Jump to content

pogrzeb krew nieboszczyk buty


mblada
 Share

Recommended Posts

Dziś miałam okropne i bardzo dziwne sny.

Uczestniczyłam w pogrzebie osoby której nigdy nie widziałam, był to pogrzeb brata mojego dziadka (parę dni temu dowiedziałam się że zmarł, nigdy go nie znałam a mówiono o tym tylko dlatego że był to ostatni z braci mojego dziadka-nie myślałam o tym wogóle, nie przejęłam się tym w żaden sposób, dziadek zmarł kilka lat temu) Pogrzeb ten był bardzo dziwny nieboszczyk leżał w otwartej trumnie bez butów, a ja stałam obok osoby która pastowała dla niego używane buty i pytała mnie czy ładne. Mój dziadek pochodził ze wsi i wszystkie pogrzeby w których do tej pory uczestniczyłam były bardzo ładne - nie wiem czy jest to dobre sformułowanie? tzn było duzo śpiewu, modlitw itp . Tutaj była cisza , ktoś coś próbował śpiewać czy zacząć jakąś modlitwę, ale nikt ne znał słów.. w końcu ktoś zrobił coś głupiego i kilka osób w tym ja zaczęliśmy się śmiać , śmiechem którego nie mogłam opanować....

Tej samej nocy śniło mi się że całowałam się z koleżanką?? - nie jest to jakaś bliska mi koleżanka, ok 15 lat temu chodziłyśmy do tego samego liceum tylko innych klas, teraz czasami spotykamy się w przedszkolu odbierajac dzieci, które chodzą razem do grupy:)

Śniło mi się też że umówiłam sie z jakimś facetem, pływałam z nim na rowerku wodnym (był on średnio atrakcyjny, nie specjalnie byłam zadowolona z tego spotkania), odeszłam gdzieś na chwilę, a po jakimś czasie kiedy wracałam do niego ludzie zaczęli mnie odciągać żebymtam nie szła bo coś sie stało Podeszłam jednak bliżej a blisko tego faceta była strasznie dużo krwi i na ludziach którzy byli blisko niego tez Okazało sie że on strasznie kaszlał krwia, były to takie skrzepy krwi i on kaszląc pluł tą krwia wszystich dookoła. Było to wszystko okropne ..... Prosze jesli ktoś może o info o co w tym wszytskim chodzi i co to może oznaczać Ja nigdy nie zajmowałam się i nie przejmowałam snami itp ale dzisiejsza noc była przerażająca.

W moim życiu też w ostatnim czasie dużo się zmieniło .... Mój mąż jest chory i żyjemy ze świadomościa że w każdej chwili może mu się coś stać, ale może też być tak że dożyje stu lat i będzie ok ..(oby) Moje małżeństwo jest spokojne i żyjemy bez wiekszych awantur czy kłótni. Niemniej jednak ja od ok kilkunastu miesiecy spotykałam sie z kimś kto bardzo dużo dla mnie znaczył . Kiedy dowiedziałam sie o chorobie męża zakończyłam ta znajomosc i tez bardzo to pzreżywam wiem że ta druga osoba również... Obecnie jest tak że bardzo denerwuje sięchoroba męża ale również tym rozstaniem ....... Beznadziejnie jest po prostu...

 

[ Dodano: 2008-05-09, 07:57 ]

czyli co??? jest tak beznadziejnie, że nawet nikt nie chce nic napisać? :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...