Jump to content

Odśnieżanie mostu i strącanie z niego sopli


kuka
 Share

Recommended Posts

Śniło mi się, że zniajduję się nieopodal mostu z mojej rodzinnej miejscowości(często nim przechodziłam i przechodzę podczas spacerów z psem-gdy tylko przyjeżdzam do rodziców ze studów), czas snu jest w sumie terażniejszy(mam dwadzieścia kilka lat)...oprócz tego że jest zima :) (pochodzę spod Zakopanego...tam ciągle jest zima :P) pora dnia jest dziwna...raz mam wrażenie że jest zimowe popołudnie...czyli pora nie jest póżna, ale jest już ciemno, choć most i jego bezpośrednia okolica są oświetlone przez latarnie. Tak więc wszystko skąpane jest w pomarańczowo-żółto-różowym świetle...bardzo lubie takie światło na sniegu. A raz jest zupełnie jasno, jak w pogodny zimowy dzień.

Wokół mnie jest śnieżnie i biało, ale śnieg nie pada, temperatura mi nie doskwiera, jest nie ważna. Na początku jestem przed mostem i mam w ręku dużą łopatę do odśnieżania.

Wszystko jest zgodne z realiami geograficznymi, ja ustawiona jestem twarzą w kierunku mojego rodzinnego domu. Cały czas, gdy jestem jescze przed mostem, (kwestia 25-30 metrów)mam silne wrażenie/świadomosc geograficzną...wiem że za mną jest droga która prowadzi pod górkę (przede mną tez) a pózniej jest spory przeskok i widze konkretne miejsce na ulicy prowadzącej do Zakopanego(choć tam jest jakby inny czas ten odcinek drogi jest w przeszłości). Najdziwniejsze jest to, że o wszystko w tej swiadomości...to tylko takie wewnętrzne poczucie (która mam ja w śnie) i świadomośc że to tam jest, nie ma jednak obrazu tego wszystkiego. Poza tym mam wrażenie że ta dziura czasowa w której jest odpowiedni kawałek ulicy...to inny sen który kiedyś mi sie śnił, że go znam, stąd brak obrazu a wiedza o tym co tam jest...i niejasne przeczucie że ma to coś wspólnego z chodzeniem do koleżanek, w miejscu gdzie nie znałam prawie nikogo, i coś z jazdą na rowerze..czerwonym! (szaleństwo) :)

Mijają mnie różne auta i wiem że są w nich ludzie przyjezdni- turyści, czuję że bedą mieć trudności z podjechaniem pod sporą górkę, która jest tuż za mostem (tak też jest w rzeczywistości). Postanawiam w jakiś sposób pomóc i zaczynam odśneżać drogę do mostu, w międzyczasie mija mnie auto i jedzie nie na most, a na boczną drogę po mojej lewej stronie, puszczam je i odśnieżam dalej. Zbliżam się do mostu, okazuje się że część śniegu została już odgarnięta a ja tylko "poprawiam" po pługu :P robie mejsce dla pieszych (?)

Nagle widze między balustradami mostu ogromne sople lodu i zaczynam je strącać... Jestem po prawej stronie mostu i ide w stronę domu...jak tylko zejde z mostu będzie pod górkę, ale to nie ważne, sukcesywnie strącam sople, niektóre są ogromne, inne dziwne lub zwykłe ale całkiem duże. Zajmuje mi to większą część snu. Mam poczucie celowości tego co robię, robię to dokładnie, ale nie jestem zmęczona...po prostu zajęta.

W międzyczasie mija mnie ogromny, luksusowy autobus, od tego momentu zaczynam zauważać przechodniów...wszyscy idą w stronę miasta(przeciwną niż ja), to na pewno turyści. Czasem coś do mnie mówią, albo sie o cos pytają a ja odpowiadam im z mądrością i pewnościa "starego górala" :P poczym wracam do swojego zajęcia.

Po jakimś czasie pojawia się mój chłopak, zaczyna interesować się tym co robię i chyba nawet w jakiś sposób próbuje mi pomóc, jak to bywa w śnie...zmienia się temat (?) zaczynam mówić mu że jest taka strona internetowa, na której są wszystkie mecze, w których Kuszczak puścił gola ( mój chłopak w rzeczywistości jest wielkim fanem footballu- ja za nim nieszczególnie przepadam). Najśmieszniejze jest to że podaje mu do niej adres i zamiast pierwszych www, są w tym adresie dwie piłki, większa(do nogi) i mniejsza(chyba śiatkówka). Artur wszystko rozumie i tłumaczy mi że pierwsza piłka oznacza zwrot WWW, a druga ALT, póżniej był adres który mu powiedziałam (wiem że dokładnie ze wszystkimi kropkami i com'ami- teraz pamiętam tylko słowo SPORT w środku).

Jest ze mnie taki dumny i docenia, cieszy się że o nim myśle, że zapamiętuje takie adresy mimo, iz nie lubię nogi....

Zaczyna mi dziękować i przytulać mnie, cały czas znajdujemy się na moście,

a właściwie już w jego końcowym kawałku, zauwżam że nie dość że siedzimy, czy może półleżymy na moście, to zaczynamy się całowac.

Oczywiście nie jest nam zimno mimo ze jestesmy na śniegu, ubrani jesteśmy chyba adekwatnie do temperatury jaka powinna być w zimie, ale ona w moim śnie jest zupełnie nie ważna. Ja delikatnie gryzę go w przedramię i sen zaczyna robić się erotyczny :P choć nie na długo, bo się budzę... oczywiście przy chłopaku :)

Link to comment
Share on other sites

Moja interpretacja jest taka:

zaśnieżony most i strącanie sopli może oznaczać, że torujesz swoją własną drogę, dążysz do jakiegoś swojego osobistego celu i niszczysz wszystko co może Ci uniemożliwić dotarcie do końca.

Ludzie idący w przeciwnym kierunku -to może oznaczać, że nie patrząc na innych idziesz w wytyczonym sobie kierunku, co czyni bardziej osobisty charakter celu :)

Koniec snu może oznaczać, że robisz coś dla dobra siebie i partnera, że chcesz zrobić cos dla Was. :)

 

Moja interpretacja jest tylko przypuszczeniem :)

Link to comment
Share on other sites

beretta,

Dzięki za interpretacje :)

Żadko tak dokładnie pamiętam sny, więc ten był wyjatkowy całkiem możliwe że masz racje choć nie pomyślałam o takiej mozliwości, nie jestem osoba, która mimo wszystko prze na przód, ale ostatnio postanowiłam zawalczyć o siebie i swoje dobro, więc to może być to! Dzięki!!!!! Kuka

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...