Jump to content

wybuch samolotu, katastrofa


Endriu
 Share

Recommended Posts

ostatnio miałem 2 dziwne sny.

 

1) Jestem dzieckiem w wieku 8-9 lat lub 12 lat ( takie liczby mi się kojarzą z wiekiem ). Jadę na rowerze przy pięknej pogodzie. Gdy wjeżdżam na swoją ulice widzę jak w moją stronę z nieba zbliża się jakiś obiekt, jak się okazało był to ogromny pasażerski samolot. Zwrócony był dziobem w moją stronę pochylony mniej wiecej pod kątem 45 stopni do ziemi. Zawisł na wysokosci około 10 m nad ziemią i wisiał tak przez pewną chwilę. Następnie w miejscu się obrócił i w ogromną prędkością wzbił się w niebo po czym eksplodował.

 

2) jestem na polu porośniętym trawą i patrze na lasy na horyzoncie. widze 4 lub 5 przemieszczających się samolotów. 2 lecą w jedną strone następne 3 w drugą. zauważyłem między pierwszą parą linę która je łączyła ze sobą, para samolotów lecących w drugą strone miała dokładnie to samo a piąty samolot był wolny. W pewnym momencie liny samolotów skrzyżowały się a samoloty zostały ściągnięte na ziemie po czym eksplodowały. Piąty samolot nie wiedzieć czemu również się rozbił... Nie wiem co jest grane -.-

Link to comment
Share on other sites

Witam Cię skromny użytkowniku.

Będąc całkiem szczerą powiem Ci, że symbolika Twoich snów jest bardzo zagmatwana. A będąc zabójczo szczerą powiem Ci, że pierwszy raz spotykam się z takim snem/snami. Dlatego mam nadzieję, że Cię nie zawiodę i trafnie to wszystko ułożę. Sądzę, że pytań dodatkowych jako takich nie będzie, bo co chcę wiedzieć, to wiem z prywatnych rozmów.

Tak więc biorę się do pracy. :grin:

Endriu, sądzę (czytając ze snu pierwszego), że jest coś, co pozbawia Cię pewności i wiary w siebie, zapewnienia o lepszym jutrze, boisz się tego. Opisowo jest to rzecz wielka, choć niekoniecznie ma namacalny wymiar. Można powiedzieć, że obecny Twój stan, jest to stan chwilowy, który niebawem nabierze innego zabarwienia - krótko mówiąc, coś wisi w powietrzu - tak jak ten samolot.

Co do snu drugiego..

Tutaj z kolei raczej nic nowego - trudne decyzje, zawahania, strach, ale z drugiej kolei taka nieuzasadniona pewność - a nuż się uda. Jest kilka opcji rozwiązania obecnej sytuacji, ale wiesz, że mogą się one wzajemnie wykluczać. Wyglądało by mi także na to, że jakieś Twoje palny wobec czegoś/kogoś mogą legnąć w gruzach, jeśli nie przestaniesz kombinować i motać wszystko, żeby ułatwić. Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe, a problemom należy stawiać czoło samemu - i nie iść na uproszczenia. Bo okazać się może, że nie dość, że z naszego planu nic wtedy nie wyjdzie, to dodatkowo nic nam może nie zostać.

I? Chyba tyle. Pozdrawiam ciepło :)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...