Jump to content

Nieboszczycy, kuchnia, uczelnia, chaos


Sephira
 Share

Recommended Posts

Sen pierwszy dotyczy właśnie mojego ukochanego. Byliśmy u niego w mieszkaniu, weszliśmy do kuchni. Kuchnia nie wyglądała normalnie, bo w miejscu gdzie normalnie są okna, stała jakby mała dobudowana szopa ze słomianą strzechą. Zdaje się ze ta szopa po części wystawała na dwór- na łąkę (a to dziwne, bo narzeczony mieszka w bloku). Podeszłam do tej dziwnej "dobudówki" i spostrzegłam że w środku leżą dwa ciała, mężczyzny i kobiety (we śnie byłam pewna że są to ciała dziadków mojego lubego (aczkolwiek wyglądem, z rzeczywistością zgadzało się tylko ciało dziadka). Były to osoby stare, wychudzone, być może już trochę zasuszone, bo nie wiem ile tam leżały, w każdym razie, zapadnięte policzki i lekko rozchylone usta. Wyglądali jakby spali. Zszokował mnie ten widok i krzyknęłam do narzeczonego coś w stylu: "jeszcze nie pochowałeś dziadków?!", on na to zaczął wykręcać się, że trzeba ich umyć, ubrać, należycie przygotować, bo chce poczekać z pogrzebem do przyjazdu mamy. Wtedy w głowie przewijały mi się faktyczne wspomnienia z pogrzebu dziadka, ale skoro widziałam ciała przed sobą, pomyślałam że tamten pogrzeb był "dla picu", na pokaz, a ten właściwy jeszcze się nie odbył. W pewnym momencie pojawiła się w tej kuchni moja znajoma ze studiów (nie żadna bliska koleżanka) i próbowała jakoś załagodzić sytuację między mną i ukochanym.

Pamiętam że w tym śnie byłam bardzo opiekuńcza w stosunku do nieboszczyków. siadałam na łóżku w którym leżeli, głaskałam.

 

Następny sen miał już miejsce na mojej uczelni, ale budynek wyglądał zupełnie inaczej. Mimo tego iż był to uniwersytet atmosfera panowała tam niczym z domu poprawczego dla młodzieży- miejsce było przepełnione, panował tam chaos, jacyś panowie ciągle się bili, przepychali. Szłam korytarzami szukając toalety, kiedy w końcu znalazłam damską, weszłam do środka, ale panowała tam taka sama atmosfera. Nikt nic sobie nie robił z tego że to damska toaleta, było tam pełno chłopców. Oczywiście wszystkie kabiny były zajęte. Jedna była niedomknięta, więc szarpnęłam drzwi i weszłam do środka. Wnętrze było wyjątkowo obszerne, jak na kabinę w toalecie. Okazało się jednak że nie była wolna, na klozecie siedział mój znajomy, a obok na stołku jego dziewczyna. Poprosiłam żeby dali mi skorzystać szybko, bo zaraz nie wytrzymam, ale kolega odpowiedział że też jest właśnie w tracie :P więc nie może zejść. Wpadłam na pomysł że może się uda jakoś, jeśli usiądę między jego nogami. Spróbowaliśmy, zaczęłam siusiać i poczułam ulgę, ale tylko chwilową, bo okazało się że szykuje sie 'coś grubszego' :roll: . W międzyczasie do kabiny wszedł jeszcze jeden mężczyzna, ale nie przez drzwi, a bocznym wejściem, które jak się okazało było niezręcznie zamaskowane. Jego obecność mnie trochę speszyła. Kiedy skończyłam się wypróżniać zauważyłam że jest już tylko resztka papieru toaletowego. Chwyciłam ją, jednak okazała się niewystarczająca, bo w międzyczasie dostałam jeszcze miesiączki do tego wszystkiego i już po prostu byłam cała zapaprana. Pamiętam że dopiero wtedy zrobiło mi się głupio przed kolegą i jego dziewczyną. Jakoś udało mi się wstać i wyszłam. Później pamiętam że cały mój rok czekał na zajęcia z panem, z którym w rzeczywistości mieliśmy andragogikę, a do którego nie pałam zbytnią sympatią. Oczekiwanie bardzo nam się dłużyło i z kilkoma osobami postanowiliśmy przejść się do sklepu i właśnie w tym momencie zadzwonił dzwonek, zupełnie jak w szkole :P Wszedł pan wykładowca, a my zwyczajnie spytaliśmy go czy możemy jeszcze iść do sklepu, bo nam przerwy nie starczyło, jeszcze kilka osób chciało się udać na chwilę w inne miejsca, więc facet, o dziwo pozwolił nam. Ja poszłam z kolegą do 'Biedronki'. Po drodze paliliśmy papierosy. Pierwszy jakimś cudem podpalił mi się jednocześnie z obu stron, stwierdziłam że nie będę palić przez przypalony filtr i wyrzuciłam. odpaliłam następnego. Szliśmy tak do sklepu przez plac zabaw, gdzie było pełno dzieci w wieku 4-5 lat. Dyskutowałam z kolegą na temat jak to ojcowie nieodpowiedzialnie zajmują się dziećmi, bo jeden z tatusiów siedział sobie jak gdyby nigdy nic na ławeczce, podczas gdy jego córeczka prawie spadła z huśtawki.

Później z kolega znaleźliśmy się jakoś w mojej kuchni i poprzeglądaliśmy różne przepisy na ciasto, z opasłego zeszytu z przepisami mojej mamy. Chcieliśmy coś upiec, chyba na jakiś konkurs. :razz:

Koniec.

 

[ Dodano: 2008-06-15, 10:42 ]

Domyślam się czego dotyczy ta pierwsza część snu. Ostatnio spytałam narzeczonego ile razy od pogrzebu dziadka odwiedził go na cmentarzu, okazało się że tylko raz, co mnie zmartwiło.

Link to comment
Share on other sites

Drugi sen oznacza, że zbliża się teraz dla Ciebie jakiś bardzo ważny moment (takie mam wrażenie). Coś, co odbierasz to nadal jako sytuację mocno niepewną. Boisz się tego. Wymagane jest od Ciebie w tym bardzo dużo mądrości życiowej. Boisz się, że temu nie podołasz. W jakiś sposób sytuacja Cię przerasta. Coś wymaga dokładniejszego przygotowania.

 

Hehe, na dzień dzisiejszy może chodzić o więcej niż jedną rzecz, od głupiego egzaminu, który przesądzi o tym czy będę już miała wakacje, czy nie, do wyjazdu za granicę który mi się szykuje na lipiec, a którego właśnie się obawiam. Nic nie jest w moim przypadku pewne.

 

Ale tak jeszcze pomyślałam że sam fakt oczekiwania na pana od andragogiki w tym śnie, może po prostu symbolizować to że właśnie czekam z niecierpliwością na wyniki z testu, z tego właśnie przedmiotu. Tak się zastanawiam, czy to że we śnie pan poszedł nam na rękę i pozwolił iść do sklepu może oznaczać np. że zdam ten test? ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...