Jump to content

Ciężka sprawa


koteł
 Share

Recommended Posts

Cześć i czołem :) Witam wszystkich i ślę pozdrowienia, zarówno tym których znam i których jeszcze nie, tym którzy mnie nie lubią i tym co mnie lubią (jeżeli tacy się znajdą :P) Na forum pojawiłem się jednak na chwilę. Hmm, od czego zacząć, byście nie pomyśleli, że jestem głupi.

 

Mój tata umiera. Ale od początku. Wczoraj o tej porze był całkiem zdrowy i jakże szczęśliwy, że w końcu po 3 latach udało nam się komuś wynająć mieszkanie które dotychczas stało puste i było opłacane za stanie odwłokiem. Pół godziny później przyszedł do mojej mamy mówiąc, że się źle czuje, zmierzyłem mu ciśnienie, było wysokie. Dałem tabletkę na spadek szybkości pulsu. Nie poczuł się lepiej, 5 minut później poprosił o wezwanie pogotowia, tak też zrobiliśmy. Mówił, że nie może podnieść głowy, wymiotował. Po 20 minutach lekarze z karetki wzięli go pod pachy i chcieli zaprowadzić do ambulansu. Okazało się to cięższe, niż się wydawało przedtem, albowiem on nagle upadł, dostał drgawek i stracił przytomność. Pojechaliśmy do szpitala, miał robione tam badania i tak dalej. Okazało się, że miał 4 tętniaki w mózgu, jeden pękł, krew dostała się do głowy. Miał mieć operację u neurochirurga. Przyszliśmy dziś znowu, nie znaleźliśmy go na oddziale tym co wczoraj, a tym razem na oddziale intensywnej terapii, stan się pogorszył. Lekarz powiedział, że wylew stał się zbyt rozległy, nie można już go ratować. Obecnie leży podłączony do respiratora i czeka. My wraz z nim.

 

Tak z grubsza wygląda sytuacja. "Nie można już go ratować" - słowa lekarza. Co w takiej sytuacji rodzi się w głowie Hystera? Magia! W którą i tak on sam nie wierzy...

 

Z tą nie wiarą, to również ciężka sprawa, bowiem nie mogę wyzbyć się dualistycznego podejścia. Nie wierzę, a jednak wszędzie widzę magię i szukam dowodów, aczkolwiek podchodzę do tego bardzo sceptycznie i wyjaśniam racjonalnie. Tak czy siak, nic o magii nie wiedząc, próbowałem wizualizować sobie parę rzeczy, ale chyba przyda się pomoc kogoś bardziej doświadczonego. Tu pojawia się moja prośba o nakłady pozytywnych myśli, bo moja mama myśli negatywnie i płacze chyba za dziesiątkę ludzi, więc muszę myśleć za nią, za siebie, za brata i za tatę, by coś z tego wyszło, a jestem przecie tylko człowiekiem ;)

 

No nic, na forum nic nie wniosłem w czasie swojego tu pobytu, nikomu nie pomogłem, ani nic, czemu ktoś miałby mi pomóc? Może znajdzie się ktoś, kto by chciał, kto to wie? Z góry dziękuję :)

Link to comment
Share on other sites

Hysterus, znam ludzi którzy pomagają bez żadnego wyraźnego powodu:) Mi kilka takich pomogło(nie stąd konkretnie ale ogólnie):) Jestem pewien że twoja prośba zostanie wysłuchana:)

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, co powiedzieć. Dziękuję za takie zainteresowanie ;) Będę starał się w miarę możliwości mówić, czego się dowiem.

 

Co by nie wysyłać każdemu oddzielnie, podam może tutaj dane taty:

Przemysław Nadurski, 07.04.1968r.

 

Dziękuję :)

 

edit:

Hmm, ciezka sprawa. Bylismy w szpitalu, co prawda nie rozmawialismy z lekarzem, ale tata wyglada gorzej niz wczoraj... To tyle.

Edited by koteł
Link to comment
Share on other sites

Też straciłem ojca. Równo za tydzień będzie rok. Tylko, że to było zupełnie nagle, nie mogłem się z nim pożegnać. Ale to nie był dla mnie wielki cios, tak naprawdę nie było między nami jakiejś wyjątkowej więzi. Mam nadzieję, że Twój tata był dla Ciebie kimś więcej, niż mój dla mnie, że wniósł w Twoje życie wiele dobra, że będziesz sobie go przypominał, kiedy będzie Ci trudno. Trzymaj się mocno.

Link to comment
Share on other sites

Głupio mi prosić... ale jakby ktoś miał za dużo energii i nie wiedział co z nią zrobić, to byłbym wdzięczny gdyby wysłał jej trochę mojej mamie i bratu, tak żeby chociaż trochę lepiej się poczuli. Tylko im, tata nie miał dużej rodziny, jego rodzice już zmarli. Ja poczuję się lepiej, gdy oni poczują się lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że oprócz pomocy magicznej/ modlitewnej, powinieneś również Ty wesprzeć psychicznie swoją rodzinę. Czasami myślę o Tobie, o waszej sytuacji, choć nie znam Cię wcale, wierzę, że (oczywiście, nie od razu) w waszej rodzinie się poprawi. Twoja mama i brat muszą wiedzieć, że owszem, należy się tacie wciąż miejsce w waszym sercu, czasami trzeba sobie przypomnieć, jaki był, jak was kochał, ale na pewno nie chciałby, żebyście popadali w czarną rozpacz z powodu tego, że on musiał pójść dalej i was zostawić. Myślę, że tam, gdzie Twój tata jest teraz, właśnie tak (albo podobnie) na to patrzy. Na każdego przyjdzie czas - i na Ciebie, brata i mamę. Wtedy pewnie chcielibyście mieć świadomość tego, że nie przepłakaliście połowy swojego życia na tej ziemi. Z drugiej strony, jest czas na zabawę, beztroskę i uśmiech i czas na łzy, wspomnienia i smutek. Nie powinieneś chyba zabierać im możliwości przeżycia również tego drugiego czasu, myślę, że wkrótce, albo po nieco dłuższym czasie oprzytomnieją i oprócz uczestnictwie w świecie wspomnień, zaczną na powrót uczestniczyć w świecie żywych ludzi. Jeśli po miesiącu nic się nie zmieni, to będzie na pewno powód do niepokoju, póki co, pozwól im czasem uronić łzę (jedną, nie cały potok), ale też wspieraj ich psychicznie.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...