Jump to content

sniła mi sie osoba opętana lub szatan..


kondi

Recommended Posts

Prosze kogoś o wytłumaczenie mi o co chodzi w tym śnie.....

Śniło mi sie ze byłem w kościele,słuchałem co ksiądz gada...Słuchałem tak tego az w końcu spytał sie czy sie zgadzamy z tym(nie pamietam o co chodzi).....Wtedy ja wstałem i zaczołem gadac ze Jezys Chrystus nie istnieje i ze Bibli itp rzeczy sa wymyslone na potrzeby duchowienstwa.....Ksiądz jakby nie zwrócił na mnie uwagi i zaczoł dalej gadac swoje do MOJej kOLEZANKI Z KLASY....ONA PRÓBOWAŁA ODPOWIEDZIEC NA JAKkies pytanie ale wtedy ja zaczołem przerywac mu i pytałem ja czy wierzy w boga.....Wtedy "ksiadz: powiedział cos do mnie i chwycił mnie mocno i pociagnoł na sciane..........I teraz chodzi o to ze ten ksiadz miał wygląd twarzy taki dziwny.....przpominał mi człowieka opetanego(cały czas mam ten obraz przed oczyma) mial takie dziwne DUZe oczy i mine...(nie umiem az tego opisac) wtedy krzyknołem .........i obudziłem sie słyszac jak nadal krzycze......byłem całky przerazony,łzy spływały mi po twarzy...Zaczołem sie modlic...a po jakis 10 min o godz 4rano ktos zadzwonił do nas do domu na domowy ..lecz był to tylko sygnał........Od teraz boje sie zasnac.....powiedzcie mi o co w tym moz chodzic......

przepraszam za liczne błedy i literówki

 

[ Dodano: 2006-05-20, 21:17 ]

czty naprawde nikt nie moze mi pomóc>>to nie jest nic wymyslonego..a ja naprawde boje sie ze cos złego sie stanie...prosze kogos aby mi pomógł....

Link to comment
Share on other sites

mozna powiedziec ze jestem ateista...ostatnio zastanawiam sie, zadaje sobie pytanie ze moze cos jest ?moze jest Bóg?ostatnio zaczołem bawic sie w białą magie....interesuje sie sektami i religiami....kiedys wywoływałem duchy...pmedytuje,uprawiam joge.ćwicze umysł bo chce miec sen na jawie, a takze nauczyc sie podrózowac miedzy ciałami .....ale czy to jest az takie wazne?

Link to comment
Share on other sites

Jak najbardziej - eksperymentujesz duchowo, a to odbija się w śnie.

Wiesz, dla mnie osobiście jest to dość trudny temat, bo nie mam wątpliwości, że Bóg istnieje, natomiast zdaję sobie sprawę, że można zajmować inne stanowisko.

W Twoim śnie w postaci księdza doszło do głosu to nad czym się zastanawiasz, a mianowicie pytanie o istnienie Boga. Próbujesz je poniekąd zakrzyczeć - a właściwie nie dopuścić do siebie, nie dopuścić do głosu - ewentualnych dowodów na to, że nie masz racji. Dlatego ten ksiądz zareagował fizycznie - bo tylko w ten sposób mógł Ci na przykład spojrzeć w oczy, a Ty z kolei mogłeś poczuć, że jest siła, która potrafi nad Tobą zapanować.

 

Co do twarzy księdza...

Moim zdaniem ona nie odzwierciedlała tego, że księdzem rządzą siły nieczyste lub że jest opętany, natomiast ponieważ była tak blisko....mogłeś przyjrzeć się sobie.

To tak jakbyś ujrzał odbicie w lustrze, nad którym z taką zaciekłością się pochylasz próbując ustalić co się za nim kryje. To, że na pewno "coś" - ja wiem, bo wierzę, natomiast Ty podejmujesz eksperyment za eksperymentem, żeby tam przeniknąć.

Czasem takie niekończące się próby mogą wywołać w nas wiekszą burzę, i większy niepokój niż mogłoby się wydawać. I to właśnie usiłuję Ci powiedzieć. Żebyć mnie dobrze zrozumiał. Nie jesteś obłąkany, że decydujesz się na kolejne doświadczenia, które mają Ci udzielić odpowiedzi, natomiast ich intensywność może spowodować, że zapanuje w Tobie chaos.

 

Pamiętasz film (zapomniałam tytułu), w którym młodzi lekarze przedłużali maksymalnie czas śmierci klinicznej, żeby znaleźć odpowiedź co jest po drugiej stronie? I jak jest?

Pamiętasz co się z nimi działo? W pewnym momencie uzależnili się od tego stanu "penetracji", a prawda była taka, że wariowali. Musiało pojawić się realne zagrożenie, że

któreś z nich naprawdę tam pozostanie, żeby do nich dotarło z czym igrają, jakie granice próbują uelastycznić.

 

Dlatego szukając odpowiedzi, tak jak utkwił Ci w pamięci uścisk tego księdza i jego twarz, tak zakoduj sobie, że Ty sam też masz pewne granice "przyswajalności" i odporności. Wiara jest aktem woli, nikt Cię do niej zmusi. Natomiast eksperymentowanie z TAJEMNICĄ, to już całkiem inna sprawa, i akurat w tym wypadku nie należy iść całkiem na żywioł.

Link to comment
Share on other sites

dziekuje za interpretacje...ale troche mi sie nie zgadza...kurcze zapomniałem dodac(moze to głupie wiem) ale ostatnio kłade sobie koło poduszki krzyz....i własnie mam ciagle wrazenie jakby ten sen miał mnie przestraszyc przed wiara w Boga?sam nie wiem...najgorszy jest jeszcze ten telefon ...bo nie zdaje mi sie ze akurat wtedy musiał zadzwonic...nikt nie puszczał nam nigdy sygnałów o godzinie 4 rano.....teraz mam jakąs obsesje ze szatan chce mnie opetac...głupi jestem....moze ktos inny ma zdanie na ten temat...

Link to comment
Share on other sites

Z Tego Co Widze To Jest Tu Pewien Konflikt Mówisz Że Jesteś Ateistą A Boisz Się Opętania Przez Szatana... Jeżeli wierzysz w szatana to adekwatnie do tego wierzysz również W Boga, a jeśli tak to otwórz się na tą wiare pozwól Żeby Spokój Ducha Zapanował Nad Tobą To Ci Pomorze. Co Do Telefonu To Jego Interpretacja zależy od Ciebie.... Boisz Sie Że To Szatan, a jeżeli to jednak Bóg Dał Ci Znak Że Jest Z Tobą, telefon był zaraz po przebudzeniu czyli w chwili kiedy wyrwałeś sie z rąk obłąkanego księdza, ten telefon mógł oznaczać właśnie że ktoś czuwa nad Tobą I Daje Znak Byś Walczył I Nie Poddawał Sie....

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...