Jump to content

Łaska boża - czym jest i jak ją uzyskać?


kacperek
 Share

Recommended Posts

Łaska BOŻA czym jest i jak Ją pozyskać

 

„Zbawienie możemy otrzymać, jeżeli spełniamy wolę Boga i zachowujemy Jego przykazania. Ażebyśmy to mogli uczynić, Bóg udziela nam ze swej strony pomocy, czyli obdarza nas swą łaską.”

 

Co to jest łaska? - kosciol.wiara.pl

 

 

jak to najłatwiej przyswoić sobie czym jest Łaska

 

można powiedzieć że;

człowiek żywi się michą - jedzeniem

a Dusza człowieka żywi się Łaską

 

Najwięcej Łaski daje MSZA ŚWIĘTA wraz z KOMUNIĄ ŚWIĘTĄ

 

Są i inne sposoby pozyskania Łaski

Drogą na skróty (dającą ogrom Łaski) jest pielgrzymka na ziemi za wstawiennictwem Mamy BOŻEJ przez cierpienie, jako ofiara za grzechy swoje i świata

np. Św. O. Pio, Św. Faustyna Kowalska i bardzo wiele innych Dusz-Ofiar także Świeckich, czyli żyjących w świecie

Ta drogą można dojść bardzo szybko do wielkiej Świętości.

 

ale także

czytanie Biblii, Modlitwa, pokuta, pieśni religijne, piosenka religijna, lektura religijna, pielgrzymka, dobre uczynki, film religijny, praca jako Ofiara BOGU, nasze codzienne troski jako Ofiara BOGU itp.

 

Potężną Łaską jest Bojaźń BOŻA, o którą trzeba zabiegać.

Edited by kacperek
Link to comment
Share on other sites

jako ofiara za grzechy swoje i świata

np. Św. O. Pio, Św. Faustyna Kowalska i bardzo wiele innych Dusz-Ofiar także Świeckich, czyli żyjących w świecie]

 

Z twego tekstu wynika ze Sw. Ojciec Pio tez byl grzesznikiem i mam za jego grzechy sie modlic? Zyjacych w swiecie? To oni jeszcze zyja?

Edited by Boma
Link to comment
Share on other sites

Z twego tekstu wynika ze Sw. Ojciec Pio tez byl grzesznikiem i mam za jego grzechy sie modlic?

Chyba Kacperek zbytnio skrócił swoją wypowiedź.

Co prawda każdy z nas jest grzesznikiem (to, że ktoś jest św. nie oznacza, że przez całe życie ani razu nie zgrzeszył), ale w wypowiedzi dotyczącej Św. Ojca Pio i św. Faustyny Kowalskiej chodziło Kacperkowi o to, że m. in. oni podjęli drogę cierpienia, jako pokuty za grzechy innych ludzi, a i swoje przy okazji też.

 

Zyjacych w swiecie?

Jest to kreślenie używane w odniesieniu do ludzi żyjących poza zakonami/klasztorami.

Link to comment
Share on other sites

za wstawiennictwem Mamy BOŻEJ

koffam katolików :D

 

a Dusza człowieka żywi się Łaską

koncept duszy jest zgoła podejrzany w mojej opinii

zabawny frazes kacperek

nie mogę się powstrzymać (i nie chcę :))

Łaską? w sensie Co łaska? :P

 

Co prawda każdy z nas jest grzesznikiem

przykro mi was moi drodzy zasmucić - ja nigdy nie zgrzeszyłem - nigdy nie zrobiłem nic co uznawałbym za grzech :D

a to że ktoś ma inne zasady :D

Link to comment
Share on other sites

przykro mi was moi drodzy zasmucić - ja nigdy nie zgrzeszyłem - nigdy nie zrobiłem nic co uznawałbym za grzech :D

a to że ktoś ma inne zasady :D

Jeżeli byłaby to prawda, to byś nas nie zasmucił, ale szczerze rozradował :)

Niestety trochę trudno mi uwierzyć w to, że nigdy nie wykroczyłeś przeciwko żadnemu z przykazań.

Zwłaszcza, że tak jak napisałeś w innym temacie, do pewnego czasu identyfikowałeś się z protestantyzmem, a w tym wyznaniu (z tego co mi się wydaje) dekalog jako taki również obowiązuje.

Link to comment
Share on other sites

A ja licze na ze pozyskam laske Boza poprzez cieszenie sie zyciem. Tylu lubi cierpiec ze chyba juz ich wystarczy na tej ziemii. Uwazam ze najpiekniejszym podziekowaniem Bogu jest cieszenie sie z tego co sie ma i w ten sposob mozna pozyskac jego Laske :)

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli byłaby to prawda, to byś nas nie zasmucił, ale szczerze rozradował :)

Niestety trochę trudno mi uwierzyć w to, że nigdy nie wykroczyłeś przeciwko żadnemu z przykazań.

Zwłaszcza, że tak jak napisałeś w innym temacie, do pewnego czasu identyfikowałeś się z protestantyzmem, a w tym wyznaniu (z tego co mi się wydaje) dekalog jako taki również obowiązuje.

tak - ale oceniamy siebie wg. obecnego "kodeksu" czyż nie?

jeśli muzułmanin nawróci się na katolicyzm, wg. jakiego prawa ma oceniać swoje zachowania? również poprzednie

na podstawie mojego obecnego kodeksu jestem praktycznie święty i jak anielica czysty :D

Link to comment
Share on other sites

tak - ale oceniamy siebie wg. obecnego "kodeksu" czyż nie? ... na podstawie mojego obecnego kodeksu jestem praktycznie święty i jak anielica czysty :D

Jeżeli tworzymy sobie swoje własne kodeksy, to trudno mówić o jakichkolwiek normach, odniesieniu do czegokolwiek, bo w razie potrzeby po prostu je sobie zmienimy.

Ale w ten sposób pozbawiamy się poczucia jakiejkolwiek wartości, a to mocno śliska droga.

 

jeśli muzułmanin nawróci się na katolicyzm, wg. jakiego prawa ma oceniać swoje zachowania?

również poprzednie

Wg prawa Bożego, zwanego również naturalnym lub prawem miłości.

Istotą wiary nie jest religia, a powierzenie się Bogu i przestrzeganie ww. prawa.

 

W przypadku muzułmanów, katolików czy judaistów praktycznie nie ma żadnej różnicy, jeżeli chodzi o osobę Boga. Rytuały, obrzędy nie jest są sprawą najistotniejszą, ważny jest kierunek.

Mam oczywiście na myśli skupienie się na Bogu, a nie fanatyczne zabieganie o rytuały, czy tzw. tradycje, które są czysto ludzkim wymysłem.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli tworzymy sobie swoje własne kodeksy, to trudno mówić o jakichkolwiek normach, odniesieniu do czegokolwiek, bo w razie potrzeby po prostu je sobie zmienimy.

Ale w ten sposób pozbawiamy się poczucia jakiejkolwiek wartości, a to mocno śliska droga.

można samemu opracować swój kodek - choćby i zmieniać go codziennie a można dać sobie narzucić kodeks innych ludzi (Mamy, Taty, kolegów, nauczycielki, księdza proboszcza itd)

a jedyną zaletą kodeksu narzuconego jest to przyjemne ciepełko "w środku", że się jest akceptowanym przez jakąś grupę społeczną, względnie możliwość zastosowania pseudo-logicznego argumentu "Tylu ludzi nie może się mylić".

 

Ale w ten sposób pozbawiamy się poczucia jakiejkolwiek wartości, a to mocno śliska droga.

wartości? co ma piernik do wiatraka? to taki frazes jak "wartości chrześcijańskie"

 

Wg prawa Bożego, zwanego również naturalnym lub prawem miłości.

Istotą wiary nie jest religia, a powierzenie się Bogu i przestrzeganie ww. prawa.

 

W przypadku muzułmanów, katolików czy judaistów praktycznie nie ma żadnej różnicy, jeżeli chodzi o osobę Boga. Rytuały, obrzędy nie jest są sprawą najistotniejszą, ważny jest kierunek.

Mam oczywiście na myśli skupienie się na Bogu, a nie fanatyczne zabieganie o rytuały, czy tzw. tradycje, które są czysto ludzkim wymysłem.

 

skąd wiesz jakie to zasady? czujesz to? ktoś ci powiedział? bierzesz je z biblii? z innej świętej księgi?

czemu tylko te trzy religie? a biedni szamani? wyznawcy buddyzmu i hinduizmu? dyskordianie i wyznawcy cargo?

myslę zresztą, że jakikolwiek "prawdziwy" wyznawca tych trzech religii nie zgodziłby się z tobą co do osoby Boga -( siloam, kaperek - gdzie jesteście gdy was potrzeba?)

 

poza tym moralność czy zasady tych trzech religii silnie się różnią - np. w judaizmie wiara jest rzeczą b. wtórną - liczy się przestrzeganie praw a przez to uświęcenie życia

 

to takie trochę naiwne - piękne ale naiwne - oczywiście są podobieństwa w wielu religiach, ale ciężko jest "wyciągnąć coś uniwersalnego"

a wszystko co uznasz za uniwersalne będzie twoje i tylko twoje

przykro mi ale są dwie opcje - albo przyjmujesz gotowiec albo tworzysz coś nowego i to jest twojego autorstwa i tyle - względnie bóg/kosmita/duch przychodzi i daje ci coś nowego/starego i to przyjmujesz

Link to comment
Share on other sites

a można dać sobie narzucić kodeks innych ludzi (Mamy, Taty, kolegów, nauczycielki, księdza proboszcza itd)

a jedyną zaletą kodeksu narzuconego jest to przyjemne ciepełko "w środku", że się jest akceptowanym przez jakąś grupę społeczną, względnie możliwość zastosowania pseudo-logicznego argumentu "Tylu ludzi nie może się mylić".

Dlaczego od razu narzucić?

Skoro mamy wolną wolę, to taki kodeks możemy przyjąć lub nie.

I nie mówię tu o kodeksie stworzonym przez ludzi na bazie ich doświadczeń, którego jedyną zaletą jest poczucie jakiejkolwiek przynależności.

Przykazania, o których pisałam, to kodeks pochodzący od Istoty Wyższej. Wspólny w zasadach nie tylko dla religii monoteistycznych.

To kodeks utożsamiany z prawem naturalnym, które każdy człowiek nosi w swoim wnętrzu.

 

 

wartości? co ma piernik do wiatraka? to taki frazes jak "wartości chrześcijańskie"

Kodeks - zbiór norm, praw, zasad postępowania.

A piernik do wiatraka ma całkiem sporo, choćby mąkę, z której został przygotowany.

 

 

skąd wiesz jakie to zasady? czujesz to? ktoś ci powiedział? bierzesz je z biblii? z innej świętej księgi?

czemu tylko te trzy religie? a biedni szamani? wyznawcy buddyzmu i hinduizmu? dyskordianie i wyznawcy cargo?

myslę zresztą, że jakikolwiek "prawdziwy" wyznawca tych trzech religii nie zgodziłby się z tobą co do osoby Boga -( siloam, kaperek - gdzie jesteście gdy was potrzeba?)

Trzy tylko dlatego, że Ty taki przykład podałeś.

A te zasady, tak jak napisałam powyżej, są wspólne nie tylko dla tych trzech religii. Są w podstawach większości religii i filozofii.

Generalnie są w sercu każdego człowieka.

 

Co do istoty Boga...

Przypuszczam, że w tej kwestii jednak by się zgodził (i Siloam, i Kacperek).

 

 

poza tym moralność czy zasady tych trzech religii silnie się różnią - np. w judaizmie wiara jest rzeczą b. wtórną - liczy się przestrzeganie praw a przez to uświęcenie życia

Dlatego napisałam, że chodzi mi o pojmowanie Boga, a nie o rytuały, w których Żydzi w pewnym momencie tak się zapamiętali, że o Bogu zapomnieli.

Można powiedzieć, że sami chcieli się zbawić poprzez swoje obrzędy, a to już mocno się kłóci z istotą wiary i religii, w centrum której powinien być właśnie Bóg.

 

 

to takie trochę naiwne - piękne ale naiwne - oczywiście są podobieństwa w wielu religiach, ale ciężko jest "wyciągnąć coś uniwersalnego"

Przy odrobinie chęci da się :)

 

 

a wszystko co uznasz za uniwersalne będzie twoje i tylko twoje

przykro mi ale są dwie opcje - albo przyjmujesz gotowiec albo tworzysz coś nowego i to jest twojego autorstwa i tyle - względnie bóg/kosmita/duch przychodzi i daje ci coś nowego/starego i to przyjmujesz

Przecież On przyszedł i dał, chodzi tylko o to, żeby ludzie tego nie wypaczali.

A to co uniwersalne nie jest moje, to jest to co łączy, to co jest wspólne.

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego od razu narzucić?

Skoro mamy wolną wolę, to taki kodeks możemy przyjąć lub nie.

I nie mówię tu o kodeksie stworzonym przez ludzi na bazie ich doświadczeń, którego jedyną zaletą jest poczucie jakiejkolwiek przynależności.

Przykazania, o których pisałam, to kodeks pochodzący od Istoty Wyższej. Wspólny w zasadach nie tylko dla religii monoteistycznych.

To kodeks utożsamiany z prawem naturalnym, które każdy człowiek nosi w swoim wnętrzu.

narzucić albo samemu przyjąć

nie ma żadnych kodeksów istot najwyższych, niewiele jest wspólnych zasad dla róznych religii

czym gorsze są religie politeistyczne? a nieteistyczne? a pastafarianizm czy dyskordianizm?

nie ma żadnego prawa naturalnego - są co najwyżej instynkty- ale ona maja niewiele wspólnego z moralnościa i etyką

Generalnie są w sercu każdego człowieka.

w moim nie ma :)

 

Dlatego napisałam, że chodzi mi o pojmowanie Boga, a nie o rytuały, w których Żydzi w pewnym momencie tak się zapamiętali, że o Bogu zapomnieli.

Można powiedzieć, że sami chcieli się zbawić poprzez swoje obrzędy, a to już mocno się kłóci z istotą wiary i religii, w centrum której powinien być właśnie Bóg.

problem w tym że to nie Żydzi tak sobie postanowili - ich religia na tym się opiera od początku - to chrześcijaństwo tak interpretuje judaizm

 

 

Przecież On przyszedł i dał, chodzi tylko o to, żeby ludzie tego nie wypaczali.

A to co uniwersalne nie jest moje, to jest to co łączy, to co jest wspólne.

udowodnij że ktoś cos dał? że coś jest natchnione? że nie jest tak zniekształcone że nic nie wyciagniemy?

Link to comment
Share on other sites

Drogi Buddha,od zawsze istnieli "Mistycy " od Mistae-wtajemniczony ,bądź przez źródła zewnętrze ( np. Szkoły Misteriów) bądź wewnętrzne osobiste poznanie Boga ,taki Mistyk wie czego doświadczył ,lecz właśnie od zawsze był problem żeby dać komuś dowód ,tego co przeżył : Mistyka

Link to comment
Share on other sites

taki Mistyk wie czego doświadczył ,lecz właśnie od zawsze był problem żeby dać komuś dowód ,tego co przeżył

tylko którym można wierzyć? i czy jeśli kilku jest takich którzy czynią cuda, mówią o osobistych doświadczeniach Boga i i jednocześnie sobie przeczą - czy to oznacza że jeden z nich koniecznie się myli? a może mylą się obaj albo obaj maja rację? Albo ich doświadczenie było prawdziwe ale oni sami odebrali to inaczej, albo nie byli na to przygotowani?

Link to comment
Share on other sites

nie ma żadnych kodeksów istot najwyższych, niewiele jest wspólnych zasad dla róznych religii

(...)

nie ma żadnego prawa naturalnego - są co najwyżej instynkty- ale ona maja niewiele wspólnego z moralnościa i etyką

To, że duża część ludzi większości tych kodeksów nie przestrzega, nie oznacza, że owych praw nie ma.

Słyszałeś co czymś takim jak sumienie?

Ono "działa" niezależnie od kultury czy religii.

Nie zabijaj, nie kradnij...

Owszem, często ludzie wypaczają te prawa, w imię "wyższych racji", a jest to wtedy najzwyklejsze, interesowne wypaczenie.

 

A zachowania instynktowne, to takie, które nie wymagają przemyśleń, można powiedzieć, że są "automatyczne", konieczne do przeżycia danego osobnika lub zachowania gatunku.

Możesz do nich zaliczyć popęd seksualny, podstawową opiekę nad potomstwem, ale nie działania wyższe, które z punktu widzenia instynktu są już abstrakcją.

 

czym gorsze są religie politeistyczne? a nieteistyczne? a pastafarianizm czy dyskordianizm?

Nie ma "religii lepszych" i "religii gorszych" przyjmując, że mówimy o takich, które nie są z założenie szkodliwe dla ludzi, nie prowadzą do destrukcji jednostek lub społeczności.

Nie ma lepszych i gorszych religii, tak jak nie ma lepszej i gorszej matematyki.

Ale jest matematyka na poziomie podstawowym i matematyka na poziomie zaawansowanym.

Przy czym posługując się matematyką na poziomie podstawowym poruszamy się w dość ograniczonym obszarze poznania, wchodząc natomiast w dyskordianizm wręcz ją parodiujemy :)

 

problem w tym że to nie Żydzi tak sobie postanowili - ich religia na tym się opiera od początku - to chrześcijaństwo tak interpretuje judaizm

Przecież Jezus był Żydem i świetnie znał ówczesne prawo i religię, a jednak tekst o "grobach pobielanych" i garach jedynie z zewnątrz umytych pochodzi od Niego.

 

 

udowodnij że ktoś cos dał? że coś jest natchnione? że nie jest tak zniekształcone że nic nie wyciagniemy?

Hmmm, nie mi a Mojżeszowi, a udowodnić będzie trudno, bo oryginały chyba gdzieś zaginęły ;)

 

Pomedytuj nad znaczeniem słowa Miłość, oczywiście w odniesieniu do wszystkich ludzi, a zobaczysz co z niego wyciągniesz :)

Link to comment
Share on other sites

To, że duża część ludzi większości tych kodeksów nie przestrzega, nie oznacza, że owych praw nie ma.

Słyszałeś co czymś takim jak sumienie?

Ono "działa" niezależnie od kultury czy religii.

Nie zabijaj, nie kradnij...

Owszem, często ludzie wypaczają te prawa, w imię "wyższych racji", a jest to wtedy najzwyklejsze, interesowne wypaczenie.

nie kradnij? a plemiona które nie znały własności? miały zakaz kradzieży? czy wiesz że to co jest a co nie jest kradzieżą określa prawo danego państwa? co to za prawo naturalne?

nie oznacza, że owych praw nie ma i nie oznacza że są :D

 

Nie ma "religii lepszych" i "religii gorszych" przyjmując, że mówimy o takich, które nie są z założenie szkodliwe dla ludzi, nie prowadzą do destrukcji jednostek lub społeczności.

Nie ma lepszych i gorszych religii, tak jak nie ma lepszej i gorszej matematyki.

Ale jest matematyka na poziomie podstawowym i matematyka na poziomie zaawansowanym.

Przy czym posługując się matematyką na poziomie podstawowym poruszamy się w dość ograniczonym obszarze poznania, wchodząc natomiast w dyskordianizm wręcz ją parodiujemy :)

och.. ale chrzesciajnstwo jest zaawansowana religią - że łojoj - bzdura - jakbyś była wyznawczynią hinduizmu twierdziłbyś pewnie że chrzescijaństwo jest redukcjonizmem:P

 

 

Przecież Jezus był Żydem i świetnie znał ówczesne prawo i religię, a jednak tekst o "grobach pobielanych" i garach jedynie z zewnątrz umytych pochodzi od Niego.

zlituj się - to jest to co Ewangeliści twierdzą że Jezus powiedział... mógł wcale nie istnieć -równie dobrze

 

Hmmm, nie mi a Mojżeszowi, a udowodnić będzie trudno, bo oryginały chyba gdzieś zaginęły ;)

no właśnie - nie masz żadnego sensownego dowodu

więc mówisz- trzeba uwierzyć - a ja nie chcę - nie jestem taki naiwny :D

 

Pomedytuj nad znaczeniem słowa Miłość, oczywiście w odniesieniu do wszystkich ludzi, a zobaczysz co z niego wyciągniesz :

problem w tym jak rozumieć słowo miłość - czy to stan hormonalny? pożądanie? jakieś efekty "energetyczne"? potrzeba?

ludzie głowią się nad tym słowem od tysięcy lat i jedyne co mamy to sterty książek, aforyzmów i wierszydeł

i dalej jest jakaś tam idea i jest praktyka

 

ja tam wolę praktykę - nie wobec jakiś tam nieznanych ludzi a wobec rodziny, przyjaciół, dziewczyny...

dlaczego mam kogoś kochać? rozumiem - tolerować, pomóc czasem, być uprzejmym - ale dlaczego u ciorta miłość?

"nie rzucajcie pereł swych między wieprze" tak miał rzekomo powiedzieć pewien rzekomo istniejący mało znany rabbi z początków naszej ery...

Link to comment
Share on other sites

nie kradnij? a plemiona które nie znały własności? miały zakaz kradzieży? czy wiesz że to co jest a co nie jest kradzieżą określa prawo danego państwa? co to za prawo naturalne?

nie oznacza, że owych praw nie ma i nie oznacza że są :D

Zajrzyj na mój blog, do tematu "Tajemnica Mszy św. i sakrament pojednania cz.12", tam będziesz miał drobne rozwinięcie tego przykazania.

Dekalog jest uniwersalnym ujęciem tego prawa, niezależnym od ustawodawstwa danego państwa, czy poziomu/kierunku rozwoju danej społeczności.

 

och.. ale chrzesciajnstwo jest zaawansowana religią - że łojoj - bzdura - jakbyś była wyznawczynią hinduizmu twierdziłbyś pewnie że chrzescijaństwo jest redukcjonizmem:P

Żeby taki spór rozstrzygnąć należałoby się raczej zwrócić do osoby postronnej, nie związanej z żadną religią.

Inna sprawa, że spotkałam się z opinią Dalajlamy nt. zasady moralność chrześcijańskiej, które uznał on za najlepszy kodeks w tym zakresie.

Więc chyba coś w tym jest?

 

zlituj się - to jest to co Ewangeliści twierdzą że Jezus powiedział... mógł wcale nie istnieć -równie dobrze

Równie dobrze możesz podważać to, co napisali sekretarze np. któregoś z cesarzy rzymskich.

Przy takich "argumentach" żadna rozmowa nie będzie miała sensu.

 

no właśnie - nie masz żadnego sensownego dowodu

więc mówisz- trzeba uwierzyć - a ja nie chcę - nie jestem taki naiwny :D

A może właśnie jesteś... :>

I liczysz na to, że specjalnie dla Ciebie ktoś odstawi jakiś popisowy numerek p.t. Cud.

Strata czasu. Na ten temat Jezus też się wypowiedział.

 

problem w tym jak rozumieć słowo miłość - czy to stan hormonalny? pożądanie? jakieś efekty "energetyczne"? potrzeba?

Bynajmniej nie chodziło mi o ww., ale o akceptację, wybaczenie, zrozumienie...o Miłość w rozumieniu duchowym, Boskim.

Dlatego specjalnie napisałam "Miłość" z dużej litery.

I jak najbardziej Miłość w znaczeniu praktycznym, bo tylko w takim realnie ona istnieje.

Czym innym jest mówienie o obiedzie, a czym innym jego przygotowanie.

Czym innym jest teoretyzowanie miłości, a czym innym jej czynienie.

 

ja tam wolę praktykę - nie wobec jakiś tam nieznanych ludzi a wobec rodziny, przyjaciół, dziewczyny...

dlaczego mam kogoś kochać?

Dlaczego kochać ludzi?

Bo w ten sposób możemy doświadczyć pełni własnego człowieczeństwa.

A dlaczego nie tylko tych przez nas wybranych?

Żeby móc wyjść poza ciasne ściany swojego ego, bo świat jest o wiele większy niż nam się wydaje.

 

rozumiem - tolerować, pomóc czasem, być uprzejmym - ale dlaczego u ciorta miłość?

"nie rzucajcie pereł swych między wieprze" tak miał rzekomo powiedzieć pewien rzekomo istniejący mało znany rabbi z początków naszej ery...

Początek b. dobry, ale tolerować, to jedynie przyzwalać na istnienie, patrzeć przez barierę własnych uprzedzeń, czyli podlegać jakimś ograniczeniom.

Kochać to nie znaczy od razu pożądać, rzucać się w czyjeś ramiona. Kochać to być życzliwym, pomocnym, skierowanym na drugiego człowieka.

A wtedy nie będzie Ci się on widział jako te wieprze.

 

Ciągle bronisz równości, choćby w kwestii poglądów religijnych.

A co z równością ludzi?

Link to comment
Share on other sites

Zajrzyj na mój blog, do tematu "Tajemnica Mszy św. i sakrament pojednania cz.12", tam będziesz miał drobne rozwinięcie tego przykazania.

Dekalog jest uniwersalnym ujęciem tego prawa, niezależnym od ustawodawstwa danego państwa, czy poziomu/kierunku rozwoju danej społeczności.

dekalog jest tak daleki od uniwersalności jak sie tylko da - skoro komornik nie kradnie, tylko zajmuje na podstawie wyroku - a przecież efekt jest ten sam

a czy piractwo komputerowe jest kradzieżą?

 

Żeby taki spór rozstrzygnąć należałoby się raczej zwrócić do osoby postronnej, nie związanej z żadną religią.

Inna sprawa, że spotkałam się z opinią Dalajlamy nt. zasady moralność chrześcijańskiej, które uznał on za najlepszy kodeks w tym zakresie.

Więc chyba coś w tym jest?

ojej -sam wielki cudowny przewspaniały Dalajlama tak powiedział - no pewnie - to sprawa jest naprawdę przesądzona... :P

osoba postronna też nic nie da

zresztą - nie podoba mi sie twoje podejście - bo to taka pseudo- ekumenia - mówisz o identycznościach w religiach nie zauważając różnic - a wiele doktryn tłumaczysz z punktu widzenia katolicyzmu zamiast patrzeć co wyznawcy uważają.

 

Równie dobrze możesz podważać to, co napisali sekretarze np. któregoś z cesarzy rzymskich.

Przy takich "argumentach" żadna rozmowa nie będzie miała sensu.

mogę podważać wszystko to raz

dwa - a czy ci sekretarze napisali dany tekst propagandowo? a przecież Ewangelie i listy były pisane w celach ewangelizacyjnych, apologetycznych i dla "zbudowania"

trzy - wiele książek napisano w dobrych intencjach ale zawierające nieprawdę

cztery - argumenty? a jakie masz argumenty że jezus istniał???

przecież nie ma żadnych źródeł - co to za wielki prorok skoro nic nikt w Cesarstwie o nim nie napisał? Skoro wiemy o np. Gamalielu - nauczycielu Saula z Tarsu a nie ma słowa o Jezusie?? Podejrzane trochę

 

oczywiścei mógł istnieć - każdy moze też wierzyć w co tylko chce - ale jeśli starasz się kogos przekonać - to zauważ że trzeba co nieco uargumentować :D

i nie można powiedzieć - W biblii jest napisane albo kosciół mówi :) ja nie wierzę ani w bilbię ani kosciół - wierzę w zdrowy rozsądek i logikę i odrobinkę we własne przeżycia :D

 

A może właśnie jesteś... :>

I liczysz na to, że specjalnie dla Ciebie ktoś odstawi jakiś popisowy numerek p.t. Cud.

Strata czasu. Na ten temat Jezus też się wypowiedział.

zabawne - bo 80% ewangelii to cuda :P

poza tym jak Jezus czy inny kosmita - nie chce udowodnić - to niech nie oczekuje że w niego uwierzę albo że zacznę na kolankach sie do niego modlić... niedoczekanie :P

 

Bynajmniej nie chodziło mi o ww., ale o akceptację, wybaczenie, zrozumienie...o Miłość w rozumieniu duchowym, Boskim.

Dlatego specjalnie napisałam "Miłość" z dużej litery.

I jak najbardziej Miłość w znaczeniu praktycznym, bo tylko w takim realnie ona istnieje.

Czym innym jest mówienie o obiedzie, a czym innym jego przygotowanie.

Czym innym jest teoretyzowanie miłości, a czym innym jej czynienie.

 

"miłość w sensie duchowym" to frazes i marzenie ludzi z problemami emocjonalnymi, mrzonka w stylu "zbawienia"

 

Dlaczego kochać ludzi?

Bo w ten sposób możemy doświadczyć pełni własnego człowieczeństwa.

A dlaczego nie tylko tych przez nas wybranych?

Żeby móc wyjść poza ciasne ściany swojego ego, bo świat jest o wiele większy niż nam się wydaje.

 

bijąc ludzi i obrywajac też doświadczam swojego człowieczeństwa :P

bo jeśli będe kochał cały swiat to zwariuję :P bo jeśli będę "przejmował się dziecmi w afryce które umierają z głodu" to nie będę miał czasu zajmowac sie własnym życiem...

zresztą ludzie którzy tak bardzo wszystkich kochaja i "umieraja " dla nich mają zwykle wielkie problemy z samoakceptacją i ogólnie życiem emocjonalnym

 

A wtedy nie będzie Ci się on widział jako te wieprze.

hmmm? to chodzi o moje perły i niektórych ludzi jako wieprze - ale ok :P

 

A co z równością ludzi?

tzn?

Edited by Buddha
dodatki
Link to comment
Share on other sites

dekalog jest tak daleki od uniwersalności jak sie tylko da - skoro komornik nie kradnie, tylko zajmuje na podstawie wyroku - a przecież efekt jest ten sam

Treść dekalog, a życie zgodnie z jego przepisami to niestety dwa różne tematy.

Gdyby ludzie sumiennie go przestrzegali, to taka instytucja jak komornik w ogóle nie miaiłaby racji bytu.

 

a czy piractwo komputerowe jest kradzieżą?

Tak.

 

ojej -sam wielki cudowny przewspaniały Dalajlama tak powiedział - no pewnie - to sprawa jest naprawdę przesądzona... :P

Nie wiem czy wielki, cudowny i przewspaniały, ale człowiek o dużej wiedzy i dość ugruntowanym autorytecie.

Jeżeli mamy się na czymś opierać, to w miarę możliwości na jakichś uznanych źródłach (w dodatku historycznie istniejących :)

 

osoba postronna też nic nie da

zresztą - nie podoba mi sie twoje podejście - bo to taka pseudo- ekumenia - mówisz o identycznościach w religiach nie zauważając różnic - a wele doktryn tłumaczysz z punktu widzenia katolicyzmu zamiast patrzeć co wyznawcy uważają.

Ekumenia nie obejmie całości wszystkich religii i nie złoży ich w jedną, bo dobrze wiesz, że choćby nie wiem jak się starać, niektórych elementów nie da się dopasować.

Można natomiast szukać elementów pokrewnych lub takich które się powtarzają i przyjmować je jako pozytywną część wspólną, określającą zbieżny kierunek dążenia.

Tłumaczę z punktu widzenia katolicyzmu, bo ten jest mi najbliższy i traktuję to jako wyjaśnienie katolickiego spojrzenia na dany temat.

Nie oznacza to, że całkowicie neguję inne spojrzenia, czy interpretację.

Natomiast podstawą zajmowanego przez mnie stanowiska jest wyżej wspomniana zbieżność kierunku dążenia.

 

mogę podważać wszystko to raz

dwa - a czy ci sekretarze napisali dany tekst propagandowo? a przecież Ewangelie i listy były pisane w celach ewangelizacyjnych, apologetycznych i dla "zbudowania"

trzy - wiele książek napisano w dobrych intencjach ale zawierające nieprawdę

cztery - argumenty? a jakie masz argumenty że jezus istniał???

przecież nie ma żadnych źródeł - co to za wielki prorok skoro nic nikt w Cesarstwie o nim nie napisał? Skoro wiemy o np. Gamalielu - nauczycielu Saula z Tarsu a nie ma słowa o Jezusie?? Podejrzane trochę

1. nie, bo nie - jest naprawdę silnym argumentem :)

2. sekretarze nierzadko pisali propagandowo, a Ewangelie oprócz tego co napisałeś były napisane również jako świadectwo, listy pozostały jako dokumenty...

3. i te błędy zostały dość szybko ujawnione (max 50 lat). Nie przypuszczasz chyba, że wszystkie pokolenia przed nami to masa niedouczonych i niedorozwiniętych ludków, którzy nie byliby w stanie odkryć zafałszowania pracując nad tekstem od kilku tysięcy lat?

4. poza licznymi pismami mówiącymi o Nim, całunem turyńskim i chustą Weroniki oraz wspomnieniu w dokumentach rzymskich o Jego procesie...

Można powiedzieć, że na razie żadnych, ale temat ma charakter rozwojowy, bo do niedawna w wątpliwość podawano również istnienie takiej osoby jak Poncjusz Piłat, a tu masz, w 1964 roku (czyli całkiem niedawno) natrafiono w Cezarei Nadmorskiej na płytę z dedykacją od Poncjusza dla Tyberiusza. Zresztą ostatnie chyba 150 lat to cała kronika odkryć biblijnych: 1881 - mozaika w Madaba z mapą Ziemi Świętej na podstawie której dokonano odkryć wielu miejsc znanych do tamtej pory jedynie z podań biblijnych, takich jak np. Kafarnaum (1908) czy dom św. Piotra (1968).

 

 

i nie można powiedzieć - W biblii jest napisane albo kosciół mówi :) ja nie wierzę ani w bilbię ani kosciół - wierzę w zdrowy rozsądek i logikę i odrobinkę we własne przeżycia :D

Czy historia i archeologia mieści się w Twoim pojęciu zdrowego rozsądku? :)

 

zabawne - bo 80% ewangelii to cuda :P

poza tym jak Jezus czy inny kosmita - nie chce udowodnić - to niech nie oczekuje że w niego uwierzę albo że zacznę na kolankach sie do niego modlić... niedoczekanie :P

Tak, ale nie na zamówienie.

Jeżeli ktoś żądał cudu jako dowodu, nigdy go nie otrzymywał, a Jezus w takich sytuacjach zawsze informował zainteresowanych, że mieli już wiele znaków i w nie nie uwierzyli.

A cudów dokonywał jedynie wobec ludzi, którzy zaufali Jego nauce, uwierzyli w nią.

Nie trudnił się wędrownym kuglarstwem w celu zabawiania ciekawskich.

 

"miłość w sensie duchowym" to frazes i marzenie ludzi z problemami emocjonalnymi, mrzonka w stylu "zbawienia"
To real, którego można doświadczyć tu na ziemi.

 

bijąc ludzi i obrywajac też doświadczam swojego człowieczeństwa :P

Bynajmniej nie jego pełni...

 

bo jeśli będe kochał cały swiat to zwariuję :P bo jeśli będę "przejmował się dziecmi w afryce które umierają z głodu" to nie będę miał czasu zajmowac sie własnym życiem...

Wszystko należy czynić z umiarem i na miarę swoich możliwości.

Pytanie czego chcesz, do czego dążysz...?

 

zresztą ludzie którzy tak bardzo wszystkich kochaja i "umieraja " dla nich mają zwykle wielkie problemy z samoakceptacją i ogólnie życiem emocjonalnym

A skąd takie wnioski???

Z tego co wiem, to wręcz przeciwnie.

Inna sprawa to nieumiejętność lub brak możliwości zrozumienia ich głębokiego życia duchowego przez osoby, które niewiele o takim życiu wiedzą.

 

hmmm? to chodzi o moje perły i niektórych ludzi jako wieprze - ale ok :P

Jeżeli gdzieś nie chcą Ciebie przyjąć, to strząśnij pył z nóg swoich i idź dalej :)

Druga sprawa, to kwestia oceniania innych, w której często popełniamy błąd pochopności osądu.

Dlatego: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni... :)

 

tzn?
Tu znowu wychodzę z poziomu nauki chrześcijańskiej, wg której wszyscy jesteśmy sobie równi.

A chodziło mi o odniesienie do określenia osób spoza "wybranych" jako wieprzy.

Ale o tym było już powyżej :)

Link to comment
Share on other sites

kurcze- znowu będziemy musieli sie przenieść na PM - bo raz że w dużej mierze to offtop - dwa że odpisanie zajmuje 1/3 strony :/

 

Treść dekalog, a życie zgodnie z jego przepisami to niestety dwa różne tematy.

Gdyby ludzie sumiennie go przestrzegali, to taka instytucja jak komornik w ogóle nie miaiłaby racji bytu.

dlatego w katechizmie nie ma drugiego przykazania :P

problem w tym że samo ustanowienie zakazu zakłada jego naruszanie :P

przecież o tym pisał Paweł - kiedy ustanowiono zakaz - pojawił się też grzech/złamanie prawa itd.

poza tym komornik dokonuje egzekucji z róznych powodów - niekoniecznie z winy dłużnika, niekoniecznie z powodu kradzieży czy nieprzestrzegania szabatu :P

 

- nie - piractwo komputerowe nie jest kradzieżą :) ani w prawie ani w zdrowym rozsądku - jest naruszeniem prawa twórcy do majątkowej eksploatacji utworu - sorki :D

np. fałszerstwo też nie jest kradzieżą :)

 

- problem w tym że przez prawie cały ten czas biblię badali wierzący - a psychologia udowadnia że jeśli w cos wierzymy mamy utrudnione nawet zapamiętywanie faktów które naszej wierze przeczą

po drugie - są setki jak nie tysiące ksiażek wskazujacych błędy, sprzeczności itd. zawarte w biblii

zresztą nawet jeśli jezus istniał, Poncjusz pilat go ukrzyżował i znajdziemy szczebel z drabiny która przyśniła się Jakubowi to i tak nie ma żadnych, ale to żadnych dowodów na jej prawdziwość

to ciągle jest - wierzysz albo nie

 

-

Czy historia i archeologia mieści się w Twoim pojęciu zdrowego rozsądku? :)
a czy historia i archeologia udowodnią że Jezus czynił prawdziwe cuda? że powiedział konkretnie to i to? Ze bóg istnieje? że jest taki jak go Biblia opisuje? mam dziwne wrażenie że nie :P

 

- tak - jeśli uwierzyli - a jeśli wątpili to dziwacznie nie mógł czynić cudów jedynie uzdrawiał przez nałożenie rąk :P (Marka 6, 1-6) taki zabawny kryptonit na boga :P

 

-

Bynajmniej nie jego pełni...
a czy pełni człowieczeństwa doświadczasz jedynie praktykując pewne jego aspekty? będąc jedynie milusia, grzeczniusia i cichusia? :P uboga w duchu itd? miłosierna?

 

-

Wszystko należy czynić z umiarem i na miarę swoich możliwości. Pytanie czego chcesz, do czego dążysz...?

no właśnie - moje martwienie się i przejmowanie się nie pomoże dzieciom w afryce albo innym głodnym dzieciom - a modlić sie i przesyłać sobie energie "miłości" mogą sobie nawzajem :P

czego chcę? mocy supersajana, seksu z Angeliną Jolie, paru milionów euro i nieśmiertelności.. no może jeszcze kilku drobiazgów :P

 

-

Inna sprawa to nieumiejętność lub brak możliwości zrozumienia ich głębokiego życia duchowego przez osoby, które niewiele o takim życiu wiedzą.
- mogę sie oczywiście - ale to taki mały wniosek z psychologii :P "głębokie życie duchowe" skąd bierzesz takie frazesy? co to jest życie duchowe? chodzenie na msze? rozważania nad niedolą innych ludzi i wspaniałym, wszechmocnym i dobrym Bogiem? modlitwa? "głęboka na 1km" wiara? to ile trzeba tak praktykować to życie duchowe żeby mieć je głębokie???

 

ja myślę że "rozwój duchowy" to takie fajne hasło- bo ładnie brzmi, nie wiadomo o co chodzi, pozwala robić najgłupsze rzeczy dla "rozwoju"...

parafrazując: "Marek rozwija się duchowo - pozmywam za niego" :P

 

a przecież chodzi chyba o to żeby żyć - najpełniej jak to możliwe...

 

eżeli gdzieś nie chcą Ciebie przyjąć, to strząśnij pył z nóg swoich i idź dalej :) Druga sprawa, to kwestia oceniania innych, w której często popełniamy błąd pochopności osądu.Dlatego: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni... :)
tak jakbym się przejmował co Jezus powiedział.. jakbym chciał sie czegoś od jakiegoś rabina nauczyć to wybrałbym pewnie Hillel'a

tę kwestię kto jest nie warty "pereł" to ja osądzę - mądrze albo niemądrze - ale to będzie moja decyzja, tylko moja

 

- co do wybranych - ja jestem najważniejszy dla siebie (no cóż:P), a potem jest moja rodzina a potem ludzie których JA wybrałem jako przyjaciół, znajomych itd. Dlatego są wybrani :P

Ci wymienieni ludzie w takiej kolejności są dla mnie ważniejsi niż reszta świata - wymienię za nich wszystkich innych ludzi i nic nie będzie mnie obchodziło :)

natomiast co do zasady ludzie są sobie równi - są różni, mają różne możliwości itd ale są równi

to wcale nie znaczy, że zawaham się w trakcie wyboru czy poświęcić obcą osobę czy przyjaciela..

Link to comment
Share on other sites

Łaska jest to dar nadprzyrodzony, którego Bóg, dla zasług Jezusa Chrystusa, udziela człowiekowi, aby on mógł dostąpić żywota wiecznego. Żywot wieczny, czyli szczęśliwość wieczna w chwale niebieskiej, zależy na oglądaniu i posiadaniu wiecznie Boga w Trójcy je*dynego. Łaska zaś jest to początek w nas chwały nie*bieskiej, albowiem ona najściślej jednoczy nas z Jezusem Chrystusem, i czyniąc przez to uczestnikami Boskiej Jego natury, połącza nas z Trójcą Najświętszą, a tym samym wprowadza już teraz w posiadanie tego niebie*skiego żywota. Dlatego święty Paweł Apostoł łaskę niekiedy nazywa żywotem wiecznym. A łaska Boża, żywot wieczny w Jezusie Chrystusie Panu naszym (Rzym. 6, 23). I sam Zbawiciel, mówiąc pod obrazem żywej wody o łasce, powiada, iż ona nadprzyrodzoną swą siłą podnosi nas aż do Boga, czyli wprowadza do żywota wiecznego: Woda, którą ja dam, stanie się w nim (w chrześcijaninie) źródłem wody wyskakującej ku żywotowi wiecznemu (Jan. 4, 14).

Link to comment
Share on other sites

antubis12

- łaska do jest dar... którego Bóg dla zasług Jezusa (Boga?), udziela człowiekowi :P - tak wiem że trójca to wielka tajemnica.. tajemnica jak u diaska udało się z ewangelii i listów wyciągnąć trójboskość

jedynego boga

 

-zabawne że łaska oraz Duch święty brzmi tak fajnie podobnie do "świadoma energia"

 

- te gwiazdki maja coś oznaczać? czy to tylko owoc ctrl+c/ ctrl+V?

zastanawiam się bo czasem ktos sobie wymyśli ze np. tego nie wolno w całości pisać i gwiazdkuje:P

Link to comment
Share on other sites

kurcze- znowu będziemy musieli sie przenieść na PM...

Obecnie nasza rozmowa to już całkowicie offtop :)

Dlatego odpowiedź wślę Ci na priv.

 

- tak wiem że trójca to wielka tajemnica.. tajemnica jak u diaska udało się z ewangelii i listów wyciągnąć trójboskość jedynego boga

Żeby nie rozciągać offtopu: Bóg w Trójcy jedyny :)

 

-zabawne że łaska oraz Duch święty brzmi tak fajnie podobnie do "świadoma energia"

Prawie, ale prawie robi dużą różnicę ;)

Kierunek podobny, ale podejście osobowe lub nie.

A to z kolei przekłada się na to jak w rzeczywistości podchodzimy do relacji z tą wyższą Sferą.

 

-- te gwiazdki maja coś oznaczać? czy to tylko owoc ctrl+c/ ctrl+V?

Raczej ctrl+c/ ctrl+V bez korekty :)

Nie czepiaj się "słówek" ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...