Jump to content

potrzebuję.... pomocy?


dekaa
 Share

Recommended Posts

Witam...

 

To mój pierwszy post na tym forum... przeczytałem tu chyba wszystko co tylko mogłem przeczytać... jednakże to co przeczytałem nie jest dla mnie pomocne...

 

Zacznę od tego, że jestem osobą zabobonną, wierzę w różne znaki, których znaczenia często nie rozumiem..

 

Dziś jeden z moich znajomych, wypowiedział takie słowa... "może ktoś rzucił na Ciebie klątwe?". Dało mi to bardzo do myślenia, zacząłem szukać, czytać itd...

 

Ale od początku...

 

Moja mama twierdzi... że odkąd umarł wujek (brat mamy) coś złego spadło na moją rodzinę... i na prawdę... zgodzę się z tym, dlatego szukam pomocy u Was...

 

Wymienię wszystko, co tylko stało się złego... w kolejności w miarę chronologicznej... i postaram się w miarę dokładnie opisać wszystko...

 

Tak więc wszystko zaczęło się w kwietniu 2009 kiedy to umarł mój Wujek (brat mamy) jednocześnie mój chrzestny ojciec... Umarł bardzo niespodziewanie... od chwili gdy dowiedzieliśmy się, że jest chory do czasu jego śmierci minęło może 2-3 tygodnie...

 

w okolicach sierpnia 2009 zmieniłem pracę, zwolniłem się ze starej (agencja reklamowa) i przeszedłem do pracy do firmy która miała produkować napoje energetyczne... miała... bo nigdy nie zaczęła... 31.12.2009 otrzymałem rozwiązanie umowy... a wraz z nią kolejne problemy... ale o tym dalej

 

w tym okresie, w okolicach października 2009 rozpadł się mój 7 - letni związek...

 

później starałem się o względy innej kobiety... z którą nic nie wyszło...

chwilę później... w okolicach sylwestra 2009 zaczęło się coś dziać z inną kobietą (nazwijmy ją panią M.)

 

przez parę tygodni, było na prawdę fantastycznie... góra 3-4 tygodnie... po czym okazało się, że ponownie zaczęła spotykać się ze swoim ex... to co zaczęło budować się między nami... upadło...

 

wróciłem do pracy do firmy w której pracowałem jako nastolatek - do pizzeri... pracuję tam jako kierowca do teraz ;( podłe zajęcie...

 

w okres koniec stycznia - koniec lutego... spędziłem na pracy i piciu... to glupie... wiem... ale nie potrafiłem zrobić ze sobą nic innego...

 

w kwietniu... poznałem kolejną kobietę... Magdę... wydawało mi się, że świat zaczyna pięknieć, wszystko się zmieniało na lepsze... aż do dzisiaj... rozstaliśmy się...

 

nie potrafię tego ulokować w czasie... ale gdzieś po drodze pokłuciłem się z moim biologicznym ojcem... nasze kontakty mimo moich starań dalej są tragiczne...

 

wracając do mojej pracy... tej od napojów energetycznych... właściciele tej firmy okazali się oszustami którzy wyłudzali kredyty... (moja mama pracowała w banku)

najpierw straciła pracę, a teraz siedzi w areszcie jako podejrzana w sprawie ;(

 

samochód który miałem (na którego pieniądze dostałem od ojca) - chciałem go sprzedać, w trakcie oględzin zapalił się na stacji benzynowej parę dni temu... dzis dostałem fakture na 500 złotych za zużyte gaśnice...

w międzyczasie cały czas były z tym autem problemy... a to nie chciał zapalić, a to coś się zepsuło... nie było spokojnego tygodnia...

 

drugi samochód... do którego dołożył się mój biologiczny ojciec... również psuł się nagminnie... teraz od 3 miesięcy stoi pod blokiem bo nie stać mnie na jego naprawę...

 

dziś kobieta... którą na prawdę pokochałem, dla której byłem w stanie przenosić góry... po prostu mnie zostawiła... może to nie ma jakiegoś szczególnego związku... ale cały czas tłumaczę sobie, że może przerosła ją ta cała sytuacja z ostatnich dni... choć ja wcale nie chciałem zrzucać tego na nią czy coś w tym stylu... po prostu chciałem żeby była... żeby po całym gównianym dniu jakich ostatnio pełno... była taką ostoją... gdzie będę jej pewny i wiem, że jej ciepło ukoi cały ból... widocznie chciałem za wiele...

 

co do problemów ostatnich dni...

złożyłem podanie o dofinansowanie na otworzenie własnej działalności - jeszcze nie było oficjalnego NIE ale po wczorajszym telefonie raczej nie mam juz złudzeń

ojczym wyrzuca mnie z domu przeciętnie co 2-3 dni...

 

 

i już tego nie ogarniam... i tak pominąłem tu dziesiątki drobnostek...

 

proszę pomóżcie... ja na prawdę nie mam już siły... nie daję rady...

Link to comment
Share on other sites

To mój pierwszy post na tym forum... przeczytałem tu chyba wszystko co tylko mogłem przeczytać... jednakże to co przeczytałem nie jest dla mnie pomocne...

jest tu tyle rad w tym dziale i w działach sąsiednich że jednoczesne ich zastosowanie wyczyściłoby klątwy w sporej wielkości mieście :P

przeczytaj dział jeszcze raz a potem zastosuj znalezione rady...

Link to comment
Share on other sites

Ja bym zrobil tak. Idz na grob wujka i pomodl sie do jakiego kolwiek Boga w ktorego wierzysz za jego dusze. Popros wujka zeby zostawil was w spokoju i odszedl, podkreslajac ze wybaczasz mu wszystko i popros o wybaczenie. Jezeli jestes katolikiem mozesz pojsc do kosciola pomodlic sie za jego dusze lub zamowic msze w jego intencji.Mozesz zaopatrzyc sie talizmany lub wykonac je samemu. O innych sposobach poszukaj na forum. Ostatecznie polecam rowniez przywolanie demona, mozesz mu kazac pochulac z wujkiem i odwrocic klatwe. Wszystko wedle uznania.

Link to comment
Share on other sites

Moze popytaj sie znajomych o dobra i sprawdzona wrozke, ktora potrafi ci pomoc i zdjac klatwe czy uroki. Wiem ze to kosztowne ale czasem warto wydac te pieniadze by potem widziec jak nam zycie powoli sie uklada tak jak bysmy chcieli. Wiem ze na wsiach sa starsze panie ktore tez potrafia zdejmowac klatwy i uroki a takze bardzo dobrze wroza, nie wiem moze taniej bedzie. Jesli chcesz taka znalesc szukaj wszedzie, pytaj sie znajomych, zobaczysz ze znajdziesz. Powodzenia zycze. Boma.

Link to comment
Share on other sites

Tu na forum jest kilku fachowcow ktorzy pewnie pomoga ale najpierw tez poszłabym z wujkiem pogadac....

a moze jesteś w 9 roku i wszystko musisz zakonczyć sprawdz sie numerologicznie moze to nie klatwy i uroki...a karmiczne obciążenia....

Link to comment
Share on other sites

Ja bym zrobil tak. Idz na grob wujka i pomodl sie do jakiego kolwiek Boga w ktorego wierzysz za jego dusze. Popros wujka zeby zostawil was w spokoju i odszedl, podkreslajac ze wybaczasz mu wszystko i popros o wybaczenie.

zgadzam się, najpierw wujek - może coś tu zostawił na ziemi co nie daje Wam spokoju..

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...

Odejście kogoś bliskiego często wyzwala w nas remanenty życiowe.

Postrzegamy świat jako coś, co równie ż tak jak my ma określoną datę przydatności do użycia.

Często rozpoczynamy wtedy życie od nowa.

Wiele rzeczy wtedy potrafi lec w gruzach.

Jeśli tak się stanie to widać tak było pisane.

Jeśli tak musi się stać?

Jeśli nie da się nic zrobić by coś ocalić?

Ważne by na tym, co pozostanie powstało coś dobrego.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...