Jump to content

Traktor, słoń, Putin ...


Garou
 Share

Recommended Posts

Nie pamiętam całego snu, szczególnie początku, ale: szedłem z dwoma kumplami po (inaczej wyglądającym; bardzo dużym) podwórku jednego z nich. Szliśmy blisko siebie rozmawiając nawzajem. Okazało się że jeden z nich ma jakąś "rewelację" do opowiedzenia. Dotyczyła jego między innymi jego babci. Gdy zaczął opowiadać, ściszył głos i zaczęliśmy się co jakiś czas oglądać za siebie czy nikt nas nie podsłu****e. Nagle zobaczyłem, że w pewnej odległości od nas, idzie za nami wspomniana wcześniej babcia. Z lekko dziecinną ekscytacją przyspieszyliśmy kroku. Mimo iż tak to nie wyglądało, zachowywaliśmy się jakbyśmy jej uciekali. Aczkolwiek nie biegliśmy, tylko nieco szybciej szliśmy. Chyba nawet, nie wiadomo czemu, nie mogliśmy biec. Tak więc, uciekaliśmy babci kolegi, aż trafiliśmy przed posesję jakiegoś rolnika. Mieliśmy zamiar iść dalej, ale zobaczyłem że na jego podwórku stoi pies, który jest nieuwiązany, a na dodatek brama podwórka jest otwarta. Postanowiłem nie iść dalej, tylko usiąść na płocie wspomnianej posesji. Nie wiem czy w tym momencie, czy już wcześniej, zauważyłem że mam związane/zajęte czymś ręce, które trzymałem za plecami. Wracając do snu. Po chwili wyszedł właściciel posesji i kazał nam stąd iść, ale nie pamiętam z jakiego powodu.

 

Gdy schodziłem z płotu zauważyłem że moje ręce są już wolne. Zabierając się do dalszej drogi zauważyłem stary traktor na poboczu drogi. Nie wiem jak do tego doszło, ale wylądowałem na nim z jednym z moich kumpli. Jechaliśmy my nim, a ja prowadziłem. Wyjeżdżając z tej ulicy na której wcześniej byliśmy, zauważyłem że wyjeżdżamy na ulice naszej miejscowości. Jazda traktorem była dla nas dużą frajdą i powodem do dumy, jakbyśmy równie dobrze jechali jakimś ekskluzywnym autem. Na zasadzie że nie często się jeździ traktorem, nie mając żadnego. Po drodze ludzie patrzyli na nas ze zdumieniem. Następnie postanowiłem zaparkować traktor gdzieś na chodniku. Zszedłem z traktora, ale mój kumpel na nim został. Później był epizod, ze matka innego kolegi z pewną dziewczyną jeździły, nie jestem pewien, ale chyba właśnie na słoniu koło nas kilka razy, słuchając przy tym piosenki, która mi się podoba. Zacząłem ją śpiewać razem z nimi i można powiedzieć że było wesoło.

 

Nie pamiętam jak do tego doszło, ale w pewnym momencie na ulicy, obok nas, pojawił się słoń, który był agresywny. Atakował jakiś ludzi, choć raczej nie ze skutkiem śmiertelnym. Byłem wystraszony, ale nie sparaliżowany. Zachowałem "zimna krew". Oddalając się od tego słonia chyba wziął, bądź próbował, mnie wziąć trąbą. Następnie otworzyłem drzwi, które stały na chodniku (nie widziałem czy to były tylko same drzwi, czy budynek). Okazało się ze to mała toaleta, w której gnieździło się już kilka osób. Zamknąłem się w środku razem z nimi. I wtedy drzwi siłą otworzył Putin (on był w tym śnie czarnym charakterem, jakby pomocnikiem złego słonia). Nie wiem czy próbował mnie wyciągnąć z toalety, ale i tak stałem się celem słonia, który mnie zauważył. W pośpiechu, ludzie którzy byli ze mną schowani w toalecie zaczęli mnie smarować odchodami, widząc w tym sposób na zniechęcenie do mnie słonia. Prawdopodobnie podziałało, ale nie od razu. Wtedy dalej się bałem, ale odziwo nie było to przerażenie czy panika. I to by było na tyle, z tego co zapamiętałem.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...