Jump to content

OOBE czy Paraliz senny - co to było?


szczecinianka
 Share

Recommended Posts

Witam, jestem nowa na forum i widze, ze znajdują się tutaj osoby, które mogą mi odpowiedzieć na moje pytanie. Generalnie rzecz biorąc, kiedyś się interesowałam LD i OOBE (jakies 5 lat temu). Nawet kilka razy udało mi się uzyskać LD (do dzisiaj czasami mam momenty takie). Pewnej nocy przydarzyło mi się coś, co do dzisiaj uważałam za OOBE, ale mam wątpliwości teraz. "Obudziłam" się w swoim pokoju gdy usłyszałam, że ktoś do niego wszedł. Nie będę się rozpisywać na temat co się działo oprócz pewnych szczegółów, które miały miejsce. W moim pokoju była jakaś zła postać, która krążyła w promieniu 2 metrów ode mnie. Byłam przerażona. Pomyślałam sobie, że to LD więc probowałam się znależć gdzie indziej - bez skutku. Mogłam się poruszać od ramion w górę (i właśnie nie jestem pewna czy to były moje fizyczne ręce...), mogłam też widzieć (co prawda niewyraźnie, ale jednak) chociaż jestem pewna, że miałam zamknięte oczy. Pamiętam moje rozpaczliwe machanie rękami i "uderzanie" nimi w ścianę żeby ktoś mnie usłyszał i szybko przyszedł do mojego pokoju (nie kojarzę jednak żebym faktycznie nimi uderzała w ścianę - na pewno nimi machałam). Brzmi to trochę jak paraliż senny, ale nie mogę się oprzeć uczuciu, że było to OOBE (ze względu na niepełne wydostanie się poza). Oczywiscie po tym traumatycznym zdarzeniu zaprzestałam wszelkich takich "zabaw". Minęło 5 lat - trafiłam na pojęcie paraliżu sennego i skojarzyłam to w pewien sposób z tamtą sytuacją. Jeżeli to był paraliż senny to chętnie znów zacznę się pewnie interesować tym, ale na samą myśl o powtórnym takim przeżyciu mi się odechciewa. Jak uważacie? OOBE czy Paraliż senny?

Link to comment
Share on other sites

Od ramion w górę mogłam się poruszać - chociaż to raczej nie było ciało fizyczne. OD ramion w dół nie mogłam poruszać ciałem fizycznym, ani astralnym. Właśnie dlatego mam problem żeby zdiagnozować co to było. Podobno w paraliżu nie można się w ogóle poruszać. Ale z kolei pojawianie się "złowrogich" i przerażających postaci to podobno charakterystyczna cecha paraliżu sennego - wolę nie myśleć, że takie postaci mogę spotkać przy OOBE :).

Edited by szczecinianka
Link to comment
Share on other sites

Miałam podobnie z tym ze ja wyszłam całkowicie i cos sie na mnie gapiło... nic specjalnego w pokoju z szlakiem astralnym... Generalnie chciałam spytac (mam złe doswiadczenia z duchami ) czy kiedy jestem poza ciałem to jestem jakos mniej bezpieczna?( tak własnie sie czuje)Chodzi mi głownie o byty astralne i o to czy moga sie do mnie przyczepic??

Link to comment
Share on other sites

Właśnie skończyłam czytać pierwszą część z serii Roberta Monroea. Jakoś ostatnio ten temat mnie na nowo zafascynował. W każdym razie wg niego nic się nie może nam stać podczas OOBE - co prawda pojawiają się postaci, które nierzadko mogą się źle "kojarzyć", ale trzeba zaakceptować to, że są, były i będą. Trzeba stopniowo pokonywać strach przed tym zjawiskiem ( a muszę przyznać, że strach mnie paraliżuje - ale ciekawość jest równie ogromna ). Łatwiej to zrobić wiedząc, że ZAWSZE uda Ci się wrócic do ciała fizycznego - cokolwiek by się nie działo. JUż posćiagłam mp3, które mają pomóc w uzyskaniu OOBE :). Ciekawe jakie będą rezultaty...

Link to comment
Share on other sites

Robert Monroe? Byc może przeczytam jak znajdę chwile czasu pomiedzy uczelnia a nauka... Załużmy ze nie jest tak 100% bezpiecznie to myślisz ze zwykła tarcza wystarczy by się obronic? MOje OOBE sa samoisnte i nie mam na nie wpływu, zdarzają sie dosyc często kiedy zbliza sie pełnia księzyca. Nie czuję się bezpiecznie poza ciałem więc po wyjściu poprostu do niego wracam. Wiem ze zawsze mogę wrócic do ciała tylko zeby razem ze mną nie sciagneła czegoś ^_^. Może inaczej czy na wszelki wypadek mozna sobie zastosowac tarcze , czy ona w czyms przeszkadza? i czy w ogole zadziała kiedy jestem poza ciałem? a ciało kiedy zostaje tak bez opieki?

Link to comment
Share on other sites

Szczerze mówiac nie słyszałam o stosowaniu tarczy podczas OOBE (musze się zainteresować tym tematem). Jeżeli go nie czytałaś to bardzo polecam - podobnie jak Ty miał on samoistne OOBE, później nauczył się kontrolować to zjawisko. Przez kilkadziesiąt lat to robił bez żadnych urazów zarówno fizycznych jak i psychicznych. Przytoczę kilka zdań, które mogą Ci pomóc ( mnie się robi trochę lżej :) ): "Istnieje ogromna przeszkoda na drodze badania Drugiego Ciała i obszarów, w których się ono porusza. Być może jest to jedyna poważna przeszkoda. Wydaje się, iż tkwi ona we wszystkich ludziach bez wyjątku. Czasami bywa ukryta pod warstwą zakazów i uwarunkowań, ale kiedy warstwa ta zostaje usunięta, sama przeszkoda pozostaje. Jest to bariera ślepego, irracjonalnego strachu. Wystarczy niewielki impuls, aby strach ów zamienił się w panikę, a ta w obezwładniające uczucie grozy. W momencie, kiedy świadomie przekroczysz tę barierę, będzie to prawdziwy kamień milowy na drodze dalszych badań."

"Reakcja taka pojawia się niezależnie od stopnia przystosowania intelektualnego i emocjonalnego. Dopiero po prawie dwudziestokrotnym powtarzaniu nabrałem odwagi na tyle, by pozostać poza ciałem nieco dłużej, niż kilka sekund. Zdarzają się też ludzie, którzy porzucają dalsze prowadzenie eksperymentu już po kilku próbach: Dla nich ten pierwszy aspekt bariery strachu okazał się nieprzekraczalny." Wnioskuję z tego, że wiele zależy od naszego nastawienia.

Link to comment
Share on other sites

Ja mialam troche inna sytuacje. Jakies 15 min po tym jak sie poloze i prubuje wykonac OBE to zaczynam miec takie uczucie jak spadanie. Tez wydaje sie byc w bialej przestrezeni. Wszedzie wokol mnie jest bialo i nic innego nie ma. Trace tez czucie w rekach i nogach, ale moge nimi poruszac. W glowie mi sie kreci i jakby cos mi sie w mozg wbijalo. Czy ro jest OBE?

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

z uwagi na pytanie o strach i wszelkie ,,byty astralne" czy inkuby i sukkuby należą również do bytów astralnych? czy jest to odrębna bajka?

Link to comment
Share on other sites

@szczecinianka

 

Miałem coś identycznego jakiś czas temu. Przebudziłem się nad ranem bo coś pociągnęło mnie za nogę (przynajmniej tak to odczułem), niestety nie mogłem się poruszać. Tak panicznie się bałem że zacząłem wymachiwać rękami tylko że one miały takie baaaardzo powolne ruchy i o każdy ruch trzeba było mocno walczyć. Strach był paniczny. Modliłem się przez zaciśnięte wargi. i Wtedy mnie puściło, na odchodne warknęło mi jeszcze ochydnie do ucha :( Następne kilka dni minęło mi na przemyśleniach o możliwości opętania i takie tam (szczególnie że w oobe zacząłem stosować metodę, która polega o proszeniu swojego wyższego ja o wyciągnięcie, jeśli moje wyższe ja ma taki piękny chrapliwy basowy głos to chyba nic dobrego ze mnie nie wyrośnie ;P). No ale do sedna. Parę nocy później przebudziłem się nagle też sparaliżowany ale tym razem jakaś gwiżdżąca śruba chciała wwiercić się w mój mózg. Tak usilnie walczyłem że udało mi się wyrwać z paraliżu! Co dziwne osiągnąłem to wtedy gdy żarliwie się modląc przez o otwarte powieki zobaczyłem moją pamiątkę po komunii z matką boską. No dobra leżę, strach w miarę minął Ale czułem dalej tą energię tak jakby nic nie osłabła. Wiedziałem że jak wstanę z łóżka to może minąć, ale nie minęła mimo tego że nawet swobodnie ruszałem swoimi fizycznymi rękoma. I wtedy skojarzyłem pewien fakt. Przecież mimo że moje ruchy były strasznie mozolne to dążyły do tego żeby wstać albo odgarnąć kołdrę co najmniej! A tu ani śladu. po puszczeniu leżałem sobie grzecznie na łóżeczku z rękami przy sobie, pod kołderką. Wtedy szczerze powiem że załapałem o co biega. Wreszcie po roku ćwiczeń i mozolnych utarczek ze sobą (czy to aby na pewno nie kit) coś się dzieje! Wtedy strach minął totalnie a jego miejsce zastąpiła fascynacja :) Skupiłem się na energii , która z gracją rozjuszonego gwizdka na pogrzebie wdzierała się w mój mózg. Szybko odkryłem że mogę to kontrolować, w każdej chwili się temu poddać. Jak to podpuściłem dostatecznie blisko to nawet zorientowałem się że czeka mnie coś w stylu paraliżu :> Wyrwałem się temu po raz ostatni. Ten strach. Ta bariera o której mówił Monroe. To nie jest podróżnicy Wasza obawa o to co znajdziecie po drugiej stronie i czy mimo jakiegoś ryzyka, o którym czytałem w necie, opłaca się tam pchać. To coś co Ci niby uniemożliwia podróż. Lekka obawa, nazwałbym ja zdrową fascynacją. Bariera pojawia się wtedy, kiedy wchodzimy w stan paraliżu na początku. Kiedy przecieramy swoje pierwsze ścieżki, kiedy u niektórych strach jest tak wielki... tak wielki jak u mnie. Kiedy łapczywie mimo niezdolności do mówienia bełkoczę modlitwy przez praktycznie zaciśnięte zęby. Ale stop! Pomyślałem że za długo się starałem żeby teraz dać ciała. Myśl że mogę to kontrolować trochę mi ulżyła. Zorientowałem się też że to nie opętanie. No to jazda. Energia, którą czułem mocniej jak tylko przymknąłem oczy, teraz je zamknąłem z zamiarem odpłynięcia, poddałem się tej energii i dopuściłem ją do siebie. Przez chwilę poczułem jak coś rozlewa się po moim mózgu. Pomieszanie pustki z ulgą. I bęc! Znowu paraliż tyle że tym razem bez strachu i z prawie jasnym planem działania. Miałem w głowie jeden cel: wyjść! Znowu moje ręce mimo usilnej walki poruszały się jakbym po pachy zanurzył je w smole, ale walczę. Wsparłem się na rękach. Próbowałem Się oderwać ale w dolnym odcinku pleców coś mnie uginało i nie pozwalało wstać. Wtedy przypomniałem sobie jak ktoś napisał o gwałtownym wychodzeniu, że boli ale jak się wyjdzie to jest ok. Zacząłem się wyszarpywać z ciała. No i nagle stanąłem w nogach łóżka. Bałem się stać. Myślałem że przez mozolność moich ruchów moja reakcja na stratę równowagi będzie co najmniej za wolna, ale nic takiego się nie stało. W sumie to nadal nie byłem pewien czy jestem w ciele fizycznym czy nie. Tam jest inaczej. Teraz przypominam sobie że ledwo co widziałem ale w tamtej sytuacji to nie było aż tak jasne albo znaczące dla sytuacji. Zrobiłem krok z łóżka. Normalny, jak fizyczny, po prostu krok. Stań sobie w nogach łóżka, zrób krok na ziemię. Już? Brawo właśnie tak tam zrobiłem ja i... odleciałem parabolą od łóżka. Dziwne. Jak liść który spada z wysokości. To był dla mnie szok. Wyobraź sobie że robisz krok a tu nagle lecisz sobie kawałek od łóżka i stajesz 1,5 metra dalej ;P Teraz już wiedziałem na czym stoję przynajmniej. Na podłodze, w swoim lekko zmienionym pokoju i no właśnie w ciele astralnym :) Zacząłem pocierać ręce (Sugier proponował tarcie rąk na metodę odzyskania wzroku) bo nieostry wzrok był przeszkodą nr 1 w moim przeżyciu. Zobaczyłem na swoim segmencie jakiegoś małego rasowego pieska. I wciągnęło mnie do mojego ciała. Byłem podekscytowany. Ale szumu już nie było. Spokojnie odwiedziłem toaletę i poszedłem spać.

 

Uff... mam nadzieję że komuś się to będzie chciało czytać ;P Polecam sam na początku szukałem takich opisów ;)

 

P.S. W sumie jak tak pomyśleć to myśl że nie jestem jedyny jest pocieszająca. Mam nadzieję że uda CI się opanować to na tyle żeby wyjść choć na chwilę bo warto.

 

P.S.2 Nie natknąłem się w internecie na wyjście przez paraliż. Page czy mógłbyś zapodać linka?

Link to comment
Share on other sites

O kurde :/ Moje wątpliwości co do opętania wróciły :/

 

 

greg639

Guest

może taka ciekawostka coś komuś pomoże:

 

w 3 stopniu znaku Ryb znajduje się gwiazda, która nazywa się "Formahault"

Znak Ryb symbolizuje wszelkie sprawy niewyjaśnione, tajemnicze, zagmatwane, odpowiada za rozumienie Boga i szatana - władca Ryb - Jowisz - to "miłosierny Bóg dający radość, szczęście, obdarzający ludzi wszelkimi dobrami, i drugi władca - Neptun - to "szatan, inaczej kłamca, zwodziciel, odpowiedzialny za wszelkie nieporozumienia, zaginione rzeczy itd, itp.

Ta gwiazda znajduje sie dokładnie w 333 stopniu koła zodiakalnego - czasem, ludzi prześladuje właśnie godzina 3:33 lub liczba 333 - jest ona uznawana za liczbę syna diabła,

biorąc pod uwagę charakterystykę znaku Ryb - staje się to zrozumiałe.

O co chodzi z tą gwiazdą - ma ona bardzo ciekawe działanie - jest właśnie jakby takim "sprawiedliwym bogiem", który nagradza lub każe człowieka za jego uczynki - czyli albo spełnia marzenia, albo powoduje straty

fakt budzenia sie o tej godzinie może świadczyć o tym, że ta gwiazda zainteresowała się nami

 

 

 

Jak się wtedy wybrałem do toalety (patrz wyżej) to była równo 3:33. Boję się :/ Ale twardym trzeba być nie miętkim.

Link to comment
Share on other sites

Soviel, twoje początki z obe sa bardzo podobne jak moje, nie mam zadnych watpliwości ze byles w stanie OBE. Mnie na początku tez strach blokował, nie raz bylo tak ze bałem sie zasnąc bo naczytalem sie o diabłach, szatanach itp i że mnie cos opeta. Ale podobnie jak ty byłem wytrwały, krok po kroku odkrywałem co jest za kurtyna stachu i nauczylem się swiadomie doznawac paralizu i w nastepstwie stanow zwiazanych z OBE. I nie obawiaj się liczby 33, w numerologi jest to liczba mistrzowska, taka liczba przesladuje ludzi wysoko uduchowionych.

Link to comment
Share on other sites

najłatwiej to jest leżec na łózku i czuwać, wazne abys nie wkrecal sie w jakies marzenia bo jeszcze zasniesz. Polezysz z 20 minut z zamknietymi oczami to moze uda ci sie osiągnąc paraliz, staraj sie relaksowac w tym czasie cialo np poprzez wizualizację.Nie wierć się na lózku tylko spróbuj oszukac ciało że chcesz zasnąć .

Link to comment
Share on other sites

Kurcze tak to było lajtowo ;) Budzę się i od razu wiercenie w bańce ;P Teraz się trzeba będzie męczyć ;) Mam nadzieję że już jakiś szlak jest przetarty ponieważ metodą transową nigdy świadomie pełnego paraliżu nie uzyskałem.

Link to comment
Share on other sites

Od ramion w górę mogłam się poruszać - chociaż to raczej nie było ciało fizyczne. OD ramion w dół nie mogłam poruszać ciałem fizycznym, ani astralnym. Właśnie dlatego mam problem żeby zdiagnozować co to było. Podobno w paraliżu nie można się w ogóle poruszać. Ale z kolei pojawianie się "złowrogich" i przerażających postaci to podobno charakterystyczna cecha paraliżu sennego - wolę nie myśleć, że takie postaci mogę spotkać przy OOBE :).

 

Tydzień temu miałam paraliż w trakcie snu (tzn. sen się urywa -> dostaję paraliżu->paraliż się kończy -> sen wraca), też nie mogłam ruszać...ustami. Miałam otwarte usta

i nie mogłam ich zamknąć. Taaakich "cudów" paraliżowych jeszcze nie miałam :D

A co do Monroe, to trzeba to traktować jako poradnik, ale poradniki są wskazówką. Nie odnośmy tego do siebie osobiście ;O

Jemu się nic nie stało, to nie znaczy, że i tobie nic nie będzie. Przecież nikt tego nie zbada, nie przewidzi!

Link to comment
Share on other sites

no, spontaniczne paralize sa najlatwiejsze, trudniej jest jak chce sie samemu to osiągnąc. Ale to tez wg mnie jakies strasznie trudne nie jest :D

Link to comment
Share on other sites

Soviel, po co ci paraliże? Może być tak, że potem one będą nachalne, same będą przyłazić znowu i wtedy kiedy TY tego nie będziesz chciał.

Poza tym, w paraliżach można różne "dziadostwa" zobaczyć... Czasami są strasznie wykańczające paraliże, do tego stopnia (mówię o swoich doświadczeniach,

bo na nich ŚMIEM się opierać), że przez cały dzień nie jesteś w STANIE nic robić, poza położeniem się spać i złapaniem kolejnego paraliżu...

miło prawda? :)

Link to comment
Share on other sites

Zdaję sobie z tego sprawę. Chociaż pewnie nie do końca. Myślę że jak udało mi się to opanować to z czasem będzie z górki i nawet przy tych bardziej makabrycznych mogę próbować to opanować. Nie wiem czy nie zabrzmię jak jakaś samochwała ale bądź co bądź uwolniłem się z paraliżu a nie słyszałem żeby ktoś tego kiedyś dokonał. Zdaję sobie sprawę że z czasem uwolnienie będzie się kończyło wejściem do astrala i być może konfrontacją z tym co mnie straszyło. Podjąłem decyzję. Tak mnie to kiedyś zafascynowało że już się nie poddam.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie wiadomość że oobe nierozerwalnie wiąże się z paraliżem sennym jest zbyt trudno dostępna. Ja wertując na początku te wszystkie fora nie natknąłem się na to. Jeśli ktoś chce się za to brać powinien mieć świadomość że takie coś następuje.

Ja osobiście bardziej się tego domyśliłem i odczułem kiedy mnie to zaczęło dotyczyć, a teraz jak wiem już czego szukać nagle zacząłem odnajdywać że dzieje się tak bardzo wielu osobom. Mimo że wcześniej ani widu ani słychu. Wiem że to może się przyczynić do spadku ilości chętnych,

ale tak to bywa. Niech wiedzą że kurtyna strachu to nie jest ta niepewność co się stanie przy początkach ćwiczeń. Tak jak myślałem ja. Przed tym prawdziwym strachem i kurtyną nikt mnie nie ostrzegł. Mimo to dałem radę zaliczyć taki mały począteczek. Gdybym znalazł jakieś informacje o tym to może bym nie myślał choć że jestem opętany :/

Link to comment
Share on other sites

heh, co do paraliżu, mnie nie udało się od tego uwolnić ale udało się za to uwolnienie od nieprzyjemnych dzwięków ( tych straszliwych szumów i innych). Jak? A no właśnie, tak jak napisał kolega powyżej pokonując strach i dodatkowo nie usiłując w tym momencie wybudzić się na siłe.

Link to comment
Share on other sites

Najlepsze że ja to dziadostwo słyszałem jak byłem w pełni świadomy i mogłem się ruszać. Normalnie podrapałem się po nosie. Po prostu musiałem odpłynąć wraz z tymi dźwiękami i wtedy się zaczęło ;) No ale jednak zanim mogłem sie temu poddać na spokojnie musiałem zwalczyć paraliż, który bądź co bądź był jak sie przebudziłem w nocy.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...