Jump to content

Katastrofa "Challengera"


maagda131
 Share

Recommended Posts

Witam,

nie wiedziałam gdzie powinnam umieścić mój post, mam nadzieję, ze wybrałam dobra zakładkę.

Chciałabym uzyskać pomoc/poradę/podpowiedź albo po prostu upewnić się, że to co zroiło się w mojej głowie nie jest czystym absurdem.

Urodziłam się dokładnie 28 stycznia 1986 roku o godzinie 16.40. w niewielkiej miejscowości na pomorzu środkowym w Polsce. Moja data urodzenia idealnie zbiega się z katastrofą statku kosmicznego "Challenger". Start odbył się 28.01.1986r. dokładnie o 16.38 (naszego czasu), o 16.41 statek zderzył się z powierzchnią Atlantyku. Na pokładzie znajdowało się 7 osób, w tym dwie kobiety. Jedna z nich - Christa McAuliffe uczestniczyła w tym locie jako ochotniczka wybrana z pośród 11.000 nauczycieli.

Wspomnienia mojej mamy z porodówki są dość zabawne. Opowiada, że musiała rodzić mnie zupełnie sama, bo wszystkie położne w tym czasie oglądały start promu kosmicznego, który był relacjonowany na żywo. Mój tata, odkąd pamiętam, zawsze żartował sobie, że mam dusze tej astronautki...

Zaskakujący jest również fakt, iż lekarze wyznaczyli mojej mamie datę porodu na 29.01. (dzień urodzin mojej mamy - tak, miałam urodzić się dokładnie w dniu urodzin mojej mamy, czyli dzień później niż się urodziłam). Decyzja o starcie "Challengera" 28.01.1986r. została podjęta, można by rzec, w ostatniej minucie. Cały czas "coś" im się nie zgadzało w obliczeniach, przeciągali decyzje o starcie do ostatniej chwili... były spekulacje, że powinni odłożyć to jeszcze o jeden dzień...

Do tej pory, na temat tej katastrofy i załogi przeczytałam/obejrzałam sporo artykułów/książek/filmów. Mam dziwne przeczucie jakby poza zbiegiem daty i godziny ich katastrofy z moimi narodzinami, łączyło mnie z nimi wszystkimi coś więcej, a zwłaszcza z Christi...

Głupio jest o tym rozmawiać ze znajomymi... nie chciałabym, żeby ktoś pomyślał, że zwariowałam... albo, ze coś sobie uroiłam...

Co Wy o tym sądzicie? Czy to zbieg okoliczności?

Z góry dzięki za każdą opinię, pozdrawiam

m.

Link to comment
Share on other sites

Poza tym dusza po śmierci nie tak znów od razu wciela sie w inne ciało, tym bardziej, jeśli ciało zginęło smiercia gwałtowną. Dusza po drugiej stronie zwykle analizuje tez swoje wcielenie, a nie dzieje się to w ułamek sekundy. Im zaś dusza na wyzszym poziomie rozwoju tym dłużej jest po tamtej stronie.

tego nie wiesz. Można pospekulować, ale tak naprawdę to nie wiadomo co się dzieje z duszą człowieka po śmierci, czy przed narodzinami.

 

Mam dziwne przeczucie jakby poza zbiegiem daty i godziny ich katastrofy z moimi narodzinami, łączyło mnie z nimi wszystkimi coś więcej, a zwłaszcza z Christi...

może tak być. Być może łączy Cię pewnego rodzaju duchowa więź z tamtą osobą. Ja też mam w stosunku do paru osób, które się urodziły/zmarły tego samego dnia co ja (ale roku innego już). Tzn. nie chodzi o to, że koniecznie ta Christi musiała się w Ciebie wcielić a raczej to, że sam fakt tej zbieżności, i tego, że czujesz jak mówisz, że masz przeczucie, że Cię łączy z nimi coś więcej... myślę, że to może coś znaczyć. Ale co to już musisz sobie sama odpowiedzieć. Możesz co najwyżej spróbować poczytać coś Junga, on o tym pisał (szukaj pod hasłem: "synchroniczność").

Link to comment
Share on other sites

Tak ,tylko że za pomocą Rein Karnacji można by wyjaśnić ,wiele problemów z którymi boryka się obecnie ludzkość ,sam jej doświadczyłem (Rein Karnacji) ,więc większość mojej wiedzy pochodzi z poprzednich wcieleń,ale udowodnić coś takiego ,to tak jakby pokazać jak wygląda zmaterializowana emocja.

Wleję tutaj post z mojego bloga :

 

Życie to największy dar a Miłość to największa siła .

 

on 11-06-2010 at 06:36

 

Moi drodzy ,piszę do was jakby w innym wcieleniu -ciele ,tak jakbym narodził się na nowo ,a tak naprawdę jestem w tym samym ciele ,tylko nauczony poprzednimi doświadczeniami ,przeżyciami,błędami ,moja świadomość na tyle wzrosła że mogę spisać dzieje mojej wędrówki duchowej z tamtego życia ,większość opisałem w moich postach i na blogach ,więc nie będę się rozpisywał -przeżyłem ( a wszystko to są doświadczenia/przeżycia wewnętrzne ,czego na zewnątrz nie sposób udowodnić ) i oto co przeżyłem do tej pory ,a osiągając mistrzostwo duchowe (nad samym sobą ,trzeba takie stany wewnętrzne lub umysłowe pokonać ) .

 

I tak : widziałem nie raz tunel jaki opisują ludzie po śmierci klinicznej np. przeżyłem wielokrotną - re in karnację ( powtórne przyobleczenie duszy - prawdziwy ty,ja,on -Człowiek -w ciało materialne ) ,doświadczyłem będąc w pokoju stanów :człowieka pierwotnego, szamana ,maga, bezdomnego ,alkocholika ,chorego psychicznie bądż umysłowo ,fizycznie ,

 

miałem 3 - krotne doświadczenie lewitacji gdzie poczułem dużą lekkość idąc po drodze lub po schodach i prawie się uniosłem nad ziemię ,jakby grawitacja przestawała działać ( jest wiele udokumentowanych przypadków lewitacji np. w literaturze) np. raz rozmawiałem na chodniku z kumplem karateką (zwykle tego nie robię ) i jak skończyłem zacząłem iść ,w pewnej chwili poczułem że zaraz się uniosę nad ziemię ,przestraszyło mnie to ,ponieważ nie miałem przecież doświadczenia w lewitowaniu .

 

Pewnej nocy o 2 00 wstaję bo poczułem się dziwnie ,jakby mając kontakt z duchami , aniołami lub z Bogiem (nie jestem pewien ,tak było nie raz w nocy ) i wstawałem wtedy o 1 00 ,2 00 ,3 00 ,a zasypiałem o 20 00 i siedziałem wtedy całą noc -pisząc coś na internecie,lub pijąc kawę ,słuchając muzyki -przy muzyce fajniej się medytowało (zapadając w stan samadhi ),ćwiczyłem jogę czy tai czi (medytacje ruchowe ) a że mam komputer koło okna -wyjrzałem przez niego i widzę jak pod okno podjeżdża taksówka i wysiada z niej kobieta -uszła parę kroków i stanęła ,dla mnie to było dziwne ,jakby czas się zatrzymał ( rodem z filmu fantastycznego np. G.Wellesa ) ,

czas na internecie też był jakby cofnięty o godzinę ,i tak czułem się jakiś czas jak w transie ,z czasem zacząłem czuć się normalnie i odzyskiwać poczucie siebie .

 

Miałem również potwierdzenie telekinezy lub psychokinezy - poziome doświadzczenie (zapanowanie nad materią siłą woli lub umysłu) ,natomiast lewitacja jest pionową telekinezą .

Raz położyłem książkę na oparciu fotela odwracam się w drugą stronę popatrzeć w komputer (a nie wieżyłem że coś się stanie ) i jak się odwróciłem po kilku sekundach z powrotem ,książka leżała przesunięta z metr w bok ,byłem zdziwiony ale i podekscytowany .

To tyle co pamiętam a miałem przez tamten okres wiele dziwnych przeżyć ,gdzie podobne znależć można - w literaturze , tu na forum, lub w ogóle w internecie .

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję Wam za Wasze wypowiedzi :)

 

Szepcząca, masz sporo racji w tym co piszesz. Mam teraz nowe życie, którym bardzo się cieszę. Nie zamierzam żyć życiem tamtej kobiety, bo nie miałoby to najmniejszego sensu.

Jednak z jednym nie mogę się z tobą zgodzić. To jaką dusza wybrała sobie śmierć (czy tragiczną czy nie tragiczną) chyba nie ma znaczenia (znaczy w pewnym sensie ma znaczenie, ale raczej dla osób/dusz, które ona opuściła, a nie dla niej samej). Ta dusza wybrała taką a nie inną śmierć i była na nią gotowa. Zakładając, że wszystko dzieje się w jednym wymiarze czaso-przestrzennym, a czas tak naprawdę jest ludzkim urojeniem, to dochodzimy do wniosku, że dusza nie potrzebuje czasu do namysłu. Owszem na pewno po opuszczeniu ciała odbywa się swego rodzaju analiza i podjęcie decyzji odnośnie kolejnego wcielenia.

 

LoonyMystic dziękuję Ci za radę, na pewno poczytam o synchroniczności :).

 

Pit masz rację, udowodnić ludziom, że samemu się coś przeżyło/doświadczyło jest chyba niemożliwe, ale wydaję mi się, że wynika to tylko i wyłącznie z tego, że dane osoby nie są jeszcze gotowe na oświecenie. Sami muszą dojść do prawy. Można komuś pomóc w momencie kiedy on sam szuka/prosi pomocy, nie uda się to gdy ktoś jest zamknięty w swoich przekonaniach.

Link to comment
Share on other sites

Magdo mam duże doSwiadczenie w prowadzeniu regresji i wiem ze wszystko jest możliwe nawet natychmiastowe wcielenie się po śmierci. Zapominamy że czas istnieje dla nas a nie dla dusz. Jeśli potrzebujesz to proponuję tobie seans regresji hipnotycznej.

Link to comment
Share on other sites

Jest to sesja regresji hipnotycznej którą wykonuję w różnych konfiguracjach w zależności od potrzeb pacjenta. Do sesji nie trzeba się przygotowywać, wystarczą chęci.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...