Jump to content

Moja Twórczość


ryba969
 Share

Recommended Posts

Samotnia

 

Widzisz ją codziennie

góruje dumna nad resztą monotonnego krajobrazu

widzisz ją o różnej porze dnia

gdy na nią spoglądasz czujesz że coś cię do niej przyciąga

Stoi samotna zdala od jakichkolwiek zabudowań

Słyszysz ją gdy woła byś poszedł w jej kierunku

Pewnego dnia idziesz w jej kierunku, gdy stajesz na szczycie

odkrywasz inny świat którego nie znałeś przez całe życie.

Za każdym razem gdy wspinasz się na szczyt wchodzisz do innego świata

świata w którym jest tylko ona i ty i cisza.

Bezkresna cisza , czujesz się inaczej niż wtedy gdy stoisz tam... na dole.

problemy nagle przestają istnieć jesteś tylko ty i twoja dusza,

siadasz na ziemi, widzisz bezkresny błękit nieba nie zmącony chmurami tylko czyste błękitne niebo nad tobą i cisza, słychać tylko owady i zwierzęta ich odgłosy to nie zwykły dźwięk , to muzyka której nie słyszysz często zwłaszcza w zgiełku domów i ruchliwej drogi. Każda minuta spędzona na niej sprawia że zapominasz o tym co na dole, i nie chcesz tam wracać , chcesz zostać na szczycie i upajać się muzyką. Nawet upływ czasu przestał mieć znaczenie. Ciągle siedzisz na jej szczycie odurzony tym co widzisz. Takiego świata nigdy nie widziałeś , nie miałeś czasu pochłaniały cię obowiązki. Zbliża się noc ostatnie promienie słońca oświetlają niebo na pomarańczowy kolor... Słońce jest już za lasem. Na niebie widać tylko księżyc i gwiazdy, jest pełnia wzgórze otacza aura tajemniczości. Zrywa się wiatr niesie ze sobą historię dawnych lat przypomina jak było dawniej. Niesie echa wojny i walki o wzgórze na którym teraz siedzisz. Jesteś sam wokół nie ma żywego ducha , nie wracasz do domu. Zerwałeś kontakt ze światem. Dopiero teraz odkrywasz swoje prawdziwe ja... następnego dnia schodzisz z niej ale pewny jesteś że tu wrócisz... mimo że nie należy do nikogo w duchu jest twoja i co dzień woła byś znów przyszedł na jej szczyt... To twoja samotnia...

 

Śmierć

 

Żyjesz w obecnym świecie

od rana w pracy , tylko wieczorem masz chwilę dla siebie

W wieczornych wiadomościach znów podali że ktoś zginął

mówisz... Nic dziwnego, to normalne wkońcu na świecie toczy sie kilka wojen

przyzwyczaiłeś że każdego dnia ktoś ginie.

Zresztą nie tylko ty. Wszyscy reagujecie na codzienne wiadomości o ofiarach wojny tak samo...

Z obojętnością

Żyjecie tak z dnia na dzień... codzienna rutyna

Aż nagle pewnego dnia spada na was jak grom z nieba wiadomość o śmierci bliskiej osoby.

Zaczynacie zadawać pytania:

 

Dlaczego?; dlaczego on/ona i dlaczego teraz?

Przecież mógł żyć...

Pod wpływem jednej wiadomości zmienia się całe wasze życie.

 

Przed śmiercią nikt nie ucieknie

to samo czeka każdego

Niby każdy o tym wie , ale w rutynie codziennego życia,

Niewielu o niej pamięta...

Tymczasem każdy dzień może być tym ostatnim

Ona przychodzi nie zależnie od naszej woli...

Więc mam jedną radę...

 

MEMENTO MORI...

 

Ból

 

Ciepły wiosenny dzień ,

spaceruję wolno ulicami miasta.

Pytam przypadkowych ludzi o ich stosunek

do bólu.. bólu fizycznego

Wszyscy zgodnie twierdzą że woleli by go nie odczuwać.

Kilka dni później...

 

Znów spaceruje ulicami miasta

spotykam tych samych ludzi, na przystankach

czy podczas pracy...

Wszyscy robią to samo.Wyciągają paczkę , sięgają

po papierosa, zapalają go, zaciągają się dymem.

 

Chwilowa przyjemność , której ceną jest śmierć,

powolna pełna bólu i cierpienia.

Zaczęli palić z własnej nieprzymuszonej woli.

Naiwnie wierząc że kiedyś rzucą, że to na chwilę

Sami nie przymuszeni przez nikogo decydują się na taką śmierć

 

Pozostaje mi tylko zadać pytanie,

proste i jakże skłaniające do refleksji.

Czyż człowiek nie jest istotą pełną sprzeczności...

Edited by ryba969
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Korzenie

 

Jesteś człowiekiem zwyczajnym,

takim jak inni, żyjesz w wielkim mieście

ciągle zabiegany i zapracowany

Mieszkasz tu od dawna zdąrzyłeś zapuścić tu korzenie...

 

Ciągle masz jednak wrażenie że tu nie pasujesz...

Nadchodzi weekend, tak upragnione dwa dni wolnego

Chcesz je spędzić inaczej niż zwykle.

Spontanicznie wsiadasz w samochód

i odjeżdżasz nikomu nie mówiąc dokąd.

 

Po krótkiej jeździe zjeżdżasz z drogi.

Zostawiasz samochód na mało uczęszczanej drodze,

dalej idziesz piechotą drogą prowadzącą wśród pól.

Wchodzisz do lasu... Nigdy w nim nie byłeś

Twoje nozdrza pieści zapach lasu...

 

Mimo że nie znasz okolicy,

Wchodzisz coraz głębiej w las

czujesz zapach kwiatów,

pod nogami trzeszczą suche gałęzie drzew,

które przetrwały zimę.

Droga, którą idziesz wspina się w górę,

 

Po chwili zbaczasz z niej i wchodzisz na polanę

Ukrytą wśród drzew.

Wokół pełno drzew, niezmąconą niczym ciszę,

przerywa szum leśnego potoku

Czujesz się jak w raju...

 

Słyszysz śpiew ptaków

oddychasz świerzym leśnym powietrzem.

Krok po kroku zagłębiasz się w leśną polanę

twoim oczom ukazuje się drewniana chatka

ukryta w cieniu drzew...

 

Wchodzisz do środka

przez okno widzisz dwa stawy ukryte pośród traw..

Czujesz się jak w domu..

już wiesz że życie w mieście jest dla ciebie nie błogosławieństwem.

Jest karą, Właśnie dopuściłeś do siebie to,

co w tobie cały czas drzemało

 

Przez całe życie w mieście nie słuchałeś swojego naturalnego instynktu

Teraz go usłyszałeś...

 

Wchodząc do lasu i na polanę...

odkryłeś coś o czym już dawno zapomniałeś...

Wróciłeś do domu.

To tutaj są twoje prawdziwe korzenie...

Jesteś dzieckiem matki natury , częścią świata zwierząt

Nie wywyższaj się ponad to... Pamiętaj o swoich korzeniach...

Edited by ryba969
Link to comment
Share on other sites

A ja się nie silę na bycie poetą, pisze od siebie i dla siebie :P

 

Materializm

 

Jesteś człowiekiem sukcesu.

Masz firmę, duży dom i pieniędzy

tyle że nawet ich nie liczysz

 

Od dziecka nauczony, że

kariera jest najważniejsza.

Zaczynałeś od prostego robotnika

dziś jesteś szefem...

 

Jednak wciąż gonisz za sukcesem.

Nie wystarczy ci to co masz

Wciąż chcesz więcej

Oceniasz ludzi po zasobności portfela,

na tych co mają mniej patrzysz z pogardą

 

*

 

Zaczęło się niewinnie,

od zwykłych nadgodzin...

Potem zacząłeś zarywać całe noce,

każdą wolną chwilę przeznaczałeś na pracę

 

Pierwszy poddał się organizm.

Narażony na ciągły stres i przemęczony

Nie wytrzymał...

Ty jednak pracowałeś dalej

 

Potem poszło już z górki,

Zaniedbana rodzina cię zostawiła

Zostałeś sam...

Nie rozumiałeś tego...

Mieli przecież wszystko i niczego wam nie brakowało

nie znaliście biedy...

A jednak odeszli...

 

W ciągu kilku tygodni,

straciłeś wszystko na co tak ciężko,

latami pracowałeś...

Straciłeś coś więcej niż kasę,

Straciłeś rodzinę

 

Siedzisz sam w wielkim domu

Wokół niema żywej duszy

tylko ty i martwa cisza...

Dopiero teraz zacząłeś się,

nad tym zastanawiać...

 

I po co ci to było,

nie lepiej było być biednym,

ale mieć rodzinę?

Dopiero teraz dotarło do ciebie,

że straciłeś, największy skarb w swoim życiu.

RODZINĘ.

 

*

 

Nie skupiaj się na zdobywaniu dóbr materialnych.

Trudno je zdobyć, łatwo stracić.

Nie raz trzeba za nie zapłacić wysoką cenę

 

Największym skarbem człowieka,

Jest jego rodzina, Pamiętaj o tym...

Edited by ryba969
Link to comment
Share on other sites

To znaczy wiesz ryba - chodzi mi o to że to właściwie nie są żadne wiersze - to jest po prostu tak, jakbyś napisał jakąś prozę i ją rozdzielił enterami. Tak każdy potrafi.

Link to comment
Share on other sites

no właśnie- jak to wiersz to czemu w temacie 'proza'?

 

Tylko popatrz:

 

I po co ci to było, nie lepiej było być biednym, ale mieć rodzinę? Dopiero teraz dotarło do ciebie, że straciłeś, największy skarb w swoim życiu. RODZINĘ.

 

Ot cały wiersz... Ryba nie bierz tego do siebie, tu są setki takich "wierszy"... już dawno chciałem to napisać, teraz jakoś wyszło to ze mnie. O wiele trudniej jest napisać prawdziwy wiersz, wręcz najtrudniej jest teraz napisać wiersz który jest rymowany, ale ma treść i nie jest częstochowski - ludzie myślą, że jak pooddzielają zdanie enterami to już im wiersz wyjdzie, a tak nie jest...

Link to comment
Share on other sites

Mogę coś zasugerować?

Sama nie potrafię pisac jak trzeba, ale powiem Ci,zże wydaje mi się jedno:

 

zacznij próbować pisać proze. Wydaje mi się, ze masz ku temu zdolnosci, szczególnie do reflksyjnych tekstów, bo zminłbys forme zapisu i wyjdzie cos naprawde ciekawego :):):) sam spróbuj. zacznij od malych fragmentów.

 

:)

Link to comment
Share on other sites

tak tak, o to chodzi.... wiesz, najlepiej się wziąć za nowe, tak jest łatwiej, niż ulepszać czy zmieniać stare. Po prostu jak już chcesz coś pisać, to pisz opowiadania... to jest o wiele bardziej ciekawe.

Link to comment
Share on other sites

Samotnia II

 

Od ostatniej wizyty na niej minęło kilka miesięcy, pracowitych miesięcy. Właśnie

nadszedł czas na kolejną wizytę na niej i podróż w głąb siebie.. Jest 7 rano, masz przed

sobą dwa dni wolnego, postanawiasz wykorzystać ten czas tylko dla siebie. Ubierasz

buty i kurtkę , zabierasz śpiwór, zapas jedzienia i wody, wyruszasz w drogę. Po 25 min

marszu dochodzisz do skrzyżowania. Prawdziwa wędrówka rozpoczyna się właśnie

teraz, zbaczasz z asfaltowej drogi przed tobą jeszcze 20 - 30 min marszu po

kamienistej drodze wspinającej się stromo do góry. Pewny swego zdobywasz szczyt. W

myślach jesteś pewny swego, wszak samotnia jest już w zasięgu wzroku. Ruszasz dalej

bez zastanowienia... Rozpoczynasz kolejne podejście, tym razem na szczyt samotni.

Góra wydaje się nie mieć końca, jest stroma a szczytu nie widać. Jest skąpany w rannej

mgle. Wspinasz się coraz wyżej.Wydaje ci się że widzisz upragniony szczyt, nagle

wyrasta przed tobą szczyt góry, zostało ci już niewiele do przejścia jednak teraz jest

bardziej stromo a marsz utrudnia wysoka trawa i gęsta mgła. Powoli tracisz siły jednak

nie poddajesz się. Nagrodą za ten wysiłek będzie widok ze szczytu i upragniona chwila

samotności..

 

Zdobywasz szczyt, stojąc na szczycie jesteś ponad mgłami, mgła jest jak bariera...

Oddziela cię od tego co na dole, od twoich codziennych problemów. Możesz bez

przeszkód skupić się na sobie na swojej duchowej stronie..

Na szczycie samotni spędzasz cały dzień... rozmyślasz o sobie i o swoim życiu, oglądasz

zachód słońca, Zostajesz na noc.. jesz skromną kolację na szczycie samotni. Rozkładasz

śpiwór i zasypiasz w nim...

 

CDN..

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Zadanie nie do wykonania

 

Jest wiosna, wokół trwa wojna.W okolicznym miasteczku stacjonuje mały oddział żołnierzy. Są świeżo wypoczęci, pełni wiary i podbudowani przez wcześniejsze sukcesy.Wszak to nie pierwsza wojna w której walczą, w poprzedniej też walczyli.Sielankę spokojnego jak na wojnę dnia przerywa wiadomość z dowództwa, to nowe rozkazy "przejść do oddalonego o kilka dni marszu miasta i pomóc znajdującym się tam żołnierzom". Miasto było ważne, zlokalizowane na szczycie góry było punktem umożliwiającym kontrolowanie okolicy. Zadanie było proste, w okolicy brak było większych sił wroga. Tylko pojedyńcze jego jednostki, żołnierze, którzy oddzielili się od swojego oddziału i zabłądzili w okolicy, większość ludzi na tym terenie to cywile.

Oddział uzupełnił zapasy i ruszył w drogę. Żołnierze szli pewni siebie z uśmiechem na twarzach, nie zwracali uwagi na wroga. Bo też co mogli im zrobić pojedyńczy żołnierze wrogiej armii. Wyruszają w drogę, te kilka dni marszu upływają spokojnie. Ciszę i spokój przerywa od czasu do czasu jakiś zbłąkany żołnierz wroga, ale problem zostaje szybko rozwiązany. Ich cel , miasto na szczycie góry widać w oddali. Przed nimi jeszcze kilka dni marszu... W końcu docierają do celu. Rozbijają obóz. Jest cicho, za cicho jak na wojnę, ale w tej chwili nie zwracają na to uwagi. Dowódca zarządza dzień odpoczynku. Jutro wyruszą w stronę miasta. Nic nie zapowiada nadchodzących wydarzeń...

 

Ranek, żołnierze obudzeni przez promienie leniwo wschodzącego słońca, jedzą śniadanie , potem zapoznaja się z planem. Po krótkim przygotowaniu wyruszają w drogę. Przechodzą kilkaset metrów w górę , nadal jest cicho. Nagle zostają zaatakowani, nie spodziewali się tego, cisza ich zdradziła... Przez kilka kolejnych dni toczą wojnę pozycyjną. W końcu zdecydowali się na atak , z impetem zaatakowali pozycje wroga, pnąc sie w górę i jednocześnie wchodząc coraz dalej na terytorium wroga. W pewnym momencie Uświadomili sobie beznadziejność sytuacji, w której się znaleźli.Ostrzeliwani z każdej strony przez wroga, który ma nad nimi miażdzącą przewagę. Zapasy się kończyły, na domiar złego zostali sami, nie mogli już wezwać posiłków. Zaszli zbyt daleko by się cofać, ale jeśli zostaną, znigną. Wśród świszczących kul i huku granatów , wyczerpani podjęli decyzje. Idą do miasta. Może im się uda, wciąż w to wierzą. Z każdym metrem jest coraz gorzej, im wyżej się wspinają tym więcej ich ginie. W wirze walki słychać krzyk. To dowódca pada trafiony kulą wroga. Jego krzyk jest wyrazem beznadziejności i rozgoryczenia. Był wszak tak blisko,zaszedł najdalej z całego oddziału. Widział już bramę miasta, była w zasięgu ręki. Jednak nie dane mu było osiągnąć cel. Krzyk który wydał był ostatnią rzeczą jaką z siebie wydobył, chwilę później umiera. Zadanie które otrzymał do wykoniania wraz z oddziałem okazało się zadaniem nie do wykonania...

 

Bezkres morza - Morze i śmierć

 

Lato... żołnierze rozpoczynają misję na morzu. Ich domem przez długi czas będzie okręt podwodny. Z początku nie mają określonego celu. Załoga jest kompletna a okręt gotowy do drogi. Żegnają się z obsługą portu i odpływają...

 

Jest cisza fale są niewysokie a okręt powoli się zanurza. Pod wodą spędzą dużo czasu.

Pierwszy ich dzień pod wodą to zaznajomienie się z okrętem... ogarnięcie wszystkiego co się wokół niego i na nim dzieje.... Kolejne dni płyną leniwie są długie i pełne rutyny.

Wszyscy uczą się wykonywać przydzielone im zadania. Czekają chwili by sprawdzić się w boju. Po kilku monotonnych dniach nadchodzi upragniona okazja do sprawdzenia się.

Kilka torped zostało wystrzelonych, chwilę później słychać eksplozję i pękające grodzie. Wynurzacie się na chwilę by zobaczyć swoje dzieło. Tak mija kilka tygodni na służbie. W Końcu dostajecie rozkazy. Przedostać się na morze śródziemne. Zmierzacie do celu , na morzu cisza od czasu do czasu walczycie z wrogim okrętem , zanurzacie się głębiej by uniknąć min głębinowych i płynąć dalej. Zadowoleni z każdego unikniętego zagrożenia, z uśmiechem na twarzy. Po drodze uzupełniacie zapasy. Za wami już połowa drogi...

 

Po kilku tygodniach dopływacie do bramy morza śródziemnego - Cieśniny giblartarskiej

Nadal jest cicho, na radarach nie ma żadnych statków wroga. Radiolokator też nie wykrywa niczego poważnego. Płyniecie coraz dalej w głąb morza śródziemnego. Dowództwo daje wam nowe rozkazy przypłynąć do miasta we włoszech. Zapasów macie aż nadto. Od czasu do czasu przebijacie się między niszczycielami chroniącymi konwoje... Macie przetrwać i dopłynąć nie zauważeni przez wroga. Z początku wszystko wydaje sie łatwe, jesteście pewni swego. Cel już blisko. Nagle radiolokator wykrywa zagrożenie , radiowiec melduje o dużej grupie łodzi podwodnych. Podejmujecie walkę, ale jesteście skazani na przegraną. Chwilę potem zostajecie storpedowani, i toniecie. Nie udało wam się wypełnić misji choć było bardzo blisko celu. Giniecie pochonieni przez morze. Nikt wam nie przyjdzie na pomoc ale ktoś będzie o was pamiętać.... tu w dowództwie, na powierzchni, wasze rodziny i znajomi dla których coś znaczyliście....

 

Te teksty mają głębszy sens , i chociaż wyglądają podobnie są różne co najwyżej trochę sie zazębiają

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...