Jump to content

ależ to był sen... miłość, kobieta...


student26
 Share

Recommended Posts

Witam wszystkich użytkowników!:) Jestem osobą nową na niniejszym forum, jednakże chciałbym uprzjemi prosić o wyjaśnienie mojego snu.

 

Mianowicie, śniła mi się dziewczyna, w której to byłem bardzo, ale to bardzo zakochany, dla której mogłbym zrobić wszystko i to dosłownie; jej imię także było bardzo specyficzne, zaczynało się na literke bodajże "I" a na nazwisko to też dziwne chyba miała "reporterka" - (dziwne prawda, chociaż mogę się mylić; ale słowo "reporterka" utkwiło mi jakoś w pamięci). Ową dziewczynę poznałem w pewnym mieście o dwuczłonowej nazwie, lecz nie pamiętam jak się ono nazywało. Wydawało mi sie bardzo znajome i miałem wrażenie, jakbym to miasto znał. Leżało ono dokłanie pomiędzy Radomiem a inną stacją; dokłądnie jedna stacja była pomiędzy. Nie pamięam zbytnio z kim tam byłem, sam a może z kolegami. Fakt jest aki, że ową wspominaną dziewczyne tam poznałem. Była ona ze swoimi koleżnkami.

Później sytuacja przeniosła się na jakąś stację benzynową. Był tam taki plac, jakby parkingowy? Poszliśmy tam. Pojawiła się grupa ludzi, chyba znajomi tej dziewczyny, podeszlismy do jej znajomej, ażeby mnie przedstawiła, a ona powiedziała, że my się już znamy, gdyż spotkaliśmy sie koło dworca PKP...

Następnie zaistaniała sytuacja, gdzie wszyscy panowie ustawili się w koło i podchodzili do wspomnianej "mojej dziewczyny" i z nią tańczyli. Zauważywszy to jednego znich odepchnąłem i zaczołem ja z nią tańczyć i ją przytulać.

Dalej, jeśłi dobrze pamiętam, pojawiliśmy się na jakimś morzu, albo na jakimś zalewie, na takim dużym matercu, na którym postawiony był jakby namiot. Tam bylismy tylko my we dwoje, zaczęliśmy się całować... Póżniej ona bodajże powiedziała, że musi wyjaśnić wszystko musi jej chłopakowi czy mężowi - nie pamiętam. Byliśmy razem, było nam cudownie, było tak jak sobie wyobrażałem miłość, kochanie drugiej osoby. Nstępnie, znowu chyba, wyjechała do Nowego Yorku, minął jakiś czas - wróciła, z tym że muszę zaznaczyć, żę niegdy jej nie przestałem kochać. Poszliśmy grupą na jakąś górę, na której znjadowało się takie malutkie jeziorko, albo dół zalany wodą, gdzie niegdyś się razem kąpliśmy - powspominaliśmy wszystko, ale tak, żeby nikt tego nie słyszał. Póżniej dziwna sytuacja, bo ktoś uciekał z tej górki, pobieglismy za nimi i... dotarliśmy do jakiegoś grobu, w którym ponoć leżała jej koleżanka!

Następnie poszliśmy wdłuż akiejś ścieżki i dotarliśmy do... to wyglądało, jak taki stary staw o kształcie kwadratu, prostokąta, po porostu taki stw jak można zaobserwować na wsiach. Nie był on duży, taki mały. Idąc wpomnianą drogą wyznałem jej miłość, miałem łzy w oczach, ona podobnie i powiedziała "zobaczymy jak to będzie". Dotarliśmy do owego stawu i chciała wszystko powiedzieć poznownie mężowi?(chyba), zwróciła sie do niego po imieniu Grzegorz - wspomianła tylko jego imię, gdzie naglę zabuzowała się woda. MIałem wrażenie, że coś z niej wyjść - uciekliśmy. W jwdnym momencie znależlismy się u mojej rodziny na wsi. Rozdzieliliśmy się, ja uciekłem do stodoły się schować, która to z kolei wygląałą jak stodoła u rodziny mojej dziewczyny - tej w rzeczywistości dla wyjaśnienia. Mój kuzyn zamknąl wrota od zewnąrz, krzyczałem,że nie będę umiał ich otworzyć, wieć on też sie do tej stodoły schował. Obserwowaliśmy wschód słońca, słońe ctało sie czerwone i na horyzoncie było widać jakby wpadało do morza, zrobiła sie kolosalan fala, probowalismy uciekać w górę po sianie, żeby przeżyć. Następne co pamiętam to jak wszystko jest pod wodą, chcę płynąć ku górze, lecz zauważyłem moją ukochaną. Mimmo braku powietrza płynę do niej, żeby ją uratować. Pamiętam, że myślałem sobie "że jeżeli mamy zginąć to zginiemy razem" Poczym udało mi się wypłynąc na powierzchnię. Zrobiłem jej stuczne oddychanie na tyle, na ile byłem skłonny - uratowałem ją! Później prosiłem Boga o pomoć, żebysmy sie uratowali. Minąl jakiś dłuższy odcinek czasu, ona nie żyje:(, jestem załamany,( chyba mielismy dwie córeczki, ale nie jestem tego pewien), musiałem być silny, Zawalił sie cały mój świat, byłem zrozpaczony.

Zobaczyłem jej grób, były już z niej same kości - powiedziałem, że chcę leżeć obok niej i trzymać ja za rękę. Pmiętam, że jeszcze położyłem się koło niej na boku, złapałem ją za rękę, drugą podłożyłem pod jej głowę i tak pozostaliśmy już na zawsze.

 

Przepraszam, jeśłi wyszła moja opowieść troche nieskładnie, ale starałem sie opisać wszystko co pamiętam. Od rana siedzę n ainternecie i szykam miast w obrębie Radomia, ale nie znajduje takiego jakie mi się śniło. Jeśli coś tn sen oznacza to będę bardzo wdzięczny o jego interpretację, pozdrawiam:)

Link to comment
Share on other sites

Mi to po prostu wygląda na miłosną fantazje, marzysz o jakiejś przygodzie z dziewczyną. Dla mnie jednoznacznie tu widać że chciałbyś się zakochać z wzajemnością. Czysta fantazja i pragnienie.

Link to comment
Share on other sites

student26, W tym co powiedział Endriu jest dużo racji. Przecież nie zawsze jest tak, jak Ty tego chcesz.

Do tego co napisał Endriu dodałabym kilka kwestii.

1) Widzę, że w ostatnim czasie, teraz lub niebawem może coś się popsuć w Twoim związku. Ciężkie jest umiejscowienie czasowe takiego snu, w którym występuje fantazja.

2) Nie uważasz, że jest to dziewczyna Twoich marzeń? Chyba jest coś, co nie do końca pasuje Ci w obecnej i masz jej to za złe, ale chyba nie chcesz tego mówić.

3) Intensywnie rozmyślasz nad sensem czegoś.

4) Grób dziewczyny - zmieni się coś w Twoim związku, co może mieć niemiłe konsekwencje.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Nie załamuj się. To był piękny sen, cudowna fantazja i oby takich snów więcej w życiu każdego człowieka :).

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...