Jump to content

Las, pocałunek, przyjaciele, balkon


LtG
 Share

Recommended Posts

Wczoraj miałem chyba najdziwniejszy ze snów, które pamiętam...zaczynał się w lesie, późną nocą. Pamiętam, że wybrałem się tam z kolegami, ale dlaczego - nie wiem. Błąkając się tak po nim, spotkałem nagle jednego z moich najlepszych przyjaciół obściskującego się z moją koleżanek. Raczej dla żartu niż z zazdrości, czy innego, podobnego powodu, krzyknąłem: "Ja też tak chcę!". Ci oderwali się od siebie, patrząc na siebie przez parę długich chwil. W ułamku sekundy ona rzuca się na mnie całując w czoło, szyję, usta i przyciskając do siebie. W końcu mówi "Nie tutaj". Natychmiastowa zmiana scenerii na...balkon mojej babci. Słoneczny dzień, prawdopodobnie południe. Opieram się tyłem o barierkę (wygląda trochę mniej solidnie niż w rzeczywistości), która nagle odrywa się, w ostatniej chwili udaje mi się czegoś złapać. Ledwo trzymam się ratując przed upadkiem z wysokości trzeciego piętra. Nade mną stoi jakaś osoba bez twarzy, która nie chce podać mi ręki. W końcu udaje mi się jakoś samemu poradzić i czuję z tego powodu dumę. Człowiek bez twarzy znika i sen w tym momencie się kończy. Motyw z balkonem powtarza się już któryś raz, choć zawsze następują w nim jakieś kosmetyczne zmiany ;)

 

 

Z reguły nie wierzę w żadne senniki, horoskopy i temu podobne rzeczy, ale pomyślałem, że szkoda by zapomnieć takiego potworka ;). Mógłby to ktoś zinterpretować? Samemu kompletnie nie wiem jak się do tego zabrać... Mój wiek to 15 lat

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...