanie nie mają za wiele wspólnego z czarownicami i wg. mnie nie mają prawa się tak tytułować. Jednak tym "właściwym" czarownicom to leży jak się oni zowią. O przypomniało mi się, była wiedźma, pracowała dla Elżbiety Batory, zwała się Anna Darvulia.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czy kochanka Spara też ściemniała, ale analogia do Lelanda i Maddaleny jest ;)

 

Też nie wiem, ponoć nauczyła go technik magii seksualnej.

 

Oprócz wicca jest jeszcze Traditional Witchcraft, gdzie obok 1734 wrzuca się tradycje miejscowe - strege, seiðr/spæ i jeszcze parę innych.

 

Zapewne wiesz że angielscy wiccanie nie mówią na siebie wiccanie a "witches" to coś mówi....:)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...