Jump to content

Czym jest dla Ciebie miłość?


Guest
 Share

Recommended Posts

Dostalam dziś poniższy tekst na Facebook i bardzo mnie to rozczuliło ;)... A dla Was czym jest miłość?

 

Czym jest dla Ciebie Miłość?

 

Grupa profesjonalistów zadała to pytanie grupie dzieci w przedziale wiekowym od 4 do 8 lat. Ich odpowiedzi były zdumiewające! Zatrzymaj się na chwilę i przeczytaj to. To naprawdę jest tego warte :).

"Gdy moja babcia dostała zapalenia stawów, nie mogła się już schylać, żeby pomalować sobie paznokcie u stóp. A więc teraz robi to dla niej mój dziadek, nawet gdy trzęsą mu się ręce. To właśnie Miłość."

- Rebbeca, 8 lat

 

"Gdy ktoś Cię kocha, sposób, w jaki wypowiada Twoje imię jest inny. Po prostu wiesz wtedy, że Twoje imię jest bezpieczne w ustach tej osoby."

- Billy, 4 latka

 

"Miłość jest wtedy, gdy Mama robi Tatusiowi kawę i bierze jeden łyczek zanim mu ją poda, żeby sprawdzić, że smak jest OK."

- Danny, 7 lat

 

"Miłość to coś takiego, co jest z Tobą w pokoju w Święta, gdy przestajesz na chwilę otwierać prezenty i po prostu słuchasz."

- Bobby, 7 lat (wow!)

 

"Jeśli chcesz nauczyć się lepiej kochać, musisz zacząć od osoby, którą nienawidzisz."

- Nikka, 6 lat (wielu z nas mogłoby się tego nauczyć...)

 

"Miłość to mała starsza pani i mały starszy pan, którzy ciągle są jeszcze przyjaciółmi, pomimo że już tak dobrze się znają."

- Tommy, 6 lat

 

"Miłość jest wtedy, gdy moja mama widzi Tatusia spoconego i cuchnącego, i ciągle mówi, że jest przystojniejszy niż Robert Redford."

- Chris, 7 lat

 

"Miłość jest wtedy, gdy Twój psiak liże Cię po buzi, nawet gdy zostawisz go samego na cały dzień."

- Mary Ann, 4 latka

 

"Gdy kogoś kochasz, wtedy Twoje rzęsy unoszą się w górę i w dół, a z Twoich oczu wychodzą małe gwiazdki."

- Karen, 7 lat (słodkie...)

 

"Miłość jest wtedy, gdy mama widzi tatę siedzącego w toalecie i nie wydaje jej się to obrzydliwe."

- Mark, 6 lat (:D)

Link to comment
Share on other sites

za dużo różu.. .za dużo słodkości... uciekam w mhrok :P

 

Cytat

"Gdy ktoś Cię kocha, sposób, w jaki wypowiada Twoje imię jest inny. Po prostu wiesz wtedy, że Twoje imię jest bezpieczne w ustach tej osoby."

- Billy, 4 latka

4 latka :smieszne:

14 to będzie w sam raz :D 

Link to comment
Share on other sites

Guest Sowilo92

oj Buddha trochę słodyczy nikomu nie zaszkodzi;D...ja lubię takie wypowiedzi dzieci, lub przynajmniej stylizowane na dziecięce...takie są niby proste, ale jednak błyskotliwe;);)

Link to comment
Share on other sites

Miłość jest dla mnie najważniejszą sferą życia gdyby jej nie było nie chciałbym na tym świecie żyć bo tylko ona nadaje życiu sens. Miłość jest ważniejsza niż pieniadze, wladza, znajomi, szacunek innych. Gdy jest odwzajemniona warto dla niej zrobić i poświęcić wszystko. Takie jest moje zdanie :)

Link to comment
Share on other sites

Czym jest miłośc? Trudne pytanie... To dawanie bez oczekiwania na cos w zamian, to troska o drugiego człowieka,to wspólnie radości i smutki, umiejetnośc wspólnego rozwiazywania problemów. Miłośc to jest cos nie do opisania słowami.

Link to comment
Share on other sites

Guest Siemanko0704

Mam pytanie, czy jeżeli ma się "kontakt duchowy" z mężczyzną, którego się kochało, można jeszcze to podpinać pod miłość? Jestem bardzo tego ciekawa, ponieważ nie widziałam się z nim 5 lat, ale jednak śni mi się po nocach, i to nie w jakiś marzeniach sennych tylko w realnych sytuacjach, np śniło mi się że pójdzie na studia do W-wy no ok 2 miesięcy później okazało się to prawdą!

 

Oprócz tego, co jakiś czas mam jakieś dziwne "myśli" tzn, że wróci do mnie, że się jeszcze spotkamy i znowu mi się czkawką odbija, jak bym się z nim zakochiwała od nowa(!) Nie wiem, może według was to jest paranoja, ale nie umiem nad tym panować.

Nie wiem czy to miłość czy nie. Nigdy nie udało mi się znaleźć faceta, którego bym tak pokochała :( i mnie to męczy i dręczy. Nie myślę o nim na co dzień, ale coś we mnie i tak czy siak siedzi.

 

I powiem wam szczerze, że nikomu nie życzę by tak wyglądała jego "miłość". jeżeli to w ogóle jest miłością. Bo w moim przypadku to uczucie jest jak nieuleczalna choroba, którą zaleczyłam, ale co jakiś czas mam "rzuty".

 

Tym bardziej jestem przekonana, że to miłosć bez wzajemności, bo nie znam żadnego faceta, który by miał przez 5 lat chętkę na jedną dziewczynę ;/;/

miłosć jest pięknym uczuciem, jednak gdy przestaje się nad nią panować, wtedy człowiek popada w paranoję ;(

Link to comment
Share on other sites

Guest Siemanko0704

czy to związek? nie powiedziałabym.

Raczej uzależnienie, zresztą u mnie problem polegał raczej na tym, że ten chłopak jest strasznie podobny do mojego ojca ( który zmarł :( )

no masz rację, to jest lęk przed tym, że nad tym się nie panuje :)

szkoda tylko, że czlowiek dopiero po jakimś czasie uświadamia sobie o toksyczności swojej miłości :(

Link to comment
Share on other sites

Jeśli masz miłość, masz wszystko, jeśli miłości nie masz, wszystko co posiadasz staje się niczym...tylko miłość nadaje życiu sens...

 

Dlatego tak bardzo jej szukamy.........

Link to comment
Share on other sites

Jeśli masz miłość, masz wszystko, jeśli miłości nie masz, wszystko co posiadasz staje się niczym...tylko miłość nadaje życiu sens...

jeśli masz miłość - wydaje Ci się że masz wszystko, jeśli nie masz miłości - do siebie samego - wszystko co posiadasz jest niczym - tylko miłość do siebie samego nadaje życiu sens

Link to comment
Share on other sites

myślę że złudzeniem jest miłość do jakiejś idei... boga, stwórcy, itd.

a prawdziwą miłością jest ta którą czujemy do siebie, do drugiej osoby - bo to jest miłość a nie jakaś idea miłości

Link to comment
Share on other sites

Czyli o miłości wtedy nie ma mowy. To nie 'ta' miłość.

a ja uważam że nie ma co rozróżniać "tej" i "nie tej" miłości - jesteśmy tu i teraz

a to że potem miłość wygaśnie albo nie zostanie odwzajemniona? zdarza się - nic nie trwa wiecznie

"bo nie wierzymy w czas kochania, że miłość biedy przyda nam..."

Link to comment
Share on other sites

a ja uważam że nie ma co rozróżniać "tej" i "nie tej" miłości

 

 

jasne, że nie ma co

'ta' oznacza złudzenie

albo się kocha, albo nie

 

co do przemijania- może i przemija, ale jeżeli ktoś mi mówi 'oj, słuchaj, zostałem zraniony, już jej nie kocham', no to hola hola- to od tak można przestać? hmm, to mało wiem o życiu ;)

 

mały k.- oceniasz moją wiedzę, czy niewiedzę na 'ten temat' :D powodzenia, oceń coś jeszcze :D

Link to comment
Share on other sites

Mam pytanie, czy jeżeli ma się "kontakt duchowy" z mężczyzną, którego się kochało, można jeszcze to podpinać pod miłość?

Może pod zakochanie, miłość jest jednak czymś innym. Czymś dającym poczucie spokoju, zaufania, radości. Tego w takim przypadku chyba brakuje, prawda? Myślę, że problemem jest poświęcanie myśli relacji należącej do przeszłości. To raczej trudne, ale warto jednak patrzeć w przyszłość

 

Całkiem inne podejście do problemu 'czym jest dla ciebie miłość?' prezentują forumowi cynicy, np.:

tylko miłość do siebie samego nadaje życiu sens

Z pewnością jest dużo prostsze, ale z drugiej strony ciekawe, czy naprawdę tak myślą i dlaczego

Link to comment
Share on other sites

Z pewnością jest dużo prostsze, ale z drugiej strony ciekawe, czy naprawdę tak myślą i dlaczego

ja nie twierdzę że miłość do siebie samego jest jedyną miłością -ale raczej jest najważniejszą - ile klęsk i cierpienia mogłoby na świecie być mniej jeśliby wszyscy ludzie mieli zdrową porcję egoizmu i miłości do siebie samego... zresztą definicja którą podałaś - też się stosuje do miłości którą wspomniałem jako pierwszą :)

 

i tak - zdaję sobie sprawę że miłość do drugiej strony jest wspaniałą sprawą ale jeśli ktoś nie ma wewnętrznego "spokoju, zaufania i radości" - to jego miłość do drugiej osoby będzie odrobinę "asymetryczna" :D

Link to comment
Share on other sites

i tak - zdaję sobie sprawę że miłość do drugiej strony jest wspaniałą sprawą ale jeśli ktoś nie ma wewnętrznego "spokoju, zaufania i radości" - to jego miłość do drugiej osoby będzie odrobinę "asymetryczna" :D

 

Odrobinę nasz cynik się odkrył :P, ale i tak nie zgodzę się z Tobą. Spokój, zaufanie i radość można odnaleźć w relacji z drugą osobą. W ogóle mam poczucie, że uczestnicy dyskusji dzielą się na tych,

którzy mają indywidualistyczny stosunek do miłości i jej genezy upatrują w pojedyńczym człowieku,

i resztę, która uważa raczej, że dla miłości początkiem jest relacja, porozumienie osób

Link to comment
Share on other sites

no to ja jak ta żaba z kawału - "no co przecież się nie rozdwoję" :P ja uważam że miłość to stan umysłu - przecież ludzie potrafią kochać, nienawidzić itd. ludzi których nigdy na oczy nie widzieli i z którymi nie maja żadnej relacji :) z jednej strony miłość nie potrzebuje drugiej osoby - ale zdecydowanie przyjemniejsza jest relacja i jej rozmaite bonusy :P

Link to comment
Share on other sites

Ehhh... Buddha... ;)

 

- prawdziwa Miłość nie potrzebuje "bonusów" jak to zgrabnie ująłeś... ;)

- gdyż Ona jest jednym wielkim Bonusem Sama w "Sobie"... tzn. nie jest Miłością stricte Ludzką a wyższą od niej ... :)

- gdyż nie jest Twoją personifikacją co do Osoby... a raczej "utożsamianiem się" z JEDNOŚCIĄ Wszechrzeczy... ;)

- bo jeśli zaprzątają Ci głowę "bonusy"... to jest to tylko Maska miłości, Avatara Twej Osobowości... czyli Twego EGO... ;)

- prawdziwa Miłość jest ponad EGO... a jej zakres niemal "niezmierzalny"... dla naszej ludzkiej Świadomości...

 

... pozdrawiam... infedro :)

Edited by infedro
Link to comment
Share on other sites

Ehhh... Buddha... ;)

- bo jeśli zaprzątają Ci głowę "bonusy"... to jest to tylko Maska miłości, Avatara Twej Osobowości... czyli Twego EGO... ;)

infedro :)

 

właśnie nastąpił rzadki przypadek, kiedy poprę Buddhę, gdyż napisał on:

 

z jednej strony miłość nie potrzebuje drugiej osoby - ale zdecydowanie przyjemniejsza jest relacja i jej rozmaite bonusy :P

 

w czym widzę porównanie miłości własnej z miłością do kogoś, wypadające na korzyść relacji z inną osobą.

 

Osoby o kosmatych myślach na słowo 'bonusy' pomyślały pewnie o czymś zbereźnym, jednak wcale nie jest powiedziane, że tak myśli nasz drogi autor postu, choć istotnie bywa cyniczny. Może pomyślał o nieporównywalnym z niczym poczuciu szczęścia, w którego blasku nie można się pławić w przypadku miłości własnej (którą również sobie wysoko ceni, ale niżej niż tą do kogoś, jak sądzę)

Link to comment
Share on other sites

Oj, Kochani :-)))

 

Jak wszystko to wzniośle brzmi - bez urazy... A życie rewiduje poglądy - z upływem czasu....

 

A znacie to?.... takie prawdziwe.... Nie mówcie, ze odchodzi z moim pokoleniem....

 

"Ale miłość, takie słowo..

Jedyna moja, nie kocham Cię dla Ciebie, dla siebie ani dla nas obojga - nie kocham Cię też z nakazu krwi, kocham Cię, bo nie jesteś moja, bo jesteś na tamtym brzegu i wzywasz mnie, bym skoczył, ale nie mogę skoczyć, gdyż w momencie najgłębszego posiadania nie ma Cię we mnie, nie dosięgam do Ciebie, nie przekraczam twego ciała, twego śmiechu i są chwile, kiedy męczy mnie, że mnie kochasz. (Jakże lubisz używać tego czasownika "kochać" z jakimś brakiem umiaru wypuszczasz go na talerze, prześcieradła, siedzenia autobusów), męczy mnie twoja miłość, która nie jest dla mnie żadnym pomostem, bo nie istnieją pomosty umocowane tylko z jednej strony, ani Wright ani Le Corbusier nie zbudowaliby nigdy takiego pomostu, i nie patrz na mnie tymi ptasimi oczami, dla Ciebie operacja miłość jest taka prosta... Wyzdrowiejesz wcześniej niż ja, jakkolwiek kochasz mnie bardziej niż ja Ciebie. Jeszcze jak wyzdrowiejesz, ty żyjesz w zdrowiu, po prostu po mnie będzie ktoś inny, zmienia się to jak biustonosze. Taka smutna, słuchając cynicznego Horacia, który szuka miłości - paszportu, miłości - przepustki, miłości - klucza, miłości - rewolweru, miłości, która by mu dała tysiąc argusowych oczu, wszechobecność, ciszę, od której poczynałaby się muzyka, korzenie, od których można by splątać nowy język. Głupio się składa, bo wszystko to po trochu drzemie w tobie, wystarczyłoby zanurzyć cię w szklance wody, abyś niby japoński kwiatek niepostrzeżenie zaczęła wypuszczać kolorowe płateczki, nabierać form, obrastać w piękność. Dawczyni nieskończoności, przebacz mi, nie umiem brać. Podajesz mi jabłko, a ja zostawiłem zęby na nocnym stoliku. Stop. Wystarczy. Zauważ tylko, że chamem tez umiem być. Ale dobrze to zauważ, bo ma to swój cel.

 

To, co wielu ludzi nazywa kochaniem, polega na wybraniu jakiejś kobiety i ożenieniu się z nią. Wybierają ją - przysięgam Ci, sam widziałem. Tak jakby w miłości mogło się wybierać, tak jakby to nie był piorun, który strzela w Ciebie i zostawia Cię zwęglonego na środku patio. Powiedz, że wybierają, bo-je-kochają, ja myślę, że jest na odwrót. Nie wybiera się Beatryczy. Nie wybiera się Julii. Nie wybierasz ulewy, która zmoczy Cię do suchej nitki, gdy wracasz z koncertu."

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Tak Miłośc ,to coś czego w dzisiejszych czasach się nie zna,to nadludzkie uczucie ,powiedziałbym, Boskie (nazywa się Agape) bo dzisiaj miłość jest przeważnie seksualna.

Link to comment
Share on other sites

No są tacy co Miłość poznali,ale czy jest takich ludzi wielu ?

Czym jest Miłość ,zawarł w słowach piosenki Piotr Szczepanik :

Edited by Pit
Link to comment
Share on other sites

@infedro

no i wracamy do mistyczno-magiczno-ezoterycznej niewiadomo jakiej - "Miłości"... jednośc wszechrzeczy... tja :P jest taki temat już nie infedro? :P

 

w czym widzę porównanie miłości własnej z miłością do kogoś, wypadające na korzyść relacji z inną osobą.

 

Osoby o kosmatych myślach na słowo 'bonusy' pomyślały pewnie o czymś zbereźnym, jednak wcale nie jest powiedziane, że tak myśli nasz drogi autor postu, choć istotnie bywa cyniczny. Może pomyślał o nieporównywalnym z niczym poczuciu szczęścia, w którego blasku nie można się pławić w przypadku miłości własnej (którą również sobie wysoko ceni, ale niżej niż tą do kogoś, jak sądzę)

ktoś analizuje moje słowa i zastanawia się o co mi naprawdę chodziło... jestem wzruszony :D:P

nie wiemy czym jest naprawdę miłość - ciężko ją opisać a nawet porównać. Dlatego o ile odrzucam jakieś jedności z wszechświatem (czy w praktyce nie oznacza miłość do drugiej osoby odcięcia się od dużej części wszechświata? :P) - to bonusy są wszelakie - od tych bardziej związanych z "kosmatymi myślami" do bliskości, wzajemnej pomocy czy choćby rodziny

i nikt nie może stwierdzić że "Miłość" zaczyna się od jednej tylko rzeczy - że uczucie rodzi się od tak. :)

 

Tak Miłośc ,to coś czego w dzisiejszych czasach się nie zna,to nadludzkie uczucie ,powiedziałbym, Boskie (nazywa się Agape) bo dzisiaj miłość jest przeważnie seksualna.

raczej kiedyś to dopiero była seksualna :P teraz kobiety są zimne jak lód :P mężczyźni zaczynają nienawidzić seksu :) itd. itd.

a agape to boska miłośc tylko u chrzesciajan :) bo w grece agape to tradycyjnie - miłość żołnierzy do dowódcy albo nawet tarczy która ratowała życie w walce, człowieka do jego dobroczyńcy,

 

moze powinniśmy stworzyć własne słowa na każdy rodzaj miłości?

na rodzinną, własną, seksualną, przywiązanie, "boską i mistyczną", do boga, między przyjaciółmi?

 

będzie łatwiej rozmawiać :P

Link to comment
Share on other sites

Miłość jest tylko jedna,a to oczym mówisz Buddha to różne odcienie uczuć przyjażni np,szacunek,poważanie,opiekuńczość ,zaangażowanie itp.

A Miłość -nie szuka poklasku,nie zazdrości,nie upomina się o swoje ,nie dba o względy,zaszczyty i sławę ,nie rozróżnia i nie ocenia .

Link to comment
Share on other sites

ktoś analizuje moje słowa i zastanawia się o co mi naprawdę chodziło... jestem wzruszony :D:P

do usług. Zastanawianie się, o co autorowi chodziło, to połowa mojego życia (a wcale nie jestem filologiem) i chyba powoli takie zboczenie

Tak Miłośc ,to coś czego w dzisiejszych czasach się nie zna,to nadludzkie uczucie ,powiedziałbym, Boskie (nazywa się Agape) bo dzisiaj miłość jest przeważnie seksualna.

Jestem zdecydowanie przeciwna idealizowaniu dawnych czasów. Szczególnie kiedy to idealizowanie jest nieuprawnione, bo jest się za młodym, żeby pamiętać owe enigmatyczne 'dawne czasy'. Jeśli trudno się z takiego myślenia wyzwolić, proponuję poczytać trochę książek, np. francuskiego realizmu z XVIII w. (Balzac lub Choderlos de Loaclos - chociaż wiem - czytanie jest niemodne). W takiej realistycznej literaturze pojawiają się np. sceny, gdzie w dialogach małżeństwa z wyższych sfer mąż pyta żony, czy którekolwiek z ich dzieci (a mają ich chyba 5) jest jego, a ona odpowiada, że uwszem, najstarszy syn. I taka sytuacja wcale nie była skandaliczna; była wyrazem pewnego rodzaju obyczajów. Trudno mi powiedzieć, żeby jakieś głębokie uczucie ich łączyło, a byli ze sobą i wcale nie planowali się rozstać.

W średniowieczu o małżeństwach (i wśród szlachty, mieszan, i chłopów) decydowali rodzice, a co za tym idzie - względy społeczne i ekonomiczne. Często ustalano małżeństwa już kiedy dzieci były malutkie, a samo zawarcie związku było tylko potwierdzeniem tego układu. Była w tych związkach miłość czy nie? Według naszej indywidualistycznej kultury, to chyba nie. Ale według ichniej - oczywiście, że tak. Tylko inaczej rozumiana

Przy bliższym zapoznaniu się z 'dawnymi czasami' można być trochę zgorszonym, ale przede wszystkich można dojść do wniosku, że chyba nigdy nie było czasów, kiedy ludzie programowo tak elegancko się kochali, szanowali i błogosławili każdy dzień spędzony razem.

Popatrzcie na swoich rodziców i dziadków. Oni są bliżsi 'dawnym czasom'. Naprawdę uważacie, że ich relacja jest piękna, głęboka i oparta na ponadzmysłowym porozumieniu dusz, zjednoczeniu w miłości z całym wszechświatem?

raczej kiedyś to dopiero była seksualna :P teraz kobiety są zimne jak lód :P mężczyźni zaczynają nienawidzić seksu :)

I tu bym polemizowała, a nawet sugerowała w pewnych przypadkach odwrotność

Link to comment
Share on other sites

Wiek ,moi drodzy to przede wszystkim stan umysłu,tak jak niebo i piekło które są w nas ,oraz czas i całe nasze życie .

Kalendarze,zegarki ,metryka itp. pomagają /są ułatwieniami na drodze życiowej człowieka i po to zostały wymyślone ,i np. -

 

Metryka nie oddaje prawdziwego wieku Człowieka (duszy wcielonej) ,kalendarze i zegarki ,nie pokazują czym tak naprawdę jest czas itp.

Ponieważ prawdziwe szczęście człowieka ,powinno wypływać z nas naturalnie a nie żeby było zależne od ilości tego ile posiadamy ,czy też ilu mamy znajomych.

Link to comment
Share on other sites

Głupio się składa, bo wszystko to po trochu drzemie w tobie, wystarczyłoby zanurzyć cię w szklance wody, abyś niby japoński kwiatek niepostrzeżenie zaczęła wypuszczać kolorowe płateczki, nabierać form, obrastać w piękność. [/b]"

 

Przepięknie napisane!!

 

A posumowaniem niech będą słowa;

 

A Miłość -nie szuka poklasku,nie zazdrości,nie upomina się o swoje ,nie dba o względy,zaszczyty i sławę ,nie rozróżnia i nie ocenia .

 

I takiej miłości szukajmy.......

Link to comment
Share on other sites

A Miłość -nie szuka poklasku,nie zazdrości,nie upomina się o swoje ,nie dba o względy,zaszczyty i sławę ,nie rozróżnia i nie ocenia .

jaka brzydka parafraza Pawełka z Tarsu... :P

 

Miłość jest tylko jedna,a to oczym mówisz Buddha to różne odcienie uczuć przyjażni np,szacunek,poważanie,opiekuńczość ,zaangażowanie itp.

ze względu na to ze nie wiadomo i nie ma dokładnej definicji "miłości" pozwolę sobie pozostać przy moich rozróżnieniach :)

Link to comment
Share on other sites

Widzę, że dyskusja nie bardzo się rozwija. Czyżby wszyscy byli zajęci przygotowaniami do Haloween?

Bo ja właściwie zgadzam się z tym, że miłość ma różne odcienie, zależnie od tego, czym jest zabarwiona: szacunkiem (jak do rodziców), namiętnością (jak do ukochanego) czy zaufaniem i troską (jak do przyjaciół).

Link to comment
Share on other sites

Czyżby wszyscy byli zajęci przygotowaniami do Haloween?

ofiara z dziewicy już gotowa :P

 

Bo ja właściwie zgadzam się z tym, że miłość ma różne odcienie, zależnie od tego, czym jest zabarwiona: szacunkiem (jak do rodziców), namiętnością (jak do ukochanego) czy zaufaniem i troską (jak do przyjaciół).

a czym jest zabarwiona miłość do siebie? :P

a miłość do Boga? Szatana? Dobrej Wróżki? :)

Link to comment
Share on other sites

a czym jest zabarwiona miłość do siebie? :P

a miłość do Boga? Szatana? Dobrej Wróżki? :)

 

w kolejności: egoizmem, strachem, strachem/pożądaniem niezwykłej mocy, nadzieją na fun? :) jakieś inne pomysły?

 

ofiara z dziewicy już gotowa :P

swoją drogą ciekawe, czy tylko żeńskie dziewice wchodzą w grę... :P

Link to comment
Share on other sites

miłość do siebie? -może szacunkiem do samego siebie? uznaniem swojej własnej wartości i wyjątkowości?

co zabawne w przypadku miłości "chrześcijańskiej" do Boga - wymagane jest raczej przeciwieństwo powyższych

Link to comment
Share on other sites

co myśli na ten temat Jan Sztaudynger? ;)

 

"Wdzięczność bez granic.

Za wszystko i za nic."

 

albo

 

Miłość przyrody

 

"Chociaż piękne buzie cenię,

Ale wolę przyrodzenie"

 

Podobno jankesi ciężko pracują nad definicją miłości, tylko po co?

Powtórze za Szepczącą że miłość to jedność z zachowaniem odrębności, jest jak muzyka biorąca się z uczuć i instynktu.

Edited by wybraniec_losu
Link to comment
Share on other sites

Z miłością - Serge Kahili King :: HUNA :: Praktyczna strona życia - Ezoteryka, Uzdrawianie

 

Istnieje wielka tajemnica jak kochać innych i być przez nich kochanych. Najpierw należy pokochać samego siebie. Dopóki w kranie nie ma wody, nic z niego nie wypłynie, gdy go odkręcisz. Dopóki nie nauczysz się akceptować siebie i ofiarowywać miłości sobie, będziesz mieć wielkie trudności w uczynieniu tego samego w stosunku do innych osób.

Akceptowanie siebie oznacza uznanie wszystkich własnych dobrych i złych cech i zdanie sobie sprawy, że jest to materiał, z którym trzeba pracować, a następnie podjęcie tego wysiłku. Dawanie czegoś z miłością to nie pobłażanie, ale troska, uwaga i wysiłek, aby zachować to, co dobre i poprawić to, co jest złe.

Kochać siebie oznacza również akceptację siebie jako istoty wartej miłości. Wiele osób uważa, że są niewarte miłości z powodu czegoś co zrobiły lub z uwagi na to, jak zostały potraktowane. To absolutna nieprawda! Ktoś kiedyś pięknie powiedział, "Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niźli drzewa i gwiazdy masz prawo tu być." Jesteś wart miłości tylko dlatego, że istniejesz. Nic co zrobiłeś, pomyślałeś, nic co ktoś Ci powiedział nie może zmienić tego faktu.

Serge King
Link to comment
Share on other sites

wiesz Ysabell - ja nie jestem absolutnie przekonany o tym, że świat istnieje realnie a nie jest tylko moim tripem :P

Jednak nie mogę nie zauważyć pewnej relacji pomiędzy kochaniem innych a kochaniem siebie i przekonaniem, że jest się wartym bycia pokochanym. Wydaje mi się że problemy z kochaniem powodują różne rzeczy i osoby :P (np. osoby które się kocha :P) - nie tylko brak samoakceptacji - tym nie mniej od czegoś trzeba zacząć :P Parafrazując: "Obywatelu: Żądasz miłości pokochaj się sam" :P

Edited by Buddha
Link to comment
Share on other sites

To chcieć czynić drugiego wolnym, a nie uwodzić go,

to uwolnić go z jego więzów, jeśli pozostawał więźniem,

Aby on także mógł powiedzieć: "kocham ciebie",

nie będąc do tego zmuszonym nieposkromionymi pragnieniami.

 

Kochać to wejść do drugiego, jeśli otwiera tobie

bramy swego tajemniczego ogrodu, po drugiej

stronie okrężnych dróg, kwiatów i owoców

zrywanych na skarpie,

Tam, gdzie zadziwiony potrafisz wyksztusić: to

"ty", moje kochanie, ty jesteś moją jedyną...

 

Kochać to chcieć ze wszystkich sił dobra drugiej

osoby nawet z pominięciem siebie, to czynić

wszystko, by ona wzrastała i rozwijała się

Stając się z każdym dniem człowiekiem jakim

być powinna a nie takim, jakiego chciałbyś ukształtować

według swoich marzeń.

 

Kochać to ofiarować swoje ciało, a nie zabierać

ciała drugiej osoby, lecz przyjąć je gdy daje siebie,

To skoncentrować siebie i wzbogacić, aby

ofiarować ukochanej całe swoje życie skupione w

ramionach twojego "ja", co znaczy więcej niż

tysiące pieszczot i szalonych uścisków,

 

Kochać to ofiarować siebie drugiej osobie, nawet

jeśli ona przez moment się wzbrania

To dawać nie licząc tego, co inny ci daje,

płacąc bardzo drogo, nie domagając się zwrotu.

 

Największa miłość wreszcie to przebaczyć, gdy

ukochana niestety odchodzi, usiłując oddać

innym to, co przyrzekła tobie.

 

Kochać to zastawić stół, aby przy nim zasiadł twój

gość i nie sądzić, że możesz obejść się bez niego,

Ponieważ pozbawiony żywności, jaką on ci przynosi,

na twoje świąteczne przyjęcie nie postawisz

dań królewskich lecz tylko suchy chleb biedaka.

 

Kochać to wierzyć drugiej osobie i ufać jej,

wierzyć w jej ukryte siły, w życie które posiada,

jakiekolwiek byłyby kamienie do usunięcia dla

wyrównania drogi.

 

To zdecydować się rozsądnie i odważnie wyruszyć na

drogi czasu, nie na sto, tysiąc czy dziesięć

tysięcy dni, ale na pielgrzymkę, która się nie skończy,

bo jest pielgrzymką, która trwać będzie ZAWSZE.

 

Powinienem ci to powiedzieć, aby oczyścić twe

marzenia, że kochać to zgodzić się na cierpienie,

śmierć sobie samemu, aby żyć i ożywiać,

Ponieważ tylko ten, kto może bez bólu zapomnieć

o sobie dla drugiego, może wyrzec się życia dla

siebie tak, żeby nie umarło w nim cokolwiek z niego.

 

Kochać wreszcie to jest to wszystko, o czym

powiedziano i jeszcze więcej,

Bo kochać to otworzyć się na nieskończoną MIŁOŚĆ,

to pozwolić się kochać, być przejrzystym

wobec tej MIŁOŚĆI, która zawszę w porę.

 

To jest, o wzniosła Przygodo, pozwolić Bogu

kochać tego, którego ty w sposób wolny

decydujesz się kochać!

 

Michael Quist

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

"Obywatelu: Żądasz miłości pokochaj się sam" :P

 

Nie umiem się do tego odnieść. Za słabo się znam na psychologii. Mogę tylko dodać, że wydaje się, że osobie pogodzonej z życiem i sobą samym łatwiej może wchodzić w relacje, kochać.

W ogóle łatwiej odnieść się miłości za pośrednictwem sztuki.

Link to comment
Share on other sites

W ogóle łatwiej odnieść się miłości za pośrednictwem sztuki.

bo brzmi wzniośle, mistycznie i nie trzeba się wgłębiać w to o co naprawdę chodzi... prawda? :P

Link to comment
Share on other sites

kurcze- to dobre :) po co się uczyć się czegokolwiek - można kochać :P

 

Moim zdaniem sztuka ,jest najlpszym sposobem wyrażenia Miłości .

Sztuką jest wyrazić miłość...

Sztuką jest znaleźć miłość...

Sztuką mięsa bez kości....

Link to comment
Share on other sites

Nie, jak kochasz, to będziesz wiedział jak pomalować ten płot :D

 

Pomalujesz ten płot tak jak Tobie bedzie sie podobało z uwzględnieniem jej gustu :D

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Miłosc ...hmmmm miłosc dla mnie to byc z kims .....byc nie dla tego że ten ktos cos ma , posiada , jest piekny , potrafi mówic .....ale dlatego i po to żeby poprostu przy niemu byc...

Link to comment
Share on other sites

  • 9 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...