Jump to content

Wycieczka za miasto, bocian, dworzec...


Sephira
 Share

Recommended Posts

Początek nie wydaje mi się istotny, ale dla świętego spokoju napisze wszystko co pamiętam. Poza tym trochę zakręcony ten sen :)

 

Sen zaczyna się w moim domu, kończę porządki bo zaraz ma nas odwiedzić moja chrzestna (mieszka w innym mieście) z rodziną. Stoję w swoim pokoju, w ubraniu typowo sprzątaniowym (czyli jakieś tam dresy), kiedy mama informuje mnie że goście już wchodzą po schodach. Postanowiłam się przebrać szybko w coś ładniejszego, ale koniec z końcem nie zdążyłam i zastali mnie w majtkach, zaplątaną w nogawki od dżinsów ;)

Później nastąpił pewien przeskok. Postanowiliśmy z narzeczonym wybrać się na spacer za miasto. Od razu powiem że nie znam miejsca do którego zmierzaliśmy, ale ja miałam jechać PKSem, a mój luby na rowerze, za autobusem (chyba nie było nas stać na 2 bilety).

Następne co pamiętam to że spacerowaliśmy po pięknym lesie. Wszystko dookoła było soczysto zielone. Kiedy tak spacerowaliśmy zauważyliśmy takie dziwne robaczki pod drzewem, wyglądały dosłownie jak kulki zielonego groszku. Te robaczki zjadały malutkie larwy, które chyba były jakimiś drzewnymi szkodnikami. Poszliśmy dalej i nagle na łączce wylądował piękny bocian. Był bardzo wyrazisty, jakby przesycony kolorem ( jak to bocian- miał czarne skrzydełka, był nieskazitelnie biały a dziób i nogi były nad wyraz czerwone). Pomyślałam wtedy że bocian mógłby zjeść te 'groszkowe' robaki (które nagle urosły do wielkości żab).

Następnie, trzeba było już wracać, więc z lasu wyszliśmy na dworzec autobusowy (w porównaniu z kolorystyką lasu szary i ponury), zobaczyłam że mój PKS już stoi, i że w sumie niewiele czasu zostało do odjazdu, więc podbiegłam, ale zdążyłam (misiek znów miał jechać rowerem). Kiedy już usiadłam w autobusie, i rzuciłam na siedzenie 2 płócienne, wypchane czymś torby (które nie wiadomo skąd wzięły się w moich rękach), doszłam do wniosku że jestem bardzo spragniona. Spojrzałam na zegarek na ręce (na prawdę nie noszę zegarka) i stwierdziłam że mam jeszcze chwilkę, więc wyskoczyłam z autobusu i wbiegłam do budynku dworca z nadzieją że kupię tam jakiś soczek. A tu w budynku (uwaga, uwaga) odbywał się akurat koncert Metalliki, i nijak nie mogłam się przecisnąć przez tłumy. Nie wiem czy w końcu się napiłam, czy nie, ale wybiegłam z powrotem na dwór i zobaczyłam że nie ma już ani autobusu, ani narzeczonego, który prawdopodobnie myślał że jestem w środku i pojechał na rowerze. Zmartwiłam się, bo nie było już żadnego autobusu do mojej miejscowości. Nagle zobaczyłam moją koleżankę z roku, powiedziała że czeka na autobus do Bełchatowa (w rzeczywistości tam mieszka) i że jej PKS będzie przejeżdżał przez moją miejscowość, więc mogę się zabrać. Ucieszyłam się, i spytałam o które w takim razie jedziemy? Na co usłyszałam że jakoś po 17.00. Wszystko fajnie, ale było dopiero po 14.00 i nie chciałam tyle czekać. Postanowiłam zadzwonić z komórki do mamy, żeby po mnie przyjechała, ale mama nie odbierała. W końcu doszłam do wniosku że i tak pewnie nie przyjedzie, bo ma przecież gości.

Chyba jakoś w końcu dotarłam do domu.

 

Dodam że na co dzień dojeżdżam PKSem na zajęcia. Poza tym czasami śnią mi się sławne osoby ;P

Link to comment
Share on other sites

Sephiro, widzę, że jesteś osobą dominującą w związku. Dominująca jednak nie oznacza zaborcza czy wręcz wredna - Twój facet bardzo liczy się z Twoim zdaniem. Jazda autobusem czyli pnięcie się ku wzajemnemu dobru. Jesteś dla niego bardzo wazną osobą.

Postanowiłam się przebrać szybko w coś ładniejszego, ale koniec z końcem nie zdążyłam i zastali mnie w majtkach, zaplątaną w nogawki od dżinsów ;)

wracając jednak do tego momentu można stwierdzić, że są rzeczy, których się wstydzisz, nie chcesz aby wyszły na światło dzienne, będziesz próbowała uciec się do kłamstwa. Pamiętaj jednak, że kłamstwo ma krótkie nóżęta i lubi się ujawniać w najmniej oczekiwanym momencie kompromitując i ośmieszając kłamiącego. Odradzam Ci, Sephirko, "kręcenie" w najbliższym czasie.

Z bocianem i robaczkami-groszkami chyba będzie następująco:

Jest coś, czego boisz się, choć wiesz, że musi nastąpić. Starasz się w każdy możliwy sposób temu zapobiec lub maksymalnie anulować skutki. Pomysł, na który niebawem wpadniesz może jednak się okazać porażką... Łączyłabym z motywem dżinsów i majtek.

Część, w której wychodzisz z autobusu i go gubisz może oznaczać, że także teraz stoisz przed jakąś trudną decyzją oraz boisz się reakcji najbliższych, kiedy się o tym dowiedzą. Ciężko jest mi określić czas snu, gdyż nic o Tobie nie wiem. Tak więc wygląda moja interpretacja i jeśli masz tylko jakieś pytania to pisz.

Pozdrawiam. :wink:

Link to comment
Share on other sites

Bardzo Anetko dziękuje, że pokusiłaś się na taki opasły tekst :wink:

 

Nie znoszę kłamstwa, a jedyne co mogłoby mnie skłonić do podjęcia desperackich kroków to chyba tylko nadchodząca wielkimi krokami sesja! Olałam sobie trochę naukę w tym semestrze i jest mi bardzo ciężko teraz nadrobić zaległości z 4 miesięcy w kilka dni.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...