Jump to content

Operacja, zeby, kule, szpital, mama, chlopak...


Szyla
 Share

Recommended Posts

Snilo mi sie ze szlam na operacje (reali mam isc w sierpniu, na operacje biodra). Bylam w jakims gabinecie, czy cos i kobitka mowi, ze da mi znieczulenie i pokazala ktore zeby bedziemy wycinac. Ja sie pytalam czy zastrzyk bedzie bolal, a tu ona podniosla butelke z czyms, nade mnie i mialam otworzyc usta i tak pis jak to skapuje. Bylo strasznie niedobre i mialo to byc to znieczulenie. Siedzialam na takiej kozetce, momentami byla metalowa. Pochwili mialam spuchniete platki nozdzrzy i zdretwiale dziasla gornej szczeki do okolicy klow. To chyba kly mialy byc wyciete. Troche mi przykro bylo ze trzeba je wyciac.

Potem bylam w szpitalu, na lozku. Przyszedl moj doktor (moj chirurg z reala) i powiedzial, ze sa zaskoczeni, ale wszystko poszlo nawet lepiej niz z pierwszym biodrem. Ze jest wszysto zdrowe, ale ze jeszcze mi wyjma srubki z poprzedniego biodra, to jeszcze zostane tu.

Poszli a ja chcialam gdzies isc a tu nie mam kul nigdzie. Bylam bardzo zdziwiona, no bo jak moge bez kul po operacji. Przeciez dwa miesiace musialam z kulami po poprzednim biodrze (na prawde). Pytam jakiejs pielegniarki, a ona mowi, ze nie ma dla mnie kul, moze nie potrzebuje/ Pomyslalam, ze mam przeciez jedna w domu, ze mam moze mi przyniesc. No i zaczelam isc do domu, na nednej nodze, trzymajac sie roznych barierek. Duzo schodow wszedzie bylo. Byla jesien. Jak juz bylam na zewnatrz wciagajac sie po brierce na jednej nodze, pod kolejne schody, zadzwonila do mnie mama. Mowie jej o tych kulach, a ona gdzie jestem, bo ona w szpitalu przyszlajuz, a mnie nie ma. No to mowie, ze juz wracam. No to wracam, wracam. Przy wejsciu tam byly jakies trudne drzwi, ale szedl przede mna chlopak. On trzymal mi te drzwi, czekal i patrzyl czy wszystko dobrze. Potem jakby cos mi dal, ale nie do konca to zauwazylam. Potem gdzies widzialam go jak bylam na korytarzu, a un siedzial w jakiejs sali, jak w klasie. Na migi mi cos pokazywal, zrozumialam, ze dal mi list i czy czytalam, a nie czytalam. Kilka razy chyba mi tak skads pokazywal, zebym w koncu przeczytala. Jak wzielam list, to tam chyba on wyjawial swoje uczucia do mnie. Zrobilo mi sie cieplo i w tak fajnie (choc nie myslalam o nim wcale w ten sposob), ae bylo mi glupio, ze tyle ignorowalam ten list, czyli jego uczucie.

Na koniec bylam gdzies w jakichs wnetrzach, tam byla wojna. Tzn dwie "armie" i walczyly. Ja bylam w jednej. To byla regurlarna walka. Ja bylam w jednej z armii. Patrze a ktos jakos ciezko radzil sobie, kilku wrogow szlo, a on mial problem z celowaniem. Podeszlam i mowie zeby sie wycofal, wzielam karabin i "zalatwilam" tych kilku co na nas szlo. Potem byla przerwa jakby (jak to na wojnie). Nasz przywodca cos tam poobliczal i wyszlo, ze jest nas chyba ze trzy razy mniej i mniej mamy amunicji niz oni. Wszystkim zrzedly miny. A ja do nich zeby nie zwieszali nosow, ze jestesmy dobrzy i damy rade, tylko trzeba ruszyc glowa. I zaczelam obmyslac plan. Nie pamietam, czy go obmyslilam, czy obudzilam sie przedtem.

Pozdrawiam i dziekuje :)

Link to comment
Share on other sites

Dzieki :) no zmian mi trzeba, trzeba, choc moze faktycznie nie czuje sie na nie gotowa. No to lekcja cierpliwosci dla mnie, bo z tym ciagle mam problemy ;)

Pozdrawiam Cie najserdeczniej

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...