Jump to content

Były chłopak, upadek z konia, chorzy bliźniacy


BiałaNutella
 Share

Recommended Posts

Witam

 

Ostatnio miałam dość dziwny sen. Pojechałam do mojego byłego chłopaka. Zobaczyłam go, jak wsiada na klacz przywiezioną przez jakiegoś mężczyznę, jedzie kawałek a potem spada (jest z zawodu dżokejem, więc nie powinien spaść przy tak lekkiej przejażdżce). Ja jestem przerażona, krzyczę i płaczę, bo widzę jak on leży ze złamanym karkiem. Nagle on wstaje, otrzepuje się i idzie przed siebie, do domu, nie zwracając uwagi na to, że płaczę i pytam się go czy dobrze się czuje.

 

W drugiej części snu wychodzę ze stajni i chcę się przebrać, żeby wrócić autobusem do domu. Patrzę na zegarek; wiem, że zaraz odjedzie mój autobus, ale mimo to idę się przebrać. Wchodzę do pomieszczenia, w którym zostawiłam swoje rzeczy. Jednak leży tam tylko mój plecak, a na rozłożonej sofie widzę dwóch nastoletnich łysych bliźniaków, przeraźliwie bladych, o zapadniętych oczach i wyschniętych wargach. Zbliżam się do nich, bo podświadomie wiem, że pod sofą, na której leżą znajdują się moje buty. Kiedy podchodzę bliżej słyszę głos grubego, łysego, spoconego mężczyzny, który siedzi w rogu pomieszczenia na fotelu i "pilnuje" chorych bliźniaków. Tłumaczę mu, że chcę odzyskać swoje buty, które są pod sofą, on jednak każe mi sie do nich nie zbliżać. Gorączkowo myślę, że mój autobus już pojechał i zaczynam płakać. Wybiegam boso na zewnątrz i chcę zawołać mojego byłego, żeby wyszedł z domu i pomógł mi złapać stopa.

Obudziłam się, kiedy w głowie zaświtała mi myśl ze on przecież złamał kark i poszedł do domu.

 

Jakieś sugestie? Co to może znaczyć? Jetsem ciekawa co o tym myśleć.

 

[ Dodano: 2008-06-17, 18:59 ]

Doczytałam właśnie posta dot. próśb o interpretacje snu. Widzę, że trochę rzeczy ominęłam:

 

Miejsce w którym jestem to stadnina mojego byłego chłopaka. Wygląda tak jak zawsze, z tym że padok na którym dochodzi do wypadku w rzeczywistości nie istnieje. Bywałam tam często, więc znam to miejsce na pamięć.

 

Co do osób: we śnie mój były był jak zwykle nachmurzony i niezadowolony. Podczas upadku nie krzyczał, ciężko upadł na ziemię. Kiedy wstał i szedł do domu wyglądał na zdenerwowanego (też bym była gdybym sobie skręciła kark ;-) ).

Bliźniaków i ich "opiekuna" nie znam. Nigdy nawet nie miałam do czynienia z bliźniętami, tym bardziej chorymi.

 

Przez cały sen czułam się zaniepokojona i zdezorientowana. Kiedy się rozstaliśmy przestałam tam jeździć, więc we śnie czułam się obco na jego "terytorium", zwłaszcza że w realnym świecie to miejsce jest sporo oddalone od mojego domu. Dlatego tak mnie przerażała wizja ostatniego autobusu: że musiałabym zostać tam na noc, zdana na łaskę mojego byłego.

 

Pogoda była "zwykła" tzn. nie była w jakiś szczególny sposób przyciągająca uwagę; nie padało, nie grzmiało, było w miarę ciepło i jasno. Kiedy spojrzałam na zegarek we śnie była godzina 21.37, ale było jeszcze jasno; było więc lato.

 

Dominujący kolor, który zapadł mi w pamięć? Blade twarze bliźniąt. Były przerażające.

 

Sen rozgrywa się w czasie teraźniejszym, ja i on wyglądamy tak samo i nadal jesteśmy tak samo na siebie źli jak po rozstaniu. Mam więc nadal 17 lat.

 

To chyba tyle. Mam nadzieję ze coś rozjaśniłam.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo dziękuję.

 

Druga część snu bardzo dobrze zinterpretowana; tak chyba właśnie jest i masz totalnie rację, że liczę cichutko w duchu że JAKOŚ jeszcze KIEDYŚ się zejdziemy.

 

Cóż, jeżeli chodzi o pierwszą część snu: to on ze mną zerwał i to tylko z jemu znanego powodu, który według mnie był banalny i tchórzowski. Między nami było ciężko, rzadko się widywaliśmy a nawet wtedy się żarliśmy. Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale uważałam, że można to jakoś naprawić, zingnorować, przemilczeć; ale on uważał że tak nie można i dlatego się rozeszliśmy - z jego inicjatywy.

 

Liczę cały czas że on się zmieni, że to wszystko się zmieni i moglibyśmy być razem, ale wiem że to niemożliwe; musiałby bowiem zmienić całe swoje życie i poświęcić wszystko inne.

 

Czytałam znaczenie symboli tego snu (takie małe prywatne śledztwo) i się przeraziłam:

Bo widzieć spadającego z grzbietu człowieka i spotkać bliźnięta to zły znak, tak samo jak chodzenie boso.

 

No więc chyba moje prognozy nie są zbyt wesołe... ;) Hmm... życie. :P

 

W każdym razie bardzo Ci dziękuję, na przyszłość będę wiedziała do kogo się zwrócić :)

 

Pozdrawiam gorąco

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...