Jump to content

Żarło, czyli to czego nie lubicie i czego nigdy nie zjecie


Calipso
 Share

Recommended Posts

tak więc,jak brzmi podtytuł tematu,chciałabym wiedzieć,czego nie lubicie i nigdy nie zjecie.

ja nie jem kasz,obojetnie jakich.a czego nie zjem? chyba ślimaków i móżczku.

Link to comment
Share on other sites

Guest Nashira

koniny - to przede wszystkim, czarniny, flaków, wszystkiego z nadzieniem z podrobów, żylastego mięsa..

 

no , teraz akurat nieco więcej nie jem, ale to przejściowe ;)

Link to comment
Share on other sites

o tym że niektórzy jedzą konskie mięso,nawet nie chcę myśleć.na samą myśl o tym nie dobrze mi się robi(brrrr!!) podroby też nie są dla mnie.

a i nigdy juz nie zjem lodów truskawkowych fuj

Link to comment
Share on other sites

Wszystkiego, co jest żylaste lub nieapetycznie wygląda. Mam na myśli także sushi, wszelkiego rodzaju surowe mięso, ślimaki, szprotki z główkami, tłuszcz na kości z udka kurczaka + chrząstki, kiełbasa z takimi białymi kuleczkami (nie wiem co to jest i nie chcę wiedzieć :mad: ). Ogólnie jestem strasznie wybredna w kuchni. Naprawdę, usłyszeć moje "było pyszne" to rzadkość. :)

Link to comment
Share on other sites

ten temat chyba nie jest dla mnie, bo malo jest rzeczy, ktorych nie tkne. Tak ogolnie - to jadam wszystko, ale niektore rzeczy tylko raz.

Bardzo mi smakowaly kalamarnice, zabie udka, raki, kurwetki, koce i mule, uwielbiam surowe mieso, ( w tym rowniez rybie) niemal na rowni z upieczonym i zdecydowanie bardziej niz ugotowane.

Z zasady proboje miejscowych przysmakow gdziekolwiek sie znajde i chociaz sa zyjatka, ktore tak normalnie nie wzbudzaja mojego apetytu, nie twierdze ze nigdy ich nie zjem - jesli znalazlaby sie taka okazja.

Przypuszczam, ze najtrudniej pogodzilabym sie z przysmakami kuchni tropikalnej, ale gdyby nie bylo sensowniejszego zastepstwa (z pelnia skladnikow odzywczych), pewnie i za robale bym sie wziela. Chociaz z trudem....

Link to comment
Share on other sites

normalnie nie jadam surowego mięsiwa,ale tatara lubię :grin:

jak byłam parę lat temu w Grecji,to niektórzy chcieli mnie różnymi rzeczami nakarmić,ale cały czas im dziękowałam.aż pewnego dnia znajoma zrobiła pyszną sałatkę.jak trochę zjadłam,to dopiero wtedy powiedziała mi że była z kalmarów.pierwsza myśl była typu a fuj,a potem nawet ją polubiłam.

Link to comment
Share on other sites

Guest Nashira

bosh, Anetka, mało się nie &*^*(, jak szprotki z głowami???!!!! ktoś tak je??

 

o, albo jak sobie skórę prosiaka wędzoną lubią niektórzy porzuć, o fuuujjjj..

Link to comment
Share on other sites

Guest Nashira

o fuuuujjj

 

to jak moja koleżanka lubiłą sobie "słodkie" chrząstki od kurczaka pojeść, bo też chrupało.. ojj

 

nie, po%^*gam się, nie wchodzę tu :D o fuu

Link to comment
Share on other sites

wiecie, jak we Włoszech po raz pierwszy poczestowano mnie risotto z paściami morza, nie smakowało mi. Chyba to jest jedyna rzecz, ktora mnie zniecheca w jedzeniu i czego nie tkne - tego, co wydaje pod zebami nten paskudny dzwiek. Chrupac wole ogorka lub rzodkiewke... tak czy inaczej - mowie przyjaciolce przy kolejnym obiedzie z rissotto, ze slimaki, kałamarnice i owszem, ale kurwetek nie tkne, bo ostatnio musialam je lykac bez gryzienia. Patrzyla na mnie jakbym sie z choinki urwala. Nikt mi wczesniej nie powiedzial, ze kurwetki sie wyciaga z pancerzyka...

Link to comment
Share on other sites

a ja akurat Tatara jedynie w postaci żywej :D

Tatara,Azjatę i innych :grin:

oła,kuretkom mówię zdecydowane nie,za bardzo muliste.

co do skórek,to moi sąsiedzi żucają się na nie wszyscy :neutral:

Nashirka :grin: i tak do nas później wrócisz :wink:

Link to comment
Share on other sites

w mim regionie przysmakiem jest smalec z dodatkami.z cebulką,boczkiem,kwaśnym jabłkiem i czosnkiem a do tego kiszony ogórek.ale nie bardzo za tym przepadam :neutral:

Link to comment
Share on other sites

tak,smalczyk :grin:

u nas ostatnimi czasy jest moda,by na weselach robic stół wiejski.nie rozumię jaki jest w tym sens,skoro większość osób ma to samo na codzień.a więc,smalec,kiszone ogórki,pieczone prosię i bimber

Link to comment
Share on other sites

Mnie pasuje smakowo, ale jest dla mnie za tluste - odczuwam potem mdlosci, muli mnie przerazliwie...

Calipso, uwierz mi, ze to nie wszedzie jest na co dzien. wiejski stol moze stanowic wielka atrakcje.

Link to comment
Share on other sites

wiejski stol moze stanowic wielka atrakcje.

to prawda,a co jeśli robią to osoby dla ludzi ze wsi?

ja tam wolę miejskie jedzonko na szybko

ja też,ale ostatnio bardzo malutko jem :neutral:

Link to comment
Share on other sites

Guest Nashira

na smalczyk to mi ślinka pociekła :) a kiedyś nie lubiłam.. hmm, ale bez jabłka, tylko ze zmieloną skórką i cebulką, paluszki lizać :D

 

jak pojadę teraz do Polandu, to czeka na mnie pół piwnicy smalczyku :) już widzę, jaka boja sie zrobię :cool: :lol:

Link to comment
Share on other sites

to prawda,a co jeśli robią to osoby dla ludzi ze wsi?

Tez... w sumie miastowi sa zwykle bardzo otwarci na nowosci i chetnie jadaja wiejskie specjaly. Zupelnie przeciwnie niz ludzie ze wsi. Oni najchetniej beda jest stare sprawdzone potrawy...

Link to comment
Share on other sites

Oni najchetniej beda jest stare sprawdzone potrawy...

.. i w ogóle prowadzić zdrowy tryb życia :) ludzie ze wsi są tacy... fajni, chociaż często bezlitośni. Mówię szczególnie o tych starszych wiekiem i rangą ;)

a z wiejskiego żarełka? Biały, tłusty ser + mleko lub śmietana + cukier + domowy chleb + robione masełko = niebo w gębie! :grin:

Link to comment
Share on other sites

Nashira,widzisz?? mówiłam że do nas wrócisz :grin:

Anetko,ja też już jestem starsza :wink:

miało być o tym co tygryski lubią najbardziej,poza jednym(czy cuś) więc tego brakowało :wink:

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
stety, wynalazco bloczku czekoladowego, jesteś wielki :D

 

Taaa mam rok na schudnięcie- chce sie zmiścic w piekna suknie ślubną:D niestety kocham slodycze!

Link to comment
Share on other sites

Anetko,Boa,mogę prosić o miotełkę do sprzątania? znów zrobiłam bałagan :sad:

się robi pa-i majster :)

 

[ Dodano: 2008-05-21, 20:08 ]

spaściłam :cry: nie jesteście złe? może byc?

Link to comment
Share on other sites

ja tez lubie czekolade :razz: a czego bym nie zjadla... surowej cebuli i flaczków. I ogólnie nie lubie tlustych potraw, boczku, smalcu, sloniny. I nienawidze kozuchu na mleku fuj!!

Link to comment
Share on other sites

a raciczki świńskie? :mad: coś tam się z nich chyba robiło, bleh!

galareta,mam o niej takie same zdanie jak o kożuchu

Link to comment
Share on other sites

Ja tam flaczki owszem, a czekolade... dajcie spokoj dziewczyny, mam tabliczke w szafce lezy kupe czasu, no i teraz od tego czytania, juz chyba nie polezy.... :razz:

Nie weim czego bym nie zjadla... ponownie nie zjadlabym czegos co po angielsku nazywa sie rocket i corriander, to ziela takie, od razu wypluwam. Moze jakichs takich, mozdzko dziwacznych, oczow i takich pierdol. No chyba zeby musiec...

Link to comment
Share on other sites

Angielskie jadam czasami, zrobione przez nas samych nie w restauracji. Jeden niby-anglik (bo polski poandersowczyk) powiedzial nam kiedys, ze - angielska kuchnia istnieje i jest dobra - tylko angole sa leniwi i nikt teg nie robi, a juz na pewno nie poprawnie :)

A Hindusi czesto przesadzaja z przyprawami (chyba, ze to tez angielskie wykonania) i nie czuc smaku samego jedzenia...

Link to comment
Share on other sites

Ja uwielbiam ostra kuchnie, ale wech mam dobry i tyle co oni serwuja tam gdzie mnie sie zdarzalo jesc... w ogole nie czulam co jem, tylko same przyprawy, mogliby tam wpakowac co chieli, nikt by sie nie zorientowal... wrrr

Link to comment
Share on other sites

a ja właśnie ostrego jeść nie mogę.. Nie przełknę jak coś mnie parzy, bo wolę umrzeć z głodu aniżeli zakatować się czymś, czego przełknąć nie jestem w stanie. :D

Link to comment
Share on other sites

gyrosa lubię :grin: wogule prawie wszystko z kuchni greckiej :grin:

Boa,ja też mam bzika na punkcie ostrości.moja mama mówi na to,że i tak języka przez to sobie nie wyparzę :wink:

Link to comment
Share on other sites

co do angielskiego zarcia, to nie do zjedzenia jest typowe narodowe angielskie sniadanie - jajko (jajecznica albo omlet), fasolka w sosie pomidorowym, smazone pomidory, boczek i kielbasa... po prostu bomba kaloryczna! NIe przekonuje mnie nawet to, ze sniadanie powinno byc najbardziej obfitym posilkiem dnia...

A angielska kielbasa.. po raz pierwszy jadlam ja 2 tyg, temu na grillu, (a mieszkam w Anglii 3 lata), i niestety mialam sensacje zoladkowe - chociaz tutaj akurat nie wiem czy to bylo powodem, czy moze zmieszanie alkoholów :grin: :razz:

Link to comment
Share on other sites

Nashira, Ty tez z East Midlands?? Nice :mrgreen: co do kielbasek - masz calkowita racje ;) sa nie do zjedzenia - nawet z grilla. Nie ma to jak polska kielbaska grillowa mniam! :razz:

Link to comment
Share on other sites

Tak, z kielbaskami sie zgodze - nie toleruje ich. Ichniego bekonu tez - massakra, nie ma to jak boczus :) fasolek "baked beans" tez nie trawie. A! - i chipsow "salt and vinegar" tak samo jak frytkow z octem wrrrr to jest okropnosc!! :)

Link to comment
Share on other sites

chipsy octowe!! :shock: no to dopiero jest niezwykly smak - ja spróbowalam i juz wiecej nie bede. No chyba ze kiedys zajde w ciaze.. wtedy nigdy nie wiadomo gdzie zachcianki zaprowadza.. a ta opowiesc o kamieniach w zoladkach.. brrrrrrrrrrrrrr!!! straszne rzeczywiscie :neutral:

ja sobie jeszcze przypomnialam cos niedobrego: to mortadela - niedobrze mi sie robilo na sama mysl o tym tanim .. (miesie, kielbasie?) bleeeeeeee.. trzeba przepic :wink:

:n3

Link to comment
Share on other sites

Guest Vanilia22
wiecie, ja w poprzedniej ciąży 1sze na co mi się rzuciło, to te chipsy octowe :shock: :shock: :shock: hehe,

W angli jak bylam sprobowalam chipsy o smaku beef obrzydliwości...

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...
  • 4 weeks later...

Nie mogłabym zjesc ,ktoregos z moich przyjaciol - pieska siwnki,baranka jakiegokolwiek miesa ,zelkow,produktow ze skladem z miesem.Zawsze jak cokolwiek jem to musze sie zapoznac z ulotka :)

Link to comment
Share on other sites

A ja kocham jesc i moge zjesc prawie wszystko :)

ALe jedyne czego nie zjem to watrobki i serc. bleeeeeeee

Za owocami morza nie przypadam.

Kiedys jeszcze nie lubilam oliwek, ale teraz uwielbiam:) Gusta sie zmieniaja :P.

Link to comment
Share on other sites

Nie ruszę tłustego/żylastego. Jak o tym pomyślę to mam ciarki.

Natomiast chętnie spróbowałabym smażonego węża. Ogólnie spróbowałabym wszystkich potraw (poza robaczkami... chociaż, jeśli dobrze przyrządzone, to czemu nie?;)), które nie są tłuste.

Link to comment
Share on other sites

Nigdy juz nie zjem niczego co trzeba bylo wczesniej usmiercic.

 

Nie cierpie kabczkow, papryki, kalafioru i kaparow. Obrzydliwosci!

 

A tak poza tym to zezre wszystko, nawet chipsy octowe :)

Link to comment
Share on other sites

Dobry Boże

ja jestem jak utylizator

zjem wszystko

niewiele wyjdzie

 

nie znoszę:

1. Papryka

2. Ogórki

3. Pomidory

 

Ubóstwiam ( i potrafię ugotować 0o !! ):

1. Lasagne serowa z pieczarkami

2. Pizza z krewetkami

3. ToosTyyyyy : )))

Link to comment
Share on other sites

NIE ZJEM (no, chyba że za Chiny... choć wolałabym Japonię, lol xD)

Czegoś, co jeszcze żyje.

Swojego psa.

Człowieka.

Fasolki (chyba, że po bretońsku... xD)

Żab, ślimaków i tym podobnych ohydztw

Wymiocin

... I innych rzeczy, których człowiek się pozbywa

Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...

A wiecie co mnie "brzydzi". Można to robić na kilka sposobów, kaszanke, flaki. I to jest z jelita od zwierzaka (chyba świnki). Jak sobie pomyśle, że zwierzę trzymało tam rzeczy tak syfiące, śmierdzące to aż mnie odrzuca. Jak byłem mały to kochałem jeść czarnine, babcia nawet mi mówiła że to kakao ;D i Ja jadłem jak głupi kilka talerzy nawet mimo iż słodkie nie było. A teraz dla mnie, to odstawka z jadłospisu do końca!

 

Tak pozatym. Ludzie w wojnę jedli siebie nawzajem. Jeden jadł drugiego człowieka który umarł. To jest być może nie humanitarne, ale jak to mówią.

 

ZNAMY SIEBIE NA TYLE NA ILE NAS SPRAWDZONO!!!!!!!!!!

 

Więc i taka czarninka czy też flaczki, ślimaczki, żabki to rarytas by był! d;

 

(:

 

To tak od odskoczni. Po prostu prawda. Nie oszukujmy się. Teraz nie jemy, bo mamy wybór co do jedzenia. Jemy co lubimy, na co nas stać.

Edited by gay
Link to comment
Share on other sites

A co masz do bananów? Tłuste i żylaste też jest dobre :P Niedobry to jest szpinak :D Reszta jest pyszna :)

 

od bananów cierpnie mi język :_jezyk: a sam jego zapach wywołuje u mnie gęsią skórkę. Szpinak jest pyszny... robie ravioli z nim :mniam: i mój mąż je zjada aż uszy mu się trzęsą (a szpinaku jako takiego w ogóle nie toleruje). Tłust i żylaste jest może i dobre do :piwko2_na:

Link to comment
Share on other sites

Jak ktos tu wspomnial nie tknelabym koniny i watrobki!!!!!!!No ale jak powedzial GAY tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono...mowilam kiedys ze nigdy nie zjem flakow i co zeby nie przegrac zakladu-ZJADLAM i o dziwo smakowaly!!!ale chyba drugi raz tego nie powtorze!!

NORDIS tak trzymaj ....;) ;) ;)

Link to comment
Share on other sites

Nie tykam mięsa i nie przemawiają do mnie i stanowczo protestuję przeciwko potrawom wciskanym mi na siłę w dzieciństwie typu makaron ze serem i ryż z jabłkami :) Za to szpinak i cukinia w każdej ilości mile widziane :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

wielu rzeczy nie lubię .... choćby rabarbaru ....ale tu mnie ratuje zakaz od lekarza (za dużo szczawianów)

ale z kolei zupa szczawiowa mniam i grzybki w occie

 

od jedzenia przez namówienie do spróbowania ratuje mnie ...dieta bezmięsna

więc nikt nie namówi mnie na zjedzenie móżdżków i innych tego typu dań

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...
  • 1 month later...

Czytam Was i kompletnie nie rozumiem, o co chodzi z tymi flakami O.o Przecież ugotowane strasznie nie wyglądają i smakują jak normalne mięso.

A co do sushi - to mit, że ono zawsze jest z surowej ryby. Surowa ryba to SASHIMI - pojedyncze kawałki bez dodatków. Najlepiej się w barach zapytać co jest z czym :) Ja sushi osobiście uwielbiam, to takie nietypowe dla Europejczyków zestawienie rozpływającej się na języku rybki, delikatnego ryżu i marynowanego imbiru. A sałatka z wodorostów po prostu wymiata, coś jak nasza klasyczna, doprawiana sałata, ale sałata w porównaniu z tym nie ma smaku ;p

Ogólnie jestem otwarta na eksperymenty - z radością wcinam dziwne rzeczy w rodzaju gumi-żelek o smaku chilli.

 

Ale jest parę rzeczy, których nie znoszę:

- japońska zupa miso na bazie pasty ze sfermentowanej soi - smakuje jak sos od klopsików

- ananasa, miodu, selera, mango - bo jestem na nie śmiertelnie uczulona

- wołowiny - zjem, ale nigdy sama jej nie przyrządzam, bo denerwuje mnie konsystencja, strasznie włazi w zęby

- bułek grahamek - strasznie suche dla mnie

- anchois - za słone

- małży - smakują okropnie

- większości wędlin wieprzowych i podwędzanych (oprócz salami, no i kabanosy lubię) - wolę drobiowe

- ze słodyczy - draży, tych twardych kuleczek

Edited by Reina
Link to comment
Share on other sites

Guest Patryk8

ja nigdy nie jadłem sushi. Ciekawi mnie jaki smak ma nori, czyli to coś co jest czarne i otacza rybę i ryż :)

Jadł ktoś może surimi? Jedni mówią, że to najgorsza rzecz jaką jedli w życiu, a inni przeciwnie, a ja... boję się spróbować :)

Link to comment
Share on other sites

Surimi? Te paluszki krabowe z supermarketu? Właśnie mi przypomniałeś, czego jeszcze nie lubię... Ale raczej nie z powodu smaku, kompletnie nie wiem, do czego go przyrównać... Może do doprawionego mięsa krewetek. Mnie się skład nie podoba ani trochę - są robione na zasadzie "pan, który je robił, widział kiedyś kraba na zdjęciu". Za to moja siostra lubi je jeść smażone w cieście.

Link to comment
Share on other sites

Guest Patryk8

No tak spodziewałem się to wygląda tak nienaturalnie, chociaż podobne jest to zdrowe.

Z ciekawości przeglądnąłem internet i spójrz ile przepisów znalazłem :-)

 

http://vici-surimi.pl/

Edited by Patryk8
Link to comment
Share on other sites

U mnie w domu wszyscy uwielbiają sałatkę z surimi.Ja osobiście nie mam pojęcia co oni w tym widzą, nic szczególnego :/

A osobiście nigdy nie tknę wątróbki, wystarczy zapach i robi mi się niedobrze...

Link to comment
Share on other sites

Ośmiornica, krewetki, ślimaki i tego typu "morskie przysmaki". Nie jestem wybredna, ale żadnych takich "robaczków" do ust nie wezmę. ;)

Link to comment
Share on other sites

Surimi podobno co najwyżej leżały koło krabów. Robi się je (tak słyszałem) z mięsa jakiejś ryby.

A co do oporów to polecam larwy drewnojada w miodzie i z chilli. Nie są jakoś wybitnie dobre, ale jest się potem czym chwalić. Można je kupić w dużych sklepach zoologicznych.

Link to comment
Share on other sites

no a ja natomiast nie jem sera żółtego, topionego,większość mlecznych rzeczy i tak mam od urodzenia już:)No i jakoś nie widzę się jedzącej małże czy ślimaki,brrrr.....;)

Link to comment
Share on other sites

Ja na pewno nie zjem mięsa. W tym także ryb. Kiedyś nie znosiłam oliwek, ale teraz uwielbiam i jem bardzo często. Jednak to była kwestia smaku,natomiast brak mięsa w diecie to po prostu przekonania :)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...
  • 2 months later...

Właściwie to jestem zdziwiona, że tak wiele osób nie jada zdrowych, pożytecznych i tradycyjnych w naszym klimacie potraw, natomiast idzie uparcie w modę, która dla naszych ciepłolubnych żołądków nie jest ani potrzebna, ani wskazana. Ot, najwyżej taka odmiana smaku i ciekawostka. Cóż, z gustami ponoć się nie dyskutuje, chyba...chyba że lekarz narzuci obowiązek odpowiedniej diety. Oby nie.

Link to comment
Share on other sites

Problem chyba że duża część naszych tradycyjnych potraw to potrawy wysokokaloryczne właściwe dla górnika albo zimą w Suwałkach :P Zwaszcza mam tu na myśli rozmaite zupy będące po prostu mięsem pływającym w tłuszczu... bo przecież wszystkie te cieniutkie rosołki i zupy-krem to nie jest polska kuchnia - to są kostki knorr i "gotuj z pascalem" :)

Link to comment
Share on other sites

Poruszamy niezbyt bezpieczny temat, ale spokojnie i rzeczowo można dyskutować o wszystkim.

Żyjemy w strefie klimatycznej wymagającej odżywiania ogrzewającego nasz organizm i dodającego mu energii. Mięso, kasze, podroby, są nie tyle tuczące, ile posiadające węglowodany złożone dostarczające energii dla organizmu. Tuczące są wówczas, gdy są przyrządzane zbyt tłusto i zjadane w zbyt dużych ilościach. Ktoś powyżej nadawał na wołowinę, inny obruszał się na koninę, a to mięsa uznawane w całym świecie za najbardziej wartościowe i dające siłę i zdrowie. Najdroższe. Czy koniecznie trzeba przyrządzać potrawy z tłustych części tuszy i pływające w smalcu czy oleju? A zupy? Hmmm...Po trudnych, ciężkich operacjach gastrycznych, to nie " piekielne skrzydełka ", czy kawał tortu orzechowego lekarz każe podać, ale babciny rosołek z odebranymi okami. Zupy są zasadne, dostarczają ciepła i energii i absolutnie nie muszą być tłuste. Chodzi o wywar, tłuszcz można zebrać i wyrzucić. Dość pouczania, ogólnie chodzi o to, że wg. prawideł żywienia, najzdrowsze jest dla danej grupy etnicznej to co rośnie i żyje wokół nas. Można próbować i chrabąszczy czy pijawek w cukrze, ale to już tylko jako ciekawostkę.

Kostki Knoor, gotowe sosy w torebkach, zupy w proszku, wszystko wysoko przetworzone, konserwowane i podane " na tacy " to jedna wielka trucizna i tego nie należy brać pod uwagę. A ciacha, czekolady, batoniki, smakowe deserki, jeść z rzadka, albo oddać wrogowi. Nooo...chyba że się samemu to ciasto upiekło i wie się co się je.

Link to comment
Share on other sites

akurat rosołek to jest polska kuchnia....

taaa.. pamiętam jak robiła go moja babcia - to nie była żółta woda z malutkim kawałkiem mięsa i kawałkiem marchewki...

nie tak zresztą wygląda w moim domu :D

 

@Wilhelmina7

co do zasady zgadzam się z Tobą - z tym że jednak musisz zauważyć, że trochę się zmieniło od czasów gdy "tradycyjna polska kuchnia" powstała. Myślę że wprowadzenie kuchni śródziemnomorskiej jako powszechnej w Polsce mogłoby uratować wielu ludziom życie i zdrowie. Bo kuchnia to nie tylko przepis - to także nawyk żywieniowy... no a w Polsce te nawyki są złe... IMHO :D

Link to comment
Share on other sites

  • Ismer changed the title to Żarło, czyli to czego nie lubicie i czego nigdy nie zjecie

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...