Jump to content

Przestroga od zmarłego?


goya252
 Share

Recommended Posts

Mój zmarły przed rokiem tato nie śnił mi się bardzo długo....aż do przedwczoraj kiedy to znów był sen o tym że się kłócimy i co najważniejsze.....Tato powiedział mi żebym pozbyła się ze swojego życia pewnego mężczyzny z którym się spotykam....:zdziwko: Nie mogę o tym przestać myśleć.....Nigdy go nie poznał choć wiedział o jego istnieniu....

Rany pomóżcie mi zinterpretować ten sen....Czy tato ma rację...Czy powinnam zerwać z nim wszelkie kontakty? Nie daje mi to spokoju....

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Coś widocznie twój ojciec chciał ci przekazać odnośnie twojego mężczyzny, jest coś w nim co tobie "ucieka" i tego nie dostrzegasz (zaślepienie miłością) a on ze względu że obserwuje tą sytuację z innej perspektywy widzi to wyraźnie. Dodam tylko że zmarli bliscy nie śnią sie bez powodu, także powinnas tę sytuację przeanalizować.

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie!!! Sławomir am rację! Wiem jak możesz się czuć w takiej sytuacji, szczególnie, gdy darzysz tego człowieka wielka miłością - to będzie to bardzo trudne...Nie jestem wizjonerką ani nie znam się na przepowiadaniu snów, ale Ci coś opowiem o moim ojcu...Po zaręczynach z moim ukochanym Robertem wreszcie czułam, że wszystko się zaczyna układać, tak jak tego pragnęłam. Tym bardziej że bardzo długo ze sobą chodziliśmy (7 lat!!!) To było moje marzenie...Niestety po zaręczynach mój ojciec umarł mi nagle na rękach...Zanim jednak to się stało przyśnił mi się mój zmarły brat. który zginął tragicznie - to było pół roku przed śmiercią mojego ojca - czułam brata obecność bardzo mocno, czasem aż bałam się zasnąć - aż w końcu go opierdzieliłam, żeby mnie nie straszył, a jak coś chce to żeby mi się przyśnił, bo czułam jak chodzi po mieszkaniu i jak siada mi na łóżku... I tak się stało - brat przyśnił mi się w garniturze, w jakim był pochowany ( którego nie widziałam, bo byłam dzieckiem jak on zginął) i powiedział, że przyszedł po kogoś, ale nie wie po kogo...W między czasie oglądał moje zdjęcia ze studniówki. Okrzyczałam go, że ma się wynieść, bo ja z nim nie pójdę życie przede mną, itd. Zorientowałam się na końcu, że trzymał w ręce zdjęcie mojego ojca (autentyczne zdjęcie - którego po tym śnie nie mogłam znaleźć - dziwne prawda?) Wrzasnęłam na niego, żeby się wynosił, bo ojciec jest w szpitalu (tak było akurat - bo na święta wielkanocne zabrała go karetka), poza tym żeby sobie już poszedł, bo jest godzina 5-ta nad ranem - także godzina duchów się skończyła!!!! Popatrzał na mnie znienawidzonym wzrokiem - obudziłam się, spojrzałam na zegarek była godź 2.30 - zaśmiałam się do siebie, że go zrobiłam na szaro...I nagle otworzyły mi się drzwiczki od szafy - myślałam że umrę. Potem z miesiąc później śnił mi się ojciec, że leży w przedpokoju w piżamie i że ja nad nim leżę i krzyczę, płaczę...taka sama scena była na prawdę - krzyczałam do niego żeby mnie nie zostawiał, bo mi jest potrzebny, że go kocham itd. Niestety umarł, nie było już ratunku, ale on moje słowa słyszał, bo pomimo że był już w stanie agonalnym, z jego lewego oka popłynęła łza...Półtora roku potem miał odbyć się ślub mój i Roberta...Dwa tygodnie przed przyśnił mi się ojciec, że stoimy w centrum miasta na przystanku tramwajowym - on i ja, z tym że ja w welonie. Ojciec usiłował mi coś powiedzieć, ale nie chciałam słuchać, starał się zerwać mi ten welon z głowy - uciekłam do tramwaju....Dwa tygodnie po ślubie już działo się bardzo źle, bo człowiek, w którym widziałam najukochańszego przyjaciela - zmienił się nie do poznania, zrobił się oschły, nie pozwalał nawet wziąć się za rękę, o seksie w ogóle nie było mowy, zaczął się ze mnie i z mojej rodziny nabijać, on i jego rodzina była naj...Nie było mowy o dziecku - wcale, krzywdził mnie za każdym razem, gnębił psychicznie, po roku czasu się wyprowadził, bo jak powiedział - musimy od siebie odpocząć...Nie wiedziałam o co chodzi, dlaczego, co takiego mu zrobiłam??? Przecież go bardzo kocham...Nie przyznawał się do niczego, liczyła się tylko praca, jego awans i koledzy...Wspominał coś o samotnym koledze, a jego nadmierna dbałość o swój wygląd i słowa do mnie kierowane - przystojnego masz męża - bardzo mnie zaczęły irytować. Nie oglądał się za kobietami wcale. Więc zapytałam go czy jest gejem?Śmiał się, co było dziwne, bo jak na mężczyznę powinien się wściec...Pół roku mnie dręczył, schudłam 10 kilo w ciągu miesiąca, moich łez nie było końca - z żadnej strony nie miałam pomocy. Ani jego matka, ani ciotka, ani siostra - nikt nie miał na niego wpływu... Chciałam ratować małżeństwo - i wiedz - zrobiłam wszystko... Łącznie z tym, że chciałam popełnić samobójstwo, bo było mi wstyd przed własną rodziną, całe wesele przecież zrobiła nam moja matka, no i strach przed samotnością, bo urwałam kontakty z koleżankami i kolegami, liczył się tylko on! Nie wyobrażałam sobie życia bez niego.. Niestety w święta bożego narodzenia nakryłam go z kobietą. Trzy miesiące potem dostałam pozew o rozwód z przyczyną - różnica charakterów???? Bardzo cierpiałam i myślę po dziś dzień o tym, że mnie gnębił a sam się świetnie bawił...O tym, że nie posłuchałam ojca, bo pomyślałam że to był tylko sen i nie warto sobie zaprzątać tym głowy....I co ty na to???? Mnie to kosztowało zdrowie i życie - wpadłam w depresję - bałam się zasnąć, bo wciąż go widziałam przed oczami, i wiecznie ukazywała mi się scena jak otwieram drzwi od jego mieszkania i tam jest ta druga...Nie chciało mi się żyć, moim pragnieniem było zasnąć i się nie obudzić, pragnęłam własnej śmierci - moja matka miała przeze mnie niezłe tarapaty...Dopiero stanęłam na nogi, jak w nocy ukazał mi się mój ojciec, i przenikliwym wzrokiem popatrzał na mnie - miał włosy siwe do ramion, swoje okulary na oczach, stary sweter, w którym często chodził... Popatrzał na mnie bardzo smutno, nic nie mówił i ...jak nagle się pojawił, tak szybko zniknął. Powiedz sobie - ile jeszcze musi się zdarzyć, żeby człowiek zrozumiał, ile jeszcze musi się stać ile ostrzeżeń, abyśmy nie popełniały tragicznych błędów???

Napisałam ci to szczerze, i Bóg mi świadkiem, że nie kłamię..zastanów się, czy ten człowiek, którego poznałaś jest godzien aż takich poświęceń...

Agnieszka

Link to comment
Share on other sites

HHHmmmmm aż mi dech w piersiach zaparło..... Czuję że jest coś nie tak mimo że jest mi z nim bardzo dobrze....ale ten człowiek oszukał mnie.....Przez rok czasu oszukiwał że pracuje jako "ktoś" tam a odkryłam że nigdy w tej firmie nie pracował....Było jeszcze kilka kłamstw...zupełnie nie wiem po co.....Próbował by kimś lepszym chyba.....Zerwaliśmy....Prosił o drugą szansę....a że go kocham dostał ją ale ja dalej nie potrafię mu zaufac......

A tato powiedział mi we śnie takie słowa "..... Pozbądź się go i dopiero wróc do mnie...." i odszedł a ja płakałam że znów musi byc tak jak on chce...a ja jestem dorosła.....

Ale to tak utkwiło w mej pamięci że nie mogę przestac o tym myślec .... Może tato chce mi własnie powiedziec że on nigdy nie będzie wobec mnie szczery....że teraz się stara ale nigdy nie zmieni....

Link to comment
Share on other sites

Witam!

Oj ci ojcowie nawet z za grobu potrafia nas strofować ale w tym przypadku to nie ojcowskie strofowanie bo jesteś jego córką ale strofowanie abyś OTWORZYŁA OCZY bo budowanie związku na kłamstwie to rzecz niwybaczalna i nie dziwię sie mu że jest na ciebie zły bo ja też bym był na jego miejscu.

Pozdrawiam:

Sławomir

Link to comment
Share on other sites

piekne wyrazne jasne przekazy......

szkoda ze nie korzystamy z rad glosu zza swiatow....

Agnieszko masz szczescie z takim kontaktem z bliskimi zmarlymi....szkoda z etak to sie musialo zadziac

Link to comment
Share on other sites

Bo trudno się przyznać że coś jest nie tak skoro tak nam z kimś dobrze.....

Choć tato w tym śnie tak jasno powiedział.....to i tak mi trudno w to wierzyć......Rozum podpowiada żeby posłuchać......serce jest zakochane.....Echhhhh...

Link to comment
Share on other sites

Wiem Kochana - przechodziłam podobnie... Kłóciłam się z rozsądkiem...I też pomimo wszystkiego czułam się przy nim bardzo szczęśliwa, a najbardziej jak był tuż obok i wreszcie pozwolił się przytulić (bo nawet tego mi nie wolno było).Ale teraz powiem szczerze - gdybym posłuchała wtedy ojca - nie przeszłabym aż tylu upokorzeń, bo uwierz mi człowiek w takich sytuacjach zapomina o rozsądku. Pewnie teraz już dawno miałabym odchowane dzieci z kimś innym, ukończyłam studia mgr a nie czuje się wartościowym człowiekiem i na tak odważnym, aby brnąć do przodu...Były mąż zostawił mi na odchodne psa huskyego, na którego przelałam całą miłość. Ale wiesz ile ten pies się wycierpiał? jak wpadłam w depresję, nie miałam ochoty ani wyjść na dwór, ani nikogo spotkać, nie spałam po nocach, bo miałam lęki, że znowu mi się przyśni Robek i jego szyderstwa i to jak mnie traktuje, poniewiera (własną żonę)...Pies całe dnie opierał się o parapet i wyglądał sobie na dwór. Wcale mu się nie dziwię. Dopiero po rozwodzie poczułam się dziwnie wolna i rozpoczęłam na nowo życie. Jednak w trakcie związku byłam zapisana do poradni, pracował ze mną psycholog i niestety psychiatra, dla mnie to nie wstyd - lekarz jak każdy inny, ale czy aż tyle trzeba było??? Zrobili mi test na IQ - lekarze byli zdumieni...Okazało się, że bardzo wysoko przeszłam próg ponad przeciętny, tzn. już nie pamiętam ile wynosił, bo to było prawie 7 lat temu, ale potem sami zaczęli mi zadawać pytania, wtedy byłam na etapie pisania pracy mgr sobie i pozostałym kilku osobom, bo nie miałam za co się utrzymać...(napisałam ponad 15 prac na 150 str, pomogłam 30 osobom) A mąż po rozwodzie dzięki mojemu sprytowi - płacił mi długo alimenty, ale to były grosze (400 zł) Miałam ochotę iść na doktorat, moim pragnieniem było zostać wykładowcą na uczelniach...niestety mój były odebrał mi cały zapał..nawet sprzedał mi moje ukochane stare pianino, na którym po raz pierwszy zagrałam hymn państwowy mając zaledwie 3 lata!!! Kochałam muzykę, kochałam komponować - niestety wszystko ze słuchu - co usłyszałam w radiu - wszystko leciało pod moimi palcami, a on pozbawił mnie mojej radości i sprzedał mi je za 300 zł!!!! Sprzedał skrzypce - jedne zwykłe, drugie podróby stradivariusa a wszystko należało kiedyś do mojego ojca. Sprzedał, bo dla niego liczyła się tylko kasa, kasa - kostka, kostka - jak to mówił. Lekarze jedynie czego się u mnie uczepili, to tego, że jak na tak drobną osóbkę - czy nie wydawało mi się, że byłam zbyt sprytniejsza i bardziej mądrzejsza od męża? Może to go odstraszyło??? W duszy miałam wielki krzyk - SŁUCHAM????! To znaczy, że zdaniem facetów mamy być kompletnymi idiotkami, co z byle gównem idą i proszą o pomoc??? Typu - wypełnij mi totka, bo nie umiem??? Sporo przeżyłam - ale nie żałuję, bo gdybym za niego nie wyszła, a przerwała tak po prostu tą znajomość po 7 latach, być może całe życie zastanawiałabym się, czy dobrze zrobiłam? Bo może należało zaryzykować i zobaczyć jakby nam się razem żyło...To tylko tyle, i aż tyle...Niestety serce nad rozsądkiem...tak jak teraz u Ciebie.....

Wspomniany pies wybrał dla mnie kandydata na męża, bo na osiedlu wpadł mi ktoś w oko, kogo nikt nie znał i nic o nim nie wiedział. Mój pies wskoczył na niego w piękny niedzielny poranek i ubrudził mu łapskami całe jasne spodnie. Od tamtej pory bardziej zwracaliśmy na siebie uwagę, tym bardziej że moim pragnieniem było wreszcie z kimś wybrać się na rower...Bo niestety jak kobieta zostaje sama, to nawet przyjaciółka się odwraca i nie chce się często widywać ze strachu o własnego partnera...na całe szczęście, okazało się, że jednak mój niepozorny brat znał go bardzo dobrze i zaprosił go do siebie, a potem mnie. Chłopak był trochę zestresowany ale i ciekawy, bo nie miał pojęcia, że mój Krzychu ma siostrę...a tym bardziej że to akurat o mnie chodzi. pierwszy wparował mój pies i go prawie przewrócił...na jego twarzy ukazał się piękny uśmiech, bo już wiedział o kogo chodzi...Potem jak ja weszłam - uśmiechnął się do mnie podał rękę, przedstawiłam mu się - na co on - my już się poznaliśmy, nie pamiętasz? Widzisz jaki człowiek może być zakręcony i zakochany w swoim eks, że nawet na boki nie patrzy??? Po miesiącu znajomości postanowiłam zaryzykować - wprowadził się do mnie, miało być tylko na wakacje - o rękę prosił mnie z pięć razy - niestety mój strach przed podobnym życiem był większy...jednak udało się, mieszka ze mną nadal, pobraliśmy się w tamtym roku i mamy półrocznego upragnionego synusia. Jednak zanim go spotkałam, ktoś bardzo podobny do niego przyśnił mi się raz, czułam się bardzo szczęśliwa i spokojna...ile człowiek musi przejść żeby wpaść na tą swoją połówkę. On ma swoje wady, jak każdy, jest bardzo uparty..ale przy nim teraz na prawdę czuję się kochaną, potrzebną i czuje się żoną matką i kochanką, tak jak tego kiedyś pragnęłam....Niestety jego początki ze mną był bardzo trudne, bo ja po prostu za te swoje cierpienia wyżywałam się na facetach, zmieniałam ich jak rękawiczki, co tydzień inny - moja matka już nie nadążała...Zrobiłam się taka dla nich jaki był dla mnie Robek, a to jeszcze bardziej ich do mnie przyciągało...Bo to jednak prawda, nie ta co jest dobra spokojna - będzie miała super życie...ale zawsze taka franca jest bardziej szanowana i kochana...także mój teraźniejszy przeszedł ze mną sporo, sama go odnalazłam, a tak odwróciłam role, że latał za mną jak głupi, dzwonił co pięć minut, jeździł gdzie tylko bym nie była, potrafił mnie nawet śledzić...A jak przychodził pół godziny wcześniej na spotkanie ze mną, to mu mówiłam - już przyszedłeś? czemu? To go jeszcze bardziej wkurzało, bo się zastanawiał, czy przypadkiem nie mam kogoś w szafie...Pracował na trzy zmiany i zawsze prosto po pracy przychodził do mnie, wychodził nad ranem...To jeszcze bardziej mnie wykańczało, padałam i to tym bardziej zaważyło na tym, że zamieszkaliśmy ze sobą razem. Nie żałuję - jak kiedyś miałam super teściową i wrednego męża, tak teraz mam na odwrót. Ale teściowa to nie rodzina..... Przemyśl swoje racje, nie nakłaniam Cię abyś podjęła pochopne decyzje, ale jak jeszcze raz Ci się przyśni ojciec - zastanów się, bo być może na prawdę o czymś nie wiesz, a pakujesz się w bagno....A życie ma się tylko jedno!!! PAMIĘTAJ!

Link to comment
Share on other sites

Niuniu dziękuję kochana z te posty...dają do myslenia.....Powiem tak....Mam dziwne wrażenie że uzależniłam się od niego choć jestem silną kobietą.....mam wszystko co kobieta chciałaby mieć....dziecko, dom, pracę.....Tylko jakoś szczęścia w miłości nie....rozstałam się z mężem przy którym czułam się źle....to kochany człowiek ale zupełnie na innych falach nadawaliśmy.....Poznałam obecnego kiedy byłam na zakręcie....wtedy mój ojciec zachorował....wkrótce zmarł.....Był przy mnie w tych trudnych chwilach...dosłownie wszędzie....na każde skinienie.....rozmawialiśmy długo i czułam porozumienie między nami......Wszystko było idealne.....Ale coś mi nie grało.....nie wiedziałam co....aż wkońcu odkryłam prawdę że nie pracuje tam gdzie mówił....Tłumaczył to tym że gdybym się wcześniej dowiedziała że nie może znaleźć pracy to rzuciłabym go a on tak bardzo pokochał i nie wyobrażał sobie że mnie nie będzie....Jeszcze inne kłamstwa do których sam się przyznał.....prosił o drugą szansę....że nie chce już spieprzyć.....Niby niczym nie ryzykuję.....jest, spotykamy się......ale zaufanie trudno odbudować.....jeśli wogóle można po czymś takim.....Kajał się że popełnił wiele błędów i chce je naprawić.....pokazać że jest wartościowym człowiekiem ale zagubił się....

Nie wiem sama w co wierzyć......tak najlepiej byłoby zostawić.....ale czy umiem żyć bez niego? Nie wiem.....

Mam nadzieję że tato czuwa nade mną razem z mamą......Jeśli sen się powtórzy będę wiedziała co robić......

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...